Sivga P-II były niegdyś pozycjonowane jako tańszy bilet wstępu do świata pełnowymiarowych przetworników planarnych i bliski krewny Sendy Aiva. Z perspektywy czasu stały się czymś znacznie ciekawszym: modelem bazowym, którego echa i rozwiązania techniczne powracają w kolejnych wcieleniach pod różnymi szyldami (o tym więcej później).
Choć sam model zyskał już status konstrukcji EOL (zastąpionej wariantem Pro), jego laboratoryjna weryfikacja ma kluczowe znaczenie poznawcze. Pozwala nie tylko ocenić rzeczywistą dojrzałość wczesnych, masowo produkowanych chińskich przetworników planarnych z „membraną nanometrową”. Przede wszystkim daje unikalny wgląd w to, jak zachowuje się ta platforma przetwornika pod kątem rezonansów, zniekształceń nieliniowych oraz przebiegu impedancji.
Dziś wreszcie powiemy im zaległe „sprawdzam”.
Recenzja dotyczy prywatnego egzemplarza należącego do p. Adama, któremu serdecznie dziękuję za zaufanie i użyczenie sprzętu do niezależnych testów. Ze względów zachowania prywatności użyczającego, w tekście tradycyjnie nie publikuję numerów seryjnych urządzenia.
Jeśli posiadacie sprzęt, którego jeszcze nie recenzowałem i chcecie, abym przeprowadził jego pełną i niezależną ekspertyzę, serdecznie zachęcam do zgłoszenia go na oficjalne testy i pomiary. Działalność portalu można wesprzeć również kupując kable sygnowane moim logo, albo bezpośrednio wpłatami via Buycoffee.to ❤️

Jakość wykonania, konstrukcja i wygoda użytkowania Sivga P-II
Sivga P-II pod kątem jakości wykonania i doboru materiałów robią bardzo dobre pierwsze wrażenie. Zastosowano tu solidne, frezowane z drewna orzechowego muszle, aluminiowe jarzma oraz tłoczony ze stali sprężynowej pałąk z miękką, perforowaną opaską nagłowną. Całość sprawia wrażenie zwartej, przemyślanej bryły o klasycznej estetyce. Słuchawki bazują na przetworniku planarnym o wymiarach 97 × 76 mm z ultracienką membraną, czyniąc je jednymi z tańszych konstrukcji dostępnych na rynku w tej technologii.



W codziennym użytkowaniu słuchawki oferują znośną ergonomię. Masa konstrukcji (ok. 420 g) oraz umiarkowany docisk boczny są wyczuwalne, jednak dzięki szerokiej opasce ciężar rozkłada się równomiernie, nie generując natychmiastowych punktów nacisku na czubku głowy.


Poważny zgrzyt pojawia się natomiast w kwestii samych padów oraz technologii ich osadzenia. Zamiast dedykowanych ramek zatrzaskowych z kołkami ustalającymi, producent zastosował klasyczny, naciągany kołnierz wsuwany w rowek dookoła drewnianego korpusu – rozwiązanie znane m.in. z iBasso SR3. Ponieważ pady mają profil asymetryczny (kątowy), brak jakichkolwiek wypustek pozycjonujących powoduje, że można je swobodnie i bezoporowo obracać wokół własnej osi. Egzemplarz testowy przyjechał z padami skrajnie przekręconymi (grubszą częścią skierowaną zupełnie niezgodnie z anatomią głowy), co wymusiło ręczną korektę ich orientacji jeszcze przed przystąpieniem do pomiarów.
Jakość dźwięku Sivga P-II
Tonalnie słuchawki prezentują się jako konstrukcja nierównomierna i akustycznie intrygująca.

