Luxsin X8 to drugie w kolejce urządzenie tej marki, łączące w sobie rolę referencyjnego DAC-a, potężnego wzmacniacza i inteligentnego procesora dźwięku. Już pierwszy – premierowy wówczas – model X9 wzbudził mój szczery podziw i szacunek swoim bezpardonowym podejściem do jakości. X8 kontynuuje te tendencje, ale wprowadzając nieco inne spojrzenie i kierunek tychże.
Tak więc zapraszam serdecznie na majówkowy test kolejnego udanego urządzenia spod szyldu Luxsina.
Recenzja jest owocem płatnej współpracy z firmą Instal Audio, która podesłała mi niniejszy sprzęt celem wykonania jego rzeczywistych testów użytkowych i udokumentowania ich pomiarami. Jest to tym samym ekspertyza niezależna.

Jakość wykonania i konstrukcja Luxsin X8
Organoleptycznie już pierwszy kontakt z tym urządzeniem budzi zaufanie, więc każdy redaktor audio będzie zapewne piał z zachwytu. Właściwie wręcz ułatwi mu to robotę, bo wyjątkowo nie będzie musiał zmyślać w recenzji, tylko stwierdzi fakt – Luxsin X8 naprawdę jest solidnie wykonany i budzi zaufanie.



Luxsin X8 jest de facto mniejszy gabarytowo niż X9. Na szczęście jest dość ciężki, więc audiofile lubiący ekstrawagancję podpartą odpowiednią masą sprzętu będą nadal zadowoleni. Zawsze lubię mieć do takich rzeczy odpowiednią dawkę zdrowego dystansu.



W każdym razie, przenoszenie Luxsin X8 ze stanowiska fotograficznego (tam bowiem najpierw trafił) na stanowisko testowe, było nie czynnością, a rytuałem. Niczym masywna relikwia, swoiste sacrum, zajął on miejsce między tańszym Loxjie D40 Pro, a jeszcze tańszym Motu M4. Tak, wiem, towarzystwo skrajnie nieaudiofilskie, niegodne i w ogóle. Ale cóż, nie moja to wina że mierzy się jak hi-end.



Aczkolwiek myślę, że nawet mając Luxsin X8 na stałe u siebie, nie przykryje to faktu, że testowałem dawniej sprzęty i po 20 tysięcy złotych. Bo i czy coś to zmienia? Absolutnie niczego. Cóż bowiem po odsłuchach sprzętu i za milion złotych, jeśli nie wie się podstawowych rzeczy o swoim własnym słuchu? No właśnie. I tak oto właśnie legł w gruzach logiczny sens opierania się wyłącznie na empiryzmie stosowanym. Dlatego my kochani skupimy się tu na właściwej istocie rzeczy.
Obudowa Luxsin X8
Jak już dało się odczuć ze wstępu, jest to klasa sama w sobie. Luxsin X8 to masywna, doskonale spasowana konstrukcja, która waży swoje (blisko 2,75 kg). Przy takich wymiarach (236 mm x 236,8 mm x 64 mm) przekłada się na wysoką sztywność i stabilność.
Ale też i świetne właściwości odbierania ciepła. Tutaj nawet logo producenta ma swoją funkcję w tym zakresie – jest ono wycięte i zasłonięte perforacją. Sprytne i estetyczne. No i potrzebne, bo po godzinie Luxsin X8 notował temperaturę ludzkiego ciała. Czyli wszystko w normie.

Ale to nie koniec…
- Front i interfejs: Centralnym punktem jest 4-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 480p (480 × 960 px). Jest czytelny i intuicyjny, ale przede wszystkim responsywny przy moich grubych paluchach. Choć jednocześnie delikatnych, bo palce grafika-rysownika nadal pamiętają delikatne kładzenie śladów na płótnie, toteż koledzy po fachu wiedzcie, że stać Was na więcej niż sądzicie. Ale mniejsza z tym. Podczas przeglądania interfejsu znalazłem raptem tylko jedną literówkę, uwiecznioną na screenie. Bzdurka, owszem, ale jestem czepialski.
- Sekcja wyjściowa: Producent nie poszedł na kompromisy – znajdziemy tu pełny zestaw złącz: 4,4 mm, XLR 4-pin (zbalansowane) oraz klasyczne 6,35 mm. Zachowano standard i styl z droższego X9, ale zmieniono układ złącz. Luxsin X8 da sobie radę podczas pracy z kablami o dużej średnicy i ciężkich wtykach, co w światku audiofilskim jest znanym fetyszem. I choć przeczy to idei praktyczności w przypadku kabli słuchawkowych, wiadomo wszak, że im grubszy kabel tym gęstszy prąd przekazuje. Tak przynajmniej uczyli nas zeszłoroczni mistrzowie sprzedażowych arkanów z AVS.
Funkcje, czyli więcej niż tylko sam przetwornik
Nowością w X8, która stawia go w nieco innym świetle niż poprzednika, jest implementacja Digital Audio Core. To moduł przetwarzania oparty na architekturze dwurdzeniowej HiFi-5 DSP.
- Osiem układów DAC: Zamiast szukać złotego środka w jednym układzie, Luxsin zdecydował się na osiem (kto biednemu zabroni żyć bogato?) układów Cirrus Logic CS43198 w konfiguracji dual-mono. A może powinniśmy mówić tu już o układzie octa-mono? Z tego co wiem, każdy kanał ma cztery przetworniki pracujące równolegle, z pełną izolacją zasilania i ścieżek sygnałowych. Po co? To proste: SNR i jego skalowanie.
- Inteligentna korekcja (AI-EQ): To najważniejszy wyróżnik X8. Urządzenie posiada wbudowaną bazę modeli słuchawek i potrafi automatycznie korygować ich brzmienie do krzywych referencyjnych przez Wi-Fi. Możliwość „dostrajania” charakterystyki brzmieniowej do własnych preferencji (od relaksu po referencyjną neutralność) to funkcja, która czyni z X8 system niezwykle uniwersalny.
Luxsin X8 vs X9 – podsumowanie kluczowych zmian i zrozumienie różnic
W kontekście funkcjonalności, Luxsin X8 stanowi bezpośrednią kontynuację platformy zapoczątkowanej przez model X9. Oba urządzenia opierają się na tym samym ekosystemie: integracji wysokiej klasy przetwornika C/A, wzmacniacza słuchawkowego oraz zaawansowanego procesora DSP z dostępem do chmurowej bazy profili EQ przez Wi-Fi. Z punktu widzenia użytkowego, X8 nie wprowadza nowej funkcjonalności, lecz zmienia architekturę układów przetwarzania sygnału.
- Architektura przetworników C/A: Najistotniejsza różnica konstrukcyjna. Luxsin X9 korzysta z topowego układu AKM, który separuje funkcje modulatora (AK4191EQ) od samego przetwornika (AK4499EX). W modelu X8 producent zdecydował się na implementację ośmiu układów DAC (CS43198) w ilości po cztery na kanał. Jest to zmiana strategii z jednego, wysoce wyspecjalizowanego układu flagowego na sumowanie wydajności wielu układów.
- Cel techniczny: Zmiana architektury w modelu X8 ma na celu poprawę mierzalnych parametrów takich jak SNR czy DNR poprzez równoległe sumowanie wyjść z ośmiu jednostek CS43198. Nie jest to zmiana charakteru brzmienia, lecz zmiana sposobu osiągania transparentności sygnału.
- Spójność systemu: Oba urządzenia dążą do osiągnięcia pełnej neutralności (liniowości pasma przenoszenia) i, dzięki wspólnemu środowisku DSP, oba pozwalają na identyczną ingerencję w sygnał za pomocą korekcji EQ. W X8 dochodzi nam wspomniany mechanizm AI-EQ, ale dla osoby która nie korzysta z takich rzeczy, oscyluje się wokół wyłącznie puryzmu samego urządzenia.
Oczywiście pozostaje nam jeszcze rozsądzenie ichniego dźwięku na papierze, bowiem kto wie – być może tutaj jakieś różnice się nam jeszcze wykreują?
Jakość dźwięku Luxsin X8
Najpierw oddajmy skromny hołd mojemu lenistwu. Od pewnej przemiłej, ciepłej i uroczej osoby, której koleżanka zajmowała się numerologią, dowiedziałem się, że „moja” liczba to 8. Ponieważ jestem analitykiem, nie bazuję na ezoteryce, a matematyce, jest to dla mnie nic innego jak dwójka do potęgi trzeciej. Najbardziej elementarna liczba, będąca budulcem i fundamentem.
Zatem i moje lenistwo jest – można powiedzieć – też do sześcianu. Toteż sięgnąłem po słuchawki, które miałem pod ręką najbliżej – swój niedawny nabytek, Audio-Technikę ATH-M50x. Słuchawki już zdążyłem zmodyfikować i dopasować pod swoją izofonę (zamówione nieco inne profilem pady + wkładki gąbkowe).
Moja „sześcienność” powoduje, że powodem sięgnięcia po ATH-M50x jest też ich cena (raptem niecałe 600 zł jeśli dobrze pamiętam). Toż to płachta na byka, jeśli chodzi o audiofilskie postrzeganie świata. Te słuchawki nie mają prawa grać, nie mają prawa być w jakikolwiek sposób selektywne. Powinny – wg wierzeń ludowych – uśredniać wszystkie wyniki, zafałszowywać je i sprowadzać cały test do konkluzji: „wszystko gra tak samo”. Zobaczcie zatem co ja w tym momencie próbuję zrobić. Mamy Luxsina X8 za ~3000 zł, którego będziemy „badać” słuchawkami za ~600 zł. Toż to profanacja, bluźnierstwo i potwarz. Ale zapewniam – w tym szaleństwie naprawdę jest metoda.
Testy empiryczne, czyli powszechny standard branżowy
W świecie recenzentów audio w 99% dominuje metoda empiryczna, czyli kolega jeden z drugim siadają, słuchają i opisują swoje subiektywne odczucia na bazie konkretnych utworów, anegdot i analogii. W przypadku słuchawek lub kolumn sprawa jest prosta, ale w przypadku sprzętu źródłowego zadanie jest (znacznie) trudniejsze. Trzeba bowiem spróbować wyczuć „na słuch” bardzo subtelne różnice między urządzeniem lub systemem A i B.
Trudność potęgowana jest chociażby przez niemożność dostrojenia głośności torów między sobą na słuch. Osoby powtarzające jak mantrę, że „wierzą w to co słyszą” i „słuch jest najlepszym przyrządem pomiarowym” albo nie wiedzą, że ich słuch ma określony próg graniczy, albo nie chcą wiedzieć. Zresztą, co to za „przyrząd pomiarowy”, który leci o kilka dB w każdą stronę? To jakby używać suwmiarki, która raz pokazuje do 3 cm więcej, a raz do 3 cm mniej.
Przeznaczeniem takiej suwmiarki, jako przyrządu pomiarowego, jest śmietnik.
Ale cóż, tak realizowane są na ogół recenzje audio, więc celowo nie stosowałem żadnego równoważenia głośności w oparciu o zewnętrzną aparaturę pomocniczą. W normalnych warunkach byłoby to niezbędne. A i tak efektem było że… nie usłyszałem różnicy między torem bazowym (M4 + HA500), a Luxsinem. Dźwięk wydawał mi się dokładnie taki sam.
Może jakieś drobne zmiany gdzieś by się znalazły, ale bardziej na siłę (wsłuchiwanie się i autosugestia) niż z faktycznie słyszanych różnic. Po prostu niemożliwe jest, by obiektywnie rozsądzić to za pomocą tej konkretnej metody – skrajnie subiektywnej i nieweryfikowalnej, trzeba dodać.
Jeśli coś tu się dzieje, to definitywnie pod progiem mojej percepcji lub na jej granicy. Ale jako czytelnicy nie macie żadnej możliwości, aby to zweryfikować i musicie danemu recenzentowi po prostu wierzyć na słowo. Te warte jest tu dokładnie 3000 zł.
Próby z innymi słuchawkami i torami
Uznałem, że moje lenistwo może jednak było zbyt mocne, toteż z sześcianu zszedłem do wartości kwadratowej. Wymagało to już pewnego wysiłku, aby wyciągnąć rękę, ale udało się i sięgnąłem tym razem po wciąż jeszcze leżące niedaleko Sony MDR-M1. Obok M50x, jest to współczesna klasyka studyjna Sony.
I co? Nic, bez zmian. Słuchawki nadal nie do rozróżnienia względem torów. Albo inaczej: tory nie do odróżnienia na tych słuchawkach. A przecież nie jest to ślepy test, widzę pod co się podpinam.
Wreszcie uznałem, że nie będę się ograniczał, bo mnie narcystyczni filozofowie audio, audiofilskie autorytety z forów czy inni samozwańczy recenzenci spod znaku ChataGPT już doszczętnie zlinczują i naubliżają. Padło na niezawodny duet Audeze LCD-XC oraz, a może przede wszystkim, legendarne AKG K1000. Ale nawet obecność balansu i statusu legendy nie spowodowała, że słuchawki te zmieniły swoje oblicze z jednej lub drugiej dziurki (Luxsin X8 cały czas był w trybie Bypass).
Ostateczny test postanowiłem, że przeprowadzę względem Loxjie D40 Pro. Motu M4 jest interfejsem studyjny, więc jest to gatunek sprzętu nieuznawanego przez audiofilską brać. HA500 jest moim własnym wzmacniaczem DIY, więc tym łatwiej przychodzi go krytykować tylko dlatego, że zbudowałem go sam. Przecież nie godzi się, aby ktoś budował sobie sprzęt zamiast wydawać dziesiątki tysięcy złotych w sklepach audio na coś identycznego, ale w ładniejszej obudowie.
Niestety, nawet przejście na Loxjie nie dało jednoznacznej odpowiedzi. Nadal wszystko wydawało się identyczne.
Wniosek zatem po odsłuchach metodą empiryczną: Luxsin X8 gra w sposób nierozróżnialny dla mnie na słuch od torów wzorcowych. Ergo, jest też nierozróżnialny od swojego droższego brata. W tym momencie typowy recenzent miałby do wyboru: albo napisać jak jest, albo po prostu zmyślać i wmawiać sobie, że coś jednak słyszy. Przecież nikt tego i tak nie zweryfikuje.
My na szczęście mamy trzecią opcję…
Karty (pomiary) na stół, czyli w co naprawdę gra z nami Luxsin X8
Zacznijmy od pomiaru natywnego FR tego urządzenia.

Prawie równiutka kreska. Czyli urządzenie jest niemalże idealne neutralne. Niemalże, bowiem zobaczcie co się dzieje na basie. Bardzo, ale to bardzo subtelnie opada nam wykres od progu 100 Hz w dół. Do pułapu ~20 Hz tracimy 1 dB z kawałkiem. Być może to jest właśnie to, co „wydawało mi się” że słyszę stosując metodę empiryczną, ale wciąż jest to pod progiem percepcji. Nie ma możliwości, aby jakikolwiek recenzent wskazał Wam to na słuch ze 100% pewnością.
Pytanie zatem, czy odczyt z pomiaru natywnego będzie przekładał się na rzeczywisty odsłuch? Weźmy sobie jeszcze raz te nasze niegodne, budżetowe ATH-M50x:

Wow, dokładnie odwzorowana sytuacja z pomiaru FR urządzenia! No proszę, nasze nędzne budżetowe słuchaweczki, które powinny szatkować wyniki i uśredniać wartości, maskować wszystko co się da, się jednak spisały. Tu również widać od ok. 100 Hz spadek energii na subbasie. Mało tego – o dokładnie ten sam poziom 1 dB z kawałkiem.
Sami więc widzicie jak bardzo wypaczone jest postrzeganie świata audio wyłącznie przez model hierarchii cenowej. Dobre słuchawki to dobre słuchawki – pokażą Wam wszystko co trzeba, bez względu na cenę.
A jak z czystością?
Oto czystość moich M50x na Luxsin X8:

Te obrzydliwie tanie zdawałoby się słuchawki nie dość, że mają wzorowe THD przez cały zakres pasma przenoszenia, to jeszcze wykręcają idealnie równe -63 dB THD+N w punkcie pomiarowym. Nic złego tu się nie dzieje, Audio-Techniki są czyste i nie sypią brudem ani piaskiem w żadnym zakresie. W najgorszym swoim punkcie, czyli 7,5 kHz, mam -51,1 dB THD+N, czyli mniej więcej tyle, ile Fosi Audio i5 – słuchawki planarne za 2600 zł, którymi „muszą” zachwycać się branżowi redaktorzy. A my to bijemy poczciwą „Audio-Śmietniką” za 600 zł.
Słuchawki zachowują się więc nienagannie z Luxsinem X8. A jak prezentuje się to od strony samego urządzenia?





Również wzorowo. Urządzenie nigdzie nie wypluwa nam przykrych niespodzianek. Jest idealnie czyste, oferując zdrowy headroom (min. 10 dB różnicy) czystości dla słuchawek podłączanych. Tak więc na koniec dnia jedyną rzeczą, którą możemy odnotować technicznie w Luxsin X8, to ten odpust ~1 dB na basie. Co jest ciekawe biorąc pod uwagę, że impedancję wyjściową dla SE zmierzyłem na poziomie 0,45 Ohm. W praktyce jest to jednak utrata energii wciąż pomijalna. Gdyby było to w innym miejscu (powyżej 100 Hz) albo o wartość większą (min. 2-3 dB), zaczynałbym się temu znacznie baczniej przyglądać. A także bym to już najpewniej wykrył metodą empiryczną.
Podsumowanie
Luxsin X8 nie zastępuje modelu X9 w sensie funkcjonalnym – oba urządzenia oferują ten sam dostęp do bazy korekcji i te same możliwości konfiguracyjne. Moim zdaniem X8 należy traktować bardziej jako alternatywną ścieżkę inżynieryjną, w której producent odszedł od flagowego duetu AKM na rzecz równoległej architektury bazującej na układach Cirrus Logic, zachowując przy tym fundamenty użytkowe, które wypracował model X9. Jest to zatem bardziej optymalizacja, aniżeli skalowanie w dół czy ewolucja (skalowanie w górę).
Dla nas, użytkowników, jest to wyłącznie powód do radości. Dostajemy sprzęt zajmujący mniej miejsca, tańszy, tak samo dobry, w którym zamiast pilota wydajemy komendy głosowe. Producent w tym wszystkim nie zdecydował się natomiast na absolutnie żadne uproszczenia w kwestii wykończenia, jakości czy „luksusu”, które ustanowił poprzednio za sprawą X9. Nie wiem czy nie ryzykuje tu zbyt mocno odebraniem sobie klienteli z modelu X9 na rzecz X8, ale fakt faktem, już sama taka myśl wskazuje, że o X8 myślę bardzo pozytywnie.
Zatem z mojej strony leci zasłużona rekomendacja, jako kolejny strzał w dziesiątkę pod względem jakości, możliwości, wykonania i czystości dźwięku w wykonaniu Luxsina. To sprzęt dla klienta premium, który wie czego chce i ceni sobie bardzo nowoczesne podejście do dźwięku oraz sterowania nim na co dzień.

Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie 2999 zł bezpośrednio ze strony sklepu Instal Audio, jak również w innych sklepach na terenie kraju (sprawdź aktualne ceny i dostępność).
Dane techniczne
Dane zaczerpnięte bezpośrednio ze strony dystrybutora:
Podstawowe Parametry:
- Model: Luxsin X8
- Wymiary (Głęb. x Szer. x Wys.): 236 x 236,8 x 64 mm
- Waga: 2750 g
- Zasilanie: AC 100–120 V / 220–240 V ~ 50/60 Hz
- Wyświetlacz: 4-calowy ekran LCD (480 × 960), dotykowy
- DAC: Cirrus Logic CS43198 x 8
- Zasilacz: Ultraniskoszumowy, liniowy zasilacz z regulacją napięcia
- Wi-Fi: 2,4 GHz / 5 GHz
- Bluetooth: Qualcomm SXW5125 (Bluetooth 5.1)
- Metody sterowania: Ekran dotykowy, aplikacja mobilna (Android / iOS), przeglądarka internetowa, pilot IR (opcjonalnie)
- Moc znamionowa: 25 W
- Załączone wyposażenie: 1x Kabel zasilający, 1x Kabel USB A-B, 1x Adapter Jack z 3,5 mm do 6,35 mm
Wejścia / Wyjścia Audio:
- Wejście USB-A: Do lokalnej aktualizacji oprogramowania
- Wejście USB-B / USB-C: Obsługa PCM do 768 kHz / 32 bit oraz DSD512 (tryb natywny)
- Wejście IIS: Obsługa PCM do 768 kHz / 32 bit oraz DSD512 (tryb natywny)
- Wejście Optyczne (Toslink) / Koncentryczne (Coaxial): Obsługa PCM do 192 kHz / 24 bit
- Trigger In / Out: Standardowe złącze 3,5 mm
- Wyjście Analogowe: 1x Para XLR (Zbalansowana), 1x Para RCA (Niezbalansowane)
- Wyjścia Słuchawkowe: 6,35 mm (niesymetryczne), 4,4 mm (symetryczne), 4-pin XLR (symetryczne)
Specyfikacja Wyjścia Zbalansowanego XLR:
- SNR: ≥129.5 dB
- THD+N: <-121.8 dB @nieważony
- Przesłuch: ≥133dB (1kHz@200kΩ)
- Poziom szumów: <1.1 uVrms
- Poziom wyjściowy: 4.2 Vrms (1kHz@200kΩ)
Specyfikacja Wyjścia Niezbalansowanego RCA:
- SNR: ≥124.5 dB
- THD+N: <-120 dB @nieważony
- Przesłuch: ≥125 dB (1kHz@100kΩ)
- Poziom szumów: <1.3 uVrms
- Poziom wyjściowy: 2.1 Vrms (1kHz@100kΩ)
Parametry i Charakterystyka Wyjścia Słuchawkowego Symetrycznego (4,4 mm / XLR 4-pin):
- Tryb wysokiego wzmocnienia (High Gain): L+R≥4840mW+4840mW (16Ω, THD+N @ 1%)
- Impedancja wyjściowa: < 1 Ω
- THD+N: -117dB(1kHz/0dB@32Ω)
- SNR: ≥123dB
- Przesłuch: ≥119dB (1kHz@32Ω)
Parametry i charakterystyka wyjścia słuchawkowego niesymetrycznego (6,35 mm):
- Tryb wysokiego wzmocnienia (High Gain): L+R≥2900mW+2900mW (16Ω, THD+N @ 1%)
- Impedancja wyjściowa: < 1 Ω
- THD+N: ok. -115dB(1kHz/0dB@32Ω)
- SNR: ≥121dB
Dane pomiarowe
Pomiary w wersji interaktywnej można znaleźć bezpośrednio w Laboratorium.
Platforma testowa
Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.
- DAC/ADC/AMP: Motu M4, Tempotec Sonata BHD Pro, AF HA500, AF DA500, Loxjie D40 Pro
- Nadajniki Bluetooth: Asus BT400, Asus PCE-AX58BT, RealMe 9Pro+
- Słuchawki testowe pełnowymiarowe: AKG K1000, Audeze LCD-XC, Audio-Technica ATH-M50x, Sennheiser HD 660S2
- Słuchawki testowe typu IEM: KZ ZVX, Sony MH1
- Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
- Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum
- Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
- Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.
Serdeczne podziękowania dla Instal Audio za użyczenie Audiofanatykowi sprzętu do testów




