FiiO QX13 – miniaturowy mocarz z korektorem PEQ

FiiO QX13 kontynuuje linię wzorniczą nowoczesnych, biurkowo-mobilnych DAC/ampów tego producenta. Tym razem jednak stawiając nie na aluminiową, zwartą obudowę CNC, jak w KA13 i prostotę konstrukcji, a możliwości. I nad tymi właśnie się pochylimy w niniejszej recenzji.


Egzemplarz testowy został dostarczony przez sieć sklepów Mp3Store/HiFiPRO. Recenzja jest owocem płatnej współpracy komercyjnej w zakresie wykonania ekspertyzy pomiarowej oraz udokumentowania rzeczywistych właściwości użytkowych urządzenia. Partner nie miał wglądu w treść recenzji ani wpływu na wyniki pomiarów przed ich publikacją.

 

Jakość wykonania i budowa FiiO QX13

Obudowę wykonano z włókna węglowego. Całość jest lekka, ale sztywna, dobrze sparowana materiałowo i nie wykazuje ugięć pod naciskiem. Wymiary fizyczne zostały dobrane tak, aby sprzęt mógł pełnić funkcję zarówno dyskretnego dongla mobilnego, jak i miniaturowego wzmacniacza stacjonarnego.

Na przednim panelu umieszczono kolorowy wyświetlacz o wysokiej kontrastowości. W czasie rzeczywistym prezentuje on kluczowe parametry pracy, np.:

  • aktualny poziom głośności (w skali 0-60/120 VOL do wyboru),
  • stopień wzmocnienia, aktywny tryb zasilania,
  • częstotliwość próbkowania sygnału wejściowego,
  • wybraną krzywą korekcji EQ.

Mamy też wskaźnik napięcia oraz mA.

Ruchome elementy sterujące FiiO QX13 charakteryzują się wyraźnym, wyczuwalnym skokiem i brakiem luzów obudowy. Nie mogę narzekać na przyciski nawigacyjne oraz fizyczny suwak trybu stacjonarnego Desktop Mode od tej strony.

Należy jednak odnotować pewną niedogodność ergonomiczną. Interfejs graficzny nie oferuje funkcji automatycznego obrotu ekranu o 180°. Przy odwróceniu urządzenia w układzie kablowym byłoby to korzystne względem odwróconego układu przycisków. Da się to zrobić, ale tylko ręcznie, choć ustawienie sugeruje, jakby był to mechanizm żyroskopowy, jak w smartfonach.

 

Dostępne złącza

Pod względem złączy interfejsowych urządzenie wyposażono w:

  • Wyjście słuchawkowe Single-Ended (3,5 mm TRS): obsługujące standardowe wtyki niesymetryczne.
  • Wyjście słuchawkowe Zbalansowane (4,4 mm TRRRS): do wyprowadzenia pełnego sygnału symetrycznego o podwyższonym napięciu. Obowiązkowe zwłaszcza dla osób, którym balans zawsze gra lepiej z definicji.
  • Główne złącze USB-C (Data/Power): służące do transmisji danych audio oraz zasilania w trybie mobilnym.
  • Dodatkowe złącze USB-C (Aux Power): dedykowane portowi zasilania zewnętrznego.

 

Funkcjonalność i wyposażenie

Głównym wyróżnikiem architektonicznym FiiO QX13 na tle klasycznych przetworników cyfrowo-analogowych jest rozbudowane zaplecze funkcjonalne, nastawione na elastyczność wbudowanego oprogramowania:

  1. Przełącznik Desktop Mode (Tryb stacjonarny): Fizyczny suwak na boku obudowy aktywuje tryb podwyższonego napięcia wyjściowego. Po podłączeniu zewnętrznego zasilania przez dedykowany, drugi port USB-C, układ omija ograniczenia prądowe złącza magistrali mobilnej (np. ze smartfona). Pozwala to na podniesienie czystego swingu napięciowego na obu wyjściach.
  2. PEQ (Korektor Parametryczny): Układ oferuje wbudowaną pamięć na 10 profili (PEQ). W przeciwieństwie do prostych filtrów graficznych, PEQ w FiiO QX13 umożliwia precyzyjną regulację częstotliwości środkowej, dobroci filtra (Q) oraz wzmocnienia/tłumienia dla konkretnych pasm.
    • Ograniczenie oprogramowania: Konfiguracja i wgrywanie własnych ustawień PEQ odbywa się wyłącznie z poziomu dedykowanej aplikacji dostępnej dla systemów Windows oraz Android. Z poziomu samego menu urządzenia można jedynie przełączać zapisane wcześniej profile.
    • Zastosowanie w metrologii: Zdradzę trochę to, co udało mi się ustalić, ale bardzo niski szum własny wzmacniacza sprawia, że stosowanie agresywnych cięć i podbić tonalnych przy ujemnym wzmocnieniu wstępnym (negative preamp gain) nie powoduje ich wyciągnięcia w cichych partiach nagrań.
  3. Niezależne zasilanie i izolacja: Dwa osobne porty USB-C umożliwiają całkowite odseparowanie toru zasilania od linii danych z komputera lub telefonu. Pozwala to na wyeliminowanie pętli masy oraz zakłóceń generowanych przez szyny zasilające płyt głównych w komputerach PC.
  4. Ergonomia mobilna: W zestawie znajduje się prosty, pleciony kabelek USB-C – USB-C. A także akcesoryjne etui wyposażone w pierścień magnetyczny (zgodny z systemem MagSafe / etui magnetycznymi). Ułatwia spięcie przetwornika w kanapkę z tyłem telefonu bez konieczności stosowania opasek gumowych. Prosty i mądry pomysł.

 

Jakość dźwięku FiiO QX13

Tonalnie układ jest w pełni transparentny i pomiarowo płaski w pasmie słyszalnym. No, chyba że aktywujemy tryb EQ, a co jest oczywiste:

Z inżynierskiego punktu widzenia przeprowadzenie klasycznego odsłuchu mija się z celem. Jeśli urządzenie generuje idealnie równą odpowiedź częstotliwościową, doszukiwanie się w nim unikalnej barwy czy muzykalności jest wyłącznie dorabianiem subiektywnej teorii do obiektywnie przezroczystego toru. To niestety stała przywara metodologii opierającej się wyłącznie na wrażeniach empirycznych. Dlatego parę razy wspominałem o tym i wspominam ponownie – nie ze złośliwości. Po prostu metoda nie sprawdza się w testach elektroniki audio.

W naszej krajowej przestrzeni recenzenckiej pojawiły się już opracowania tego urządzenia przypisujące mu bardzo konkretne cechy brzmieniowe. Wskazują chociażby na „soczysty midbas”, „gładką średnicę” czy zaledwie „dobrą, choć zredukowaną przestrzennie scenę dźwiękową”. Należna metrologii rzetelność wymaga jednak zadania pytania:

W jaki sposób idealnie płaski sygnał elektryczny ma sam z siebie modulować scenę czy ocieplać bas, skoro na wyjściu nie zachodzi żadna modyfikacja pasma?

No właśnie. To jest dokładnie to, o czym mówię, jako obserwacja i konkluzja również z moich własnych, dawnych recenzji.

Pomiary wyjścia słuchawkowego Single-Ended (3,5 mm OUT) w trybie High Gain ukazały bez problemu pełen przekrój rzeczywistych możliwości tego urządzenia. Wyniki nie wskazują na absolutnie żadne konstrukcyjne kłopoty ze sceną czy separacją. Zatem potencjał stricte pomiarowy FiiO QX13 jest w tej klasie cenowej wysoki.

Jednocześnie aparatura ujawniła coś, czego żadne testy „na ucho” (nawet te złote) wykazać nie potrafią. Mamy tu bowiem ciekawą, acz krytyczną, zależność liniowości od wybranego poziomu wysterowania oraz podłączonego obciążenia. To właśnie tutaj przebiega granica między subiektywnym odsłuchem a twardą inżynierią. Zaraz wszystko krok po kroku wyjaśnię.

 

Nasycenie i granica przesterowania (300 Ω)

Przy obciążeniu wysokoohmowym 300 Ω układ osiąga swój absolutny szczyt wydajnościowo-jakościowy dokładnie na 1 krok przed końcem skali cyfrowej. Zarówno w trybie Desktop Mode (zignorujcie literówkę w nazwie, w języku polskim litera „Q” niespecjalnie występuje):

Ale też i bez niego:

  • Przy głośności 119 VOL (2,840 Vrms): Układ wykręca doskonały wynik SINAD = 114,3 dB przy THD+N = -114,3 dB oraz poziomie zniekształceń harmonicznych THD(H2..22) = -117,3 dB. Widmo sygnału jest niemal sterylnie czyste, a poszczególne harmoniczne leżą głęboko w szumie podłogi (druga harmoniczna na -118,3 dB, trzecia na -127,1 dB).
  • Przy głośności 120 VOL (3,054 Vrms): Robi się zupa. Przejście o zaledwie jeden krok głośności wyżej powoduje całkowite załamanie liniowości stopni wyjściowych. Wzmacniacz wchodzi w twardy przester napięciowy – współczynnik THD(H2..22) gwałtownie spada do -81,4 dB, a na wykresie pojawia się gęsta struktura harmonicznych nieparzystych i parzystych sięgająca powyżej 10 kHz (druga i trzecia harmoniczna wybijają do poziomu ok. -90 dB). Pokazuje to jednoznacznie, że absolutne maksimum potencjału kości osiągane jest przy napięciu ok. 2,84 Vrms, a krok 120 VOL jest przesterowanym zapasem operacyjnym.

 

Maksymalne napięcie wyjściowe i rezerwa mocy (300 Ω)

Pomiary maksymalnego napięcia wyjściowego RMS przy obciążeniu 300 Ω pokazują realne granice napięciowe wzmacniacza w zależności od trybu zasilania (standardowy vs Desktop Mode) oraz wyjścia słuchawkowego (Single-Ended 3,5 mm vs Zbalansowane 4,4 mm).

Dla balansu (przy okazji sprawdzenie czystości obu kanałów):

  • Wyjście zbalansowane (BAL 4,4 mm, High Gain):
    • Tryb standardowy (max 120 VOL): 4,568 Vrms, co przekłada się na moc 69,5 mW przy 300 Ω.
    • Tryb Desktop Mode (max 120 VOL): 5,843 Vrms, co podnosi moc wyjściową do 113,8 mW przy 300 Ω.
  • Wyjście niesymetryczne (SE 3,5 mm, High Gain):
    • Tryb standardowy (max 120 VOL / przesterowany): 3,054 Vrms (31,1 mW).
    • Tryb standardowy (119 VOL / maks. czysty sygnał): 2,840 Vrms, co daje czystą moc użytkową 26,9 mW bez naruszania struktury harmonicznej.
    • Tryb Desktop Mode (max 120 VOL / przesterowany): 3,428 Vrms (39,2 mW).
    • Tryb Desktop Mode (119 VOL / maks. czysty sygnał): 3,235 Vrms, co przekłada się na czyściutkie 34,9 mW przy 300 Ω.

Wniosek pragmatyczny: Aktywacja trybu Desktop Mode zwiększa liniowy swing napięciowy na wyjściu niesymetrycznym z 2,840 Vrms do 3,235 Vrms (przy zachowaniu poziomu 119 VOL), co przekłada się na realny, bezpieczny przyrost mocy czystej o blisko 30% dla słuchawek wysokoohmowych, bez uszczerbku dla czystości tła i zniekształceń.

 

Zachowanie przy niskich sygnałach (1 mW vs impedancja)

Badanie przy znormalizowanym poziomie wyjściowym 1-8 mW ujawniło nieoczekiwaną zależność od prądu wyjściowego.

  • Obciążenie 300 Ω (1,55 Vrms / 1 mW): Przy niskim wysterowaniu napięciowym ujawnia się nieliniowość pracy regulatora / sekcji wyjściowej. THD(H2..22) spada do -93,4 dB, a w widmie pojawia się wyraźny las harmonicznych nieparzystych (3-cia harmoniczna na -95,7 dB, 5-ta na -99,3 dB).
  • Obciążenie 32 Ω i 16 Ω (1 mW): O dziwo, pod obciążeniem prądowym sekcja wyjściowa radzi sobie znacznie lepiej. Dla 32 Ω współczynnik zniekształceń harmonicznych osiąga naprawdę dobre -119,8 dB (THD+N = -98,9 dB z uwagi na tło i szumy), natomiast dla trudnego obciążenia 16 Ω liniowość zostaje zachowana na poziomie -116,8 dB THD(H2..22).

Wygląda to tak, jakby FiiO z jednej strony chwaliło się, że ich urządzenie dźwignie mocniejszy sprzęt, ale nastawia się na wielokrotnie bardziej wydajne słuchawki.

 

Test 50 mV vs 1 mW (32 Ω)

Na koniec jeszcze jeden mały test, który zrobiłem dla ciekawości. Porównanie pomiaru 1 mW (179 mV) z poziomem 50 mV (perspektywa ultra-czułych przetworników dousznych oraz odsłuchu na DT990 PRO LE) potwierdza, że układ przy zniżaniu poziomu wyjściowego jest ograniczany wyłącznie przez stały noise floor, a nie przez degradację liniowości.

Przy 50 mV współczynnik THD+N wynosi -87,7 dB, co wynika bezpośrednio z proporcjonalnego spadku sygnału użytecznego względem stałego szumu własnego wzmacniacza (N = -87,7 dB).

 

Opłacalność

Moim zdaniem ten sprzęt idealnie wypełnia lukę rynkową pomiędzy tanimi donglami a stacjonarnymi kombajnami, ale jest urządzeniem wymagającym świadomości technicznej. Bez tego nie opędzimy się od głosów „może jednak lepiej było przyoszczędzić na CrinEar Protocol MAX” albo „a mogłem dołożyć do Topping DX5 II”. Ale szczerze? Zwłaszcza ta ostatnia opcja, gdyby wchodziła w grę, to chyba jednak wolałbym FiiO niż martwić się, że kolejna aktualizacja firmware pogubi moje ustawienia, a gniazdo 4,4 mm ulegnie jakiejś niewyjaśnionej samodestrukcji.

W cenie ok. 1000 zł dostajemy potwierdzoną pomiarami wydajność, która na czysto depcze SINADem po piętach stacjonarnemu sprzętowi klasy rzeczonego Toppinga DX5 II. FiiO jest jednocześnie urządzeniem mobilnym o znacznie większych możliwościach niż typowy dongle za 400 zł. Minus wspomniany Protocol MAX, który choć podobny, jest mimo wszystko trochę prostszy.

Sam przyznam korzystam z dużym powodzeniem ze znacznie prostszego (na tle wszystkich wymienionych) FiiO KA13. Czy QX13 byłby jego rozwinięciem? Przy 10 nastawach PEQ – na pewno, zwłaszcza przy tak wielkiej kolekcji słuchawek, którą muszę posiadać. Ale to też nie jest tak, że inne rozwiązania bez PEQ nie mają racji bytu. Z perspektywy użytkownika zawsze jednak lepiej mieć tego typu możliwości, niż ich nie mieć. Zamiast tracić czas na inwazyjne, mechaniczne modyfikacje akustyczne samych słuchawek, znacznie prościej i szybciej jest zaaplikować precyzyjną poprawkę w korektorze parametrycznym.

Ta ostatnia opcja jest tym bardziej aktualna, że w niedługim czasie udostępnię narzędzie, które będzie bardzo pomocne w tym zadaniu. Gdy to się stanie, wrócę do tej recenzji z aktualizacją (linkiem). Tymczasem…

 

Podsumowanie

FiiO QX13 to urządzenie prezentujące dwa zupełnie różne oblicza – świetne przy zachowaniu rezerwy operacyjnej oraz gwałtownie ograniczane na samym skraju cyfrowej skali.

W cenie 1000 zł broni się pomiarowo i użytkowo. Ogromną zaletą jest obecność sprzętowego korektora EQ z obsługą do 10 programowalnych filtrów parametrycznych PEQ. Choć ich konfiguracja wymaga użycia dedykowanej aplikacji dla systemów Windows lub Android (co dla części użytkowników może stanowić pewne ograniczenie ergonomiczne), to duży zapas czystości wzmacniacza pozwala na stosowanie agresywnych korekcji z ujemnym wzmocnieniem wstępnym bez ryzyka podbicia szumów własnych toru w cichych partiach materiału audio. Dodatkowo to świetne rozwiązanie dla osób, które mają większą kolekcję słuchawek.

Sprzęt posiada konkretną, mierzalną wadę techniczną w postaci załamania liniowości i drastycznego skoku zniekształceń harmonicznych na ostatnim kroku głośności (120 VOL), wymagając od użytkownika świadomego pilnowania limitu 119 VOL (a co nie jest trudne w normalnych warunkach użytkowych). Jednocześnie urządzenie bezapelacyjnie broni się całościowo sterylną czystością toru, świetną wydajnością prądową na niskich impedancjach, bardzo dobrym trybem Desktop Mode oraz wspomnianym 10x PEQ. Dlatego też FiiO QX13 dostaje ode mnie pingwinka w dmuchanym kole – bo mimo problemów i konkretnej ceny utrzymuje się wciąż na powierzchni.


Rekomendacja Audiofanatyk

Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie ok. 1000-1100 zł


Dane techniczne

Skopiowane z karty produktu na sklepie:

  • Moc klasy desktop: 900mW + 900mW
  • 8-kanałowy przetwornik DAC ESS ES9027PRO
  • 6 precyzyjnych wzmacniaczy operacyjnych TI
  • 16-rdzeniowy układ XMOS XU316
  • Precyzyjny 10-pasmowy korektor PEQ
  • Obudowa w pełni z włókna węglowego
  • Kolorowy wyświetlacz o przekątnej 1,99 cala
  • W zestawie magnetyczne ochronne etui ze skóry

Platforma testowa

Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.

  • Interfejsy studyjne: Motu M4
  • DACi: AF DA500
  • Wzmacniacze testowe: AF HA500
  • Integry słuchawkowe: Loxjie D40 Pro, Luxsin X8
  • Mobilne DAC/AMP: FiiO KA13
  • Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audeze LCD-XC Full Carbon, Beyerdynamic DT 990 PRO LE, Sennheiser HD 660S2, Sennheiser HD 800S
  • Słuchawki testowe typu IEM: Beyerdynamic DT 30 IE
  • Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
  • Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
  • Kondycjonowanie prądu: Acar F5 PRO, APC Back-UPS 1050, Topping HS01
  • Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.

Serdeczne podziękowania dla sieci sklepów Mp3Store/HiFiPRO za użyczenie sprzętu do przeprowadzenia powyższych testów.

Logo Mp3store / HiFiPRO

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Właściciel portalu Audiofanatyk™ i autor wszystkich ukazujących się na jego łamach publikacji. Pasjonat tematyki audio: słuchawek, głośników, akustyki i samego dźwięku. Z zamiłowania grafik komputerowy oraz fan zdrowego jedzenia i wypraw rowerowych.

2 komentarze

  1. Jako elektronik spróbuję odpowiedzieć na pytanie jak coś co ma płaską charakterystykę ma zmieniać odczucia dźwiękowe. Otóż chodzi o nieliniowości, harmoniczne I odpowiedź impulsową, które wynikają z nieliniowości toru. Jeśli harmonicznych nie ma to jest super, nie ma zmian. Jeśli są parzyste, niektórzy odczuwają ocieplenie dźwięku. Nieparzyste to zaostrzenie. Dodatkowo jest taki efekt, że mózg potrafi interpretować często dźwięki jako harmoniczne niższych tonów, więc można np. Słyszeć więcej niskich tonów.
    Odpowiedź impulsową odpowiada za dynamikę, szczególnie wysokich tonów. Tego wszystkiego nie widać na paśmie przenoszenia, dlatego czasami jeszcze mierzy się z sygnałem 1kHz, i ewentualnie 100Hz i 10kHz.
    Oczywiście najlepiej jeśli harmoniczne są jak najsłabsze, aby słuchać to co artysta chciał przekazać a nie remix, ale jeśli już są to każdy chce aby były przyjemne.

    • Dziękuję za rzeczowy komentarz i spójne wyłożenie teorii jako elektronik. Słusznie dotykasz tu jak najbardziej realnych zjawisk fizycznych i psychoakustycznych. Masz rację, że druga harmoniczna bywa postrzegana jako „docieplenie”, nieparzyste jako „wyostrzenie”, a mózg potrafi zrekonstruować brakującą częstotliwość podstawową na bazie jej wyższych składowych (zjawisko missing fundamental).

      Sęk leży jednak w skali i poziomach bezwzględnych tych zjawisk w kontekście nowoczesnego toru cyfrowo-analogowego, takiego jak badany FiiO QX13.

      Gdybyśmy rozmawiali o wzmacniaczu lampowym albo urządzeniu o zniekształceniach harmonicznych na poziomie 0,5% czy 1% (ok. -40 dB do -46 dB), opisane przez Ciebie efekty miałyby bezpośrednie, odczuwalne przełożenie na psychoakustykę. W przypadku QX13 sytuacja wygląda jednak następująco:

      1. Poziom harmonicznych: Przy poprawnym wysterowaniu (do kroku 119 VOL) zniekształcenia harmoniczne THD leżą na poziomie -117 dB do -119 dB (czyli rzędu 0,0001%). Druga harmoniczna znajduje się przy -118 dB, a trzecia przy -127 dB. Są to wartości leżące głęboko pod progiem słyszalności ludzkiego ucha, zamaskowane i absolutnie niezdolne do wywołania zauważalnego „ocieplenia” czy „zmiany sceny”.

      2. Odpowiedź impulsowa: Za odpowiedź impulsową w nowoczesnych układach DAC odpowiadają filtry cyfrowe (rekonstrukcyjne FIR). QX13 ma stałą, liniową odpowiedź fazową w pasmie słyszalnym, a wszelkie dzwonienie (pre/post-ringing) występuje przy częstotliwościach Nyquista (powyżej 20-22 kHz), co w żaden sposób nie moduluje percepcji sceny w pasmie akustycznym.

      3. Pomiary 1 kHz, 100 Hz, 10 kHz: Dokładnie takie wielotonowe i szerokopasmowe analizy (oraz widma THD+N w funkcji częstotliwości i mocy) wykonuję w ramach metodyki.

      Konkluzja jest więc taka: masz rację co do samej teorii nieliniowości, ale w klasie urządzeń o SINAD > 110 dB zniekształcenia te są tak mikroskopijne, że przypisywanie im widocznych zmian w barwie (np. „soczystego midbasu” czy „bliskiego pierwszego planu”) w komercyjnych recenzjach odsłuchowych pozostaje wyłącznie dorabianiem teorii do przezroczystego toru.

      Niemniej jeszcze raz dzięki za merytoryczny głos w dyskusji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *