Focal Stellia – recenzja najdroższych zamkniętych Focali jakie testowałem

Dzięki uprzejmości mojego czytelnika na stanowisko pomiarowe trafiły słuchawki wyjątkowe w katalogu francuskiego producenta: Focal Stellia. To najwyższy model zamknięty w ofercie Focala, plasowany w segmencie bezkompromisowego luksusu. Choć od momentu ich rynkowego debiutu minęło już sporo czasu, dystans ten stanowi doskonałą okazję do przeprowadzenia weryfikacji elektroakustycznej z dala od premierowego szumu marketingowego.

Jako inżynier i zwolennik świadomego audio traktuję procedurę testową nie jako pogoń za nowinkami, lecz jako poszukiwanie twardych faktów i liczb. Celem recenzji jest przedstawienie obiektywnego stanu technicznego przetworników, geometrii komory oraz parametrów zniekształceń. Weryfikacja metrologiczna pozwala sprawdzić, ile w obiegowych zachwytach nad flagowcem Focala jest rzeczywistego kunsztu inżynieryjnego, a ile psychologicznej kreacji ekskluzywności.


Testowany sprzęt został prywatnie użyczony przez Czytelników portalu na potrzeby weryfikacji pomiarowej i odsłuchowej, za co serdecznie dziękuję. Jeśli chcesz widzieć więcej tego typu treści na moim portalu lub sam posiadasz prywatnie sprzęt wart przetestowania, zachęcam do bezpłatnego zgłoszenia go na oficjalne testy.

Działalność Audiofanatyka można wesprzeć nabywając ręcznie wytwarzane przeze mnie kable słuchawkowe lub bezpośrednio za pomocą wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Focal Stellia wraz z całym wyposażeniem

 

Dane techniczne

Pochodzą z jednego ze sklepów audio z tymi słuchawkami. Cytowane w całości.

  • Impedancja: 35 Ω
  • Czułość: 106 dB SPL / 1 mW przy 1 kHz
  • THD: 0,1% przy 1 kHz / 100 dB SPL
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 40 kHz

 

Jakość wykonania i konstrukcja

Focal Stellia przychodzą w iście królewskim opakowaniu. Prezencja zestawu budzi natychmiastowe skojarzenia z towarem luksusowym, sprawiając wrażenie obcowania z absolutnym szczytem inżynierii słuchawkowej. Jednak chłodna analiza techniczna i bezpośrednie porównanie z tańszym modelem Celestee szybko ujawniają, jak daleko posunięta jest unifikacja platformy u francuskiego wytwórcy.

Etui Focal na akcesoria dodatkowe.
Etui słuchawek Focal po otwarciu.

Różnice zewnętrzne względem wycenianych na ułamek tej kwoty Celestee sprowadzają się w zasadzie do kilku detali:

  • innej kolorystyki obudów i twardego etui transportowego,
  • fabrycznego okablowania wyposażonego w oplot tekstylny,
  • perforowanej skóry na obiciu pałąka,
  • kartonowego pudła wykończonego okleiną imitującą skórę,
  • „odwróconej” struktury materiałowej padów (materiał tekstylny umieszczono po wewnętrznej stronie rantu, zamiast po zewnętrznej).
Dodatkowy kabel do słuchawek Focal ukryty pod saszetką z dokumentami.
Focal Stellia w swoim dedykowanym etui.

Kluczowa zmiana zaszła wewnątrz: przetworniki aluminiowo-magnezowe zastąpiono berylowymi kopułkami z membraną w kształcie litery M. Poza materiałem układu drgającego konstrukcja nośna jest jednak w 100% tożsama. Mamy tu dokładnie ten sam szkielet, tożsame metalowe widełki, identyczny mechanizm regulacji wysunięcia oraz te same odlewy komór. W produkcie wycenionym na 13 500 zł poczucie unifikacji z modelami ze znacznie niższego segmentu pozostawia spory niedosyt.

Słuchawki Focal Stellia widziane z prawej strony.

 

Wygoda, ergonomia i anomalia szczelności komory

Wygoda i ergonomia Focal Stellia plasują się na poziomie co najwyżej przeciętnym. Słuchawki ważą swoje (435 g), masa jest wyraźnie odczuwalna na szczycie czaszki, a fabryczny kabel cechuje się dużą sztywnością mechaniczną, przenosząc drgania na muszle i rzutując na komfort codziennego odsłuchu.

Focal Stellia widziane z lewej strony.

Podczas testów ujawniła się poważna anomalia fizyczna badanego egzemplarza: wyraźne zaburzenie szczelności akustycznej (seal) i asymetria ciśnienia między komorami. Po założeniu słuchawek na głowę lewy kanał grał głośniej i zachowywał właściwą kompresję, podczas gdy prawa strona sprawiała wrażenie permanentnie rozszczelnionej. Ręczny docisk prawego nausznika do czaszki częściowo poprawiał transfer niskich częstotliwości, lecz nie eliminował problemu całkowicie.

Wnętrze muszli przetwornika w Focal Stellia.

Dokładna inspekcja mechaniczna nie wykazała śladów upadku, pęknięć tworzywa czy rozdarcia poszycia padów. Wewnątrz komory również nie stwierdzono widocznych defektów montażu. Wskazuje to na ukrytą nieszczelność na linii łączenia korpusu przetwornika z talerzem montażowym lub asymetrię sprężystości pianki nausznika. W słuchawkach za kilkanaście tysięcy złotych taka wada montażowa bezpośrednio rzutuje na powtarzalność odsłuchu i symetrię bazy stereofonicznej.

 

Jakość dźwięku Focal Stellia

Szczegółowe wykresy oraz narzędzia kompensacji dla tego modelu są dostępne w bazie pomiarowej Audiofanatyk™ Lab.

Od strony elektroakustycznej Stellie to konstrukcja, która zaskakuje kompromisami tonalnymi. Zamiast bezwzględnej liniowości i neutralności, otrzymujemy strojenie wysoce specyficzne, które pod wieloma względami ustępuje tańszym Celestee.

Zbliżenie na logo producenta i nazwę modelu.

 

Bas

Analiza techniczna: Dół pasma jest rozciągnięty w najniższe rejestry głębiej niż w Celestee, wykazując dobre zejście w subbasie. Problem konstrukcyjny leży jednak w wyższym podzakresie: typowy dla zamkniętych Focalów ubytek energii został przesunięty z przełomu basu i niskiej średnicy bezpośrednio na styk ze średnicą właściwą. Powstaje w ten sposób nieliniowe załamanie pasma, utrudniające płynne zszycie dołu z rejestrami wokalnymi.

Subiektywny odsłuch: W praktyce niskie tony mają dobrą masę i sprężystość, lecz przez wspomniane załamanie pasma bas brzmi momentami tak, jakby był odklejony od reszty przekazu. Wypada poprawnie w wolniejszej muzyce, jednak brakuje mu płynnej ciągłości harmonicznej, która łączyłaby stopę perkusji z fakturą instrumentów operujących w niskiej średnicy.

 

Tony średnie

Analiza techniczna: Przebieg średnicy cierpi z powodu przesuniętego uskoku częstotliwościowego. Rejestrujemy zauważalne wygaszenie energii, które zaburza naturalną barwę formantów mowy ludzkiej. Pasmo w tym sektorze nie jest prowadzone liniowo, lecz wykazuje zafalowania redukujące ekspresję wyższego środka.

Subiektywny odsłuch: Przekłada się to na efekt przyciemnienia i wycofania pierwszego planu. Wokale tracą energię, świeżość i nośność. Zamiast krystalicznej czystości mamy wrażenie specyficznej duszności i letniej parności. Dźwięk jest wprawdzie gładki i pozbawiony ostrości, ale w tych rejestrach Stellie brzmią zbyt potulnie i matowo, dając się pod kątem naturalności bez trudu wyprzedzić znacznie tańszym Celestee.

 

Sopran

Analiza techniczna: Wyższa część pasma wykazuje wygaszenie energii, które zostaje nagle przerwane ostrym wybiciem w punkcie dokładnie 6 kHz. Pomiary nieliniowości bezlitośnie weryfikują mity o rzekomej „ultraczystości” berylowego drivera: w rejonie 6 kHz zniekształcenia THD+N szybują do poziomu 1,4–1,6% (-48 dB do -52 dB). Dla porównania: tańsze Celestee z przetwornikiem aluminiowo-magnezowym notują w tym samym miejscu zaledwie 0,96% THD+N.

Subiektywny odsłuch: Wysokie tony reprezentują specyficzny paradoks: ogólne wygaszenie sopranu tworzy wrażenie łagodności, na tle której nagłe wybicie przy 6 kHz generuje agresywny, chropowaty atak. Przy głośniejszym odsłuchu zniekształcenia harmoniczne zaczynają być wyraźnie słyszalne, nadając blachom perkusyjnym ziarnisty nalot. Nie jest to góra czysta ani liniowa. Użytkownik po kilku dniach może wprawdzie ulec adaptacji słuchowej i przestać odbierać ten punkt jako natarczywy (efekt maskowania częstotliwości), lecz z inżynieryjnego punktu widzenia jest to poważna wada strojenia.

 

Wrażenia sceniczne i stereofonia

Przestrzeń kreowana przez Stellie jest typowa dla zamkniętych konstrukcji Focala – poprawna, lecz wyraźnie zwarta i skondensowana. Scena przypomina charakterem dawne modele Elear: pierwszy plan podawany jest blisko, a rozpiętość panoramy na boki nie imponuje rozmachem. Brakuje tu swobody, głębi oraz holograficznego napowietrzenia, jakiego należałoby bezwzględnie oczekiwać od flagowych słuchawek zamkniętych w tym budżecie.

Logo Focal na boku systemu regulacji.

 

Konfrontacja muzyczna: Austin Wintory i rumuński Brutus

Prawdziwym sprawdzianem dla Stelli okazał się wyrafinowany materiał neoklasyczny – genialna ścieżka dźwiękowa Austina Wintorygo z gry Journey. To muzyka pełna przestrzeni, tradycyjnych instrumentów, eterycznych chórów i potężnego ładunku emocjonalnego. Wydawałoby się, że to wymarzone środowisko dla berylowego flagowca za kilkanaście tysięcy złotych.

Tymczasem na Stelliach przekaz okazał się duszny, parny i emocjonalnie zablokowany. Prawdziwym katem francuskich słuchawek stały się w tym momencie moje prywatne Meze 105 AER – otwarte słuchawki dynamiczne kosztujące ułamek tej kwoty (ok. 1500 zł). Po założeniu Meze na głowę różnica była porażająca: natychmiastowa immersja sceniczna, otwarte trąbki, pełna swoboda harmoniczna i ładunek emocjonalny, który dosłownie wycisnął mi łzy z oczu przy kulminacyjnych partiach wokalnych.

Zbliżenie na odlewy puszek i mechanizm widełek.

Dlaczego wielokrotnie tańszy rumuński dynamik był w stanie dostarczyć tak potężnych wzruszeń, podczas gdy flagowe Stellie poległy na własnym, rzekomo audiofilskim poletku? To bolesny dowód na to, że sama obecność berylu i wysoka cena nie zrekompensują fundamentalnych kompromisów strojenia i ciasnej komory akustycznej.

 

Kwestia okablowania: ergonomia kontra elektrotechnika

Wokół Focal Stellia narosło wiele teorii sugerujących, że ich tonalne ubytki można „naprawić” doborem odpowiednio drogiego, ezoterycznego przewodu słuchawkowego. Warto rozbić ten temat na dwa niezależne obszary: racjonalną potrzebę użytkową oraz twardą fizykę układów pasywnych.

Lewe gniazdo jack.
Prawe gniazdo jack.

Wymiana kabla w Stelliach ma pełne uzasadnienie, ale wyłącznie pod kątem mechaniki, wygody i trwałości. Fabryczny przewód Focala jest potwornie sztywny, sprężynuje i szarpie za gniazda w muszlach. Samodzielne przygotowanie miękkiego, lekkiego i ergonomicznego okablowania (takiego jak zmodyfikowany przeze mnie przewód z linii Audionum) diametralnie poprawia komfort pracy ze słuchawkami.

Kabel Audionum do słuchawek Focal,

Jednak przypisywanie kablom właściwości magicznych stoi w sprzeczności z elementarną elektrotechniką. Kabel słuchawkowy jest układem czysto pasywnym opisywanym parametrami RLC (rezystancja, indukcyjność, pojemność). Prawidłowo skonstruowany przewód miedziany nie posiada zdolności selektywnego podbijania wyższych rejestrów, likwidowania zapadlisk w średnicy ani prostowania zniekształceń THD przetwornika. Twierdzenia o rzekomym „zwiększaniu szumu tła” przez kabel są technicznie niedorzeczne – wymagałoby to wbudowania w przewodnik aktywnego stopnia wzmacniającego. Kabel ma rzetelnie przewodzić sygnał i zapewniać wygodę – ratowanie problemów akustycznych słuchawek leży wyłącznie po stronie korekcji parametrycznej (PEQ).

 

Podsumowanie

Focal Stellia to słuchawki, które na pierwszy rzut oka olśniewają luksusową formą, ekskluzywnymi materiałami i obietnicą berylowego brzmienia. Niestety, rygorystyczna weryfikacja metrologiczna i odsłuchowa brutalnie sprowadza ten projekt na ziemię.

Konstrukcja dzieli większość elementów mechanicznych z modelem Celestee, a badany egzemplarz wykazał trudną do zaakceptowania wadę w postaci asymetrii szczelności prawej komory (seal). Dźwiękowo słuchawki cierpią z powodu dusznej, przyciemnionej średnicy, ciasnej sceny oraz ostrego wybicia przy 6 kHz, gdzie zniekształcenia THD+N szybują do poziomu 1,4–1,6% (będąc wyższymi niż w tańszych Celestee). W efekcie słuchawki nie mają spójnego pomysłu na siebie: w gęstym materiale gubią emocje, a w bezpośrednim porównaniu ulegają wielokrotnie tańszym konstrukcjom dynamicznym.

Wniosek końcowy jest więc bezlitosny: kupowanie słuchawek za 13 500 zł, które na starcie borykają się z nieszczelnością, wymagają natychmiastowej aplikacji filtrów PEQ i wymiany sztywnego kabla, całkowicie mija się z celem.

Ocena końcowa: Pingwinek w kostce lodu

Przyznana ocena to bezdyskusyjny Pingwinek w kostce lodu – model z wadami konstrukcyjnymi i nieliniowym strojeniem, którego zakupu w tej cenie w żaden sposób nie można zarekomendować.

Słuchawki w momencie publikacji recenzji kosztują na rynku krajowym ok. 13 500 zł.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Autor, publicysta i pasjonat metrologii elektroakustycznej z ponad kilkunastoletnim doświadczeniem w branży audio. Twórca i jedyny operator platformy Audiofanatyk™, łączący w recenzjach twardy rygor pomiarowy z analizą psychoakustyczną oraz specyficznym poczuciem logicznego humoru.

2 komentarze

  1. Dzień dobry,
    Autor jest akuszerem mojej pasji audio. Od dawna idę własną drogą, ale nigdy nie zawiodłem się na testach i artykułach i bardzo zdroworozsądkowym podejściem do produktów branży opartej na subiektywny wrażeniach i odczuciach. Mało kto potrafi napisać taką wartościową i dojrzałą recenzję.
    Pozdrawiam Autora.

    • Jestem zaszczycony Panie Krzysztofie, że moje recenzje cieszą się tak wielkim poważaniem u Pana. Poczułem się naprawdę bardzo miło i jakoś tak dzień stał się od razu weselszy. Wzajemnie pozdrawiam. ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *