Meze 99 Neo – czy budżetowość musi oznaczać kompromisy?

Słuchawki Meze 99 Neo to bez wątpienia „kuń rumuń” w ofercie rumuńskiej manufaktury. Najtańszy, podstawowy, roboczy i stricte utylitarny. Choć w hierarchii producenta słuchawki te zajmują pozycję najtańszego modelu, z perspektywy konstrukcyjnej wcale nie sprawiają wrażenia jednoznacznie budżetowych.

Jak się okazało – jeśli poświęci się im chwilę czasu na odpowiednie dopasowanie – potrafią pokazać pazur wykraczający daleko poza swój przedział cenowy. I nie, wcale nie chodzi mi o propagowaną tu czy tam „synergię”, a coś zupełnie oczywistego, choć notorycznie pomijanego.


Recenzja jest owocem płatnej współpracy z marką Meze za pośrednictwem sieci salonów Top HiFi, która podesłała niniejszy sprzęt celem wykonania niezależnych, rzeczywistych testów użytkowych i pomiarów.

 

Jakość wykonania i konstrukcja Meze 99 Neo

W przeciwieństwie do swoich starszych braci z serii Classic, Neo rezygnują z drewnianych muszli na rzecz fakturowanego tworzywa sztucznego. Choć wizualnie odbiega to od jubilerskiego wręcz sznytu tej serii, z praktycznego punktu widzenia jest to rozwiązanie bardziej odporne na codzienne użytkowanie i zarysowania. A przynajmniej tak mi się wydaje.

  • Pałąk: Wykonany ze stali sprężynowej manganowej. Jest elastyczny, nie przenosi drgań (o ile w niego celowo nie stukamy palcami) i zapewnia stały, optymalny docisk.
  • Mechanizm samoregulujący: Od lat to znak rozpoznawczy Meze. Skóra ekologiczna na pasku utrzymującym słuchawki na głowie jest miękka i po prostu działa – nie wymaga żadnych osobnych regulacji.
  • Modularność: To jedna z największych zalet tej konstrukcji. Każdy element jest skręcany, a nie klejony. Jeśli po latach użytkowania cokolwiek ulegnie zużyciu (pady, kabel, czy nawet sam przetwornik), naprawa jest banalnie prosta i nie wymaga wizyty w serwisie. Aczkolwiek nie wiem jak wygląda temat dostępności części. To często jest zresztą temat tabu u producentów.

 

Pady – klucz do poprawnej sygnatury

I tak oto w tym miejscu Meze 99 Neo stają się słuchawkami wymagającymi od użytkownika rzeczy, na której mi osobiście zależy od lat – świadomości. W przypadku tego modelu, pady nie są tylko elementem poprawiającym komfort, tylko aktywnym komponentem kształtującym akustykę. Czyli tak jak w każdych słuchawkach.

Podczas odsłuchów i analizy na symulatorze ludzkiego ucha, zauważyłem wyraźną korelację między fizyczną pozycją padów a odpowiedzią częstotliwościową. Jeśli założymy je „standardowo”, dźwięk może wydawać się zbyt przyciemniony w wyższej średnicy. Jednakże, przesunięcie padów do tyłu, tak jak pisałem przy niektórych modelach Audio-Techniki, zmienia geometrię komory akustycznej.

Zastosowanie takiego myku pozwala na bardziej swobodną pracę przetwornika względem wlotu kanału słuchowego. U mnie oznaczało to zazwyczaj lepsze wyrównanie pasma w okolicach 3-5 kHz, co przekładało się na bardziej czytelną prezentację wokali i instrumentów dętych. Bez tego zabiegu 99 Neo mogą wydać się nieco gęstsze i mniej równe.

 

Meze Boom Mic – czyli robimy sobie headset

Meze 99 Neo przyszły do mnie z dedykowanym mikrofonem na wysięgniku Boom Mic. To ciekawe podejście, bo przez to stają się pełnoprawnym headsetem. Czyżby był to ukłon w stronę graczy? Jeśli rozważać używanie 99 Neo w gamingu lub podczas długich telekonferencji, to opcjonalne akcesorium rzeczywiście może być strzałem w dziesiątkę.

Jakość komunikacji: Mikrofon oferuje czystość głosu znacznie przewyższającą standardowe rozwiązania zintegrowane w przewodach (tak, w tym te standardowo oferowane w pudełku). Charakterystyka jest dobrze zbalansowana, co zapewnia naturalny przekaz mowy bez efektu nosowości czy nadmiernego zbierania szumów otoczenia.

Wygoda i uniwersalność: Dzięki podłączeniu bezpośrednio do gniazd w muszlach, montaż jest błyskawiczny. To rozwiązanie które nie wymaga żadnych dodatkowych adapterów czy skomplikowanej konfiguracji. Po prostu zastępujemy fabryczne okablowanie i jedziemy z tematem.

Wniosek: Boom Mic to nieoczekiwane, ale świetne uzupełnienie tego pakietu. Meze 99 Neo przestają być wówczas tylko narzędziem do delektowania się muzyką, a stają się uniwersalnym towarzyszem pracy i rozrywki. Elastyczność tych słuchawek podnosi się w tym momencie znacznie. Aczkolwiek nie ma róży bez kolców – Meze Boom Mic to dodatkowe 330 zł. Łącznie podnosi to więc koszt pakietu do 830 + 330 = 1160 zł.

Niemniej, dla użytkowników szukających jednej pary słuchawek do wszystkiego – to wciąż kuszący dodatek, który realnie podnosi funkcjonalność całego zestawu bez żadnych kompromisów w kwestii wygody.

 

Jakość dźwięku Meze 99 Neo

Kiedy wiem że słuchawki są dobre? Mam na to bardzo prosty test, który jest jednocześnie tak trudny, że nie potrafią go odtworzyć typowi recenzenci audio. To puszczenie sobie muzyki tak, aby nie tylko ją słuchać, ale przeżywać. Gdy przy danej muzyce mocą mi się oczy, że tak to ujmę, to wiem, że pozwoliło na to odpowiednie narzędzie – czyli słuchawki właśnie. Nie każdej parze się to udaje.

W przypadku Meze 99 Neo też nie do końca jest to możliwe, ale to dlatego, że słuchawki są nastawione na troszkę inne cele. I wcale nie wychodzi im to na złe.

 

Bas

Analiza techniczna: Wykres FR pokazuje potężny ładunek energii skupiony w niskim i średnim basie (ok. 60-100 Hz), który schodzi liniowo aż do najniższych rejestrów. THD w tym zakresie nieznacznie rośnie, co jest typowe dla przetworników dynamicznych, ale pozostaje w granicach normy, nie wprowadzając słyszalnej degradacji. Cały czas utrzymujemy się tu ładnie poniżej 1% THD. Pod tym względem są to naprawdę ładnie sprawdzające się słuchawki. A wydawałoby się, że to przecież budżetówka, prawda?

Subiektywny odsłuch: Dół jest fundamentem tych słuchawek. Jest przyjemnie gęsty, rozsądnie mięsisty i ma tendencję do kontrolowanej dominacji, jeśli popracujemy nad ułożeniem słuchawek. Podczas jego pracy czuć dużą masę przesuwanego powietrza, co nadaje brzmieniu nawet bym powiedział kinowej skali. Ale to nie jest jeszcze bas taki, jak w MDR-M1, dlatego np. klubowa (minimal techno w tym wypadku) brzmi na nich wciąż dobrze i bez przełożenia konsekwencjami na inne zastosowania. Ot taki przykład.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Widoczna obniżona półka w rejonie 300-1000 Hz względem basu i sopranu odpowiada za ocieplenie przekazu. Kolejne wybicie w okolicach 2-3 kHz to próba zrównoważenia ciężkiego basu. THD w całym pasmie środkowym jest nadal wzorowe, co świadczy o czystości sygnału i dobrej kontroli membrany. Meze nabija tutaj punkty dodatnie cały czas w moim kajeciku.

Subiektywny odsłuch: Średnica ma charakter lekko dystansujący. Dzięki niskim zniekształceniom wokale są czyste, choć osadzone nieco głębiej. Przesunięcie padów do tyłu głowy pozwala na lepszą ekspozycję wyższej średnicy, co przywraca głosom niezbędną naturalność i klarowność. I to jest największy sekret Meze 99 Neo, który powoduje, że uważam to za najbardziej korzystny sposób ich użytkowania.

 

Sopran

Analiza techniczna: Na wykresie widzimy wyraźne wybicia w okolicach 6-8 kHz, poprzedzone zauważalnym dołkiem w 4 kHz. To one odpowiadają za detale, które przebijają się przez podstawę basową, ale też nadają sopranowi specyficznego i „jakby ocieplonego” tonu. Szybki spadek powyżej 10 kHz sugeruje z kolei celowe wygładzenie najwyższych składowych, aby uniknąć męczącej piskliwości.

Subiektywny odsłuch: Góra jest częściowo selektywna i częściowo ocieplona, co powoduje, że podana w sposób jednocześnie ciekawy i bezpieczny. Nie kłuje w uszy, nawet w gorszych realizacjach. Jest to brzmienie po całokształcie jednak bardziej muzykalne. Meze położyło nacisk na przyjemność z odbioru, a nie na bezlitosną analizę błędów w nagraniu. To bardzo rozsądne podejście które warto docenić.

 

Wrażenia sceniczne

Konstrukcja brzmieniowa Meze 99 Neo sugeruje scenę o dobrej szerokości, ale specyficznej głębi. Przesunięcie padów „jak w ATH” na głowie odsuwa źródła pozorne od osi uszu, co optycznie (psychoakustycznie) powiększa przestrzeń i pozwala na lepsze napowietrzenie planów dźwiękowych.

Tak więc w Meze 99 Neo uświadczymy finalnie bardzo dobrej szerokości, ale dostatecznej głębi i holografii. To typowa scena słuchawkowa-zamknięta. Solidnie, bez cudowania, aby dowieźć i się nie potknąć po drodze.

 

Całościowy odbiór psychoakustyczny

Zgodnie z naszą ludzką izofoną, Meze 99 Neo celują w sygnaturę na planie „ocieplonego V”. Psychoakustycznie odbieramy to jako dźwięk dosyć autorytarny i jednocześnie relaksujący. Z jednej strony spokojny, ale z drugiej angażujący gdy trzeba. Nawet przy głośnym słuchaniu dźwięk pozostaje czysty i nie drażni. To mocna strona tych słuchawek i będę to pewnie jeszcze podkreślał w dalszej części swoich analiz.

 

Całościowa ocena techniczna

Pod względem technicznym to bardzo sprawna (i poprawna) konstrukcja. Przetworniki są dobrze sparowane, a czystość sygnału stoi na poziomie wyższym, niż sugerowałaby cena. Przy 830 zł można wręcz powiedzieć, że mamy tu wręcz zamkniętą rewelację, bo jednak -63 dB THD+N piechotą nie chodzą. Dla porównania, używane planarne Fosi Audio i5, które kosztują 2600 zł katalogowo, uzyskały -53 dB. Czyli w słuchawkach dynamicznych za nieco ponad 3x mniej uzyskujemy analogicznie nieco ponad 3x lepszą czystość (przypomnę, że mowa o skali logarytmicznej). Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to bardzo opłacalny interes.

Kluczowym aspektem są natomiast pady – ich dopasowanie decyduje o tym, czy słuchawki zagrają „dziwnie”, czy „poprawnie”. Ale zrobią to praktycznie zawsze z subtelnym ciepełkiem i odpustem w 4 kHz na sopranie.

 

Najlepsze zastosowania

Chyba najbardziej adekwatnym określeniem Meze 99 Neo będzie przypisanie im idealnej roli dla osób szukających bezpiecznego brzmienia z solidnym basem i bez grzebania detalu w bagnie ciepłoty.

Sprawdzą się doskonale w nowoczesnej produkcji muzycznej, filmach oraz wszędzie tam, gdzie chcemy cieszyć się muzyką przez wiele godzin bez uczucia zmęczenia sopranem. Zdecydowanie wymagają chwili uwagi przy zakładaniu, by znaleźć ten sweet spot ułożenia padów.

Co do sprzętu towarzyszącego i napędu, są banalnie proste w rozbujaniu i uzyskaniu bardzo dużego SPL. Mój HA500 nie miał najmniejszego problemu z rozkręceniem ich na 100+ dB SPL przy raptem ledwo dotknięciu potka. Żadnych bajek o magicznej synergii też tu nie trzeba – aby słuchawki były synergicznie złączone z danym sprzętem, ten musiałby mieć wybicie korekcyjne na 4 kHz. A więc kłania się nie dopasowanie sprzętu, a po prostu EQ.

 

Różnice względem poprzednich wersji Neo

Meze 99 Neo są na rynku obecne przynajmniej od niemal dekady. Czytałem ich recenzje w innych portalach datowane na jeszcze 2017 rok. Opis – zakładając, że nie będący losowymi wymysłami – wskazuje na zupełnie inaczej grające słuchawki. Lżejszy bas, wypchnięta średnica… to wszystko coś całkowicie odmiennego od tego, co notuje mi aparatura.

Będąc jednak pomnym tego, co stwierdziłem w recenzji wersji „klasycznej”, wydaje mi się, że to kwestia różnych rewizji tych słuchawek. Tam również były zmiany. Czemu więc w Neo miałoby ich nie być? Czysta dedukcja oparta na udokumentowanym precedensie. Dlatego nie będę porównywał wyników z tym, co ta czy inna osoba słyszała, pisała, mówiła, twierdziła.

Zresztą, nie ma ku temu nawet możliwości, gdyż operujemy na dwóch całkowicie odmiennych sposobach opisywania sprzętu audio. Z jednej strony inżynieria dźwięku, fizyka i elementarna psychoakustyka, z drugiej wyższa szkoła grającej ceny i ja przecież słyszenia. Polemika więc trochę bez sensu.

 

Szybkie porównanie do Meze 99 Classics

Patrząc na dane pomiarowe, Neo wydają się być „Klasykami z dampingiem akustycznym” w innej (tańszej) obudowie. Bardzo podobne odczyty FR, więcej basu w Neo, bardziej wyrównana góra (zwłaszcza względem krzywej DF). To rzeczy, które w świetle ceny obiektywnie stawiają model Neo nawet wyżej niż Classics. Przynajmniej na papierze.

W praktyce, jeśli komuś mocniejszy bas będzie przeszkadzał, a do tego chciałby „wincyj szpeju” na 6,5 kHz, aby detaliczność góry była obiektywnie większa, Classics mogą podejść bardziej. Nie jest to jednak anty/rekomendacja za którymkolwiek z tych modeli. Potraktujcie to proszę jako w obu przypadkach dokładnie te same danie, które zostało podane na dwóch różnych talerzach i przyprawione w nieco inny sposób.

Tak więc Meze Klasyki kontra Meze Wybraniec – które są „lepsze”? Dla mnie osobiście i pod mój subiektywny słuch lepsze są Neo. Ale ja to ja. Znam ludzi, którzy z racji pracy czy uwarunkowania anatomicznego, od razu wskazaliby Classics jako model lepszy. Tak więc oba modele są dobre, wiecie jakie są między nimi różnice, a gdy sprawdzicie sobie przynajmniej jeden z nich, od razu wiecie jak zagra drugi.

 

Podsumowanie

Odpowiadając na pytanie tytułowe recenzji: nie, najtańsze „Meziaki” nie muszą być najeżone kompromisami i w praktyce – nie są. I nie mówię tu w ramach całej rodziny produktów Meze, a ogólnie. Przykład z kilkukrotnie droższymi Fosiałke (chyba tak należy te słuchawki jednak nazywać) pokazuje to dobitnie. Meze są od nich mniejsze, zamknięte (czyli „gorsze”), wykonane niby w „gorszej” technice driverów, z „gorszymi” właściwościami. Słowem, nie mogące „dobrze” grać, bo cena jest zbyt niska. A jednak grają od Fosiałke lepiej i robią to bez wymyślania historii o marszczeniu się czegoś tam czy mnożenia nudnych już wymogów posiadania drogiego sprzętu towarzyszącego.

Ale to właśnie mi się podoba. Słuchawki, na które producent nie macha ręką tylko dlatego, że jest to model najtańszy i żeby tylko cennik od dołu zapełnić. To są wciąż Meze – całkowicie pełnoprawne i należycie wyposażone, nie ustępujące nawet droższym od siebie przeciwnikom. Czy idealne? Na pewno nie – nie przebiły u mnie bardzo podobnie do nich grających MDR-M1, ale to wciąż jednak model świetnie wykonany (również na ich tle). A do tego mający lepsze od nich właściwości techniczne (czystość basu).

Osobiście nie widzę więc powodów, aby nie zarekomendować Meze 99 Neo jako „bardziej audiofilskiej” alternatywy dla wspomnianych MDR-ów, kosztujących przy tym trochę od nich mniej. Fajny i czysty bas, całkiem dobre FR, należyte wykonane, wizualna estetyka, ogólna czystość dźwięku za bardzo rozsądne pieniądze – to jest to, czym Meze mnie w tej recenzji przekonywały do siebie co rusz.


Sprzęt można zakupić bezpośrednio w sieci sklepów Top Hi-Fi w cenie na dzień pisania i publikacji recenzji wynoszącej ok. 830 zł (sprawdź najniższą cenę i dostępność).


Dane techniczne

Zaczerpnięte z jednego ze sklepów:

  • Typ: dynamiczny, zamknięte
  • Przetwornik: 40 mm, neodymowy
  • Czułość: 103dB przy 1KHz, 1mW
  • Zakres częstotliwości: 15 Hz – 25 KHz
  • Maksymalna moc wejściowa: 50 mW
  • Nominalna moc wejściowa: 30 mW
  • Impedancja: 26 Ohm
  • Pady: PU
  • Kabel: OFC w oplocie nylonowym, odłączany 1,2 z mikrofonem
  • Wtyk: pozłacana wtyczka z przejściówką na dużego jacka i adapterem lotniczym
  • Waga (bez kabla): 260 g

 

Dane pomiarowe

Pomiary w wersji interaktywnej można znaleźć bezpośrednio w Laboratorium.

 

Platforma testowa

Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.

  • Interfejsy studyjne: Motu M4
  • DAC/AMP: AF HA500, AF DA500, Loxjie D40 Pro
  • Mobilne DAC/AMP: Tempotec Sonata BHD Pro, FiiO KA13
  • Nadajniki Bluetooth: Asus BT400, Asus PCE-AX58BT, RealMe 9Pro+
  • Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audio-Technica ATH-S300BT, ATH-M50x, Sennheiser HD 660S2, Sony MDR-M1
  • Słuchawki testowe typu IEM: Sony MH1
  • Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
  • Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum oraz Fanatum
  • Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
  • Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.

Serdeczne podziękowania dla sieci salonów Top Hi-Fi & Video Design za użyczenie Audiofanatykowi sprzętu do testów.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Właściciel portalu Audiofanatyk™ i autor wszystkich ukazujących się na jego łamach publikacji. Pasjonat tematyki audio: słuchawek, głośników, akustyki i samego dźwięku. Z zamiłowania grafik komputerowy oraz fan zdrowego jedzenia i wypraw rowerowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *