Sony MDR-Z1R – recenzja flagowych słuchawek zamkniętych Sony

Wprowadzenie na rynek modelu MDR-Z1R w ramach prestiżowej linii Signature Series stanowiło jak sądzę dla Sony demonstrację ambicji inżynieryjnych oraz próbę zdefiniowania nowoczesnego, zamkniętego flagowca. Japoński producent, odwołując się do tradycji legendarnych konstrukcji pokroju MDR-R10 czy Qualia 010, postawił na bezkompromisowe założenia projektowe: monumentalne, 70-milimetrowe przetworniki hybrydowe z magnezową kopułką, zaawansowane filtry dyfuzyjne z papieru japońskiego oraz unikalną geometrię grilli opartą na ciągu Fibonacciego. Konstrukcja ta od samego początku miała być technologicznym manifestem marki w segmencie bezwzględnego high-endu.

Pozycjonowanie z pułapem cenowym na poziomie 11 000 zł (ok. 2000–2300 USD w realiach rynkowych) postawiło Z1R w bezpośredniej konfrontacji z najbardziej utytułowanymi nausznymi konstrukcjami planarnymi i dynamicznymi na świecie. W tej klasie cenowej oczekiwania użytkowników i rynku wykraczają daleko poza luksusowe materiały wykończeniowe czy nienaganną ergonomię. Sprzęt z tego pułapu podlega bezwzględnej ocenie pod kątem referencyjnej wierności barwowej, rygorystycznej kontroli zniekształceń oraz poprawności odpowiedzi impulsowej.

Niewiele jest we współczesnej historii audio modeli, które wywołały tak głęboki rezonans i podział w środowisku branżowym. Sony MDR-Z1R z jednej strony zebrały falę bezkrytycznych zachwytów za muzykalność i monumentalny fundament basowy, z drugiej – stały się zarzewiem głośnej, międzynarodowej debaty metrologicznej. Zderzenie wczesnych, niezależnych pomiarów laboratoryjnych wykazujących wyraźne nieliniowości pasma i zniekształceń ze skrajnie entuzjastycznymi narracjami subiektywnymi uczyniło z tego modelu konstrukcję podręcznikowo wręcz polaryzującą.

Możliwość przeprowadzenia kompleksowych testów w oparciu o w pełni wygrzany egzemplarz prywatny p. Tomasza (ukłony) stwarza optymalne warunki do chłodnej, pozbawionej marketingowych filtrów weryfikacji. Niniejszy materiał ma na celu konfrontację założeń inżynieryjnych Sony z twardymi danymi pomiarowymi, sprawdzając bez upiększeń, jak zachowanie 70-milimetrowej membrany w zamkniętej komorze przekłada się na obiektywne parametry toru oraz realne wrażenia odsłuchowe.


Testowany sprzęt został prywatnie użyczony przez Czytelników portalu na potrzeby weryfikacji pomiarowej i odsłuchowej, za co serdecznie dziękuję. Jeśli chcesz widzieć więcej tego typu treści na moim portalu lub sam posiadasz prywatnie sprzęt wart przetestowania, zachęcam do bezpłatnego zgłoszenia go na oficjalne testy.

Działalność Audiofanatyka można wesprzeć nabywając ręcznie wytwarzane przeze mnie kable słuchawkowe lub bezpośrednio za pomocą wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Notatka redakcyjna: Materiał został przeredagowany, zaktualizowany o ujednoliconą metodykę badawczą Audiofanatyk™ Lab oraz zoptymalizowany pod kątem ścisłej analizy elektroakustycznej.

 

Dane techniczne

Informacje zapożyczone z jednej z aukcji na portalu aukcyjnym i oczyszczone z błędów, pozostawiają nam następujące dane:

  • Czułość: 100 dB/mW
  • Impedancja: 64 Om
  • Typ: Zamknięte
  • Pasmo przenoszenia: 4 Hz – 120 kHz
  • Waga [g]: 385
  • Membrany: 70 mm

 

Jakość wykonania i konstrukcja Sony MDR-Z1R

Słuchawki postanowiłem sfotografować w stanie, w jakim do mnie przyszły. A przede wszystkim w formie nienaruszonej, tak jak użytkuje je ich Właściciel.

Pierwszą rzeczą więc najbardziej rzucającą się w oczy będzie materiałowe zabezpieczenie pałąka, obszyte na stałe. Właściciel widać, że bardzo mocno dba o pałąk i nie chciałby, aby coś mu się stało od użytkowania. To dlatego postanowiłem nie ściągać (rozpruwać) go do zdjęć. Mam zasadę, że sprzęt, jaki do mnie trafia, wraca w stanie niezmienionym (lub lepszym). Chciałbym temu pozostać wiernym do końca.

Wykonanie słuchawek generalnie jest bardzo dobre, a same one są bardzo wygodne i lekkie. Mimo, iż jest to model udający trochę otwarty, są w ogromnej mierze zamknięte. Stąd izolacja dobra, choć nie wybitna. Otwartością są tu bowiem dysze umieszczone na górze muszli, powleczonych z zewnątrz bardzo interesująco wytrzymałym materiałem.

Z uwag miałbym na tym etapie przede wszystkim wtyki oraz regulację wysunięcia pałąka. Ten drugi jest zbyt luźny, zaś pierwsze krzyżują się w spoczynku. Co więcej, podczas brania słuchawek do rąk, potrafią kolidować z palcami. Ot niedopatrzenie projektantów.

Dedykowane kable mamy dwa – dłuższy single-ended z gwintowaną nasadką oraz krótszy 4,4 mm pod balans. Wtyki są blokowane (nakręcana obudowa), tak samo pady – zakręcane na zatrzaski. Największe wrażenie robią za to przetworniki o ogromnej powierzchni, będące dynamiczną hybrydą polimer + celuloza.

Mimo to, słuchawki bardzo łatwo napędzić, więc problemu nie będzie z nimi w zasadzie żadnego. Zatem…

 

Jakość dźwięku Sony MDR-Z1R

Sony MDR-Z1R pracują w zamkniętej akustycznie komorze wspomaganej dyfuzyjnym filtrem papierowym oraz charakterystycznym grillem o geometrii opartej na ciągu Fibonacciego.

Sygnatura tonalna słuchawek została ukształtowana na planie umiarkowanej litery V, łącząc dociążony, obfity dół i wycofaną wyższą średnicę z selektywnie wyeksponowaną, jasną górą pasma. Symetria kanałów wypada poprawnie jak na jednostki o tak dużej średnicy – w przeważającej części pasma zbieżność mieści się w granicach ±0,5 do 1 dB, z lokalnymi rozjazdami dochodzącymi do około 2 dB w newralgicznych punktach wyższej średnicy oraz sopranu.

 

Bas

Analiza techniczna: Surowy pomiar (RAW) wykazuje pełne rozciągnięcie pasma w dół z płynnym wznosem energii, którego wierzchołek przypada na przedział 40–80 Hz. Zastosowanie szczelnej komory z kontrolowaną rezystancją akustyczną pozwala na zachowanie energii subbasu poniżej 30 Hz bez gwałtownego roll-offu typowego dla konstrukcji otwartych.

Analiza zniekształceń THD+N ujawnia jednak ograniczenia mechaniczne układu drgającego. W rejonie 100 Hz poziom zniekształceń zbliża się do progu 1%, a w najniższym basie przekracza tę wartość. Jest to bezpośredni rezultat dużej masy 70-milimetrowej membrany oraz nieliniowości podatności zawieszenia przy pracy na dużych wychyleniach.

Subiektywny odsłuch: Niskie tony cechują się potężnym autorytetem, wyraźną masą i fizycznym zejściem w najniższe rejestry. Dół ma charakter ciepły, nasycony i zaokrąglony, co nadaje mu specyficzny, analogowy sznyt z wyraźnym udziałem parzystych harmonicznych.

Odbywa się to jednak kosztem twardości ataku i kontroli transjentów. W gęstych partiach syntetycznych lub szybkiej sekcji rytmicznej bas traci kontur, wykazując tendencję do lekkiego rozlewania się na krawędziach i przeciągania wybrzmień zamiast punktowego, szybkiego uderzenia znanego z przetworników planarnych.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Średnica charakteryzuje się zauważalnym zafalowaniem w domenie RAW. Po obniżeniu energii w zakresie 800 Hz – 1,5 kHz następuje silne stłumienie wznosu ear gainu w oknie 2–4 kHz w odniesieniu do naturalnej kompensacji małżowiny.

W punkcie 3 kHz pomiary rejestrują nietypową anomalię w postaci wybicia THD+N osiągającego wartości 1,8–2,4%. Świadczy to o lokalnych modach własnych membrany bądź odbiciach wewnętrznych w komorze przetwornika, które nakładają się na osłabioną podstawę harmoniczną tego zakresu.

Subiektywny odsłuch: Środek pasma jest wyraźnie wycofany i zdystansowany względem słuchacza. Wokale tracą bezpośrednią intymność i namacalność, sprawiając wrażenie emitowanych na płaszczyznę odsuniętą o kilka kroków („perspektywa projektora”).

Brak pełnej kompensacji ear gainu skutkuje pewnym zmatowieniem i suchością u podstawy głosów. Jednocześnie z powodu anomalii w rejonie 3 kHz w wyższych partiach wokalnych pojawia się twardy, niekiedy szklisty nalot, który odbiera średnicy organiczną spójność i plastyczność.

 

Sopran

Analiza techniczna: Przebieg wysokich tonów wykazuje silne nieliniowości. Odpowiedź częstotliwościowa notuje gwałtowne wybicie w rejonie 5,8–6 kHz, po którym następuje głęboki ubytek w oknie 7–8 kHz oraz wtórne, mniejsze wybicie w okolicach 10 kHz.

Wykres skumulowanego wygaszania widmowego (CSD) w strefie pierwszego wybicia rejestruje wyraźne dzwonienie i wydłużone tłumienie energii. Wskazuje to na rezonans strukturalny magnezowej kopułki bądź niedostateczne rozproszenie fali przez geometrię osłony przetwornika.

Subiektywny odsłuch: Sopran odznacza się szklistą, miejscami nosową barwą. Nie mamy tu do czynienia z równomiernym rozjaśnieniem całego pasma, lecz z punktowym, agresywnym naświetleniem wybranych składowych harmonicznych.

Taka prezentacja sztucznie podbija wrażenie obecności mikrodetali, ale jednocześnie deformuje barwę blach perkusyjnych i skrzypiec. Dłuższe sesje odsłuchowe z materiałem obfitującym w energię wysokotonową prowadzą do znużenia i zmęczenia słuchu z uwagi na powtarzalny, metaliczny rezonans.

 

Stereofonia i lokalizacja

Analiza techniczna: Zastosowanie membrany o średnicy 70 mm usytuowanej pod kątem w pojemnej muszli sprzyja tworzeniu płaskiego frontu fali akustycznej docierającej do małżowiny, co aktywuje naturalne funkcje HRTF.

Komora z dyfuzyjnym filtrem papierowym o zróżnicowanej gęstości skutecznie tłumi powstawanie fal stojących w osi poprzecznej, zapobiegając powstawaniu ostrych przesunięć fazowych między kanałami na szerokości panoramy.

Subiektywny odsłuch: Scena dźwiękowa robi duże wrażenie szerokością w osi lewo–prawo, wyraźnie wykraczając poza standardy większości konstrukcji zamkniętych. Stereofonia jest ekspansywna, a separacja skrajnych planów pozostaje bez zarzutu.

Niedostatki pojawiają się natomiast w głębi i holografii. Z powodu cofnięcia wyższej średnicy oraz nieregularności sopranu źródła pozorne lokalizowane są na szerokiej, lecz spłaszczonej elipsie. Brakuje trójwymiarowego bryłowania (niektórzy mówią brylenia) instrumentów oraz precyzyjnej gradacji planów w głąb sceny.

 

Napędzenie, impedancja i faza

Moduł impedancji Z Sony MDR-Z1R wynosi nominalnie 64 Ω, jednak jego przebieg nie jest idealnie płaski. Rezonans mechaniczny przetwornika ƒₛ przypada w rejonie 60 Hz, gdzie moduł impedancji rośnie do wartości około 75–80 Ω, czemu towarzyszy wyraźny obrót fazy elektrycznej.

Czułość na poziomie 100 dB/mW (ok. 112 dB/V) przekłada się na niskie wymagania wysterowania. Do osiągnięcia poziomu ciśnienia akustycznego 110 dB SPL słuchawki potrzebują jedynie około 1,26 V RMS oraz niespełna 20 mA prądu. Oznacza to brak konieczności stosowania potężnych stopni wyjściowych pod kątem czystego woltażu czy wydajności prądowej.

Kluczowym aspektem pozostaje jednak współczynnik tłumienia (damping factor) i zachowanie dzielnika napięcia. Z powodu skoku modułu impedancji na ƒₛ, podłączenie słuchawek do źródeł o wysokiej impedancji wyjściowej Rout (np. bezsprzężeniowe wzmacniacze lampowe OTL, gdzie Rout sięga 20–60 Ω) wywoła podbicie pasma 50–70 Hz o 1–2 dB. Równocześnie drastyczny spadek współczynnika tłumienia prowadzi do utraty kontroli nad membraną, skutkując dudnieniem basu i degradacją odpowiedzi impulsowej. Słuchawki wymagają stabilnych, transparentnych źródeł tranzystorowych o Rout < 1 Ω oraz niskim poziomie szumów własnych.

 

Opcjonalne korekcje PEQ

W celu skompensowania nieliniowości przetwornika i opanowania rezonansów konstrukcji można zastosować następujące filtry parametryczne:

  • Filtr 1 (redukcja rezonansu sopranu): Peak, ƒ = 5900 Hz, Gain = -4,0 dB, Q = 3,2. Uzasadnienie: stłumienie głównego wybicia rezonansowego kopułki, redukcja szklistości i nosowego zabarwienia góry.
  • Filtr 2 (kompensacja ear gainu): Peak, ƒ = 3000 Hz, Gain = +2,5 dB, Q = 1,5. Uzasadnienie: wyrównanie zapaści w wyższej średnicy, przywrócenie właściwej czytelności i obecności wokali.
  • Filtr 3 (wygładzenie skraju pasma): Peak, ƒ = 10000 Hz, Gain = -2,5 dB, Q = 2,5. Uzasadnienie: ograniczenie wtórnego wybicia i złagodzenie ostrości transjentów perkusyjnych.
  • Filtr 4 (kontrola wyższego basu): Low Shelf, ƒ = 120 Hz, Gain = -1,5 dB, Q = 0,7. Uzasadnienie: odciążenie przełomu dołu i średnicy, poprawa definicji krawędzi basu.

Ocena sensu korekcji: Aplikacja powyższego profilu PEQ znacząco wyrównuje balans tonalny, przywraca prawidłową barwę instrumentów i eliminuje zmęczenie słuchowe generowane przez rezonans na 6 kHz. Należy jednak pamiętać, że korekcja cyfrowa działa w domenie liniowej – nie usunie ona podwyższonych nieliniowości THD+N w rejonie 3 kHz ani mechanicznej kompresji dużej membrany przy bardzo głośnych impulsach subbasowych.

 

Podsumowanie

Sony MDR-Z1R to słuchawki, które z jednej strony da się polubić, da się słuchać, bez żadnego problemu używać na co dzień. Ale też mają swoje kontrowersje, jak chociażby specyficzny, szklisty sopran i zauważalne wybicia na THD, które kradną całą płynącą z nich przyjemność. Tą dodatkowo przybija do ziemi cena. W kwocie (MSRP) 11000 zł trudno nie ulec wrażeniu, że bardziej kupujemy tu ciekawy projekt i znaczek Sony. Projekt niekoniecznie w pełni udany lub nie do końca praktyczny. Choć nadal ciekawy.

Prawdopodobnie serce tego projektu – czyli ogromne przetworniki – stawiają tu największe wyzwanie, któremu Sony być może nie do końca podołało. Takie jednostki bardzo trudno opanować i dlatego producenci z reguły nie stosują dużych średnic. Sony się na to odważyło i za to wyrazy szacunku.

Natomiast rynek sam zweryfikował poniekąd recenzowany model. Obecnie można je jeszcze ostatkiem sił zakupić, a cena spadła na 8155 zł. Teoretycznie jest opłacalniej, ale nie wiem, czy nie wolałbym jednak wciąż AP2000Ti i zabawę padami. Dlatego też Z1R zasłużyły na pingwinka z wiaderkiem. Przy czym życzę p. Tomaszowi jako fanatyk dobrego audio, aby w korzystaniu z tych naprawdę ciekawych słuchawek, słyszał zawsze tylko same pozytywy.

Ocena końcowa: Pingwinek z Wiaderkiem

Całość danych pomiarowych i ogólny całokształt słuchawek jednoznacznie uzasadnia przyznanie właśnie Pingwinka z wiaderkiem. To nie jest recenzja chwaląca produkt za kilkanaście tysięcy złotych tylko dlatego, że ma logo Sony i ładną skórzaną walizkę. Pokazuje bez ogródek, że inżynierowie porwali się z motyką na słońce – ogromna membrana wymknęła się spod kontroli, a strojenie jest skrajnie nieliniowe. Mimo to słuchawki mają swoje plusy, więc każdy musi sam ocenić, czy będą one dla niego przeważające ponad wadami.

Na dzień pisania recenzji, sprzęt dostępny jest za ok. 8155 zł.

 

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Autor, publicysta i pasjonat metrologii elektroakustycznej z ponad kilkunastoletnim doświadczeniem w branży audio. Twórca i jedyny operator platformy Audiofanatyk™, łączący w recenzjach twardy rygor pomiarowy z analizą psychoakustyczną oraz specyficznym poczuciem logicznego humoru.

4 komentarze

  1. Kupić słuchawki za 8k i założyć na stałe ścierkę zabraną z kontenera na zbiórkę dla biednych.

    • Nie ma to żadnego znaczenia (przynajmniej dla mnie, jako testującego i oceniającego). Co więcej, pokazuje że użytkownik bardzo dba o swój sprzęt i darzy go szacunkiem. W takich słuchawkach pady da się jeszcze może na upartego dostać, ale z obiciami notorycznie jest problem. Nie ma nic złego w tym, że stara się zabezpieczyć swoją – wcale nie tanią – własność. Każdy sposób ku temu jest dobry.

      Osobiście jestem bardzo wdzięczny Właścicielowi, że w ogóle zdecydował się podesłać ten model słuchawek, gdyż przez lata nie miałem możliwości (m.in. z racji nieformalnego embarga) na pozyskanie ich do testów. Gdyby nie p. Tomasz, nie mielibyśmy żadnej możliwości poznać wszystkich walorów – mocnych i słabych stron – tych słuchawek.

      A estetyka na koniec dnia i tak nie ma znaczenia, jeśli sprzęt dzięki temu się nie zużywa i będzie służył jak najdłużej.

  2. Miałem okazję dłużej potestować i moim zdaniem dźwięk z Z1R to półka < 2000 zł. Dziękuję i pozdrawiam.

  3. Skóra na pałąku od strony głowy ma tendencję do pękania, stąd prawdopodobnie ten ,,koc,,. Piszę to z własnego doświadczenia ponieważ sam używam tych słuchawek i niestety u mnie tak jest, widziałem też zdjęcia używanych Z1R z takimi pęknięciami, co zważywszy na ich cenę jest niedopuszczalne. Ogólnie jestem bardzo z nich zadowolony i nie słyszę w nich problemu z sopranem, ale mam już swoje lata i słuch już nie ten.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *