Słuchawki planarne Hifiman Sundara Closed Back to – jak sama nazwa wskazuje – zamknięty wariant klasycznych, otwartych Sundar. Pierwowzór swego czasu zyskał ogromną popularność jako przystępna cenowo alternatywa dla słuchawek przestrzennych wyższej klasy. Z biegiem czasu wokół tej platformy narosło jednak sporo kontrowersji: od nieoficjalnych zmian w rewizjach przetworników, po powtarzające się w środowisku użytkowników doniesienia o problemach z powtarzalnością i trwałością mechaniczną, którym marketing producenta próbował przeciwstawiać narrację o nieustannych innowacjach.
W takich realiach rynkowych przychodzi nam poddać weryfikacji wariant zamknięty. Egzemplarz testowy pochodzi z rąk prywatnych – należy do p. Marcina, któremu serdecznie dziękuję za udostępnienie sprzętu do pełnej procedury pomiarowej i odsłuchowej.
Sprawdźmy zatem, czy zamknięcie komory przetwornika planarnego w drewnianych puszkach przyniosło pożądany rezultat akustyczny, jak słuchawki wypadają pod kątem liniowości i zniekształceń oraz czy w konstrukcji tej drzemią walory inżynieryjne, których próżno szukać w otwartym odpowiedniku.
Testowany sprzęt został prywatnie użyczony przez Czytelników portalu na potrzeby weryfikacji pomiarowej i odsłuchowej, za co serdecznie dziękuję. Jeśli chcesz widzieć więcej tego typu treści na moim portalu lub sam posiadasz prywatnie sprzęt wart przetestowania, zachęcam do bezpłatnego zgłoszenia go na oficjalne testy.
Działalność Audiofanatyka można wesprzeć nabywając ręcznie wytwarzane przeze mnie kable słuchawkowe lub bezpośrednio za pomocą wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Dane techniczne
Zaczerpnięte z jednej ze stron sklepowych:
- Przetworniki: Magnetostatyczne
- Konstrukcja obudowy: zamknięta
- Impedancja: 20 Ω
- Skuteczność: 98 dB
- Pasmo przenoszenia: 6 Hz – 50 kHz
- Waga (bez przewodu): 432 g
Jakość wykonania i konstrukcja Hifiman Sundara Closed Back
Wizualnie i w dotyku Hifiman Sundara Closed-Back prezentują się na pierwszy rzut oka nadspodziewanie solidnie. Drewniane komory muszli nadają konstrukcji estetyczny sznyt produktu z wyższego segmentu. Jednak w przypadku produktów tego wytwórcy ocena mechaniczna wymaga zejścia pod powierzchnię wizualnych deklaracji.



Zastosowano tu klasyczny system regulacji pałąka oparty na tłoczonej taśmie stalowej i plastikowych blokadach. W toku długotrwałej eksploatacji elementy te wykazują tendencję do wyrabiania się, luzowania suwaków lub punktowych pęknięć na mocowaniach opaski nagłownej. Przede wszystkim jednak kluczowym elementem podlegającym ryzyku eksploatacyjnemu pozostają same cienkowarstwowe przetworniki planarne.
Na wyraźny plus konstrukcji należy odnotować brak problemów z gospodarką masą i potencjałem elektrostatycznym. W przeciwieństwie do zjawisk zaobserwowanych podczas testów modelu Edition XV, gdzie metalowa obudowa indukowała ładunki i zbierała przydźwięk sieciowy, Sundara Closed Back zachowuje pełną neutralność elektryczną. Nie występują tu przebicia, buczenie ani konieczność stosowania dodatkowego uziemienia stanowiska odsłuchowego.
Nabywca musi mieć jednak świadomość kompromisów jakościowych wynikających z polityki produkcyjnej firmy, nastawionej na maksymalizację wskaźników marżowości i redukcję kosztów wytworzenia pod kątem wymogów rynków kapitałowych (BSE w Pekinie). Pod zewnętrzną powłoką drewnianych muszli kryje się platforma obarczona typową dla tego producenta losowością kontroli jakości (QC).
Wygoda i ergonomia
Pod kątem ergonomii Sundara Closed-Back prezentuje poziom w pełni zadowalający przy standardowym użytkowaniu. Masa słuchawek jest wyczuwalna, lecz szeroki pas nośny skutecznie rozkłada nacisk na szczycie czaszki, eliminując bolesne punkty ucisku.
Poduszki wokółuszne wykonano w układzie hybrydowym: ekoskóra na obwodzie zewnętrznym odpowiada za uszczelnienie komory (seal), natomiast perforowany materiał tekstylny od strony styku ze skórą ogranicza potliwość. Wypełnienie jest stosunkowo sztywne, wymagając dłuższego czasu na ułożenie się na głowie.



Głębokość komory muszli jest wystarczająca, by małżowiny uszne nie dotykały bezpośrednio osłon przetwornika. Jednak zamknięty charakter konstrukcji bez wydajnej wentylacji dyfuzyjnej sprawia, że po dłuższych sesjach temperatura wewnątrz wyraźnie wzrasta. Wymaga to regularnych przerw higienicznych – również ze względu na ochronę delikatnych, niezabezpieczonych membran przed wilgocią o kwaśnym odczynie pH potu, co szczegółowo analizowałem w dedykowanym raporcie o trwałości planarów.
Podsumowując ergonomię: słuchawki zapewniają poprawny komfort podczas jedno- lub dwugodzinnych sesji odsłuchowych. Ograniczeniem pozostaje zakres wysunięcia widełek pałąka, który na większych anatomicznie głowach wymusza pracę na skraju zakresu regulacji, potęgując naprężenia zmęczeniowe materiału.
Jakość dźwięku Hifiman Sundara Closed Back
Szczegółowe wykresy oraz narzędzia kompensacji dla tego modelu są dostępne w bazie pomiarowej Audiofanatyk™ Lab.
Ocena elektroakustyczna tego modelu musi uwzględniać dynamikę rynkową. Zupełnie inaczej pozycjonuje się konstrukcję debiutującą w cenie 2299 zł, a inaczej produkt, którego cena rynkowa została drastycznie zredukowana do pułapu 568 zł. Na stanowisku pomiarowym Audiofanatyka badaniu podlega jednak fizyczny stan rzeczy na standaryzowanym sprzęgaczu pomiarowym, bez taryfy ulgowej podyktowanej rabatami.

Pomiary i bezpośredni kontakt ze słuchawkami dowodzą, że wersja Closed Back odziedziczyła po otwartym pierwowzorze w zasadzie wyłącznie nazwę handlową. Specyficzne właściwości tłumienia zamkniętej komory ujawniają się natychmiast po założeniu słuchawek na głowę. Dwa zjawiska dominują od pierwszych sekund:
- wyraźny efekt pudełkowatości średnicy (tzw. cuppy sound),
- wzmożona, męcząca na dłuższą metę energia w wyższym sopranie.
O ile narząd słuchu wykazuje zdolności adaptacyjne i po pewnym czasie przyzwyczaja się do tej specyfiki, o tyle wystarczy krótka przerwa lub kontakt z neutralnym systemem odniesienia, by ośrodek słuchu zresetował akomodację, zmuszając do ponownego zmagania się z tą samą sygnaturą.
Bas
Analiza techniczna: Pomiar wykazuje poprawną liniowość w wyższym podzakresie basu, połączoną z łagodnym wycofaniem najniższego subbasu poniżej progu 50–60 Hz. Przetwornik planarny zachowuje należytą kontrolę odpowiedzi impulsowej, jednak objętość zamkniętej muszli nie zapewnia dostatecznego wsparcia ciśnienia akustycznego typowego dla wiodących konstrukcji zamkniętych. Pokazuje to jasno, że sama technologia magnetostatyczna nie jest automatyczną gwarancją nielimitowanego rozciągnięcia niskich tonów bez precyzyjnego strojenia komory.
Subiektywny odsłuch: Dół pasma jest szybki, konturowy i technicznie poprawny, lecz cierpi na niedobór masy i dociążenia. Jest to bas analityczny i powściągliwy, który nie stanowi solidnego fundamentu pod wyższe rejestry. Znacznie więcej nasycenia i kinowego tąpnięcia oferują konstrukcje dynamiczne, takie jak Sony MDR-M1, FiiO FT1 czy zoptymalizowane poduszkami Audio-Technica ATH-M50x. Sundara Closed Back zachowaniem basu przypomina raczej konstrukcje otwarte, ustępując w wypełnieniu nawet modelom pokroju Sennheiser HD 660S2.
Tony średnie
Analiza techniczna: W tym sektorze leży źródło wspomnianego efektu pudełkowatości. Wykres pasma przenoszenia ujawnia wyraźną nieckę w okolicach 600 Hz oraz serię pofalowań w wyższej średnicy, które zniekształcają naturalną równowagę formantów mowy. Przetworniki wykazują wprawdzie dobrą symetrię międzykanałową i brak ostrych rezonansów materiałowych, lecz nieliniowość geometryczna komory rzutuje na poprawność barwową.
Subiektywny odsłuch: Akustyka słuchawek sprawia wrażenie mechanicznego zaadaptowania przetwornika otwartego do puszki zamkniętej bez dostatecznego wytłumienia fali odbitej. Brak wypełnienia w niższej średnicy odbiera wokalom intymność i ciało, pozostawiając jedynie wyostrzony kontur. Przekaz staje się suchy i odchudzony, sprawiając wrażenie odsłuchu przez tubę rezonansową. Próby tłumaczenia tego zjawiska „brakiem synergii toru” czy rzekomą potrzebą stosowania wielowatowych wzmacniaczy lampowych to klasyczna racjonalizacja wady strojenia akustycznego.
Sopran
Analiza techniczna: Pasmo 3–6 kHz cechuje się wyraźną nieregularnością z lokalnymi wybiciami w rejonie 6 kHz, odpowiedzialnymi za twardość brzmienia. Pomiary nieliniowości wykazują punktowy wzrost zniekształceń THD+N do poziomu ok. 2,4% przy 4,25 kHz, co wprowadza do dźwięku szklisty nalot. Warto jednak odnotować, że poziom ten jest i tak nieporównywalnie niższy niż w niektórych wielokrotnie droższych, owalnych modelach tej marki, gdzie notowałem skoki THD+N przekraczające 10–12%.
Subiektywny odsłuch: Góra pasma jest jasna, chłodna i wykazuje tendencję do szklistości, nawiązując do profilu znanego z modeli Arya czy Ananda. Nie jest to ordynarne syczenie głosek bezdźwięcznych, lecz stały, wysoki poziom energii w obszarze najwyższej czułości ludzkiego narządu słuchu. Przy dłuższych odsłuchach materiału bogatego w instrumenty perkusyjne wywołuje to zmęczenie percepcyjne i wymusza redukcję głośności.
Wrażenia sceniczne
Jak na konstrukcję zamkniętą, scena dźwiękowa Sundara Closed Back poprowadzona jest imponująco szeroko na osi lewo-prawo – to bezdyskusyjnie najmocniejszy punkt tego projektu. Przetwornik nie osiąga wprawdzie holograficznej głębi otwartych modeli referencyjnych, a wycofanie średnicy skutkuje nieco sztucznym dystansem pierwszego planu, lecz separacja i rozpiętość panoramy stereofonicznej zasługują na odnotowanie.
Całościowy odbiór psychoakustyczny
W ujęciu całościowym Hifiman Sundara Closed Back prezentują sygnaturę jednoznacznie techniczną, chłodną i forsownie jasną. Brakuje im koherencji, muzykalnego wypełnienia oraz relaksującej gładkości, która pozwalałaby na wielogodzinny odsłuch bez uczucia przesytu sopranem.
Z punktu widzenia inżynierii psychoakustycznej mamy do czynienia z projektem, w którym przetwornik o dobrych parametrach bazowych został uwięziony w zamkniętej obudowie bez odpowiedniej optymalizacji filtracji oporowej. Efekt ten tłumaczy gwałtowną przecenę rynkową – specyficzne, trudne strojenie w pierwotnym pułapie cenowym nie spotkało się z akceptacją rynku, zmuszając producenta do radykalnej korekty pozycjonowania.
Całościowa ocena techniczna
Od strony czysto metrologicznej słuchawki wykazują pewien paradoks: poziom zniekształceń THD+N rzędu -60 dB w większości pasma oraz dobra kontrola rezonansów w dolnych rejestrach to parametry korzystniejsze niż w wielu znacznie droższych pozycjach tego wytwórcy. W obecnej cenie rynkowej jest to wynik rzadko spotykany w technologii planarnej.
Z drugiej strony uchybienia w liniowości pasma przenoszenia (ubytek przy 600 Hz oraz lokalny szczyt THD przy 4,25 kHz) jednoznacznie wskazują na kompromisy w procesie dopracowywania komory akustycznej.
Warto również zdementować obiegowy mit o rzekomym zapotrzebowaniu Sundar Closed Back na potężne elektrownie wzmacniające i konieczność pracy po wyjściu zbalansowanym. Wrażenie „otwierania się” dźwięku po przejściu na tor zbalansowany wynika wyłącznie ze skoku wzmocnienia napięciowego (wyższy poziom SPL). Ludzkie ucho w teście nieskalibrowanym głośnościowo podświadomie odbiera sygnał głośniejszy jako bardziej dynamiczny i lepiej rozciągnięty. W rzeczywistości słuchawki posiadają umiarkowane wymagania elektryczne i poprawnie współpracują ze standardowymi stopniami wyjściowymi o niskiej impedancji własnej.
Najlepsze zastosowania
Specyfika tonalna Sundara Closed Back mocno zawęża obszar ich optymalnego wykorzystania:
- Gatunki: Ze względu na męczący sopran i odchudzoną średnicę, słuchawki sprawdzają się najlepiej w nagraniach ciemniejszych, realizacjach vintage ubogich w wysokie częstotliwości oraz przy materiałach mówionych i multimediach.
- Środowisko: Krótkie sesje kontrolne, gdzie priorytetem jest natychmiastowe wyłapanie szumów tła, artefaktów montażowych czy przejaskrawień w ścieżce dźwiękowej. W roli narzędzia laboratoryjnego ich jasny charakter może stanowić atut.
- Tor audio: Wskazane są źródła o gęstym, analogowym charakterze, jednak pełne opanowanie sygnatury wymaga zastosowania korekcji PEQ – podbicia pasma 500–800 Hz oraz wytłumienia wybicia w rejonie 6 kHz.
Analiza ceny i struktury kosztów wytworzenia (BOM)
Zjawisko zjazdu ceny detalicznej z poziomu 2299 zł na 568 zł rzuca bezpośrednie światło na mechanizmy marżowości w branży audio. Logika ekonomiczna wskazuje jasno: jeśli produkt trafia na półki sklepowe za 568 zł brutto, oznacza to, że cała drabina dystrybucyjna nadal zachowuje rentowność na każdej transakcji.
Analizując kwotę netto (bez 23% podatku VAT), baza cenowa wynosi ok. 461 zł. W kwocie tej muszą zamknąć się wszystkie ogniwa łańcucha dostaw:
- marża detaliczna sklepu (ok. 15% – ok. 70 zł),
- marża hurtowa dystrybutora (ok. 25% – ok. 100 zł),
- koszt wytworzenia (BOM), pakowania, logistyki globalnej oraz zysk operacyjny producenta.
Po odliczeniu marż handlowych do dyspozycji fabryki pozostaje ok. 190 zł. Zakładając realny fizyczny koszt materiałów (BOM), opakowania i transportu na poziomie ok. 90 zł, zysk operacyjny producenta przy cenie wyprzedażowej nadal przekracza 100%. Obrazuje to dobitnie, jak potężne marże narzucane są w momencie debiutu urządzeń pozycjonowanych marketingowo w klasie wyższej.
Alternatywy rynkowe
W zderzeniu z rynkiem wtórnym i nowymi konstrukcjami, Sundara Closed Back staje przed trudną konkurencją:
W budżecie ok. 550–650 zł sprawdzonym wyborem pozostają Audio-Technica ATH-M50x:
- Znacznie równiejsze, pozbawione niecki w średnicy strojenie,
- Gęstszy, bardziej zrównoważony fundament basowy,
- Bezwzględna trwałość mechaniczna i powszechna dostępność tanich części zamiennych,
- Uznany na rynku standard bez ryzyka awarii przetwornika.
Kosztem jest rezygnacja z technologii planarnej oraz węższa scena na osi lewo-prawo, co jest naturalną cechą zwartej komory M50x.
Jeżeli priorytetem jest maksymalna wygoda i przestrzeń w konstrukcji zamkniętej, warto rozważyć Audio-Technica ATH-A990Z – system 3D Wing zapewnia bezkonkurencyjny komfort, a przetworniki dynamiczne gwarantują długowieczność eksploatacyjną.
W przypadku braku wymogu izolacji pasywnej, bezpośrednim konkurentem wewnątrz oferty producenta pozostają tańsze, otwarte HE400se, oferujące bardziej przewidywalną równowagę tonalną bez anomalii komory zamkniętej.
Podsumowanie
Hifiman Sundara Closed Back to konstrukcja stojąca w rozkroku pomiędzy obietnicą technologii planarnej a kompromisami implementacji akustycznej. Po stronie zalet zapisać należy bardzo szeroką panoramę stereofoniczną jak na model zamknięty, stabilną czystość w punkcie kontrolnym oraz wyeliminowanie problemów z indukowaniem zakłóceń elektromagnetycznych na muszlach.
Z drugiej strony specyfika strojenia – niecka przy 600 Hz wywołująca efekt pudełkowatej średnicy oraz szklisty, męczący sopran w rejonie 6 kHz – sprawia, że odbiór muzyki na dłuższą metę staje się uciążliwy. Drastyczny spadek ceny rynkowej z 2299 zł na 568 zł jednoznacznie weryfikuje pozycję tego modelu w oczach świadomych konsumentów.
Końcowy werdykt dla Hifiman Sundara Closed Back to Pingwinek z Wiaderkiem. Słuchawki wybitnie polaryzujące, których zakup w promocyjnej cenie można rozważać wyłącznie przy świadomości konieczności zaaplikowania filtrów PEQ oraz akceptacji ryzyk związanych z powtarzalnością mechaniczną pałąka i przetworników.
Sprzęt w momencie publikacji recenzji dostępny jest w cenie wyprzedażowej wynoszącej ok. 568 zł.





W recenzji wybija się osobiste uprzedzenie do samej marki. Czytając opis można odnieść wrażenie że każdy model marki Hifiman który trafił w ręce autora rozleciał się w rękach albo przynajmniej przetworniki nawaliły włącznie z testowanym egzemplarzem. Pojawia się wręcz zdanie że awaria to tylko kwestia czasu. Bardzo nieprofesjonalne podejście do sprawy. Generalnie gdyby recenzja ograniczała się do testowanego egzemplarza byłoby ok. 🙂
Takie to uprzedzenie, że sam jestem posiadaczem słuchawek tego producenta. 😉
Natomiast zdanie że awaria to kwestia czasu jest stwierdzeniem faktu. Jest to udokumentowane w obszernym artykule na temat produktów Hifimana linkowanym w treści recenzji, a który powstał właśnie w świetle tego typu oskarżeń po recenzji Edition XV. Tak właśnie wygląda profesjonalne podejście do sprawy: fakty, liczby, zdjęcia, filmy, dowody, zamiast bezpodstawnych zarzutów w komentarzach. 🙂
Takie jest moje wrażenie po przeczytaniu recenzji i niestety nie ma pan racji. Nie liczy się to co sądzi Pan o swojej recenzji tylko to co sądzą czytelnicy. No chyba że pan pisze dla siebie. Wtedy może pan sobie dać 10/10 🙂
Uff, to całe szczęście, bo moi czytelnicy bazują – tak jak ja i moje recenzje – na faktach, obiektywnych danych oraz liczbach. Wrażenia może więc mieć Pan dowolne, ale nie mają one żadnego znaczenia, bo fakty nadal pozostaną faktami. Ja zaś wolę stać po stronie użytkowników i faktów, niż po stronie interesu producenta. Niemniej rozumiem i szanuję, że Pan dokonał zupełnie innego wyboru. 🙂
Jedno pytanie mnie nurtuje. Czy ma pan dane o skali zjawiska czy tylko bierze dane z internetu gdzie użytkownicy opisują swoje przygody. 🙂 Żeby to określić musimy znać wielkość sprzedaży danego modelu i odsetek zwrotów z powodu ukrytych wad/reklamacji. Skoro deklaruje pan że posługuje się wyłącznie faktami z pewnością dysponuje pan takim zestawieniem. 🙂
P.S. to że pan sam posiada słuchawki tej marki o niczym nie świadczy. Można mieć żonę, ale jej nie lubić. 😀
Oczywiście sondowałem w miarę możliwości rynek, a nawet samego dystrybutora. Niemniej sądzę, że żądanie od niezależnego recenzenta wewnętrznych danych sprzedażowych i serwisowych prywatnej firmy jest czystą abstrakcją, która paradoksalnie rzutowałaby na moją niezależność sugerując konotacje i zakulisowe dojścia. Pamiętam że jeden z redaktorów audio ogromnie się takowymi chełpił, ale widocznie hołduję nieco innym standardom. 😉
Fikołek nad faktem posiadania przeze mnie słuchawek tego producenta był łatwy do przewidzenia, więc go pomijam, ale schodzenia do wykorzystywania metafory z żoną w obronie interesów korporacji przyznam mój portal jeszcze nie widział. Masowa powtarzalność usterki to fakt empiryczny, a nie internetowa plotka. Zaznaczyłem to wyraźnie w recenzji i dałem wybór czytelnikom: czy chcą ryzykować z tym konkretnym modelem, czy lepiej odpuścić i sprawdzić – również udokumentowane dokładnie tą samą metodyką pomiarową – alternatywy. To, że działa to szanownym panom i pewnemu forum audio na nerwy, to już doprawdy nie mój problem. 🙂
Czyli nie posiada pan danych co wyczerpuje temat.
A co do fikołka to był on z pańskiej strony i skoro się pan spodziewał, trzeba było go nie stosować.
Dziękuję za odpowiedzi.
EOT
A jednak usilne zaklinanie rzeczywistości to największa forma akrobatyki.
Proszę uprzejmie i wzajemnie pozdrawiam wraz z wiadomym forum. 🙂
Panie Tom, dobrze że wspomina pan o „swoich wrażeniach” co do recenzji. Ja dodałbym, że z naciskiem na „swoje”. Każdy je chyba ma i każdy raczej ocenia zawsze coś po swojemu. Masz waćpan wszędy do tego prawo.
Proponuję dorabiać jako psychoanalityk, aby „talentu” nie zmarnować.
Podziwiam zapał w kreowaniu teorii jakoby autor posiadał i używał słuchawek, których „wybitnie” nie lubi i ma „do nich uprzedzenia”.
Jestem też pod wrażeniem pańskich fantazji w porównywaniu słuchawek do „żony”, „którą się ma, ale się jej nie lubi”. Akurat co do tego pańskiego „panegielku” (jak i innych wielu wywodów) to mam odmienne zdanie (też takie moje prawo).
PS:
Rada: Jeżeli ma się taką żoną to się z nią rozstaje (z nielubianymi słuchawkami robi się to samo), no chyba, że jest się sadystą i masochistą zarazem, więc… „się ją ma” żeby jeszcze bardziej jej nie lubić?! heh
Zgodzę się z Tomem. Absolutnie męczące jest czytanie recenzji, gdzie spora cześć to ciągle przypominanie o awaryjności u producenta.
Nie wiem co stało się z tym – kiedyś – najlepszym blogiem na rynku, ale chyba czytelnicy – ja na pewno – nie chcą czytać takich litanii urażonej nastolatki i jakichś kolokwialnie mówiąc „pocisków” wymierzonych w stronę mniej mądrych audiofilii (inna recenzja).
To bardzo proste: blog stał się w 100% niezależnym, technicznym portalem eksperckim, który rozwinął warsztat pomiarowy zamiast naiwnie powielać oczywiste głupoty i puste marketingowe slogany producentów. Dzięki temu stoi po stronie konsumenta i informuje go o faktach, wadach konstrukcyjnych czy sytuacjach dot. awaryjności. Tylko tyle i aż tyle. Naturalnie dla osób przyzwyczajonych do kwiecistych, bezkrytycznych laurek, zderzenie z taką surową inżynierią i pomiarami może być procesem bolesnym i męczącym. Łączę się w bólu i dziękuję za czas spędzony na lekturze. 🙂
Pozwolę sobie odpowiedzieć, na mój poprzedni post, ponieważ nie mogę odpowiedzieć bezpośrednio do Pana Jakuba.
Panie Jakubie, chyba się nie zrozumieliśmy. Jak mantrę powtarza Pan, że na blogu nie będzie zachwalanie gorszego sprzętu, tylko fakty i jebać złote kable. Cieszy mnie to.
Natomiast mnie chodziło o coś zupełnie innego. Warto wspomnieć i Pan jak Autor ma święte do tego prawo, ale to spamowanie o kiepskiej kondycji słuchawek, nie służy samej recenzji i tekst na tym traci.
Pracuję w sporek korporacji (nie polecam) i w gronie znajomych mam około piętnastej czytelników Pana Bloga i w zasadzie wszyscy uznali, że ten idzie w złym kierunku, przez to ciągłe dogryzanie i pewną… pasywna agresje.
Dziękuję za doprecyzowanie. Sprawa jest jednak bardzo prosta i ma wymiar czysto proceduralny, a nie emocjonalny. Jeśli jako autor posiadam obszerną i udokumentowaną fotograficznie wiedzę o wadach konstrukcyjnych lub powtarzalnej awaryjności danego sprzętu, moim absolutnym obowiązkiem rzetelności wobec czytelnika – w tym Pana oraz wspomnianych znajomych z korporacji – jest o tym poinformować. Przemilczenie tych faktów w imię „czystości literackiej” tekstu byłoby zatajeniem prawdy i działaniem na szkodę konsumenta. Sam również nie czułbym się z tym komfortowo. Rozumiem, że ta inżynierska bezwzględność w obronie portfela klienta może być odbierana jako szorstka lub „dogryzająca”, ale to właśnie ta bezkompromisowość mojego stylu buduje markę Audiofanatyka. Proszę się nie obrazić za to co powiem, ale osobiście wolę stracić czytelników szukających marketingu, a zyskać tych, którzy szukają dokładnej wiedzy przed zakupem i świadomości tego, na co się piszą. Tak właśnie jest w przypadku Hifiman Sundara Closed Back. Pozdrawiam.
PS. Odpowiada Pan prawidłowo – tak właśnie działają (troszkę nielogicznie) komentarze na WordPressie.
Pozwolę sobie tylko dodać, że nie widzę znaku równości pomiędzy „przemilczeniem”, a natrętnym przypominaniem co kilka zdań, że słuchawki mogą się rozsypać.
Ja zaś podziwiam opór. No ale cóż, jest jak jest. 😉
Jeszcze raz pozdrawiam i życzę dobrej nocy.
Pozwolę sobie, waćpana zacytować:
………………………………….
– „Pracuję w sporek korporacji (nie polecam) i w gronie znajomych mam około piętnastej czytelników Pana Bloga i w zasadzie wszyscy uznali, że ten idzie w złym kierunku, przez to ciągłe dogryzanie i pewną… pasywna agresje.”
Śmieszy mnie, a zarazem trochę irytuje, że na poparcie i aby podnieść rangę oraz znaczenie swoich „argumentów”… bardzo wielu używa stwierdzenia: „WSZYSCY tak mówią” i „WSZYSCY tak uważają”….
Typowe.
„Dramatyzm” podniesiony i cel teoretycznie osiągnięty.
Ja jednak z tym „dramatyzmem” w podnoszonym „problemie” bym nie przesadzał.
Więcej luzu i rozsądku życzę.
Biznes mi upada, a Pan mi o rozsądku piszesz. Ja mam słuchawki Hifiman na sprzedaż, cały magazyn zawalony chińszczyzną. Tutaj się dramaty rozgrywają. Zaraz jadę kalarepę do niemca zbierać.
Przyłącze się do chóru malkontentów 😉. Nie kwestionuję, że ma Pan rację w zakresie tego producenta. Czytałem wspomniany artykuł o jego jakości. Warto o tym informować czytelników. Natomiast forma w jaki Pan to robi daje odczucie braku obiektywizmu i personalnego ataku na tego producenta. To jest Pańska strona i Pan decyduje. Ja jestem fanem Sennheisera, nie mam Hifimana i personalnie nic mi do tego jak te słuchawki będą oceniane. Wchodząc w ten artykuł zastanawiam jak mocno pojedzie Pan po hifimanie. A to już jest oznaka że nie spodziewałem się neutralnej recenzji.
Jeśli w jednej wypowiedzi stwierdza Pan, że mam rację i warto o tym informować czytelników, a jednocześnie że forma rzeczowych argumentów popartych faktami, kosztorysami, pomiarami, doświadczeniem i posiadaniem prywatnie słuchawek tego producenta to brak obiektywizmu i personalny atak na producenta, to cóż, mogę się tylko życzliwie uśmiechnąć i ukłonić się w pas, nie mając nic więcej do dodania. 😊
Daros….. a TY w tym „chórku” to jako tenor „śpiewasz”?.
Czy raczej, jako kto „występujesz”?
Menager d/s dystrybucji w firmie, członek Rady Nadzorczej czy zastępca dyr. d/s sprzedaży Hihiman-a?
hahaha
PS:
żartuję
Panie Jakubie, niech się Pan nie przejmuje malkontentami. Mam wrażenie że obojętnie co by Pan nie napisał padłyby oskarżenia o uprzedzenia i brak obiektywizmu. Zapadła decyzja że taka linia obrony ma być i jest. Najważniejsze że robi Pan świetną robotę i proszę tak trzymać.
Pozdrawiam.
❤️
Fiu fiu widać że nastąpił zlot fanów hehemenszczyzny. No cóż: jak widać przy tym modelu to zarówno Hifipleśń zwaliło i tuning jak i potencjalnie QC (w przeciwieństwie do innych modeli gdzie tam były koncerty tylko z QC jeśli się nie mylę).
Szkoda w sumie tej firmy, bo ona ma potencjał być czymś…. znośnym, ale go za każdym przewala ze względu na jakiś debilizm, albo skupienie się na nie tej rzeczy 🙁
❤️
To nie debilizm – to konsekwencja (dążenie do wejścia na giełdę BSE) 🙂 . Zaś cała sytuacja z obroną interesów korporacji, za wszelką cenę i na wszelkie możliwe sposoby, pokazuje tylko skalę problemu współczesnego świata audio.
Ja akurat jestem wielkim fanem ATH i byłym fanem AKG.
Nie ma co nadinterpretować. Obroniłem kiedyś rudego chłopaka, jak szarpał go jakiś dresiarz, a fanem rudych nie jestem.
Co nie zmienia tego, że to wygląda tak, jakby nastąpił tutaj zlot obrońców hifimana ngl.
Faktycznie, dla niektórych te dowalanie hifimenszczyźnie (celowo z błędem) może być zbyt ekscesywne i może zniechęcać, aczkolwiek jeżeli takowa firma niemalże nic nie robi ze swoim niesławnym QC, albo swoim supportem, a zamiast tego bawi się w jakieś mitomaństwa typu bezprzewodowe słuchawki na BT czy nawet „na WiFi” z ich własnym „R2R”, to takie bardziej szydercze podejście wobec takiej firmy nie jest dziwne w mym odczuciu.
Może to nie jest absolutne scamerskie bydło pokroju Audioquest, ale nie zmienia to tego, że Hifiman to (imho) po prostu lolkrówka w świecie audio. Mają potencjał jak chodzi o słuchawki (czego przebłysk może stanowić no nie wiem… he400se? Edition XS?), aczkolwiek to wszystko idzie w piach niestety 🙁
@Pierun: ta nagła agresja w komentarzach i zarzuty o uprzedzeniach itd. najprawdopodobniej nie biorą się znikąd. Tu wcale nie chodzi o obronę produktu (nie padły zresztą w tej kwestii jakiekolwiek merytoryczne argumenty tyczące się przedmiotu recenzji), w sumie też nawet nie o obronę producenta jako takiego w sensie stricte, tylko o obronę strat wynikających z zatowarowania leżaków magazynowych, z których teraz nikt nie może zejść.
Scenariusz z SCB jest przecież identyczny jak z HE-R9 (tam był zjazd z 3600 zł na 370 zł). Sklepy i dystrybutorzy kupili Sundara Closed Back w cenach hurtowych opartych na nierealnym, wysokomarginesowym pozycjonowaniu startowym – 2299 zł. Rynek to zweryfikował, produkt okazał się niewypałem, więc teraz priorytetem staje się zejście ze stanów magazynowych nawet za ułamek ceny, żeby odzyskać chociaż część zamrożonego kapitału.
Jest to klasyczne działanie dumpingowe i tak naprawdę prosta ekonomia. Dla kogoś, kto musi pilnie opchnąć te leżaki, moja recenzja to niestety wyrok, bo świadomy konsument przed zakupem sprawdzi pomiary, dane, połączy kropki i wyjdzie mu, że ta cała „okazja” to tak nie do końca się trzyma kupy. Stąd próby uciszenia i wmawiania mi „uprzedzeń”, żebym przy kolejnym modelu albo pisał laurki jak wszyscy, albo przynajmniej gryzł się w język i nie psuł biznesu. Dlatego postanowiłem, że o ekonomii rynkowej będę pisał za każdym razem, gdy ten czy inny producent będzie próbował z nas robić lolkrówki. 😉
Czyli każdy komu przeszkadza szyderczy ton kolejnych recenzji, jest właścicielem punktu audio, z zalegającymi na magazynie chińskimi słuchawkami?
O kurwa…
Napiszę krótko:
– jestem od lat posiadaczem Koss UR40 i Sennheiser HD600
– wchodzę na bloga czytać głównie o dacach
– nie mam żadnego modelu od Hifiman
– również uważam, że punkt krytyczny w recenzjach został przekroczony. Bardzo źle się to czyta. Wystarczyłoby napisać raz o problemach z jakością i może dodać link do artykułu o tym.
Sęk w tym, że zrobiłem w tym tekście dokładnie to, o czym Pan pisze, że wystarczyłoby zrobić. Tak też się stało. Nie da się bowiem rzetelnie zrecenzować produktów tego producenta w oderwaniu od danych pomiarowych i kontekstu rynkowego, które rzucają na decyzje projektowe i problemy z QC bardzo konkretne światło. Niemniej dziękuję za opinię i odzew. 🙂
Nie sądziłem że nawet w audio są grupy psychofanów marki którzy niezależnie od faktów i tak będą ich wychwalać pod niebiosa, podobnie jak z pewnymi partiami politycznymi w Polsce. Recenzja super, marka jest na rynku od wielu lat i chyba każdy zdrowo myślący człowiek wie że kupując ich produkty trochę ryzykuje.
a ja tak z innej beczki napiszę HIFI man – nazwa zobowiązuje w latach 70 opracowano normę hifi która mówiła że np takie thd powino być pierwotnie poniżej 1% w całym paśmie istotnym (250 -6000 hz) potem podbito ją do 0,1%. A tu w pomiarze widzę 2% przy 4k – cóż tego sie obronic nie da. Choć nawalanie Łopatko Kuby uwazam na jakość za już zbyt obcesowe i z tym sie zgodzę ale ta marka stała się synonimem kupy hifi co widać w pomiarach. Ale odkąd na swojej konferencji firma top w swiecie komórek czyli Jabłko jako wydarzenie przedstawiło emoji tejże kupy to już wiadomo że każde gówno się sprzeda.
Smutne….