Meze Poet – co takiego planarny rumuński poeta miał na myśli?

Meze Poet to słuchawki wykorzystujące doskonale znane nam już rozwiązania i przepiękne wzornictwo, aby urzec nas swymi wdziękami. Kosztując 8500 zł, mają ku temu potrzebę niezaprzeczalną, ale i czy predyspozycje? Czy pod ich srebrno-miedzianym płaszczem znajdziemy wszystko to, co sprawia, że Meze cieszą się taką popularnością na audiofilskim rynku? A może starcie z pomiarami będzie tym, co złamie ich czar? Przekonajmy się.


Egzemplarz testowy został dostarczony przez sieć sklepów Top HiFi. Recenzja jest owocem płatnej współpracy komercyjnej w zakresie wykonania ekspertyzy pomiarowej oraz udokumentowania rzeczywistych właściwości użytkowych urządzenia. Partner nie miał wglądu w treść recenzji ani wpływu na wyniki pomiarów przed ich publikacją.

 

Jakość wykonania Meze Poet

Meze Poet utrzymują wysoki, typowo dla tego producenta, niemal wykwintny standard obróbki materiałowej. Chociaż są drobne detale, na które można zwrócić uwagę.

Muszle oraz elementy konstrukcyjne zostały wykonane z precyzyjnie wyciętych obrabianiem CNC komponentów, a całość spina matowe, eleganckie wykończenie odporne na zbieranie odcisków palców. Dopasowanie poszczególnych elementów jest wzorowe – brak tu tanich plastików czy luźno spasowanych elementów. Delikatnie czuć jedynie rant czarnych części muszli na styku z metalowymi kopułami. W tej cenie – niedopatrzenie.

Drugim drobnym zgrzytem użytkowym w konstrukcji pałąka są „dzwoniące druty” – dotknięcie lub przypadkowe trącenie metalowych pałąków przenosi do wnętrza muszli mikrowibracje w postaci głośnego rezonansu.

Dodatkowo osoby z tendencją do wzmożonej potliwości powinny zwrócić uwagę na odsłonięte śruby mocujące opaskę, które przy braku regularnej pielęgnacji i w kontakcie z solami zawartymi w pocie mogą z czasem wykazywać ślady powierzchniowej korozji. W testowanym egzemplarzu tak właśnie się dzieje, co widać głównie z jednej strony.

Finalnie jednak wrażenie pozostawiają po sobie cały czas pozytywne. W zestawie mamy bardzo dobrej jakości okablowanie plecione (8-core) na duży jack 6,35 mm o dł. 3 m. Wspominam o tym, bo proszono mnie specjalnie o wyłuszczanie takich informacji.

 

Wygoda i ergonomia

Pod kątem fizycznego komfortu użytkowania Meze Poet to absolutny rynkowy top i klasa sama w sobie.

Konstrukcja na głowie wydaje się wybitnie lekka, choć słuchawki bez kabla notują 415 g. Magia polega na tym, że nacisk pałąka na skronie został rozłożony w sposób niemal niewyczuwalny. Przy wielogodzinnych sesjach odsłuchowych całkowicie eliminuje to problem zmęczenia czubka głowy. Pod względem wygody jest to taka sama półka, jak Meze Strada, które również mocno chwaliłem.

Magnetyczne pady – wykonane z miękkich, wysokiej jakości materiałów – zapewniają doskonałą wentylację oraz odpowiednią głębokość, dzięki czemu małżowina uszna nie dotyka przegrody przetwornika. Elastyczna opaska samoregulująca idealnie dopasowuje się do kształtu czaszki bez konieczności ciągłego, ręcznego ustawiania skokowych klików.

W efekcie są to słuchawki, o których obecności na głowie po prostu bardzo szybko się zapomina.

 

Jakość dźwięku Meze Poet

Meze Poet reprezentują strojenie bliskie uśrednionej docelowej krzywej Tilted DF z wyraźnym, ciepłym nachyleniem, zachowując wysoką czystość techniczną przetwornika i niski poziom zniekształceń harmonicznych. Poniżej pełen raport pomiarowy dostępny w Laboratorium:

Raport pomiarowy Meze Poet

Tonalność opiera się na spójnym dociążeniu basu, neutralnie prowadzonym zakresie średnim z odpowiednio wyprofilowanym ear gainem oraz wyraźnym ubytkiem energii w okolicach 10 kHz względem wzorca Tilted DF. Trochę tak, jakby Meze Poet celowały we wzorzec GRAS-a. Za moment powiemy sobie o tym więcej, bo to ciekawy temat, a i ja sam jestem tu winny dodatkowe słowa wyjaśnienia.

Anomaliami w konstrukcji pasma są lokalne wybicia w rejonie 5-6 kHz oraz mocny zjazd wartości SPL w najwyższej oktawie, co modyfikuje percepcję góry bez degradacji ogólnej rozdzielczości przetwornika. Pomimo wyraźnego wycofania najwyższej oktawy i wspomnianych lokalnych wybić, słuchawki zachowują świetny wgląd w nagranie, bardzo niskie zniekształcenia harmoniczne oraz wysoki komfort odsłuchu bez zmęczenia.

Pobawmy się w procenty, bo one jak wiadomo potrafią spowodować gorączkę w różnych dyskusjach dotyczących słuchawek.

Zbieżność z krzywą TDF matematycznie wynosi dokładnie 71,3%. Metrologia wykazuje niemal wzorowe, rygorystyczne przyleganie do targetu w całym kluczowym paśmie od 60 Hz do 4 kHz, obejmującym cały midbas oraz pełną średnicę. Odstępstwa mają miejsce głównie na skrajach i sprowadzają się do wyraźnego roll-offu w subbasie (poniżej 60 Hz) oraz punktowych anomalii w wyższych rejestrach, gdzie linia wykresu opuszcza wzorzec.

Zbieżność z percepcją psychoakustyczną wynosi matematycznie 72,9%, choć w odniesieniu do ludzkiej izofony można byłoby ją szacować nawet na ok. 80%. Wynika to z bardzo sprytnego wykorzystania czułości ludzkiego słuchu. Dołek w rejonie 10 kHz nie skutkuje zgaszeniem czy zamuleniem dźwięku, ponieważ jest skutecznie kompensowany przez mocne wybicie w paśmie 5-6 kHz. Słuch odbiera tę energię w niższym sopranie jako dostateczną dawkę blasku i czystości. To z kolei tworzy strojenie angażujące, choć wymagające pod kątem indywidualnej wrażliwości ucha.

 

Dlaczego Tilted DF jest właściwym punktem odniesienia dla Meze Poet?

Recenzja Meze Poet zazębia się czasowo z procesem przejścia na stosowanie nieco innej krzywej docelowej. Do tej pory słuchawki przykładane były przeze mnie do czystej krzywej DF. Tu zaś nagle następuje zmiana, co może wyglądać jak celowe dostosowywanie jednego z elementów układu odniesienia pod testowany sprzęt. Ale to właśnie m.in. Meze Poet pomogły mi w przeanalizowaniu i ostatecznym zrozumieniu, że zmiana ta jest konieczna z bardzo konkretnych powodów.

Płaska odpowiedź częstotliwościowa zmierzona w polu dyfuzyjnym odpowiada warunkom całkowitego bezodbiciowego wymieszania fal dźwiękowych z każdego kierunku. Choć na poziomie metrologicznym jest to czysty fizycznie wzorzec laboratoryjny, w odsłuchu słuchawkowym czysta krzywa DF jest postrzegana przez ludzki słuch jako brzmienie skrajnie chude, pozbawione podstawy basowej, jasne i na dłuższą metę męczące. Wynika to z braku interakcji fal z pomieszczeniem oraz braku naturalnego dociążenia niskich częstotliwości, które w realnym pokoju odsłuchowym zawsze ulegają wzmocnieniu.

Dlatego w analizie Meze Poet punktem referencyjnym jest krzywa Tilted DF. Jest to pole dyfuzyjne z ujemnym nachyleniem, zazwyczaj w okolicach -0,8 do -1 dB na oktawę. Modyfikacja ta dodaje opadającą linię referencyjną od niskich do wysokich tonów, imitując akustykę fizycznego pokoju i naturalną percepcję izofoniczną ucha, co pozwala precyzyjnie ocenić, czy dany przetwornik gra w sposób muzykalny i zrównoważony, a nie tylko „poprawny” na wykresie czysto laboratoryjnym.

Adresujemy w ten sposób nie tylko problem abstrakcji samych wykresów względem tego, co potem się słyszy. Dodatkowo w płynny sposób łączymy walory czysto obiektywne (metrologia) z tymi czysto subiektywnymi (percepcja). A to jest dokładnie to, co przyświeca mi na co dzień. Jednocześnie nie stawia to żadnego znaku zapytania względem poprzednich analiz, gdzie występowała czysta krzywa DF. Raz, że baza targetu pozostała niezmieniona, a dwa, że to tylko orientacyjny punkt odniesienia – nie bezwzględne kryterium oceny, jak u sporej części recenzentów.

 

Bas

Analiza techniczna: Dolne pasmo przebiega bardzo spójnie. Od 20 Hz do 80 Hz poziom wzrasta liniowo. Następnie utrzymuje łagodne, ale szerokie dociążenie. Wykresy CSD wykazują błyskawiczne wygasanie energii – brak jakichkolwiek uwięzionych rezonansów w strukturze przetwornika czy puszki. Zniekształcenia THD w najniższym podzakresie mieszczą się w bezpiecznym marginesie, nie wykazując nieliniowości nawet przy podbiciu dynamiki.

Meze Poet prezentują przy tym wyraźną rozbieżność względem teoretycznych założeń Tilted DF w najniższym zakresie. Zakłada ona mocny, liniowy wzrost natężenia od 100 Hz w dół, osiągając ponad 100 dB przy 20 Hz. Tymczasem Meze Poet prowadzą bas znacznie bardziej płasko. Od 200 Hz do ok. 50 Hz charakterystyka utrzymuje się na niemal równym poziomie ok. 96 dB (idealnie pokrywając się z celem w przedziale 100-300 Hz), po czym zalicza łagodny spadek do 92,5 dB przy 20 Hz (tzw. roll-off). Zamiast potężnego podbicia subbasu z Tilted DF, mamy tu do czynienia ze strojeniem neutralnym w dole, bez pompowania najniższych częstotliwości.

Subiektywny odsłuch: Liniowość wyższego basu gwarantuje czystość – ucho nie rejestruje niepożądanego dudnienia, a pasmo nie wchodzi w paradę tonom średnim. Ubytek w subbasie jest słyszalny jako mniejsze dociążenie fizyczne dźwięku, co w gatunkach mocno opartych na elektronice może powodować wrażenie braku ostatecznej masy i uderzenia, jednak w muzyce organicznej ucho z łatwością kompensuje ten brak.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Średnica jest najmocniejszym i najbardziej spójnym technicznie punktem tych słuchawek. Przebieg w paśmie 250-750 Hz jest płaski z minimalnym, nieznacznym uniesieniem w okolicach 1 kHz. Zysk małżowinowy (pinna gain) w rejonie 3 kHz jest poprawnie zaaplikowany i podąża za krzywą docelową. Wskazuje to na prawidłowo zaprojektowaną akustykę padów i samej przegrody.

Subiektywny odsłuch: Przekłada się to na czytelne i bezpośrednie wokale, które nie są maskowane przez niższe rejestry. Dźwięk w tym paśmie nie posiada woalu, a instrumenty operujące w średnicy brzmią w sposób otwarty i klarowny. Zgodność z targetem psychoakustycznym gwarantuje bardzo dobre oddanie barwy instrumentów akustycznych.

 

Sopran

Analiza techniczna: Na wykresie notujemy wyraźne wybicie w rejonie 5-6 kHz, które znacznie wystaje ponad opadającą w tym miejscu krzywą TDF. Bezpośrednio po nim występuje poważna anomalia konstrukcyjna: potężny ubytek w paśmie 10-11 kHz. Powyżej tego progu przetwornik nie odzyskuje już pełnej energii użytecznej.

Subiektywny odsłuch: Ludzki słuch charakteryzuje się wysoką czułością w rejonie niższego sopranu. Wybicie przy 5-6 kHz pełni tutaj fundamentalną rolę kompensacyjną – maskuje ubytki przy 10 kHz, dostarczając do ucha wystarczającą ilość blasku i detali, aby słuchawki nie były odbierane jako ciemne czy zmatowiałe. Taka interakcja pasm sprawia, że brzmienie jest angażujące, zachowując iluzję rozdzielczości bez fatygującego kłucia w najwyższych rejestrach.

 

Wrażenia sceniczne

Konstrukcja faworyzuje bliski pierwszy plan, co wynika z mocnej, poprawnej wyższej średnicy. Brak pełnego rozciągnięcia i ciśnienia w najwyższych partiach (punkt 10 kHz) ogranicza ilość powietrza i mikrodetali odpowiedzialnych za holografię. W efekcie scena jest poprawna w pozycjonowaniu na osi lewo-prawo, ale zamknięta w bardziej intymnej, węższej przestrzeni, z zauważalnie mniejszą głębią.

Paradoksalnie, daje to wrażenie intymnego dźwięku grającego „do głowy” i skutkuje wysokim poziomem zaangażowania.

 

Najlepsze zastosowania, napędzenie i equalizacja

Meze Poet nie stawiają rygorystycznych wymagań prądowych – nie wymagają elektrowni do poprawnego wysterowania i dobrze skalują się ze standardowymi układami tranzystorowymi. Grają przy tym głośniej z tych samych źródeł i ustawień poziomu głośności, co np. DT 990 PRO LE. To tak aby mieć jakiś punkt zaczepienia.

Podejście pragmatyczne sugeruje jednak zastosowanie selektywnego EQ w celu wyrównania braków względem TDF: nałożenie filtra typu low-shelf (+4 do +5 dB poniżej 60 Hz) przywróci masę w subbasie, a punktowa korekta (-2 dB w rejonie 5,5 kHz) może być przydatna dla użytkowników wyjątkowo wyczulonych na niższy sopran.

Ustawienia PEQ dla Meze Poet

Korekta ta pozwala wycisnąć maksimum z bardzo wygodnej, fizycznej konstrukcji słuchawek. Natomiast trzymając się bezwzględnie krzywej TDF i pełnoskalowej zabawy w PEQ, rekomenduję sprawdzić sobie w Laboratorium lub Equalizerze APO następujące ustawienia:

  • Preamp: -8.9 dB
  • Filter 1: ON LSC Fc 30 Hz Gain 4.7 dB Q 0.71
  • Filter 2: ON LSC Fc 60 Hz Gain 4.9 dB Q 1.40
  • Filter 3: ON PK Fc 109 Hz Gain 2.9 dB Q 1.40
  • Filter 4: ON PK Fc 208 Hz Gain -0.5 dB Q 1.40
  • Filter 5: ON PK Fc 397 Hz Gain 1.9 dB Q 1.40
  • Filter 6: ON PK Fc 1050 Hz Gain -3.0 dB Q 1.40
  • Filter 7: ON PK Fc 2030 Hz Gain 6.0 dB Q 1.40
  • Filter 8: ON PK Fc 3111 Hz Gain -2.0 dB Q 1.40
  • Filter 9: ON PK Fc 5870 Hz Gain -5.0 dB Q 1.40
  • Filter 10: ON HSC Fc 10616 Hz Gain 6.0 dB Q 0.50

Po tych ustawieniach, zbieżność z krzywą TDF jesteśmy w stanie podnieść na komfortowe 85,7%, zachowując wciąż ich natywny charakter.

 

Opłacalność

W kwocie 8500 zł Meze Poet muszą stawić czoła rynkowym wyjadaczom – od wzorcowo przestrzennych Sennheiserów HD 800S, po planarną technologię Audeze (np. MM-500 i wchodzące teraz nowe MM-520). A nawet tego naszego kochanego i nie dającego o sobie zapomnieć Hifimana.

Gdyby oceniać wyłącznie suchy wykres i skraje pasma, można byłoby dywagować nad ich zasadnym zakupem. Meze bronią się jednak czymś, co na papierze jest trudne do zmierzenia: genialnym wyważeniem codziennego komfortu, sprytną psychoakustyką i budową, która sprawia, że po prostu chce się w nich spędzać długie godziny. Mając je pod ręką wraz z modelem Strada, mimo moich ciągot do modeli zamkniętych, naprawdę miałem spory dylemat w czym siedzieć dłużej. A i różnica w cenie przemawiała przecież za tańszym modelem.

Dlatego powiem tak: dla szukających bezwzględnej referencji – pozycja obowiązkowa do zapięcia profilu PEQ. Z kolei dla szukających swobodnego, wybitnie wygodnego odsłuchu na lata – wariant warty poważnego rozważenia, choć ze wskazaniem na polowanie na dobrą cenę lub ofertę z drugiej ręki. Albo chociaż zagadanie do sprzedawcy: „Panie, weź Pan daj jakąś stolicę Maroka, ulituj się Pan nad biednym audiofilem”. Niech już tam obetnie te 500 zł, klient będzie zadowolony a i utarg nadal przedni.

 

Podsumowanie

Meze Poet to drogo sformułowany poemat, ale mający naprawdę wiele przymiotników czyniących go dziełem godnym zachowania w naszej pamięci, gdy będziemy polować na słuchawki w tej klasie cenowej.

Z jednej strony jest to sprzęt z widocznymi wadami technicznymi na skrajach pasma (odczuwalny spadek subbasu, anomalia z ubytkiem przy 10 kHz). Okazjonalnie przeszkadzać mogą „dzwoniące druty” pałąka podczas ich dotykania oraz rdzewiejące śruby przy opasce (pot i łzy, kwas i sól oraz te sprawy).

Słuchawki w pełni bronią się jednak metrologicznie perfekcyjną średnicą, bardzo sprytną kompensacją psychoakustyczną w niższym sopranie oraz świetną ogólną jakością wykonania i wzorową wygodą.

Całościowo to bardzo rzetelne narzędzie odsłuchowe, które nie tylko z delikatną korektą EQ, ale nawet fabrycznie, może stanowić ciekawą inwestycję na lata. Dlatego też słuchawki otrzymują ode mnie pingwinka w dmuchanym kole, utrzymując się cały czas dzielnie na powierzchni wody. Gdyby tylko były nieco bardziej wyrównane na skrajach, kto wie, czy nie byłoby tutaj rekomendacji. Ale właśnie w takich sytuacjach pojawia się ratunek pokroju np. Luxsina X8, który pozwala w pełni cieszyć się ich walorami za sprawą PEQ.


Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie ok. 8500 zł


Dane techniczne

Skopiowane od dystrybutora:

  • Impedancja (Ω): 55
  • Pasmo przenoszenia (Hz): 4 – 96 000
  • Zniekształcenia (%): < 0.05%
  • Czułość (dB/V): 101 dB SPL/mW @ 1 kHz
  • Konstrukcja: Otwarta
  • Waga kg: 0.405

 

Platforma testowa

Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.

  • Interfejsy studyjne: Motu M4
  • DACi: AF DA500
  • Wzmacniacze testowe: AF HA500
  • Integry słuchawkowe: Loxjie D40 Pro, Luxsin X8
  • Mobilne DAC/AMP: FiiO KA13
  • Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audeze LCD-XC Full Carbon, Beyerdynamic DT 990 PRO LE, Hifiman HE-560, Sennheiser HD 660S2, Sennheiser HD 800S
  • Słuchawki testowe typu IEM: Beyerdynamic DT 30 IE
  • Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
  • Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
  • Kondycjonowanie prądu: Acar F5 PRO, APC Back-UPS 1050, Topping HS01
  • Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.

Serdeczne podziękowania dla sieci salonów Top Hi-Fi & Video Design za użyczenie Audiofanatykowi sprzętu do testów.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Właściciel portalu Audiofanatyk™ i autor wszystkich ukazujących się na jego łamach publikacji. Pasjonat tematyki audio: słuchawek, głośników, akustyki i samego dźwięku. Z zamiłowania grafik komputerowy oraz fan zdrowego jedzenia i wypraw rowerowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *