Na początku miesiąca miałem przyjemność testować słuchawki planarne Fosi Audio i5. Ich recenzja okazała się na tyle demaskatorska, że chciałoby się powiedzieć „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Pojawiły się informacje o zdefektowanym egzemplarzu, wycofanych wadliwych partiach, marszczeniu się membran, a nawet rzekomym sabotażu w postaci celowego podesłania mi złej sztuki by wprowadzić nas wszystkich w błąd i zdyskredytować innych recenzujących.
Wbrew pozorom są to poważne oskarżenia, zakładające nieczyste intencje i manipulację. Tym bardziej poważne, że formułowane m.in. przez redaktora innego portalu audio, którego nazwy nie wymienię (zapewne liczył na zasięgi). Dlatego nie będzie to tylko i wyłącznie ponowna recenzja.
Korzystając z możliwości ponownego przetestowania innego, starszego i używanego, egzemplarza, zrobimy sobie pełną weryfikację wszystkich tez, twierdzeń i zarzutów. Zweryfikowałem więc oryginalność słuchawek u źródła, przestudiowałem wypowiedzi i materiały związane z tymi słuchawkami pod kątem wspomnianych wycofanych wadliwych partii oraz marszczenia się membran. Zestawiłem to z deklaracjami producenta pod kątem ichniego strojenia, a także rzuciłem okiem na chronologię publikowanych w sieci testów z uwzględnieniem wydawanych na ich temat oceny i prawdopodobieństwa trafienia na felerny egzemplarz.
Takie mini-śledztwo, można powiedzieć. Niemniej czemuż nie powiedzieć „sprawdzam” jeszcze raz, w tym samemu sobie?
Recenzja powstała dzięki nieodpłatnemu użyczeniu prywatnego egzemplarza przez p. Alana, któremu bardzo pięknie dziękuję. Jeśli posiadacie sprzęt, którego jeszcze nie recenzowałem i chcecie, abym przeprowadził jego pełną i niezależną ekspertyzę, serdecznie zachęcam do zgłoszenia go na oficjalne testy i pomiary.

Testy rzekomo wadliwego egzemplarza w recenzji
Nie będę przytaczać całości wypowiedzi, gdyż w połowie jest to stek wycieczek osobistych i pretensji o inne publikacje. Skupiać będziemy się wyłącznie na meritum i rzeczach tyczących się Fosi Audio i5.
Zacznijmy może od rzeczy fundamentalnej, czyli tego, co zostało zasugerowane jako błąd krytyczny. Czy jest to możliwe, że otrzymałem na testy całkowicie nową sztukę Fosi Audio i5, która była od nowości uszkodzona/nieprawidłowa? Takie zarzuty o dziwo nie są pierwszyzną. Powtarzają się one całkiem często przy takich testach, gdzie pomiary nie do końca pokrywają się z utrzymywaną w innych portalach audio narracją. A to tor był zły, a to kable były nie takie, nawet i recenzent (mimo pomiarów), był uprzedzony i uwziął się na niewinnego producenta.
Posłużmy się więc logiką. Jeśli była to sztuka uszkodzona, powinniśmy móc zauważyć gwałtowne zmiany w rezonansach między kanałami:


Nic takiego nie ma miejsca. Różnice są w granicach normy, a rozkład harmonicznych nie ulega znaczącej dewiacji. Druga rzecz to jakikolwiek rozstrzał w FR:

Jak widać też nic takiego się w testowanym egzemplarzu nie dzieje.
Kanały są zestrojone ze sobą bardzo dobrze, a na basie perfekcyjnie, co też pochwaliłem w samej recenzji. Powtarzalność THD z kolei wskazuje na dużą powtarzalność oraz brak istotnych defektów poprodukcyjnych. Słuchawki musiałyby być „zepsute” dokładnie w ten sam sposób, co do mikrona, na obu kanałach. Szansa na to jest zerowa.
Inspekcja obu przetworników egzemplarza nowego
Spróbujmy nieco inaczej więc podejść do tematu. Czy p. Mateusz – właściciel testowanego egzemplarza w pierwotnej recenzji – mógł intencjonalnie zepsuć swoje własne, nowe słuchawki po zakupie? Musiałby mieć w tym wszystkim jakiś motyw. Na tyle duży, aby usprawiedliwić własnoręczne uszkodzenie nowych słuchawek za 2600 zł na gwarancji i w okresie ochrony 14-dniowej.


Obejrzałem oba przetworniki i nie wykazywały one żadnych oznak defektów lub uszkodzeń, również tych poczynionych przez osoby trzecie. Nawet odcisków palców w środku nie było, choć pewnie sam zostawiłem kilka sam przy zmianie padów. Powyżej przytaczam ponownie zdjęcia tego egzemplarza. Struktura magnetyczna jest nienaruszona, a membrana jest gładziutkim substratem.
Można próbować snuć domysły, że interes miał w tym sklep, w którym p. Mateusz dokonał zakupu swojego egzemplarza Fosi Audio i5. Tylko po co sklep miałby sam sobie torpedować asortyment i sprzedaż drogiego modelu słuchawek z dobrą marżą? Nie ma to najmniejszego sensu.
Tymczasem z tego co sugeruje rzeczony redaktor, p. Mateusz dogadał się w jakiś sposób ze sklepem, aby dokonać sabotażu fantastycznego produktu, który każdy recenzent do tej pory chwalił, wykorzystując przy tym wysoko rozwinięte zdolności profetyczne, aby wiedzieć, że dany egzemplarz bez rozpakowywania był zepsuty.
Jest to oczywisty (i któryś z kolei już) absurd. Dla pewności zapytałem bezpośrednio p. Mateusza o ustosunkowanie się do tych zarzutów. Jego odpowiedź (cyt. w całości):
xD
Jak więc widać Właściciel słuchawek głęboko przejął się teorią o swoim rzekomym sprawstwie całego zamieszania. My zaś drążymy dalej…
Jak naprawdę wygląda marszczenie się membran?
Posłużmy się tym, czego komercyjni recenzenci do krzty nienawidzą – faktami. Marszczenie się membran, o którym wspominałem wcześniej, to kwestia ich naciągu i/lub wyrabiania się substratu na osi czasu (wyciąganie się materiału). Czyli membrana albo została wadliwie naciągnięta na ramkę, albo problem powstaje samoistnie na osi czasu od normalnej pracy słuchawek.
Tak wyglądają słuchawki ze zmarszczkami (po lewej zdrowy driver, po prawej zmarszczki w formie fałd po przekątnej, na przykładzie Hifiman HE400se):


Jeśli u Fosi byłby to problem z naciągiem od nowości, słuchawki wykazywałyby np. tzw. „planarny szelest” pod wpływem nacisku słuchawek do głowy, a na przetwornikach byłoby widać ewidentne ślady w formie zafalowań i zmarszczek. Tymczasem:
- Oba przetworniki były pozbawione jakichkolwiek skaz (gładki substrat), co widać na zdjęciach w recenzji i we wcześniejszym akapicie.
- Słuchawki dociskane do głowy nie wykazywały żadnego szelestu czy łopotania.
Jeśli marszczenie miałoby powstawać na osi czasu, to znaczy, że przetworniki się „wygrzewają”, tj. wyrabiają mechanicznie. Fosi Audio wyraźnie napisało w instrukcji do i5, że wygrzewanie nie zachodzi, nie jest obowiązkowe i nie ma przełożenia na jakość dźwięku.
Chyba że producent kłamie we własnej instrukcji? To też jakoś mało prawdopodobne, a jednak redaktor sformułował niechcący taki tok rozumowania względem Fosi Audio i5. Osobiście chyba jednak bardziej wierzę producentowi słuchawek. Jedyne więc tak naprawdę, co możemy zbadać, to wizualne marszczenie się membrany na osi czasu, ale to uczynimy za moment przy sztuce p. Alana.
Otrzymanie nieoryginalnych Fosi i5
Choć taki zarzut nie padł bezpośrednio, postanowiłem i to sobie sprawdzić, dla pewności. Nie umieszczałem tego w recenzji, bo nie widziałem ku temu potrzeby (zakrywam z reguły numery seryjne). Tu jednak dostałem pozwolenie od Właściciela słuchawek. Numer seryjny egzemplarza testowanego i padów:

Numery seryjne i opakowanie padów oryginalnych:

Skanowanie powyższego kodu QR daje taki oto wynik:

Czyli słuchawki były całkowicie oryginalne i pochodzące od Fosi Audio. Nie ma mowy o jakiejkolwiek podróbce, lewiźnie itd.
Oficjalny „recall” Fosi i5 kontra rzeczywistość
Tutaj robi się ciekawie. Redaktor podał informację, że:
(…) cała partia tych Fosi poszła z powrotem do producenta, marszczyły im się membrany (…)
Zacznijmy od tego, że każda akcja serwisowa to ogromne koszty. Zwłaszcza, jeśli słuchawki jako projekt były realizowane via Kickstarter, gdzie zebrały 250 000 USD.

Zacząłem szukać więc informacji odnośnie rzekomego wycofania całej początkowej partii Fosi Audio i5. Producent zdaje się nigdy nie ogłosił oficjalnego, globalnego wycofania jakiejkolwiek partii i5. Albo przynajmniej ja nie znalazłem takiej jednoznacznej informacji.
Zaraz po premierze wersji przedprodukcyjnej (połowa 2025 roku), wysyłanej do pierwszych recenzentów, wykryto problem z wyciekiem powietrza przy padach montowanych na rzepy. Tak jak pisałem w recenzji, powodowało to drastyczny spadek sub-basu. Fosi zareagowało, dodając gumowy pierścień uszczelniający (ten sam, który w swojej recenzji nazwałem pieszczotliwie „uszczelką od kibla”, a co też się chyba nie spodobało). Tak więc Fosi Audio nie ogłosiło globalnego, publicznego „recalla” w tradycyjnym sensie, ale:
- Wymieniali wadliwe egzemplarze na nową rewizję, jeśli użytkownik zgłosił problemy z driverem (np. martwy kanał lub nadmierne zniekształcenia).
- Wstrzymali wysyłki pierwszej partii z Kickstartera/wczesnej sprzedaży, gdy recenzenci zaczęli wytykać błędy w basie i QC.
- Wysyłali darmowe „zestawy naprawcze” (uszczelki i instrukcje DIY) osobom, które kupiły pierwszą wersję.
Testowany egzemplarz posiadał już takowe, zaś z basem nie stwierdziłem żadnych problemów, w tym jego niedostatecznej ilości.
Faktycznie natomiast pojawiały się kwestie związane z naprężeniem 2-mikronowej membrany w niektórych wczesnych partiach produkcyjnych Fosi i5. Mogło prowadzić to do rezonansów lub zniekształceń. Jednak informacja o odesłaniu całej partii tylko z tego powodu do producenta to raczej sprytne przerysowanie sytuacji. Pomiary wyraźnie wskazują, że problemy techniczne Fosi i5 są powtarzalne i w okolicach 1% dla 94 dB SPL.
Reakcja Fosi Audio była poza tym zbiorcza, gdyż obie te rzeczy są ze sobą związane. Gdyby słuchawki nie posiadały rzeczonego gumowego o-ringu, można byłoby podejrzewać, że na testy trafił wczesny egzemplarz.
Niepasująca chronologia recenzji Fosi i5
Przeglądając sieć, natknąłem się nie tylko na opisywane w swoim tekście 3 recenzje. Łącznie były to:
- 4 recenzje polskie (nie licząc mojej),
- 4 recenzje zagraniczne,
- 1 zagraniczna recenzja z amatorskimi pomiarami.
Moja dochodzi do tego grona jako pierwsza polska z pomiarami. Skupmy się jednak na tych ośmiu pisanych czysto empirycznie. Daty publikacji tych tekstów chronologicznie wyglądają tak:
- 3x maj 2025 – to najwcześniejsze teksty na temat Fosi i5 (teoretycznie wadliwe sztuki)
- lipiec 2025
- sierpień 2025
- 2x wrzesień 2025
- 2x luty 2026
Problem w tym, że wszystkie opisują Fosi Audio i5 w samych superlatywach, bez względu na to, czy był to egzemplarz przedprodukcyjny, pomarszczony, wadliwy, uszczelniony, przeklęty, parchaty itd. Jeśli problemy z Fosi i5 były tak oczywiste, musiało to mieć swoje przełożenie. Szansa na to, że tylko u mnie trafiły się te pierwsze, wadliwe, wycofane i pomarszczone słuchawki, jest więc w świetle zebranych danych i faktu bycia kompletnie nową sztuką – ponownie – zerowa.
Weryfikacja egzemplarza nr 2
By jednak się o tym przekonać dokładnie, potrzebujemy dodatkowych danych. I tu z pomocą przychodzi p. Alan, który zagaił mnie na Facebooku z ofertą testów (ukłony raz jeszcze).


Tak jak pisałem, otrzymałem od niego drugi egzemplarz, już nie nowy, a używany. Sztuka zdaje się nieco starsza, już z uszczelnieniem. Inspekcja nie wykazała żadnego marszczenia na membranach, wszystko wydaje się w porządku i dokładnie tak samo, jak przy recenzji głównej. Pady perforowane, słuchawki niegrzebane, więc jedziemy z tematem:


No i co widzimy? Mamy dokładnie ten sam bas, ten sam sopran, a jedyną różnicą jest ułożenie się rezonansów i „piły” na środku pasma przenoszenia. Prawdopodobnie wynika to z powtarzalności produkcji + stanu padów. Niemniej są to praktycznie te same słuchawki w obu przypadkach. Na THD są miejscami lepsze, a miejscami gorsze, ale ogólnie bardzo podobne.
Rzućmy okiem na numery seryjne i przetwornik:


Przetwornik ponownie nie posiada żadnych widocznych skaz, mimo używania przez dłuższy czas przez użytkownika. Zaś Fosi Audio Genuine Check ponownie stwierdził legitność jego słuchawek.

Jak zatem wypada odsłuch? Dokładnie ten sam efekt pogłosowości w dźwięku. Słuchawki zachowują się identycznie, choć jest to wrażenie z pamięci (egzemplarz pierwszy jest już dawno odesłany i zwrócony). W dalszym ciągu jest to brzmienie dla mnie zbyt nienaturalne i choć może się podobać (tak jest w przypadku p. Alana), co do zasady nie jest to poprawna reprodukcja słuchawkowa.
Pytania w kontekście przyjętej wcześniej narracji
Zastanówmy się przez moment nad całą tą sytuacją. Mamy dwie pary tych samych słuchawek, z czego jedna jest całkowicie nowa ze sklepu, a druga starsza, używana. W obu przypadkach pomiary i odsłuchy wypadają względnie tak samo.
Przy nowej sztuce padały zarzuty o:
- uszkodzonym egzemplarzu (idealnie równo uszkodzonym?),
- wycofanym egzemplarzu (jakim więc cudem dostępnym w sprzedaży?),
- zmarszczonych membranach (czy widać na zdjęciach pomarszczone drivery?),
- sabotażu recenzji (tylko w jakim celu?).
Zatem przy identycznych konkluzjach, te same zarzuty powinny paść przy starszej i używanej. Czy padną – tego nie wiemy. Niemniej, rodzi to dalsze pytania:
- Czy p. Alan również celowo wysłał mi sprzęt wadliwy na testy?
- Jeśli tak, to jaki miałby interes w torpedowaniu słuchawek, które sam posiada (i lubi)?
- Czy jego egzemplarz też jest tym wycofanym z produkcji?
- Jeśli tak, to jak w ogóle stał się posiadaczem takiego egzemplarza, skoro zostało to wycofane?
- Jakie jest prawdopodobieństwo, że p. Mateusz i Alan zakupili tak samo uszkodzone/wycofane słuchawki z różnych źródeł w różnym czasie?
- Czy membrany w jego egzemplarzu też były w jakiś sposób zmarszczone?
- Jeśli tak, to czemu po raz kolejny kompletnie tego nie widać na przetwornikach?
- Czy wszystkie sztuki Fosi Audio i5, które mierzą się źle i się nie podobają, są zawsze uszkodzone i wycofane, a te, które się podobają, są zawsze sprawne i właściwe?
- Dlaczego samo Fosi Audio twierdzi, że wszystko jest w porządku i celowo stroiło swoje słuchawki w ten sposób?
Tak wiele pytań, tak wiele tez i domysłów…
Wnioski
…ale i jedna, tak samo oczywista odpowiedź: wszystkie do tej pory sformułowane zarzuty są chybione.
Cała narracja o rzekomo uszkodzonym i wadliwym egzemplarzu podesłanym celowo by dokonać sabotażu i zdyskredytować ten produkt, niespecjalnie trzyma się kupy. Paradoksalnie potwierdza to jeszcze bardziej wątpliwości odnośnie poziomu merytorycznego i wiarygodności innych recenzji na temat Fosi i5.
Lubię operować na logice i faktach bardziej, niż na uczuciach i emocjach. One też są ważne rzecz jasna, często są u mnie obecne podczas odsłuchów, ale mówimy tu o słuchawkach za 2600 zł i rekomendowaniu ich zakupu innym. Trzeba zacząć coraz głośniej mówić o jakiejś odpowiedzialności za słowo, a przynajmniej podstawowej etyce dziennikarskiej recenzentów audio. Aktualnie mam wrażenie, że bardziej funkcjonują oni jako marketingowcy i copywriterzy, tudzież bajkopisarze, niż niezawiśli specjaliści w swej dziedzinie. A zadanie opisania należycie produktu zastąpione zostało zrobieniem mu reklamy za wszelką cenę.
Nadal podtrzymuję opinię, że pod paroma względami tym słuchawkom faktycznie należą się pochwały. Nadal też podtrzymuję swoje przekonanie, że ogólnie nie są dobrym projektem pod moje uszy i preferencje. Piszę to w taki sposób z szacunku nie tylko dla p. Alana, któremu Fosi bardzo się podobają, ale ogólnie ich użytkowników. Bo mają prawo się podobać, tak jak mi nie. Zwłaszcza, że wg słów samego producenta, zostały zaprojektowane właśnie tak a nie inaczej celowo.

Różnica polega jednak na tym, że p. Alanowi słuchawki się podobają autentycznie, a nie z przymusu lub obligacji wobec kogokolwiek. Fosi poszło w „inność” podobnego kalibru, co CrossZone. Po prostu realizują swoją wizję dźwięku i pomysł na jego reprodukcję. Ale nie znaczy to, że z automatu każdy musi je lubić. Uczciwy recenzent powinien umieć to oddzielić od siebie i ocenić takie słuchawki wszechstronnie – z każdej możliwej perspektywy: subiektywnej (preferencje) i obiektywnej (technikalia). No ale cóż, jest jak jest.
Podsumowanie
Fosi Audio i5 naprawdę mi się spodobały z tego względu, że to fantastyczny papierek lakmusowy, pokazujący jak na dłoni poziom i jakość nie tylko recenzji audio w ogóle, ale argumentacji i sposobu jej wyrażania, by bronić swojego stanowiska. To trochę takie słuchawki Schrödingera. Niby są „wspaniałe i muzykalne” w recenzjach komercyjnych, ale gdy tylko pojawiają się pomiary, magicznie stają się „zepsute i wadliwe”, a sam fakt ich podesłania to uknuty podstępnie spisek.
Egzemplarz pana Alana potwierdził jednak, że ta dwoistość natury Fosi Audio i5 najwyraźniej nie zależy od samego sprzętu. Obu parom nic nie było, wszystko działało tak jak powinno, toteż pomiary zostały zebrane prawidłowo. Może komuś marszczy się coś innego, ale nie one – inspekcja wykazała, że z przetwornikami obu egzemplarzy nic złego się nie działo.
Ja sam miałem przy tej recenzji serdeczny ubaw, bo choć zarzuty od początku wydawały się delikatnie mówiąc dęte (i pisane w dużych emocjach), sam siebie też lubię od czasu do czasu sprawdzić. Na tym polega pokora i myślę, że innym również by się odrobina tejże przydała.
Tym samym ocena z recenzji stoi dalej bez zmian – pingwinek w kostce lodu. Ja zaś dziękuję serdecznie jeszcze raz p. Mateuszowi i p. Alanowi za użyczenie swoich egzemplarzy i przyczynienie się do ostatecznego rozwiązania zagadki defektów Fosi Audio i5.
Sprzęt można cały czas zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie sugerowanej wynoszącej 2600 zł (na polskim Amazonie za 2550 zł bezpośrednio ze sklepu Fosi). Aczkolwiek chyba połapano się, że te słuchawki nie będą robiły u nas w kraju furory, stąd bardzo mocne spadki cen w sklepach.
Dane techniczne
Zaczerpnięte bezpośrednio ze strony jednego z oficjalnych dealerów:
- Konstrukcja: Otwarte, wokółuszne
- Kolor: Drewno orzechowe / aluminium
- Przetworniki: Planarne magnetyczne
- Pasmo przenoszenia: 10–50 000 Hz
- Impedancja: 28 Ω
- Czułość: 98 dB/mW
- Złącze: 3.5 mm (niesymetryczny), 4.4 mm Pentaconn (zbalansowany); konektory 2x 3.5 mm
- Zalecana moc: ≥500 mW
- THD: <1% @100 dB SPL
- max SPL: ≥120 dB
- Waga: 550 g
Dane pomiarowe
Dane pomiarowe pierwszego testowanego egzemplarza można znaleźć w Laboratorium, wybierając dokładnie ten model sprzętu z listy rozwijanej.
Platforma testowa
Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.
- Interfejsy studyjne: Motu M4
- DAC/AMP: AF HA500, AF DA500, Loxjie D40 Pro
- Mobilne DAC/AMP: Tempotec Sonata BHD Pro, FiiO KA13
- Nadajniki Bluetooth: Asus BT400, Asus PCE-AX58BT, RealMe 9Pro+
- Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audio-Technica ATH-R30x, Audio-Technica ATH-M50x, Audeze LCD-XC (zmodyfikowane), Sennheiser HD 660S2, Sony MDR-M1 (gościnnie), Hifiman HE400se v2
- Słuchawki testowe typu IEM: Sony MH1
- Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
- Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
- Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
- Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.



