Goldplanar GL2000 – recenzja kolejnych, audiofilskich słuchawek planarnych z Chin

Goldplanar GL2000 są słuchawkami, nad którymi niektóre audiofilskie portale wyczyniają niemalże obrzędy religijne. A 3500 zł jest traktowane wobec nich jak okazja życia. Część osób porównuje je do Susvar. Inni wskazują na magiczną synergię i granie niemalże jak kameleon – z różnego sprzętu różne wyniki. A jeśli jeszcze podepnie się wysokiej klasy kabel to już w ogóle kraina szczęśliwości. Tak kreują się w ich względzie podania ludowe. A jak jest w rzeczywistości? O tym przekonamy się dzięki kolejnej uprzejmości p. Jacka.


Recenzja dotyczy prywatnego egzemplarza należącego do p. Jacka, któremu serdecznie dziękuję za zaufanie i użyczenie sprzętu do niezależnych testów. Jeśli posiadacie sprzęt, którego jeszcze nie recenzowałem i chcecie, abym przeprowadził jego pełną i niezależną ekspertyzę, serdecznie zachęcam do zgłoszenia go na oficjalne testy i pomiary. Działalność portalu można wesprzeć również kupując kable sygnowane moim logo, albo bezpośrednio wpłatami via Buycoffee.to 💜

 

Jakość wykonania, wygoda, ergonomia, okablowanie itd.

Goldplanar GL2000 to konstrukcja, która wymaga od użytkownika pełnej świadomości ergonomicznej i sprzętowej. Masa własna wypada na poziomie zważonych 550 g bez przewodu. Lokuje to je w kategorii konstrukcji wybitnie stacjonarnych i już niestety ciężkich. Taki balast wymusza stabilną pozycję podczas odsłuchu oraz wyklucza gwałtowne ruchy głową. Po kilku godzinach ciągłej pracy fizyka daje o sobie znać i nacisk na czubek głowy staje się wyraźnie odczuwalny.

Sądząc po wadze, jest to wersja z magnesami po obu stronach. Z tego co czytałem, Goldplanar GL2000 były w dwóch wariantach, również z magnesami po jednej. Ot taka ciekawostka.

Drugim elementem wymagającym natychmiastowej interwencji jest fabryczny kabel. Ten dołączony jest niechlujnie niestety zapleciony i podatny na skręcanie. Sprawia wrażenie dołożonego z przypadku do wcale nie takich tanich planarów. Błędy naciągu i zaplatania pasują bardziej do prac początkującego konfekcjonera z jakiegoś forum audio.

Zastosowanie standardowych gniazd 3,5 mm w muszlach to na szczęście ukłon w stronę użytkownika. Wymiana kabla na porządny zamiennik powinna być pierwszym krokiem po wyjęciu słuchawek z pudełka. Nie tylko dla poprawy wygody, ale i z perspektywy trwałości. Dla wygody w trakcie testów korzystałem sobie z własnego Audionum. Oczywiście jakość dźwięku – zgodnie z prawami fizyki – pozostała na swoim miejscu.

Samo wykonanie jest… audiofilskie. Proste, miejscami bardzo, ale adekwatne. Cieszy obecność dodatkowych padów, które Goldplanar prawdopodobnie dopasowywał brzmieniowo do siebie. Stąd druga para ma prosto idącą krawędź na swojej przedniej części. Z racji iż jest to egzemplarz używany, widać na nim ślady użytkowania. Najbardziej na obiciu pałąka, które – będąc ekoskórką – już jest dość mocno poszatkowane. Wymiana tego elementu na oko jest możliwa, ale słuchawki przybyły przecież nie w tym celu.

 

Jakość dźwięku Goldplanar GL2000 – pady perforowane

Goldplanar GL2000 w wariancie z padami perforowanymi celują w strojenie zbliżone do krzywej Diffuse Field. Ale robią to z wyraźnym rozjaśnieniem i technicznym sznytem.

Pomiary wykazują wzorową powtarzalność przetworników i znakomity balans międzykanałowy w całym paśmie roboczym. Tonalnie słuchawki grają bezpośrednio, z dużą ilością informacji w wyższych rejestrach. Okupione jest to wyraźnym, wyostrzającym wybiciem w rejonie 4-6 kHz.

Przebieg impedancji jest idealnie płaski (~61 Ω z pomijalnym przesunięciem fazowym rzędu 0-1,5°), co przekłada się na czysty tor obciążenia.

 

Bas

Analiza techniczna: Wykres pasma przenoszenia na padach perforowanych wykazuje liniowe, podręcznikowe zejście aż do 20 Hz. Od poziomu 94,8 dB przy 80 Hz pasmo schodzi do 88,2 dB przy 20 Hz. Dzieje się to bez gwałtownych zawałów typowych dla przetworników dynamicznych. Zniekształcenia THD w niskich rejestrach utrzymują się na bardzo niskim poziomie. Wykresy CSD nie wykazują groźnych rezonansów ani powłóczenia membraną w subbasie.

Subiektywny odsłuch: Dół pasma jest zwarty, szybki i punktowy. Brak sztucznego podbicia midbasu sprawia, że słuchawki nie maskują wyższych składowych, a ludzkie ucho bez problemu kompensuje równy spadek najniższych częstotliwości dzięki zachowaniu wzorcowej kontroli transjentów. Na padach skórzanych bas zyskuje na dociążeniu i masie. Natomiast na perforacji słuchawki stawiają przede wszystkim na fakturę, kontur i czytelność uderzenia stopy perkusyjnej.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Średnica w zakresie 300 Hz – 1,5 kHz prowadzona jest stabilnie w przedziale ~94-95 dB, płynnie wznosząc się w kierunku 3 kHz (~105 dB) w celu skompensowania wzmocnienia małżowiny. Dopiero w wyższej średnicy pojawia się niejednorodność – wznios przechodzi w wyraźne wybicie z kulminacją przy ok. 5 kHz (~107 dB), po którym następuje spadek do ~92 dB w okolicy 7,6 kHz.

Subiektywny odsłuch: Wokale i instrumenty akustyczne są przejrzyste, z wyraźnym zarysem krawędzi. Przez podbicie w podzakresie 4-6 kHz przekaz bywa nadmiernie analityczny i w jasnych realizacjach potrafi zabrzmieć zbyt surowo. Zjawisko to potęguje kontrast z wycofaniem wyższej średnicy przy 7-8 kHz. Wariant skórzany padów tonuje ten zakres, nadając średnicy cieplejszy, bardziej organiczny tembr kosztem bezwzględnej liniowości.

 

Sopran

Analiza techniczna: Po ubytku przy 7,6 kHz góra pasma wraca do poziomu ~94 dB przy 9 kHz, a następnie tworzy czytelne wybicie przy 12,8 kHz (97,0 dB), po czym od 14 kHz następuje stopniowy spadek energii. CSD potwierdza szybkie wygaszanie rezonansów w najwyższej oktawie, co świadczy o dobrej kontroli membrany magnetostatycznej.

Subiektywny odsłuch: Sopran jest napowietrzony, sypki i nośny. Dzięki energii przy 12-13 kHz talerze perkusyjne mają odpowiedni blask i wybrzmienie. Nie ma tu tendencji do jednostajnego syczenia, jednak interakcja z wcześniejszym wybiciem przy 5 kHz sprawia, że odbiór sopranu jest ściśle uzależniony od jakości nagrania – gorsze realizacje zostaną bezlitośnie obnażone.

 

Wrażenia sceniczne

Konstrukcja planarna o dużym formacie przetwornika buduje obszerną, napowietrzoną scenę dźwiękową z precyzyjną lokalizacją źródeł pozornych. Na padach perforowanych separacja planów stoi na bardzo wysokim poziomie – holografia faworyzuje szerokość i dystans pierwszego planu od słuchacza, dając poczucie swobody. Pady skórzane przybliżają wokale i nieco zacieśniają przestrzeń na rzecz intymności i gęstości.

 

Wpływ padów skórzanych na dźwięk Goldplanar GL2000

Analiza techniczna: Montaż pełnych padów skórzanych zmienia profil pasma w stosunku do wariantu perforowanego. W dole pasma zapewniają lepsze uszczelnienie – bas od 50 Hz do 500 Hz prowadzony jest niemal idealną linią prostą na poziomie 95 dB, z łagodnym, naturalnym spadkiem poniżej 40 Hz (ok. 89 dB przy 20 Hz).

Średnica pozostaje stabilna do 1,5 kHz, po czym zachowanie przetwornika wyraźnie różni się od wersji perforowanej: zamiast potężnej kumulacji energii w rejonie 3-5 kHz, skóra wprowadza zauważalne uspokojenie wyższej średnicy. Wybicie przy 2,6 kHz osiąga umiarkowane 103 dB, po czym następuje ubytek przy 3,5 kHz (ok. 98 dB) i wtórny wierzchołek przy 4,7 kHz (~102,5 dB) – to przebieg niższy niż agresywna górka wersji perforowanej.

W wyższym sopranie pasmo gwałtownie opada w rejonie 6,5-9 kHz (dołki rzędu 90-92 dB), z pojedynczym wybiciem na 12 kHz (96 dB). Wykres THD pozostaje niski w całym paśmie roboczym (<0,1%), notując jedynie niegroźne, lokalne podbicie do poziomu ok. 0,3% w 5,5 kHz.

Subiektywny odsłuch: W bezpośrednim odsłuchu pady skórzane przynoszą brzmienie znacznie ciemniejsze, gęstsze i bardziej zdystansowane niż wariant perforowany. Zredukowana energia w przedziale 3-5 kHz eliminuje krzykliwość i szklisty nalot na wokalach, przesuwając ciężar prezentacji w stronę dociążonego, równego fundamentu basowego.

Izofonicznie ucho odbiera ten wariant jako cieplejszy i bezpieczniejszy dla dłuższych sesji, choć niepozbawiony specyfiki planarnej – wycofanie przełomu 6-9 kHz w połączeniu ze spadkiem wyższej średnicy daje efekt lekkiego zmatowienia i oddalenia pierwszego planu. Talerze perkusyjne oraz transjenty instrumentów dętych tracą na bezpośredniej zadziorności, zyskując na gładkości, co jednak odbywa się kosztem napowietrzenia sceny.

Werdykt: Konfiguracja zdecydowanie mniej męcząca od perforowanej, stanowiąca dobrą bazę pod ewentualną, lekką korekcję PEQ podciągającą wyższą średnicę bez ryzyka wejścia w jazgot. Będzie to jednak konieczność wybierania między przyjemniejszym i mniej równym dźwiękiem, a równiejszym lokalnie, choć jaśniejszym.

 

Najlepsze zastosowania, opłacalność i napędzenie

Pod kątem strojenia sprzęt domaga się świadomego wyboru padów lub selektywnego PEQ. Wariant skórzany jest bezpieczną bazą wyjściową – zapewnia nieco bardziej dociążony dół o znikomych zniekształceniach. Dla odzyskania pełnej czytelności sopranu warto zaaplikować łagodny filtr szerokopasmowy w rejonie 6,5-9 kHz, kompensujący fabryczny ubytek energii.

Z kolei wariant perforowany bezwzględnie wymaga stłumienia ostrego rezonansu w punkcie ~5 kHz, by wyeliminować szklistość na wokalach.

W kwestii napędzenia przetwornik nie stawia wygórowanych żądań napięciowych. Goldplanar GL2000 wykazują stabilną impedancję ~61 Ω, co oznacza całkowitą niewrażliwość na impedancję wyjściową wzmacniacza i brak zmian w charakterystyce częstotliwościowej przy zmianie źródła. Tym samym podania ludowe przytaczane na początku nie znalazły swojego pokrycia w rzeczywistości. Niemniej, który to już raz w sieci można przeczytać:

„Mogą grać gorzej niż Sundary jak się je podepnie do byle czego a jak się podepnie do wysokiej jakości toru i da im wysokiej klasy kabel to zagrają lepiej niż Susvary. (Na WA23 bardziej mi się podobały GLe niż Susvary). Ot cała ich tajemnica.”

Tymczasem nic takiego nie zachodzi i nie ma tu żadnych tajemnic do odkrycia. Co najwyżej pojawia się tradycyjny temat dopasowania impedancji wyjściowej. W rzeczywistości wymagają wydajnego prądowo wzmacniacza stacjonarnego lub mocnego dongla symetrycznego, aby w pełni rozwinąć dynamikę. Docenią wzmacniacz o solidnej wydajności prądowej i niskiej impedancji wyjściowej, który utrzyma w ryzach kontrolę najniższego basu. WA23 do takich urządzeń nie należy. Ale mimo iż połączenie się komuś subiektywnie mogło rzeczywiście podobać, w tym samym zdaniu pada stwierdzenie:

„Słyszałem też opinię, że zdarzają się egzemplarze, które grają gorzej.”

Z jednej strony wygląda to na pozostawiony na wszelki wypadek bezpiecznik. W praktyce jest to duże czerwone światełko ostrzegawcze sugerujące, że producent ma duży rozrzut produkcyjny i stara się to rekompensować parowaniem.

 

Demitologizacja mocy po raz wtóry

Tak, znów rozbijamy się o problematykę mocy:

„Można je też podczepić pod mocny wzmak, wtedy mocny damping jest niwelowany (w jakimś stopniu) przez zapas mocy wzmacniacza, to właśnie dlatego GL2000 tak zyskują na mocnym wzmaku (…)”

Sprostujmy błędy logiczne i inżynieryjne w tym wywodzie:

  • Odwrócenie pojęcia współczynnika tłumienia: Współczynnik tłumienia to stosunek impedancji obciążenia (słuchawek) do impedancji wyjściowej wzmacniacza DF = Zload / Zout. Im wzmacniacz ma niższą impedancję wyjściową (a zazwyczaj to cechuje nowoczesne, mocne konstrukcje tranzystorowe), tym współczynnik tłumienia jest wyższy, a nie „niwelowany”. Twierdzenie, że zapas mocy „niweluje mocny damping”, to nonsens – wzmacniacz o niskiej impedancji wyjściowej zwiększa kontrolę elektryczną nad przetwornikiem, a nie ją kasuje.
  • Niewiedza o specyfice przetwornika planarnego: Współczynnik tłumienia ma kluczowe znaczenie w przetwornikach dynamicznych o wysokiej dobroci mechanicznej i wyraźnym rezonansie w basie (gdzie siła elektromotoryczna powracającej membrany musi być gaszona przez niską impedancję źródła, by nie pompować midbasu). W przetwornikach ortodynamicznych i magnetostatycznych tłumienie jest realizowane głównie akustycznie (opór siatek, fizyka komory, pady), a sam przetwornik jest obciążeniem niemal czysto rezystywnym (zmierzyliśmy przecież płaskie jak stół ~61 Ω, faza ~0°). Tutaj elektryczny damping factor wzmacniacza ma marginalny wpływ na odpowiedź częstotliwościową w porównaniu do przetworników elektrodynamicznych.
  • Mylenie zapasu napięciowego z wydajnością prądową: Pojęcie „zapas mocy” jest na forach fetyszyzowane jako magiczny bufor zmieniający charakterystykę akustyczną. Przy 61 Ω słuchawki potrzebują po prostu określonego prądu i napięcia, by osiągnąć dany poziom SPL bez obcinania wierzchołków sygnału (tzw. clipping) i bez wchodzenia wzmacniacza w zniekształcenia skrośne czy nieliniowe. Jeśli wzmacniacz nie przesterowuje i ma zapas prądu, oddaje dokładnie taki sygnał, jaki dostał – nie zachodzi żadne „przełamywanie tłumienia membrany mocą”.

Prawdopodobnie pomylono tu tłumienie mechaniczno-akustyczne przetwornika (damping) z damping factorem (DF) wzmacniacza, po czym uznano, że „dużo watów” działa jak taran, który fizycznie przepycha zbyt mocno wytłumioną membranę.

 

Podsumowanie

Goldplanar GL2000 w cenie 3500 zł to technicznie nawet dopracowane słuchawki ortodynamiczne o znakomitym parowaniu przetworników, czystym przebiegu zniekształceń i wzorowej odpowiedzi impulsowej. Dwa komplety padów dają realny wybór między przyjemniejszym, bezpieczniejszym graniem na skórkach a trochę bardziej analityczną prezentacją na perforacji. Drobny nadmiar energii w rejonie 4-6 kHz nie przekreśla ich wysokiej próby technicznej, choć nadaje typowej maniery „chińskich planarów”.

Być może zyskają sporo na padach niestandardowych, zwłaszcza o płytszym profilu. Ale póki co, oceniając to, co otrzymałem w pudełku, słuchawki możemy nagrodzić pingwinkiem w kole. Jest tu trochę zastrzeżeń ergonomicznych, trochę materiałowych, wytrzymałości na osi czasu, za to docenić można ich spory potencjał akustyczny.

Czy na tyle, żeby je zarekomendować? Dobre pytanie. Wątpliwości budzi na pewno podnoszony wyżej temat powtarzalności. W większości forumowych mitów na temat GL2000 przemyca się sporo technicznych bzdur. Ale w kwestii wątpliwości co do powtarzalności produkcyjnej być może warto tym razem dać użytkownikom wiarę.


Sprzęt na dzień pisania i publikacji recenzji można spotkać jeszcze sporadycznie w cenie ok. 3500 zł


Dane techniczne

Skopiowane 1:1 z karty produktu jednego ze sklepów, wraz ze wszystkimi literówkami i błędami:

  • Impedancja: 60ohm
  • Typ magnesu: N52 Neodymowy
  • Wymiary przetwornika: 112,5×83mm 
  • Czułość: 99dB (wersja z podwójnym układem magnetycznym); 95dB (wersja z pojedynczym układem magnetycznym)
  • THD: <0.1%THD
  • Częstotliwość: 4Hz-50KhHz

Platforma testowa

Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Autor, publicysta i pasjonat metrologii elektroakustycznej z ponad kilkunastoletnim doświadczeniem w branży audio. Twórca i jedyny operator platformy Audiofanatyk™, łączący w recenzjach rygorystyczne pomiary laboratoryjne z analizą psychoakustyczną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *