Audio-Technica ATH-M50xBT2 – studyjna bezprzewodowość po japońsku w wydaniu 2.0

Audio-Technica ATH-M50xBT2 to rozwojowa wersja modelu ATH-M50xBT. Producent niedługo po modelu pierwszym zdecydował się na wprowadzenie następcy, który… wizualnie był niemalże identyczny. Niemalże. Konstrukcja jednak zachowana była w stopniu niezmienionym. Wiele osób zastanawiało się, po co w ogóle wprowadzono tak oszczędny w zmianach produkt, skoro pierwszy działał w zasadzie bezproblemowo? Dobre pytanie. I to właśnie na nie będę starał się znaleźć tu odpowiedź dzięki serdecznej pomocy p. Sebastiana. On to bowiem udostępnił swoją prywatną sztukę na okoliczność przeprowadzenia testów.


Recenzja powstała dzięki nieodpłatnemu użyczeniu prywatnego egzemplarza przez p. Sebastiana, któremu bardzo pięknie dziękuję. Jeśli posiadacie sprzęt, którego jeszcze nie recenzowałem i chcecie, abym przeprowadził jego pełną i niezależną ekspertyzę, serdecznie zachęcam do zgłoszenia go na oficjalne testy i pomiary

 

Jakość wykonania i konstrukcja Audio-Technica ATH-M50xBT2

Różnice fizyczne są między modelem 1 i 2 bardzo nieoczywiste. Z zewnątrz tak naprawdę trudno jest je od siebie odróżnić. O ile nie przyjrzymy się przyciskom sterującym (albo wytłoczeniu z nazwą modelu od wewnątrz). W modelu pierwszym mieliśmy przełącznik suwakowy. Tu zaś mamy po prostu MFB, który zarządza wszystkimi funkcjami i automatycznie paruje słuchawki po włączeniu.

Druga zmiana, to w miejscu rzeczonego suwaka mamy otwory mikrofonu. Czyli poprawiono komunikację telefoniczną – to już jest na plus zmiana dla ergonomii.

Trzecia rzecz – darowano sobie kabel z mikrofonem. Mamy tylko prosty kabelek, a więc po wyczerpaniu baterii nie ma rozmawiania. Jeszcze łudziłem się, że wymyślono to tak, jak w JVC, że mikrofon wykorzystuje się ten ze słuchawek. Ale niestety, kabelek w zestawie jest tylko w konfiguracji TRS. Musiałoby być czwarte pole na wtykach.

Finalną zmianą jest jak widzę porzucenie aptX na rzecz LDAC. Zatem fani mocnej i gęstej transmisji bezprzewodowej będą absolutnie nasyceni. No i dłuższy o 20% czas pracy, wynoszący teraz do 50 godzin.

Z tego wszystkiego wyłania się nam obraz dopieszczenia już istniejącego projektu. Nie jest to rewolucja, ani nawet ewolucja. Nazwałbym to po prostu rozsądnym odświeżeniem i rozszerzeniem.

Natomiast osobne słowa uznania i szacunku należą się dla p. Sebastiana za stan słuchawek. Przyszły one bowiem w takim, którego czasami i ze sklepu trudno uświadczyć – tj. nienagannym. Słuchawki sprawiają wrażenie kompletnie nowych, nieużywanych. A nic tak nie raduje serducha jak widok słuchawek, o które ktoś bardzo mocno dba i używa tak, aby służyły mu przez lata. To jest dokładnie to samo, co pisałem przy Sony MDR-Z1R, które miały obszyty pałąk „szmatką”, aby ten się nie niszczył. Naprawdę, szacunek za szacunek się tu w pełni należy.

 

Jakość dźwięku Audio-Technica ATH-M50xBT2

W pierwszych odsłuchach zaskakująco, ale Audio-Technica ATH-M50xBT2 okazały się pokrywać idealnie z relacjami użytkowników. Te mówiły wprost o tym, że różnic dźwiękowych między pierwszym a drugim modelem nie ma praktycznie żadnych. I rzeczywiście, bazując na pamięci z dawnej pierwszej recenzji, nie rzuciło mi się w ucho nic kontrastującego.

Oczywiście pamięć muzyczna jest ogromnie ryzykownym pojęciem, zwłaszcza z perspektywy paru lat. Ale gdybym miał postawić pieniądze na stole, naprawdę wszystko to, co słyszałem w wersji 1, mam tutaj. Zastanawiałem się nawet, po co Audio-Technica w ogóle wypuściła wersję drugą przy tak małej ilości zmian, jeśli jakichkolwiek. W głowie rodziły mi się jedynie odpowiedzi związane z elektroniką, tj. dostawcami takowych komponentów. Może coś przestało być produkowane i konieczne było na szybko przeprojektowanie słuchawek? W ten sposób nowe części mogły się tu znaleźć bez problemu.

Dopiero pomiary wyjaśniły sytuację klarownie i bezdyskusyjnie. I przewidywalnie, postawiły znak zapytania nad moimi wrażeniami z pamięci.

 

Bas

Analiza techniczna: Pomiary wykazują wyraźną różnicę względem pierwszej wersji (BT1) – model BT2 posiada mniej basu, co czyni go bardziej zrównoważonym. Wykres THD w tym zakresie jest bardzo czysty, a niskie tony nie wykazują nadmiernych zniekształceń, trzymając się stabilnie poniżej poziomu 0,4%.

Subiektywny odsłuch: Bas jest realizowany w sposób bardziej powściągliwy niż w poprzedniku. Nie dominuje wyraźnie nad resztą pasma, ustępując momentami pierwszeństwa sopranowi. Choć w niektórych gatunkach może brakować tego basowego naddatku znanego z wersji BT1, może też w kategoriach ogólnych, nowszy model zyskuje przez to na ogólnym balansie.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Średnica pokrywa się niemal idealnie z charakterystyką poprzedniego modelu. Pomiary potwierdzają zachowanie klasycznej linii Audio-Techniki w tym zakresie, bez wprowadzania drastycznych zmian wpływających na ten podzakres.

Subiektywny odsłuch: To wciąż ta sama, sprawdzona szkoła grania. Średnica jest neutralna i typowa dla słuchawek o profilu studyjnym. Dzięki brakowi DSP korygującego przetwornik po Bluetooth, środek pasma zachowuje swoją naturalną charakterystykę zarówno w trybie bezprzewodowym, jak i po kablu.

 

Sopran

Analiza techniczna: Wykres FR pokazuje tu wyraźnie zarysowaną górę pasma z monitorowym sznytem. Pomiary potwierdzają, że w wersji BT2 sopran jest mocniej wyeksponowany względem basu niż w pierwszej wersji, wysuwając się na prowadzenie pod względem ogólnej energii przekazu.

Subiektywny odsłuch: Sopran rysowany jest dokładniejszą kreską, co nadaje słuchawkom nieco bardziej „estradowego” charakteru. Jest to typowa dla linii M50x „V-ka”, która stawia na detal i tendencyjną, acz nieprzesadzoną, analityczność. Głosy i instrumenty operujące w wysokich rejestrach są podane w sposób klarowny i bezpośredni.

 

Wrażenia sceniczne

Ponieważ słuchawki zachowują swój monitorowy charakter, przekłada się to na konkretną, bliską prezentację dźwięku. Dzięki temu, że model BT2 nie różnicuje jakości dźwięku między połączeniem Bluetooth a kablowym, scena pozostaje niezmienna i przewidywalna niezależnie od wybranego trybu pracy, co obecnie jest bardzo rzadko spotykanym atutem.

W zasadzie w ogóle jest to nawet co do samego brzmienia rzadko spotykane, a co udowodniły chociażby Sony WH1000-XM5 i XM6. Tam Sony szło w DSP tak mocno, że korygowało nawet dysproporcje kanałów (różnice produkcyjne). Audio-Technika pozostaje natomiast wierna klasycznej kontroli jakości i parowaniu przetworników tak, jak działo się to do tej pory u normalnych producentów.

 

Całościowy odbiór psychoakustyczny

M50xBT2 to klasyczny dźwięk Audio-Techniki na planie sensownej „V-ki”. Z perspektywy ludzkiej izofony, przesunięcie akcentu z basu w stronę sopranu sprawia, że słuchawki odbierane są jako jaśniejsze i bardziej detaliczne od swoich poprzedników. Mimo zawodnej pamięci słuchowej, pomiary jednoznacznie weryfikują to wrażenie – nowa wersja dąży do większej liniowości, choć wciąż pozostaje w dużej mierze wierna swojemu rozrywkowo-studyjnemu rodowodowi.

Czy to dobrze, czy źle? Teoretycznie słuchawki dążą przez to bardziej do balansu i trzeba zaliczyć im to na plus, ale fakt faktem w niektórych gatunkach muzycznych ten basowy naddatek był przyjemny i korzystny.

 

Całościowa ocena techniczna

Technicznie słuchawki prezentują się bardzo solidnie. Pokrycie z krzywą Diffuse Field Target jest względnie dobre w kluczowych obszarach. Czystość sygnału (THD+N na poziomie -53 do -54 dB) oraz stabilne sparowanie kanałów (trzymające się w granicach tolerancji) potwierdzają, że QC nadal u ATH istnieje.

Brak ingerencji DSP w brzmienie po Bluetooth stawia też jak pisałem M50xBT2 wyżej od wielu konkurentów, którzy sztucznie „naprawiają” dźwięk elektroniką, a jack traktują jako zło konieczne.

 

Najlepsze zastosowania

Audio-Technica ATH-M50xBT2 to słuchawki o uniwersalnym charakterze, które świetnie sprawdzą się w monitoringu studyjnym oraz w codziennym odsłuchu dla osób ceniących precyzję i lekko rozrywkowy charakter „V-ki”. Są idealnym wyborem dla użytkowników, którzy wymagają identycznej jakości dźwięku w trybie stacjonarnym i mobilnym, bez obaw o cyfrowe zniekształcenia sygnału.

Najbardziej dyskusyjnym aspektem będzie natomiast faktyczny outdoor. To znaczy w ogóle oczywiście da się ich używać na wolnym powietrzu, tego nikt nam nie zabroni. Ale brak systemu ANC będzie się nam dawał często we znaki. W tym względzie znacznie bardziej widziałbym kolorujące dźwięk S300BT, właśnie ze względu na ANC (i dłuższą pracę na baterii). M50xBT2 widziałbym bardziej w domowym zaciszu, gdzie po prostu brak kabla sam w sobie jest zaletą.

 

Podsumowanie

Dzięki p. Sebastianowi udało się ustalić, że relacje innych użytkowników przynajmniej częściowo pokrywają się z rzeczywistością. M50xBT2 okazały się mieć dźwięk faktycznie zbliżony do poprzednika, ale serwując przy tym słabszy bas. Trudno powiedzieć, czy było to spowodowane prośbami użytkowników, czy widzi mi się samego producenta.

Faktem jest, że Audio-Technica ATH-M50xBT2 ciągną za sobą cechy, przymiotniki i naleciałości oryginalnej serii M50x, a także rozwijają możliwości poprzedniego wariantu BT. Kosztują obecnie 700 zł, nie oferując przy tym ANC ani mega-bajecznej wygody. Mimo to nadal są warte rozważenia, jako po prostu solidne słuchawki studyjno-uniwersalne. Odtworzą każdy materiał z naciskiem na rzeczy, które w odsłuchach studyjnych mają znaczenie. Pójdziemy z nimi wszędzie, gdzie tylko chcemy. Brak ANC upraszcza konstrukcję i zmniejsza problemy płynące z tego tytułu. Nad wygodą możemy popracować samodzielnie padami. Zaś czy praca ma miejsce po BT, czy kablu, jest to im dźwiękowo obojętne.

Mimo więc iż konkurencja coraz śmielej depcze im po piętach, a nawet własne modele ATH, takie jak S300BT, nadal poczciwe 50-tki mają co pokazać dźwiękowo. Dlatego też słuchawki moim zdaniem ratują się na tyle dobrze, aby otrzymać ode mnie rekomendację. Zwłaszcza dla osób pracujących nieco bardziej z dźwiękiem na co dzień i szukających przy tym sensownej mobilności, której nie dają zwykłe kablowe 50-tki.

Aczkolwiek one też będą miały jeszcze swoje 5 minut. I to całkiem długie 5 minut.


Rekomendacja Audiofanatyka

Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie wynoszącej ok. 700 zł (sprawdź aktualną cenę i dostępność w sklepach) oraz ok. 660 zł na polskim Amazonie.


Dane techniczne

Zaczerpnięte z jednej ze stron sklepowych:

  • Konstrukcja nauszna zamknięta
  • Dynamiczne przetworniki elektroakustyczne o średnicy 45 mm
  • Brzmienie nawiązujące do legendarnego studyjnego modelu Audio-Technica ATH-M50x
  • Pasmo przenoszenia słuchawek: 15 Hz – 28 kHz
  • Pasmo przenoszenia mikrofonu: 85 Hz – 15 kHz
  • Czułość słuchawek: 99 dB/mW
  • Obsługa standardu Bluetooth 5.0
  • Obsługiwane kodeki: SBC, AAC i LDAC
  • Czas pracy na baterii: do 50 godz.
  • Funkcja szybkiego ładowania: 10 minut zapewnia na ok. 3 godz. użytkowania
  • Obsługa rozwiązania Google Fast Pair
  • Funkcja parowania wielopunktowego
  • Kompatybilność z asystentami głosowymi
  • Opcja odsłuchu własnego głosu w słuchawkach podczas rozmów – tzw. samosłyszalność
  • Tryb niskiego opóźnienia (Low Latency Mode) – aktywowany z poziomu aplikacji Audio-Technica Connect
  • Możliwość personalizacji brzmienia i innych ustawień z wykorzystaniem aplikacji Audio-Technica Connect
  • W zestawie kabel jack 3,5 mm o długości 1,2 m
  • Masa słuchawek: 307 g

 

Dane pomiarowe

Wszystkie dane pomiarowe widoczne w tej recenzji można znaleźć w Laboratorium, wybierając dokładnie ten model sprzętu z listy rozwijanej.

 

Platforma testowa

Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.

  • Interfejsy studyjne: Motu M4
  • DAC/AMP: AF HA500, AF DA500, Loxjie D40 Pro
  • Mobilne DAC/AMP: Tempotec Sonata BHD Pro, FiiO KA13
  • Nadajniki Bluetooth: Asus BT400, Asus PCE-AX58BT, RealMe 9Pro+
  • Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audio-Technica ATH-M50x, Creative Aurvana SE (zmodyfikowane), Sennheiser Momentum 4, Soundcore Space One Pro
  • Słuchawki testowe typu IEM: Sony MH1
  • Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
  • Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum
  • Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
  • Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Właściciel portalu Audiofanatyk™ i autor wszystkich ukazujących się na jego łamach publikacji. Pasjonat tematyki audio: słuchawek, głośników, akustyki i samego dźwięku. Z zamiłowania grafik komputerowy oraz fan zdrowego jedzenia i wypraw rowerowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *