JDS Labs Atom to w świecie audio marka-ikona. To oni lata temu udowodnili, że tani, plastikowy wzmacniacz może „zjadać” na śniadanie konstrukcje kilkukrotnie od siebie droższe. Dziś mamy przed sobą drugą iterację tego zestawu, dzięki uprzejmości p. Pawła, który wysłał swój prywatny zestaw na bardzo długo trwające testy i jeszcze dłuższą ich kompilację do formy recenzji.
Recenzja dotyczy prywatnego egzemplarza należącego do jednego z moich czytelników. Serdecznie dziękuję mu za możliwość przeprowadzenia testów. Jeśli posiadacie sprzęt, którego jeszcze nie recenzowałem i chcecie, abym przeprowadził jego pełną i niezależną ekspertyzę, serdecznie zachęcam do zgłoszenia go na oficjalne testy i pomiary.

Jakość wykonania, konstrukcja i codzienne uciążliwości
Z tego co wiem i tak jak wspominałem, poprzednia iteracja była wykonana z plastiku. Obecnie zastąpił go metal, co cieszy i powoduje lepsze wrażenia organoleptyczne. Ale jedna rzecz od razu rzuca się w oczy (a raczej w palce): zasilacze zewnętrzne. Ten od DACa może niespecjalnie, ale od wzmacniacza zauważyłem, że wyraźnie się nagrzewa, nawet w spoczynku. Mamy więc tu dokładnie tą samą sytuację, co z zasilaczem od moich Creative P380, które przecież ile lat mają, a tam też zasilacz pracuje praktycznie cały czas. I pobiera przy tym prąd. U „Kreta” było to ok. 6 W. W przypadku JDS Labs, po dwóch dekadach dzielących oba urządzenia, jest to 3,1 W dla wzmacniacza i 1,3 W dla mniejszego zasilacza od DACa. Łącznie = 4,4 W. Postęp.


Tak więc niestety JDS Labs wciąż trzyma się swoich zewnętrznych „cegieł”, które grzeją się niemiłosiernie nawet w stanie spoczynku. Jeśli planujecie trzymać ten zestaw pod biurkiem, przygotujcie się na mały dodatkowy grzejnik do stóp. Inżynieryjnie? Trochę to archaiczne, ale cóż – taki urok marki.
Dla mnie osobiście ten zasilacz jest w przypadku Atom AMP 2 powodem do typowania go jako najpewniejszej przyczyny potencjalnej awarii. Jeśli zasilacz po wyjęciu z gniazdka potrzebuje ponad dwóch godzin, aby i tak być jeszcze minimalnie letnim w dotyku, to coś jest tu bardzo nie ten tego. Tam się w środku nieźle coś musi smażyć (zakładam że mikro-transformator) i oddaje temperaturę przez długi czas. Dołóżmy do tego pracę ciągłą i mamy przepis na potencjalną szybką degradację elektroniki.
Inna sprawa, że oba zasilacze mają te same złącze, ale inne napięcie wyjściowe (15VAC vs 16VAC). Jeśli są więc wpięte razem i pracują z całym zestawem, o pomyłkę naprawdę nie trudno. Konieczne jest oznaczanie sobie kolorową tasiemką przynajmniej jednego z nich. Jak dla mnie – kompletny bezsens.
Architektura złącz oraz inżynierski minimalizm
Ale może skupmy się na czymś innym, aby nie było, że jedyne co robię do tej pory, to narzekam.
Wspomniana metalowa obudowa wreszcie zapewnia należytą sztywność i lepsze ekranowanie. Atom AMP 2 stał się teraz pełnoprawnym centrum dowodzenia: na froncie obok klasycznego wyjścia SE 6,35 mm znajdziemy wreszcie zbalansowane gniazdo 4,4 mm, co przy tak niskiej impedancji wyjściowej (0,36 Ohm) czyni go partnerem dla każdych słuchawek na rynku.


Z tyłu czeka na nas sprawdzony zestaw: para wejść RCA, dodatkowe wejście 3,5 mm (przydatne przy szybkim podpinaniu mobilnych źródeł) oraz wyjścia PRE RCA, dzięki którym Atom może pełnić rolę przedwzmacniacza np. dla kolumn aktywnych. Właścicieli monitorów bliskiego pola wstrzyma w części przypadków jedynie fakt, że są to klasyczne RCA, a nie wyjścia zbalansowane.
Atom DAC 2 również dotrzymuje kroku tej ewolucji, stawiając na nowoczesne i stabilne złącze USB-C, które zastąpiło starsze standardy. Obok niego znajdziemy wejście optyczne Toslink, co zamyka temat podstawowej komunikacji z cyfrowym światem. Wnętrze obu jednostek to podręcznikowy przykład „szkoły JDS” – czyste PCB, brak zbędnego okablowania i precyzyjny montaż powierzchniowy. Widać tu inżynieryjną dyscyplinę, choć termika zestawu przypomina, że mamy do czynienia z układami pracującymi na wysokich obrotach.
Dosłownie.
JDS Labs Atom DAC 2 – stabilność i prostota ponad wszystko
Zacznijmy od źródła, bo tu sprawa będzie prosta. I to z równie prostego powodu: DAC 2 to konstrukcja tak prosta, że aż do bólu. W sumie wszystko tu jest proste, zwłaszcza pasmo przenoszenia. Atom DAC 2 wyrzuca z siebie idealnie równy sygnał, więc po raz kolejny mamy styczność z bardzo czystym i równym urządzeniem, które nie narzuca na tor własnej wizji dźwięku.
Jako, że recenzja była pisana w marcu, pomiary również są z marca, toteż nie mierzę sprzętu z użyciem bufora, nie winduję sygnału pod sufit i nie szukam tegoż „sufitu”.
Tonalność własna:

Krótka analiza techniczna: Na wyjściu RCA odnotowałem 1,92 Vrms. To nieco poniżej rynkowego standardu 2,0 Vrms, ale wciąż w granicach pełnej użyteczności. Co jednak imponuje najbardziej, to stabilność zegara. Clock Δ na poziomie 1,3 ppm to wynik wybitny. iBasso DC04U przy tym wygląda jakby miało czkawkę:

Czystość: THD+N na poziomie -97,8 dB oraz ENOB rzędu 20,7 bita to parametry, które stawiają ten mały klocek w ścisłej czołówce przezroczystych źródeł. Nie ma tu żadnych czarów czy audiofilskiego kuglarstwa. Jest za to bardzo rzetelnie odrobiona lekcja z implementacji cyfrowej.
JDS Labs Atom AMP 2 – dwulicowość wzmocnienia
Sprawa jest o tyle jednak ciekawa, że testowany egzemplarz nie przyjechał do mnie bezpośrednio od producenta, a od osoby prywatnej. Nie ma tu więc mowy o „złotym samplu” przygotowanym dla i pod recenzenta. Mamy tu to, co faktycznie dostajemy po wyjęciu z pudełka po dokonaniu zakupu. Ale o tym za moment.
Standardowe impedancje dla 1 mW:



Dla 8 mW SE oraz wyjście zbalansowane dla 1 mW:


Impedancja wyjściowa: Wynosi zaledwie 0,36 Ω. To fantastyczna wiadomość dla posiadaczy bardzo czułych dokanałówek. Brak szumu tła i brak wpływu na charakterystykę słuchawek mamy zagwarantowany.
Moc wyjściowa (300 Ω): Atom 2 to prawdziwa elektrownia. Po balansie (BAL OUT) w trybie High Gain wypluwa z siebie aż 11,25 Vrms. To wystarczy, by napędzić praktycznie wszystko, co nie jest głośnikiem podpiętym pod gniazdo jack.
Przejście na High Gain dla balansu i SE:



Warto zauważyć, że o ile 14-20 mW w trybie Low Gain to poziom solidnych dongli, o tyle wejście w tryb High Gain to już zupełnie inna liga. 422 mW przy 300 Ω po balansie to wartość małej „elektrowni” – to ponad trzykrotnie więcej niż oferuje iBasso DC04U i wystarczająco, by wycisnąć resztki życia z najbardziej opornych Sennheiserów czy Beyerdynamików. A które i tak tej mocy nie potrzebują.
Tylko że to właśnie tryb High Gain jest piętą achillesową tego urządzenia i jednocześnie najpoważniejszą uwagą techniczną w całej mojej recenzji. Jak pisałem, nie mierzę w tej recenzji „sufitu”, bo gdybym to robił, musiałbym pisać z literówką: „syfitu”.
Co się stało?
O ile w Low Gain wyniki są bardzo dobre (THD+N na poziomie -85,7 dB), o tyle po przełączeniu w „wysokie obroty” następuje mocna elewacja zniekształceń.
Na moich wykresach RTA dla 300 Ω w trybie High Gain, THD+N spadło do -53,6 dB. Dla porównania, u Amira z ASR wyniki te oscylowały wokół -110 dB. Pierwotnie podejrzewałem problem po swojej stronie, ale dokładnie w tych samych warunkach testowałem przecież równie mocarnego napięciowo Luxsina X9. Mam też swojego Loxjie D40 Pro. Żadne z tych urządzeń nie przejawia takich symptomów. Moja aparatura jest w stanie zmierzyć na ten moment do -121,6 dB THD+N i takie wyniki uzyskiwałem z Loxjie. Nie jest to zatem problem po stronie mierzącego, a tego, co jest mierzone.
Dodatkową wskazówką jest to, że dzieje się to również przy wartości 1 mW (dla 300 Ω jest to 0,547 Vrms, więc daleko poniżej granicy przesterowania sygnału). Czyli nawet nie lecimy w tenże „sufit”, który u mnie wynosi i tak tylko 8 mW. W ramach tej metodologii więcej nie testuję, bo nie ma tu usprawiedliwienia z perspektywy praktycznej. Jeśli nie zamierzamy szukać maksymalnych wartości SINAD, w praktyce nie będzie słuchawek, które wykorzystają taką moc, a przynajmniej nie na poziomie SPL, który nie spowodowałby naszemu słuchowi trwałej krzywdy.
Co to oznacza dla zestawu JDS Labs Atom 2?
Może być to problem z układem, który definitywnie nie radzi sobie z trybem High Gain. Zachowuje się wówczas tak, jakby miał włączony raczej tryb Overdrive. Przyczyną może być np. degradacja układu na osi czasu, albo mamy tu do czynienia z gigantycznym rozrzutem jakościowym między partiami. Może do recenzji Amira trafiła sztuka specjalnie selekcjonowana? Nie jesteśmy w stanie tego ustalić.
Osobiście bardziej skłaniałbym się ku scenariuszowi z niedomagającym układem, ale sam doświadczyłem prób manipulacji samplami na sobie. Co prawda w słuchawkach, nie w sprzęcie, lecz doświadczenia to doświadczenia. Moje pomiary prywatnych sztuk z wolnego rynku czasami boleśnie pokazują, że rzeczywistość konsumencka potrafi rozjechać się z deklaracjami producentów. JDS są właśnie chyba tego w tym momencie namacalnym przykładem.
Faktem bezspornym jest natomiast, że w testowanej sztuce JDS Labs Atom AMP 2 „las harmonicznych” w trybie High Gain jest widoczny gołym okiem. Co ciekawe, przy 8 mW w Low Gain czystość jest wyborna (-96,3 dB), co pokazuje, że ten wzmacniacz najlepiej czuje się właśnie w niższym trybie wzmocnienia, ale wysoko kręconym.
Powiem więcej – pomiarowo to jedyny rozsądny tryb użytkowania tego urządzenia, również biorąc pod uwagę maksymalne wartości napięć wyjściowych podane wcześniej na wykresach RTA. Jeśli przyjrzycie się dokładnie, zauważycie, że różnice między Low a High Gain wcale nie są duże. Za to w THD – kolosalne. Tak więc kłania się stara zasada less is more.
Kontrowersyjna opłacalność zestawu JDS Labs Atom 2
No i właśnie – tu ujawnia się największy dylemat. I dramat jednocześnie.
Za Atom DAC 2 w Polsce sklepy każą (tudzież: kazały, na dzień pisania recenzji) sobie zapłacić 1160 zł. To sporo jak za DAC pozbawiony niemal wszystkiego, co skłaniałoby nas do zakupu pod kątem przyszłościowym. USB + Optyk z wejść i jedna para RCA jako wyjścia? Prosty pakiet, ale jak na cenę urządzenia – aż za bardzo.
Sprawa wzmacniacza też nie jest lepsza. 1000 zł za gorący i wiecznie działający zasilacz oraz nie do końca sprawny tryb High Gain? Paradoksalnie to już tutaj widzę więcej sensu, bo HG jest zbędny do skutecznego napędzenia właściwie dowolnych słuchawek. Zaś reszta parametrów jest wzorowa. W 1000 zł mamy więc naprawdę fajny wzmacniacz (znów: jeśli będziemy chodzić tylko z otwartym jednym okiem).
Problem w tym, że AMP potrzebuje DACa, a DAC wzmacniacza, aby miało to szansę wspólnie działać. I nie chodzi o to, że dobrze działać, a w ogóle. Źródło musi mieć stopień wyjściowy i na odwrót. A za pakiet wychodzi nam tu łącznie 2160 zł. To jakieś ~70% ceny porządnego sprzętu w stylu Luxsin X8. Ten oferuje wszystko to samo co JDS Labs, ale w jednym pakiecie, ze zintegrowanym zasilaczem, wyświetlaczem, pilotem, Bluetoothem, większą ilością złącz oraz poprawnie działającymi wszystkimi trybami, filtrami, cudami PEQ, AI-EQ…
Równie kontrowersyjna opłacalność segmentów osobno
Po głowach może chodzić koncepcja z zaryzykowaniem ze starszymi wersjami Atomów, ale nie sądzę, aby uwstecznianie się na siłę było rozsądne. W przypadku Atom DAC+, nadal musielibyśmy wychlapać 735 zł na to urządzenie. Tymczasem za 560 zł na Amazonie lata obecnie Loxjie D30 z HifiExpress i wysyłką z magazynu Amazon. Ma w sobie wszystko, a nawet więcej, od razu, na gotowo, bez kombinowania.
Jeśli ktoś ma awersję do zakupów z Amazona z jakiegoś powodu, mamy wciąż jeszcze iFi Zen DAC 3. Również bardzo fajne urządzenie, od razu all-in-one, ładnie się prezentujące, kosztujące 1000 zł. Czyli nadal taniej niż Atom DAC 2 i tyle samo, co Atom AMP 2. Też jest to tradycyjne urządzenie i do tego wizualnie bardziej ambitne od „Atomówek”.
Polemizować można byłoby nad opłacalnością segmentu wzmacniacza, ale tutaj szczerze radzę najpierw upewnić się, że na pewno potrzebujemy wzmocnienia. Jeśli słuchawki grają prawidłowo, bez zniekształceń, a mamy pod pokrętłem jeszcze sporo „gazu” do dodania, to prawdopodobnie nie ma to sensu. Ba, być może wystarczy nam nawet jakiś mały dongielek? Coś w stylu KA13 czy DC04U? No właśnie.
I zobaczcie – dla DACa znaleźliśmy od razu alternatywy, zaś wzmacniacz okazał się nie do końca zakupem typu must have. To właśnie mój największy problem z Atomami. Niby to całkiem dobre i czyste urządzenia, ale trochę jakby oderwane od realiów rynkowych. Tak, Made in USA, tak Collinsville w stanie Illinois, ale po tej stronie Wisły to jest nadal sporo pieniędzy za mniej niż oferuje konkurencja spod znaku progresywnego sinadofilizmu.
Podsumowanie
Oceniając „Atomówki”, należałoby przyjąć aż trzy perspektywy.
Jako DAC: Segment odpowiedzialny za tą część pracy jest wzorowy. Zachowuje się super, wydaje z siebie absolutnie czysty dźwięk w trybie, w którym był testowany (16 bit / 48 kHz), więc nie mam się tu do czego przyczepić. Poza rzeczą fundamentalną, czyli ilością gniazd i funkcji, których jak na 1160 zł jest tu boleśnie za mało.
Jako AMP: Biorąc pod uwagę ile rzeczy psuje tryb High Gain i jakie sprawia problemy, mogłoby go tu na dobrą sprawę nie być. W trybie Low Gain nie dość, że ma dostateczną ilość mocy, to jeszcze gra najczyściej. Co najwyżej mógłbym się przyczepić do nagrzewania się obudowy i bardzo mocnego nagrzewania zasilacza. I ceny, bo jednak są to niedoróbki w kontekście ceny końcowej na poziomie 1000 zł.
Wreszcie, jako zestaw: Mimo uwag, nie uważam, aby był to zestaw jednoznacznie zły. To wciąż bardzo przejrzysty, referencyjny pod wieloma względami pakiet. Po prostu legenda o jego „niepokonalności” pomiarowej troszkę blednie, gdy spojrzymy na wyniki High Gain w egzemplarzu z wolnego rynku. Zaś przy obecnych cenach, ekonomia staje pod znakiem zapytania. Bez konkretnych obniżek trudno jest mi zarekomendować ten sprzęt jako całościowy pakiet.
Sumarycznie system JDS Labs Atom 2 to wybór raczej dla świadomych użytkowników, tradycjonalistów, unikających „chińczyków” jak ognia. Prosty zestaw, bez wodotrysków. Jeśli nie potrzebujecie odkręcać głośności w High Gain, dostaniecie dźwięk czysty i solidny. Jeśli uda się w promocji, to już w ogóle ma to sens. Ale jeśli szukacie technicznej perfekcji w każdym calu i opłacalności bez konieczności szukania promocji lub z sztuk z drugiej ręki, być może warto się jeszcze wstrzymać i poszukać czegoś innego.
Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie 1159 zł + 998 zł.
Dane techniczne dla układu DAC
Dane zaczerpnięte bezpośrednio ze strony dystrybutora:
WYDAJNOŚĆ DAC
- Pasmo przenoszenia 10 Hz – 20 kHz +/- 0,12 dB
- SINAD 113 dB (przy 1 kHz, 20-22,4 kHz)
- THD + N 20 Hz – 20 kHz <0,0004%
- SNR, 20 Hz – 20 kHz > 117 dB
- IMD CCIF 19/20 kHz -6 dBFS -111 dB
- Szum (A ważony) -111 dBu
- Zakres dynamiczny (A ważony) > 119 dB
- Błąd liniowości -90 dBFS -0,05 dB
- Przesłuchy, 1kHz, 100k wejście -121 dB
- Komponenty jittera USB @ 12 kHz -129 dB
- Maksymalne wyjście liniowe DAC, 100 K 2,00 VRMS
- PCB 4 warstwy
WYMIARY
- Wymiary obudowy 131 x 130 x 34 mm
- Waga 425g
ŁĄCZNOŚĆ
- Wejścia cyfrowe USB i TOSLINK
- Wyjście liniowe RCA
OBSŁUGA DANYCH
- Formaty audio (USB) 16 / 44,1kHz do 32 / 384kHz PCM, DSD64-DSD128
- Formaty audio (TOSLINK) 16 / 44,1k do 24/192k PCM
- Interfejs USB UAC2 z funkcją awaryjną UAC1
- Obsługa systemów operacyjnych ze sterownikiem USB Windows 7/8/10, MacOS, Linux, Android, iOS
Dane techniczne dla wzmacniacza
Wydajność
- Pasmo przenoszenia, 20 Hz – 20 kHz+/- 0,01 dB
- SINAD @ 2VRMS, 1kHz 120 dB
- SINAD @ 50mV, 1kHz 93 dB
- Stosunek sygnału do szumu (SNR) (20-20kHz) 124 dB
- IMD SMPTE -97 dB
- Szum (20-20kHz) 1,33 μV
- Przesłuch @ 10kHz (wyjście RCA) -101 dB
- Impedancja wejściowa 10 tys. Ω
- Impedancja wyjściowa 0.7 Ω
- Balans kanałów < 0,6 dB
- Maksymalna moc ciągła @ 600Ω 143 mW (9,28 VRMS)
- Maksymalna moc ciągła @ 300Ω 286 mW (9,27 VRMS)
- Maksymalna moc ciągła @ 150Ω 570 mW (9,25 VRMS)
- Maksymalna moc ciągła @ 32Ω 2,65 W (9,22 VRMS = 26 Vpp)
Łączność
- Wyjścia słuchawkowe 4,4 mm i 6,35 mm (1/4″)
- Wejścia analogowe RCA i 3,5 mm
- Wyjście przedwzmacniacza RCA
Wymiary
- Wymiary obudowy (w tym pokrętło) 145 × 131 × 34 mm
- Waga 454 g
Konfiguracja
- Podwójne wzmocnienie 1,0 i 4,7x
- Stożek potencjometru głośności 15A, ręcznie dopasowane
Platforma testowa
Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.
- Interfejsy studyjne: Motu M4
- DACi: AF DA500
- Wzmacniacze testowe: AF HA500
- Integry słuchawkowe: Loxjie D40 Pro, Luxsin X8
- Mobilne DAC/AMP: Tempotec Sonata BHD Pro, FiiO KA13
- Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audeze LCD-XC
- Słuchawki testowe typu IEM: Sony MH1
- Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
- Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
- Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
- Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.



