Tytuł nie jest przypadkowy, ponieważ to właśnie lata temu, w 2010 roku, zakupiłem swoje pierwsze porządne słuchawki. Mając jedynie kilka par dynamicznych, z AKG K240 MKII na czele, nabyte wówczas STAX SRS-3010 były absolutnym skokiem w nadprzestrzeń. Łącznie spędziłem z nimi 4 lata, ucząc się mnóstwa rzeczy związanych tak z elektroniką, jak i akustyką słuchawkową właśnie na ich przykładzie. A teraz, po wielu latach absencji i za sprawą już nowego dystrybutora, wraca ona na łamy mojego portalu.
Marka STAX od dziesięcioleci funkcjonuje w świadomości entuzjastów audio jako synonim stricte technologii elektrostatycznej, zajmując pozycję całkowicie odrębną od mainstreamowego rynku słuchawek dynamicznych i magnetostatycznych. Japoński producent konsekwentnie trzyma się własnego ekosystemu – określanego mianem „Earspeakers” – który ze względu na wysokie napięcia polaryzacji (Pro-bias 580 V) wymusza stosowanie dedykowanych energizerów. Przez lata próg wejścia w ten świat był jednak windowany nie tylko przez egzotykę napędzenia, ale przede wszystkim przez zaporowe ceny kompletnych systemów.
Zestaw STAX SRS-X1000, składający się ze słuchawek SR-X1 oraz kompaktowego energizera SRM-270S, powstał jako bezpośrednia próba przedefiniowania segmentu bazowego w katalogu producenta. To propozycja mająca otworzyć drzwi do elektrostatycznej rozdzielczości i szybkości transjentów użytkownikom, którzy do tej pory z powodów czysto budżetowych wybierali klasyczne konstrukcje magnetostatyczne. Wyceniony w okolicach 4500–5000 zł system stawia przed sobą trudne zadanie: zaoferować autentyczny, bezkompromisowy sznyt elektrostatyczny bez powielania historycznych grzechów ergonomicznych dawnych serii podstawowych.
Egzemplarz testowy został dostarczony przez sieć sklepów Top HiFi. Recenzja jest owocem płatnej współpracy komercyjnej w zakresie wykonania ekspertyzy pomiarowej oraz udokumentowania rzeczywistych właściwości użytkowych urządzenia. Partner nie miał wglądu w treść recenzji ani wpływu na wyniki pomiarów przed ich publikacją.

Cechy i dane techniczne
Cytowane w całości ze strony dystrybutora:
- SR-X1 – elektrostatyczne słuchawki otwarte
- Średniej wielkości, okrągłe przetworniki elektroakustyczne
- Pasmo przenoszenia słuchawek: 7 do 41000 Hz
- Pasmo przenoszenia wzmacniacza: do 35000 Hz
- Impedancja słuchawek: 145kΩ
- Czułość słuchawek: 101 dB
- Napięcie polaryzacji: 580 V DC
- Nauszniki: prawdziwa skóra owcza (część dotykająca skóry), wysokiej jakości skóra syntetyczna (część otaczająca)
- Przewód słuchawkowy 6-żyłowy, szeroki o niskiej pojemności z elementami przewodzącymi z miedzi OFC
- Długość przewodu słuchawkowego: 2,5 m
- Zniekształcenia harmoniczne wzmacniacza: 0,01% lub mniej
- Wzmocnienie: 58 dB (800 razy)
- Impedancja wejściowa wzmacniacza: 25 kΩ
- Wejścia RCA i równoległe wyjścia RCA dla lewego i prawego kanału audio
- 5-pinowe wyjście słuchawkowe na przednim panelu
- Panel frontowy wzmacniacza o grubości 3 mm
- Zasilacz sieciowy w zestawie
- Wymiary wzmacniacza (S x W G): 132 x 38 x 153 mm (bez wystających części)
Konstrukcja, jakość wykonania i ergonomia STAX SRS-X1000
Pod względem mechanicznym i wzorniczym SR-X1 czerpią garściami z historycznego modelu SR-X, rezygnując z kanciastych, prostokątnych ram znanych z linii Lambda na rzecz zwartej, okrągłej formy muszli. Gabarytowo obudowy są wyjątkowo filigranowe i swoją średnicą przypominają znane konstrukcje Audio-Technica ATH-R70x. W połączeniu z minimalistycznym pałąkiem przekłada się to na konstrukcję piórkową – słuchawki są ultralekkie i bajecznie wygodne od pierwszej sekundy po założeniu.



Znakomicie rozwiązano kwestię pojemności wnętrza padów. W starszych, budżetowych modelach (jak choćby SR-202) płytkie komory notorycznie dociskały krawędzie małżowin do siatek statorów, co po godzinie prowadziło do dokuczliwego dyskomfortu. W SR-X1 ten problem całkowicie wyeliminowano – uszy wpadają w komorę swobodnie, nacisk pałąka na czaszkę rozkłada się równomiernie, a niska masa sprawia, że słuchawki dosłownie znikają na głowie. Izolacja pasywna – co w pełni naturalne dla ażurowej obudowy elektrostatycznej – nie istnieje, a otoczenie słyszy niemal dokładnie to samo, co użytkownik.
STAX Fart
Fizyka ultracienkiej, napylanej membrany daje jednak o sobie znać przy każdym kontakcie z głową. W SR-X1 obecny jest doskonale znany entuzjastom marki „STAX fart” – chrzęszczący, nieprzyjemny dźwięk uginającej się pod wpływem nagłego skoku ciśnienia membrany. O ile przy samym zakładaniu efekt ten jest umiarkowany, o tyle przy ściąganiu słuchawek z głowy rozprężające się powietrze generuje głośny, wyjątkowo nieprzyjemny trzask/szelest.


Wymaga to wyrobienia nawyku ostrożnego, powolnego zsuwania muszli z uszu, aby nie dostać zawału. Wiele osób boi się, że może to doprowadzić do mechanicznego zwarcia lub uszkodzenia delikatnej folii o statory. W rzeczywistości membrana STAX-a jest pokryta powłoką o wysokiej rezystywności powierzchniowej (rzędu setek megaomów lub gigaomów). Bezpośrednie dotknięcie statora nie powoduje klasycznego „zwarcia” elektrycznego (nie ma tam gwałtownego przepływu prądu, który spaliłby energizer), lecz wyładowanie ładunku (efekt rozładowania powierzchniowego / trzask akustyczny) oraz ryzyko mechanicznego rozciągnięcia, przedziurawienia lub przetarcia folii mylarowej.
Okablowanie i energizer STAX SRM-270S
Słuchawki połączono z torpedową, klasyczną płaską taśmą STAX-a zakończoną wtykiem 5-pin Pro-bias. Przewód jest długi, solidny i nie wykazuje tendencji do skręcania się, aczkolwiek jego potężna, szeroka wstęga nieco kontrastuje z miniaturowymi, filigranowymi muszlami samych słuchawek.



Towarzyszący słuchawkom energizer SRM-270S to prosta, aluminiowa jednostka biurkowa. W trakcie pracy sam wzmacniacz nagrzewa się jedynie symbolicznie, zachowując wzorową kulturę termiczną. Tego samego nie można jednak powiedzieć o dołączonym zasilaczu sieciowym – zewnętrzna kostka (12 V, 500 mA) grzeje się punktowo bardzo mocno, osiągając temperatury budzące uzasadniony niepokój podczas długich sesji odsłuchowych. Plusem tej topologii jest fakt, że w razie awarii termicznej wymiana standardowego zasilacza 12 V na solidniejszy moduł o większym zapasie prądowym jest banalnie prosta.
Brak regulacji balansu kanałów
Najpoważniejszym zarzutem funkcjonalnym wobec SRM-270S jest całkowity brak zewnętrznego regulatora balansu. W starszych energizerach producenta (jak choćby w SRM-310) potencjometr głośności posiadał podwójny, współosiowy pierścień pozwalający na precyzyjną, niezależną regulację kanału lewego i prawego. W SRM-270S zainstalowano pojedynczą gałkę, co w zderzeniu z odnotowaną laboratoryjnie stałą odchyłką panoramy rzędu -0,9 dB staje się realnym mankamentem. W cichych, kameralnych partiach delikatne ściąganie środka sceny jest w odsłuchu faktycznie wyczuwalne, a producent zdaje się naiwnie zakładać, że użytkownik w celu skorygowania równowagi będzie rozbierał obudowę energizera i regulował wewnętrzne trymery na płytce drukowanej. W urządzeniu tej klasy brak zewnętrznej regulacji balansu to ewidentne zaniedbanie ergonomiczne.
Jakość dźwięku STAX SRS-X1000
Zestaw STAX SRS-X1000, oparty na przetwornikach elektrostatycznych modelu SR-X1 oraz dedykowanym energizerze SRM-270S, reprezentuje strojenie oparte na wyrazistej, bezpośredniej prezentacji z mocno zarysowanym przełomem średnicy i góry, połączone z typową dla tej technologii szybkością transjentów. Pomiary surowego pasma przenoszenia (RAW) wykazują czytelne przesunięcie akcentów w stronę pasma 1–4 kHz z klasycznym ugięciem na skrajach pasma, typowym dla otwartych konstrukcji elektrostatycznych o kompaktowych muszlach.

Symetria przetworników wypada metrologicznie poprawnie – w kluczowym podzakresie 100 Hz – 10 kHz współczynnik dopasowania wynosi 82,5% przy średnim błędzie ważonym na poziomie 1,05 dB. Stałe przesunięcie panoramy w przedziale 200 Hz – 2 kHz wynosi zaledwie -0,9 dB, co przekłada się na stabilny i niezachwiany środek sceny. Odnotowany punktowy rozjazd rzędu 6,0 dB w rejonie 6,7 kHz jest wąskopasmowym zjawiskiem wynikającym z geometrii komory oraz specyfiki ułożenia padów na sztucznej głowie, bez realnego wpływu na równowagę stereofoniczną. Zniekształcenia nieliniowe stoją na poziomie referencyjnym – THD w całym pasmie pomiarowym oscyluje w okolicach 0,1% (z maksymalnym odczytem zaledwie 0,2% przy 5,5 kHz), co świadczy o wzorowej czystości układu drgającego.
Bas
Analiza techniczna: Najniższy podzakres wykazuje wyraźny spadek efektywności, typowy dla elektrostatów z przetwornikiem o mniejszej powierzchni czynnej bez szczelnego kompensowania ciśnienia padami. Przy 20 Hz poziom ciśnienia akustycznego wynosi 82,7 dB SPL, co oznacza spadek o 12,5 dB względem punktu referencyjnego 500 Hz (95,2 dB SPL). Przetwornik szybko jednak buduje energię w wyższych rejestrach: 50 Hz notuje już 97,0 dB SPL, a wierzchołek średniego basu przypada na 66 Hz z poziomem 98,6 dB SPL (+3,4 dB względem 500 Hz). Wyższy bas przy 100 Hz utrzymuje 97,0 dB SPL, by przy 200 Hz łagodnie przejść w 95,1 dB SPL. Kontrola zniekształceń jest nienaganna – THD przy 100 Hz wynosi zaledwie 0,1%, co eliminuje kompresję termiczną i zjawisko maskowania harmonicznymi.
Subiektywny odsłuch: Dół pasma charakteryzuje się fenomenalną kontrolą, zwartością i szybkością narastania impulsu, choć brakuje mu fizycznego uderzenia i subbasowego zejścia znanego z konstrukcji magnetostatycznych. A przynajmniej na fabrycznych padach. Stopa perkusyjna oraz gitara basowa mają wyraźny kontur i znakomitą fakturę w zakresie średniego basu, jednak najniższe rejestry syntezatorowe w muzyce elektronicznej czy organowe pomruki są podawane w sposób zarysowany, pozbawiony kinowej masy. To bas nastawiony na selektywność i rytmikę, nie na potęgę.
Tony średnie
Analiza techniczna: Przebieg pasma od 200 Hz (95,1 dB SPL) do 500 Hz (95,2 dB SPL) zachowuje znakomitą liniowość, gwarantując wolną od podkolorowań dolną średnicę. Od 1 kHz (98,7 dB SPL) następuje gwałtowne narastanie energii w stronę kompensacji ucha zewnętrznego (ear gain), osiągające 103,2 dB SPL przy 2 kHz oraz kulminację 108,4 dB SPL przy 3 kHz (+13,2 dB względem 500 Hz). Pasmo opada następnie przez 106,2 dB SPL przy 3,5 kHz do 103,5 dB SPL przy 4 kHz. W rejonie 1–6 kHz symetria kanałów jest bardzo wysoka (średnia odchyłka to tylko 0,9 dB), a zniekształcenia harmoniczne nie przekraczają 0,1–0,2%.
Subiektywny odsłuch: Średnica jest niesamowicie transparentna, bliska i bezpośrednia. Wokale – zwłaszcza żeńskie – oraz instrumenty dęte i smyczkowe podawane są pierwszoplanowo, z bezwzględną wyrazistością każdego detalu artykulacji. Nacisk na rejon 3 kHz powoduje, że przekaz ma charakter analityczny, jasny i bardzo dobitny; w gorzej zrealizowanych nagraniach potrafi pojawić się tendencja do lekkiej krzykliwości i zbytniej natarczywości wyższych partii wokalnych. Brak jakichkolwiek zniekształceń sprawia jednak, że dźwięk nie staje się ziarnisty ani zapiaszczony – jest po prostu bezkompromisowo obnażający.
Sopran
Analiza techniczna: Wyższa średnica płynnie przechodzi w wysokie tony: 6 kHz notuje 100,7 dB SPL, a 8 kHz trzyma równy poziom 100,0 dB SPL. Pomiary nie wykazują obecności ostrych, wąskopasmowych wybić rezonansowych o wysokiej dobroci (Q). Powyżej 8 kHz następuje szybki spadek energii: 10 kHz rejestruje 94,8 dB SPL, natomiast przy 15 kHz odnotowujemy zaledwie 82,8 dB SPL (z ugięciem do 84,9 dB SPL przy 20 kHz). Wyższa góra ma więc charakter mocno wytłumiony, a energia skupiona jest w niższym sopranie.
Subiektywny odsłuch: Góra pasma jest czysta, gładka i pozbawiona metalicznego nalotu, który często cechuje przetworniki dynamiczne z agresywnym strojeniem. Talerze perkusyjne mają szybki atak i precyzyjną lokalizację, jednak ich wybrzmienia wygaszają się szybciej ze względu na ograniczoną obecność najwyższych składowych w rejonie 12–16 kHz. Daje to specyficzny kontrast: z jednej strony dźwięk odbieramy jako jasny, atakujący i bardzo czytelny przez pryzmat wyższej średnicy i dołu sopranu, z drugiej zaś brakuje mu odrobiny najwyższego „powietrza” i otwarcia w skrajnym paśmie.
Stereofonia i lokalizacja
Analiza techniczna: Bardzo dobra symetria kanałów w całym paśmie roboczym (średnia odchyłka 1,0 dB w przedziale 100 Hz – 8 kHz) oraz zerowy dryft fazowy gwarantują precyzyjną lokalizację źródeł pozornych. Zbieżność czasowa przetworników elektrostatycznych przekłada się na natychmiastowe wygaszanie impulsów, eliminując zjawisko maskowania echa w komorze przetwornika.
Subiektywny odsłuch: Scena nie jest przesadnie rozległa na boki, co wynika z kompaktowej, okrągłej obudowy SR-X1 i bliskiej odległości siatek od ucha. Zamiast potężnej kubatury otrzymujemy scenę intymną, ale zorganizowaną z chirurgiczną precyzją. Precyzja i separacja instrumentów stoją na poziomie nieosiągalnym dla większości konstrukcji dynamicznych z tego pułapu – poszczególne warstwy miksu są od siebie wyraźnie odseparowane, a gradacja planów w głąb zachowuje pełną czytelność nawet w gęstych partiach orkiestrowych.
Napędzenie, impedancja i faza
Jako zestaw elektrostatyczny, STAX SRS-X1000 stanowi układ dedykowany – słuchawki SR-X1 wymagają dedykowanego zasilania biasem (580 V Pro-bias) oraz wzmacniacza wysokonapięciowego, co realizuje dołączony energizer SRM-270S. Pod względem elektrycznym przetwornik elektrostatyczny nie posiada cewki ani rezonansu mechaniczno-elektrycznego ƒₛ typowego dla układów dynamicznych. Jego obciążenie ma charakter czysto pojemnościowy, co oznacza, że impedancja maleje wraz ze wzrostem częstotliwości (Z ≈ 1 / (2π ƒ C)). Dedykowany wzmacniacz SRM-270S radzi sobie z tym stabilnie, nie wykazując objawów niestabilności pojemnościowej czy oscylacji w rejonie wstrzykiwania wysokich częstotliwości.
Z tego co widzę, SRM-270S zapewnia zapas wzmocnienia całkowicie wystarczający do wysterowania SR-X1 w domowych warunkach odsłuchowych bez wchodzenia w clipping napięciowy. Zestaw zachowuje pełną dynamikę mikro- i makroskalową, a szum własny układu zasilającego i stopni wejściowych energizera pozostaje całkowicie niesłyszalny w torze, co pozwala na pełne wykorzystanie dynamiki cichych pasaży.
Opcjonalne korekcje PEQ
Analiza techniczna: Pomiary wskazują dwa obszary, w których zastosowanie filtrów parametrycznych przynosi wymierne korzyści akustyczne: kompensację opadającego subbasu oraz delikatne uspokojenie nadmiaru energii w rejonie ear gainu przy 3 kHz. Biorąc pod uwagę znikome zniekształcenia THD (0,1%), przetwornik doskonale znosi podbicia w dolnym paśmie.
Sugerowane filtry korygujące:
- Filtr 1 (Low Shelf): 45 Hz, Gain: +5,0 dB, Q: 0,71 – kompensacja najniższego podzakresu; wyrównuje charakterystykę subbasu bez wprowadzania przesterowania, pod warunkiem zastosowania pre-ampu -5,0 dB.
- Filtr 2 (Peak): 3000 Hz, Gain: -3,5 dB, Q: 1,8 – redukcja wierzchołka ear gainu; wygładza przełom średnicy i sopranu, odsuwając wokale od linii uszu i nadając im bardziej naturalną barwę.
- Filtr 3 (High Shelf): 12000 Hz, Gain: +3,0 dB, Q: 0,71 – subtelne otwarcie skrajnej góry, przywracające wrażenie napowietrzenia sceny i wydłużające wybrzmienia perkusyjne.
Zastosowanie powyższej korekcji nie jest bezwzględnie konieczne, jednak pozwala przekształcić bezkompromisowy, studyjno-analityczny profil STAX SRS-X1000 w prezentację znacznie bardziej zrównoważoną i niemęczącą w wielogodzinnych sesjach odsłuchowych.
Impedancja, faza i SINAD samego energizera
W analizie technicznej poruszyłem już te zagadnienie, ale mam wrażenie, że przydałoby się troszkę szersze jego rozwinięcie w kontekście możliwości pomiarowych.
W przypadku zestawów elektrostatycznych brak tradycyjnych wykresów modułu impedancji, kąta fazowego czy pomiaru SINAD samego energizera nie jest przeoczeniem, lecz świadomą decyzją podyktowaną odmienną fizyką toru oraz rygorem bezpieczeństwa aparatury pomiarowej.
Zacznijmy od tego, że technologia elektrostatyczna stanowi dziś skrajną niszę na rynku audio, rządzącą się zupełnie innymi prawami niż dominujące konstrukcje dynamiczne czy planarne.
W klasycznych słuchawkach przetwornik opiera się na cewce lub ścieżce przewodzącej w polu magnetycznym – mamy do czynienia z obciążeniem rezystancyjno-indukcyjnym, mechanicznym rezonansem ƒₛ i zmiennym modułem impedancji, który można bezpiecznie zdjąć niskonapięciowym sygnałem testowym. Przetwornik elektrostatyczny to z punktu widzenia elektrycznego czysty kondensator: ultracienka, napylona membrana umieszczona w stałym polu elektrostatycznym między dwoma perforowanymi statorami.


Taka topologia pociąga za sobą dwie fundamentalne konsekwencje metrologiczne. Po pierwsze, impedancja słuchawek elektrostatycznych nie posiada stałej wartości znamionowej ani wierzchołka rezonansowego – jej moduł ma charakter czysto reaktancyjny i maleje odwrotnie proporcjonalnie do częstotliwości (z megaomów w basie do kilkudziesięciu kiloomów na skraju sopranu). Zdjęcie jej przebiegu wymagałoby pracy na spolaryzowanym przetworniku pod pełnym napięciem podkładu.
Po drugie – i kluczowe w kontekście testów wzmacniacza – złącze Pro-bias operuje na stałym napięciu polaryzacji rzędu 580 V DC, a stopnie wyjściowe energizera generują symetryczne napięcia sygnałowe przekraczające 300 V RMS. Bezpośrednie wpięcie standardowych, laboratoryjnych przetworników ADC (nawet precyzyjnych jednostek pomiarowych przystosowanych do analizy torów liniowych i słuchawkowych) w gniazdo 5-pinowe skończyłoby się ich natychmiastowym, fizycznym zniszczeniem.
Rzetelna weryfikacja parametrów elektrycznych SRM-270S wymagałaby zatem budowy wysokonapięciowego, bezindukcyjnego dzielnika rezystancyjnego z kondensatorami odsprzęgającymi DC oraz symulatorem obciążenia pojemnościowego, dedykowanego wyłącznie do tego jednego, niszowego standardu. I tu bezceremonialnie przyznam się: nie widzę sensu poświęcania czasu na aż tak zaawansowane zabawy w świetle faktu niszowości konstrukcji ES na rynku.
Z tego względu ocenę sprawności i liniowości tandemu SR-X1 oraz SRM-270S opieram na bezwzględnych pomiarach elektroakustycznych w domenie ciśnienia akustycznego na sztucznej głowie pomiarowej. Wynik THD na poziomie 0,1% w całym pasmie roboczym stanowi twardy, empiryczny dowód na to, że stopień wyjściowy energizera pracuje z pełnym zapasem prądowo-napięciowym i nie wprowadza nieliniowości degradujących sygnał.
Podsumowanie
STAX SRS-X1000 to system, który w jaskrawy sposób prezentuje naturę technologii elektrostatycznej: jej bezapelacyjny geniusz w domenie mikrodynamiki oraz inherentne ograniczenia wynikające z praw fizyki.
Od strony metrologicznej i elektroakustycznej zestaw broni się wybitnie niskimi zniekształceniami harmonicznymi (wzorowe THD na poziomie 0,1%), perfekcyjnym tłumieniem transjentów w domenie czasowej oraz niezachwianą stabilnością fazową. W odsłuchu przekłada się to na obłędną rozdzielczość, chirurgicznie precyzyjne ogniskowanie źródeł w panoramie stereo oraz niespotykaną w przetwornikach dynamicznych czystość tła. Ergonomicznie to prawdopodobnie najwygodniejszy STAX w historii segmentu wejściowego: ultralekka konstrukcja muszli w formacie zbliżonym do ATH-R70x i na nowo zaprojektowana głębokość padów całkowicie eliminują ucisk uszu znany ze starych Lambd.
Czar pryska jednak w zderzeniu z basem i funkcjonalnością. Strojenie cechuje się wyraźnym deficytem najniższego podzakresu (spadek o 12,5 dB przy 20 Hz) połączonym z agresywnym ear gainem przy 3 kHz, co wymusza sięgnięcie po filtry PEQ, jeśli szukamy dociążenia i spokoju w nagraniach gorszej jakości. Z kolei konstrukcja użytkowa obarczona jest uciążliwym „STAX fartem” zwłaszcza przy zdejmowaniu słuchawek z głowy, mocno grzejącym się zasilaczem wtyczkowym oraz brakiem współosiowego potencjometru balansu w SRM-270S. Przy wykrytej asymetrii panoramy zmusza to do korygowania środka sceny programowo w źródle lub „grzebania” w elektronice energizera. Z tego co rozmawiałem z innym właścicielem STAX SRS-X1000, u niego występował dokładnie ten sam problem i brak wygodnej regulacji balansu był przyczyną ich finalnej sprzedaży.
Biorąc pod uwagę relację ceny do oferowanych możliwości, nie jest to zestaw bezwzględnie idealny, ale w swoim budżecie oferuje wgląd w unikalną estetykę elektrostatyczną, jakiej naprawdę próżno szukać u konkurencji.
Zestaw STAX SRS-X1000 obarczony jest zauważalnymi kompromisami technicznymi i użytkowymi – stromym spadkiem subbasu, agresywnym ear gainem przy 3 kHz, głośnym uginaniem membrany przy zsuwaniu z głowy, punktowo grzejącą się kostką zasilacza oraz brakiem sprzętowej regulacji balansu przy odnotowanej asymetrii panoramy. Mimo to konstrukcja mocno broni się całościowo wybitną wygodą wielogodzinnego noszenia, referencyjną czystością przetwornika (THD na poziomie 0,1%) oraz niespotykaną w tej klasie cenowej rozdzielczością i precyzją ogniskowania źródeł, stanowiąc w pełni wartościowy, choć wymagający świadomości punkt wejścia w technologię elektrostatyczną.
Zestaw STAX SRS-X1000 dostępny jest w dniu pisania recenzji w cenie 5999 zł.
Sprzęt do testów dostarczył:






Muszę przyznać, że czytałem tę recenzję jak instrukcję statku kosmicznego 🙂 tak kompletnie ta technologia różni się od dynamików.
Aż chciałoby się posłuchać jak to brzmi.
❤️