Z jednej strony serwują pogłosową, specyficznie poszerzoną przestrzennie średnicę. Z drugiej strony wyraźnie gasną w newralgicznych rejonach wyższego środka (ubytek w okolicach 1,7 – 2 kHz), by wystrzelić mocnym wybiciem przy 3 kHz oraz w okolicach 6,8 kHz.
Mamy tu do czynienia z projektem o charakterze wybitnie eksperymentalnym, który na pomiarach ujawnia liczne rezonanse i anomalie, lecz w bezpośrednim kontakcie potrafi zaintrygować specyficznym, „forsownie przestrzennym” klimatem.
Najbardziej ciekawe jest jednak spojrzenie na temat przebiegu impedancji. Wykres impedancji i fazy elektrycznej Sivga P-II jest zaprzeczeniem typowego planara i jasno pokazuje, skąd biorą się anomalie w THD. To bardziej zachowanie typowe dla przetwornika dynamicznego z silnymi rezonansami mechanicznymi i pasożytniczymi:
- Masywny rezonans własny w basie: Wyraźny garb impedancji przy ok. 58-60 Hz, gdzie moduł impedancji rośnie z bazowych 33 Ω do ponad 36 Ω, czemu towarzyszy klasyczny skok fazy elektrycznej (od +3° do -2°). To bezpośredni dowód na rezonans układu drgającego (membrana/komora) w niskich pasmach.
- Seria rezonansów harmonicznych/pasożytniczych w średnicy: Wybicia przy ok. 180 Hz, 330 Hz, 500 Hz, a przede wszystkim potężna, wąska szpilka rezonansowa przy ok. 730–740 Hz (wzrost do ~35,8 Ω z gwałtownym załamaniem fazy) oraz kolejna ostra anomalia w rejonie 1,8 kHz.
Struktura membrany w P-II zachowuje się więc niestabilnie mechanicznie, generując silne sprzężenia elektromechaniczne, które odciskają się bezpośrednio na przebiegu impedancji i korelują 1:1 z dołkami i wybiciami na wykresie FR/THD.
Bas
Analiza techniczna: Wykres pasma przenoszenia wykazuje bardzo typowy dla przetworników planarnych, równy i poprawny przebieg w subbasie oraz midbasie. Od najniższych rejestrów 20 Hz linia wznosi się niezwykle łagodnie, trzymając stabilny poziom w całym zakresie 40–160 Hz. Zejście jest pełne, wolne od przedwczesnych spadków, a zniekształcenia THD w dolnym rejestrze pozostają na względnie niskim poziomie, mimo punktowych wybić na harmonicznych.
Subiektywny odsłuch: Niskie tony wydają się w odsłuchu najbardziej przewidywalnym i technicznym elementem całego strojenia. To, co słyszymy pokrywa się idealnie z tym, co mierzy aparatura. Bas schodzi nisko, ma należytą masę oraz sprężystość, a nasz słuch odbiera go jako zwarty, szybki i dobrze kontrolowany. Brak sztucznego podbicia w wyższym basie zapobiega dudnieniu i nie maskuje sąsiadujących podzakresów. Zdolność ucha do kompensacji działa tu bez przeszkód – dół stanowi stabilny, czytelny fundament pod resztę przekazu.
Myślę więc, że metrologia i empiryzm zgodnie postawią tu „okejkę”. Idziemy dalej.
Tony średnie
Analiza techniczna: W średnicy ujawnia się szereg anomalii konstrukcyjnych przetwornika lub komory. Ale bardziej stawiałbym na sam przetwornik.
Po stabilnym przejściu z basu następuje wyraźne wybicie rezonansowe w rejonie ok. 730 Hz, po którym pasmo gwałtownie zapada się przy ok. 800 Hz. Następnie obserwujemy zapaść w newralgicznym rejonie 1,7 kHz, po której następuje bardzo agresywny wzrost energii osiągający wierzchołek przy ok. 3 kHz. Zresztą, na wykresach CSD w tych rejonach wyraźnie widoczne są przedłużone wygaszania energii i rezonanse strukturalne. Jest to dowód koronny w tym miejscu.
Subiektywny odsłuch: Średnica odpowiada za specyficzny, nieszablonowy charakter tego modelu. Zestawienie rezonansu w niższym środku z dołkiem przy 1,7 kHz oraz potężnym wybiciem przy 3 kHz tworzy wrażenie nienaturalnej dyfuzji i pogłosowości. Bardzo, ale to bardzo przypomina mi to Fosi Audio i5. Wokale brzmią nietypowo, z wyraźnym posmakiem sztucznego „rozsunięcia stereo” na boki, zamiast skupiać się w zwartym, intymnym punkcie centralnym. Mimo braku wierności barwowej, ludzki słuch adaptuje się do tej maniery zaskakująco łagodnie – przekaz nie odrzuca agresją, lecz intryguje specyficzną barwą.
Tak, wiem, zaczynam brzmieć jak typowy recenzent audiofilski, czy tam inny dźwiękowy poeta, ale serio – tak można to słowami opisać. Natomiast analogie do Fosi Audio i5 są tu głęboko zastanawiające. Na razie zrzucę je na karb ulotnej pamięci słuchacza, ale dane pomiarowe na szczęście dają nam możliwość rzucenia okiem na ten temat retrospektywnie. Wrócimy do tego zagadnienia później.
Tony wysokie
Analiza techniczna: Za wybiciem przy 3 kHz następuje uspokojenie w rejonie 5,5 kHz, po czym pojawia się kolejne wyraźne wybicie rezonansowe przy ok. 6,8 kHz. W wyższym podzakresie pasmo notuje głęboki ubytek w okolicach 9,7 kHz, po którym następuje ponowne podbicie energii przy 11,6 kHz i szybki spadek powyżej 14 kHz. Przebieg odpowiedzi impulsowej potwierdza obecność wewnętrznych odbić fali na maskownicach oraz wewnątrz samej obudowy.
Subiektywny odsłuch: Wysokie tony dostarczają sporo informacji, jednak odbywa się to kosztem nieregularnej barwy. Wybicie przy 6,8 kHz w połączeniu z głębokim ubytkiem przy 9,7 kHz sprawia, że talerze perkusyjne i sybilanty bywają selektywnie wyostrzone, tracąc przy tym naturalną masę i wypełnienie najwyższych harmonicznych. Słuch rejestruje wyraźną obecność mikrodetali w tle, ale góra w gorszych realizacjach potrafi zabrzmieć sucho i metalicznie, silnie polaryzując odbiór w zależności od jakości odtwarzanego materiału.
Wrażenia sceniczne
Sposób budowania sceny to bezpośrednia konsekwencja ubytków w wyższej średnicy oraz wybić w rejonach 3 kHz i 6,8 kHz. Przestrzeń nie jest kreowana w sposób holograficznie i geometrycznie poprawny, lecz ma charakter wyraźnie eliptyczny, mocno rozciągnięty na boki. Fosi Audio próbowałoby wmawiać nam, że to tak ma być.

Natomiast nie śledziłem, czy aby Sivga również tak to tłumaczyła. Odbieram to jako dobrą monetę.
Źródła pozorne pierwszego planu są lekko odsunięte od słuchacza, co w połączeniu z dyfuzyjnym charakterem średnicy daje wrażenie obcowania w sporym, specyficznie zaadaptowanym pomieszczeniu. Lokalizacja bywa przez to rozmyta, ale ogólny format prezentacji pozostaje napowietrzony i efektowny.
Opłacalność
Obecnie słuchawek tych kupić już nie można. Nie odbiera im to jednak w ogóle sensu opisywania, a przynajmniej na łamach AF. Moje priorytety są tutaj cały czas niezmienne i każde słuchawki traktuję identycznie – jak zbiór danych oraz doświadczenie. Jest to też pierwszy raz, gdy w ogóle spotykam się z tym producentem. Typowemu recenzentowi rzeczywiście nie opłacałoby się ich testować. Sivga nie zleci mu przecież płatnej recenzji modelu, który ma już status EOL. Choć mam wrażenie, że nawet z tymi współcześnie produkowanymi nie będzie specjalnego afiszowania, gdyż od tej strony panuje mam wrażenie dosyć mocna kontrola przepływu informacji.

Cena katalogowa na poziomie ok. 1700 zł tyczy się więc modelu Pro. Jest on z przynajmniej zmienionym pałąkiem. Czy dźwiękiem również? Nie mam możliwości ustalenia. Wszystko wskazuje na to, że słuchawek tych nigdy nie otrzymam na oficjalne, krajowe testy.
Doświadczyłem tego już raz dawno temu. Prawie je wypożyczyłem oficjalnie od producenta, jednak do testów nie doszło. Trudno jest mi podać przyczynę, ale słuchawki te zostały przyblokowane na ostatnim etapie przekierowania logistyki do lokalnego pośrednika. Wówczas kontakt i proces wypożyczenia egzemplarza testowego uległy niewytłumaczalnemu, natychmiastowemu wygaszeniu. Czyli jak sądzę testy zostały finalnie zablokowane nie po stronie producenta, a już bezpośrednio u nas w kraju. Być może więc uderzenie jeszcze raz do producenta umożliwiłoby przeprowadzenie testów, ale tym razem musiałbym nalegać na bezwzględną formułę direct-to-media.
W każdym razie, gdyby taka kwota obowiązywała również i przy modelu testowanym, stwierdziłbym, że jest ona przesadzona w kontekście oferowanych właściwości metrologicznych oraz niedopracowanego montażu obracających się bez oporu padów. Na rynku wtórnym lub w głębokich promocjach, jako nietuzinkowa i ciekawa estetycznie konstrukcja planarna, Sivga P-II może stanowić warty sprawdzenia eksperyment akustyczny. Ale właśnie – eksperyment. Myślę, że jest to najlepsza perspektywa wobec tych słuchawek, jaką my – konsumenci – możemy tu obrać.
Fosi Audio i5 a Sivga P-II: Zagadka „autorskiego” przetwornika
Zgodnie z obietnicą, wracam do tematu dziwnych zbieżności na słuch z Fosi i5. No i co się okazuje? Zestawienie pomiarów Sivga P-II oraz Fosi Audio i5 ujawnia uderzającą zbieżność elektroakustyczną, obok której rzeczywiście trudno przejść obojętnie.
Fosi Audio promowało model i5 na platformach crowdfundingowych (Kickstarter) jako owoc wielomiesięcznych prac badawczo-rozwojowych nad rzekomo w pełni autorskim przetwornikiem planarnym. Rzut oka na surowe dane laboratoryjne stawia tę narrację pod bardzo dużym znakiem zapytania



Korelacja między oboma modelami jest bezdyskusyjna:
- Tożsama sygnatura w dole i niskiej średnicy: Przebieg pasma od 20 do 600 Hz pokrywa się niemal 1:1, wykazując identyczne zachowanie przetwornika pod kątem kompresji i sztywności membrany.
- Identyczny rezonans strukturalny: Wąskopasmowa, charakterystyczna szpilka rezonansowa w rejonie 730-800 Hz występuje dokładnie w tym samym punkcie w obu konstrukcjach. Jest to bezpośredni „odcisk palca” konkretnej matrycy przetwornika i jego mechaniki, którego nie da się przypadkowo zreplikować inną membraną.
- Zachowanie THD: Przebieg zniekształceń nieliniowych wykazuje skoki harmonicznych dokładnie w tych samych węzłach częstotliwościowych.
Różnice w wyższym środku i sopranie sprowadzają się wyłącznie do odmiennej akustyki komory, maskownic oraz geometrii padów (skórzane w i5 kontra hybrydowe w P-II), co przesuwa punkt głównego wybicia z 3 kHz na 6 kHz. Sam przetwornik to być może po prostu gotowy projekt OEM/ODM, który Sivga stosowała w swoich konstrukcjach lata wcześniej?
Fakt ten rzuca bardzo interesujące światło na zachwyty recenzentów nad „przełomową, autorską inżynierią” Fosi i5. Zamiast przełomu technologicznego, dane wskazują na adaptację istniejącej na rynku platformy przetwornika OEM/ODM w nowej obudowie – zresztą ze strojeniem, które w pierwowzorze Sivgi (mimo swoich wad) było paradoksalnie zrealizowane z większym wyczuciem niż w forsownie bronionym marketingowo Fosi i5. A czemu też trochę trudno się dziwić – moja ich recenzja, przynajmniej z tego co mówią plotki, miała potężne przełożenie na wyniki sprzedażowe.
Najlepsze zastosowania i napędzenie
Skupiając się ponownie tylko na Sivga P-II, z pomiarów wynika impedancja znamionowa na poziomie ok. 32-36 Ω przy skuteczności rzędu 98 dB. Czyni to słuchawki obciążeniem umiarkowanie wymagającym pod kątem prądowym. Nie ma tu mowy o konieczności stosowania potężnych końcówek mocy czy poszukiwania wyimaginowanych synergii sprzętowych – wystarczy dowolny, poprawnie zaprojektowany wzmacniacz słuchawkowy lub wydajny dongle DAC oferujący czyste napięcie i stabilną wydajność prądową.
Pod względem korekcji Sivga P-II są o dziwo wdzięcznym materiałem do selektywnego EQ:
- Zredukowanie szerokim filtrem wybicia przy 3 kHz o ok. 4-5 dB.
- Wyrównanie rezonansu przy 6,8 kHz.
- Delikatne podciągnięcie dołka w rejonie 1,7-2,0 kHz. Taka korekta skutecznie zdejmuje z nich sztuczną manierę pogłosową i przywraca poprawność relacji barwowych.
Dokładnie dopasowanie EQ za pomocą Audiofanatyk™ Lab
Do ich strojenia rekomenduję obrać sobie w Laboratorium krzywą TDF.

- Preamp: -10.8 dB
- Filter 1: ON LSC Fc 60 Hz Gain 4.1 dB Q 0.71
- Filter 2: ON PK Fc 25 Hz Gain 1.6 dB Q 2.18
- Filter 3: ON PK Fc 80 Hz Gain 2.2 dB Q 0.50
- Filter 4: ON PK Fc 160 Hz Gain -1.5 dB Q 1.41
- Filter 5: ON PK Fc 250 Hz Gain 1.9 dB Q 2.18
- Filter 6: ON PK Fc 315 Hz Gain -1.3 dB Q 2.11
- Filter 7: ON PK Fc 500 Hz Gain 2.9 dB Q 1.41
- Filter 8: ON PK Fc 630 Hz Gain -4.0 dB Q 2.11
- Filter 9: ON PK Fc 800 Hz Gain 5.4 dB Q 2.15
- Filter 10: ON PK Fc 1250 Hz Gain -4.6 dB Q 1.41
- Filter 11: ON PK Fc 2000 Hz Gain 6.0 dB Q 2.22
- Filter 12: ON PK Fc 2500 Hz Gain 1.1 dB Q 1.04
- Filter 13: ON PK Fc 3150 Hz Gain -5.7 dB Q 2.11
- Filter 14: ON PK Fc 4000 Hz Gain 1.6 dB Q 1.41
- Filter 15: ON PK Fc 5000 Hz Gain 1.2 dB Q 1.41
- Filter 16: ON PK Fc 6300 Hz Gain -1.9 dB Q 2.11
- Filter 17: ON PK Fc 12500 Hz Gain -6.5 dB Q 2.11
- Filter 18: ON PK Fc 16000 Hz Gain 6.0 dB Q 2.11
- Filter 19: ON PK Fc 20000 Hz Gain 4.0 dB Q 2.11
- Filter 20: ON HSC Fc 10000 Hz Gain 6.0 dB Q 0.71
Aczkolwiek od razu zaznaczam – nie skasuje to ich „nad-stereofonicznego” charakteru.
Podsumowanie
Sivga P-II to konstrukcja pełna akustycznych kontrastów i duchowy (a może nawet więcej?) protoplasta niesławnych Fosi i5. Choć na wykresach pomiarowych słuchawki prezentują się nadal kapryśnie – wykazując liczne wybicia, rezonanse i nierównomierności pasma – aparat słuchowy traktuje je znacznie łaskawiej niż bezlitosna aparatura pomiarowa. A także lepiej, niż wspomniane Fosi.
To sprzęt, którego da się słuchać z autentycznym zaciekawieniem, o ile zaakceptujemy jego specyficzny, odbiegający od neutralności sznyt. No i znajdziemy je albo w głębokiej promocji, albo bardzo dobrej ofercie z drugiej ręki i w dobrym stanie. Ocena końcowa z mojej strony to tym razem Pingwinek z Wiaderkiem. Sami więc musicie zdecydować, czy słuchawki Wam podejdą i czy cena będzie akceptowalna.
Słuchawki w momencie pisania recenzji nie są już dostępne. Można zakupić jedynie ich aktualny wariant, czyli model PRO, w cenie 1700 zł.
Dane techniczne
Producent jest tak leniwy, że dane techniczne publikuje jako grafikę. Zatem…

Platforma testowa
Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.
- Interfejsy studyjne: Motu M4
- DACi: AF DA500
- Wzmacniacze testowe: AF HA500
- Integry słuchawkowe: Loxjie D40 Pro, Luxsin X8
- Mobilne DAC/AMP: FiiO KA13
- Słuchawki testowe pełnowymiarowe: AKG K240 DF, Audeze LCD-XC Full Carbon, Audio-Technica ATH-M50x, Beyerdynamic DT 990 PRO LE, Sennheiser HD 660S2
- Słuchawki testowe typu IEM: Beyerdynamic DT 30 IE
- Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
- Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
- Kondycjonowanie prądu: Acar F5 PRO, APC Back-UPS 1050, Topping HS01
- Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.





Panie Jakubie, jak zwykle świetna i bardzo ciekawa recenzja, przede wszystkim w świetle odniesień do produktu Fosi Audio. Przyznam, że swego czasu, przede wszystkim ujęty wyglądem i konstrukcją słuchawek Sivga rozważałem ten model. Ostatecznie jednak w mojej kolekcji jako kolejne pojawią się Sennheisery HD 660 S2. Za dużo wątpliwości budzą planary w tym przedziale cenowym.