Na warsztacie wylądował FiiO K11. Sam dawniej posiadałem kilka urządzeń tego producenta i je sobie chwaliłem. A w większości recenzji jego produktów wrażenia miałem również bardzo pozytywne. Wysłanie w takich okolicznościach czegoś od FiiO do mnie na recenzję, rzadko kiedy nie zakończyłoby się rekomendacją. Tak, jak ogromna część sprzętów marki FiiO wysłanych mi na recenzję pochodziła od osób prywatnych, tak jest też i tym razem, a za co serdecznie dziękuję p. Jakubowi.
Testowany sprzęt został prywatnie użyczony przez Czytelników portalu na potrzeby weryfikacji pomiarowej i odsłuchowej, za co serdecznie dziękuję. Jeśli chcesz widzieć więcej tego typu treści na moim portalu lub sam posiadasz prywatnie sprzęt wart przetestowania, zachęcam do bezpłatnego zgłoszenia go na oficjalne testy.
Działalność Audiofanatyka można wesprzeć nabywając ręcznie wytwarzane przeze mnie kable słuchawkowe lub bezpośrednio za pomocą wirtualnej kawy na buycoffee.to.
Aktualizacja 2026-10-07: Recenzja została uporządkowana i dostosowana do aktualnych standardów edytorskich i metrologicznych portalu.

Dane techniczne
Dane podawane przez jeden ze sklepów audio na karcie produktu:
- Główny układ sterujący: GD32F303RET6
- Układ DAC: CS43198
- Obsługiwane formaty audio: 384 kHz/32 bity PCM, DSD256
- Złącze USB: Typ C
- Typ wyświetlacza: Custom VA, 1.1 cala
- Moc wyjściowa SE 1: L+R≥520mW + 520mW (32 Ohm, THD+N<1%) (32 Ohm/single-ended/wysokie wzmocnienie)
- Moc wyjściowa SE 2: L+R≥60mW + 60mW (300 Ohm, THD+N<1%) (300 Ohm/single-ended/wysokie wzmocnienie)
- Moc wyjściowa BAL 1: L+R≥1400mW + 1400mW (32 Ohm, THD+N<1%) (32 Ohm/zbalansowane/wysokie wzmocnienie)
- Moc wyjściowa BAL 2: L+R≥250mW + 250mW (300 Ohm, THD+N<1%) (300 Ohm/zbalansowany/wysokie wzmocnienie)
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz ~ 50 kHz (tłumienie <0.2 dB)
- SNR: ≥123dB (ważony A)
- Poziom szumów: PO<2.8uV (ważony A); BAL<4.9uV (ważony A)
- Impedancja wyjściowa: PO<1.2 Ohm (obciążenie 32 Ohm); BAL<2.4 Ohm; (obciążenie 32 Ohm)
- THD+N: LO<0.00035% (1kHz/10k Ohm)
- Zasilanie: adapter zewnętrzny DC12V 2A
- Wymiary: 147 x 133 x 32.3 mm (łącznie z nóżkami)
- Waga: około 407g
Jakość wykonania i konstrukcja FiiO K11
Urządzenie jest bardzo fajnie zapakowane, aczkolwiek p. Jakub zdecydował się na ryzykowne zapakowanie sprzętu tylko w folię bąbelkową. Ta ochroni sam sprzęt, owszem, ale oryginalne opakowanie będzie nosiło ślady transportu. Kurierzy bowiem z reguły nie podzielają naszej pasji do sprzętu i dźwięku, toteż nie czczą go jak bożków. Rzucają nimi, miotają, depczą i kopią, choć nauczony jestem, aby w każdej sytuacji szukać pozytywów. Przeto dobrze, że żaden nie postanowił jeszcze potraktować paczki jak worka treningowego w wadze ciężkiej. To by było wysoce niesportowo.

Obudowa jest wykonana wzorowo. Cała metalowa, z frontem (szybką) z pleksi, bardzo fajnym pokrętłem (wciskanym) i kompletem wyjść.

Z przodu mamy jack 6,35 mm SE oraz 4.4 mm BAL. Z tyłu znalazło się wejście USB-C, COAX, OPT oraz wyjścia RCA (PRE). Na górze zaś raczy nas kolorowe logo producenta (RGB), którym można sterować wraz z innymi funkcjami za pomocą aplikacji. Niestety, nie pod Linuksem. Buuuuu.

Ale i tak na szczęście większością rzeczy można sterować wprost na urządzeniu, np. trójstopniowym wzmocnieniem, ale też wejściem czy wyjściem.

Zasilanie odbywa się za sprawą zewnętrznego zasilacza 12V. Sęk w tym, że FiiO K11 nie posiada żadnego włącznika, a przynajmniej tak sądziłem na początku. Przy Sound Blasterze X4 można było to zrozumieć (USB-Power, a więc wystarczy ErP). Tutaj chyba ktoś zapomniał o tym, że istnieje zasilanie sieciowe. Ale nie. Okazało się, że trzeba na upartego przytrzymać bardzo długo gałko-przycisk i przejść po drodze ekran wyboru wzmocnienia.
Jakość dźwięku FiiO K11
Z tego co wiem, Właściciel sprzętu używa z nim firmowych słuchawek FiiO: modelu FT1. Ponieważ niestety nie mam już do nich dostępu, nie byłem w stanie uraczyć się dokładnie takim połączeniem. Postanowiłem więc uraczyć się przynajmniej podobnym tonalnie ekwiwalentem w postaci Meze 105 AER. Słuchawki były już przeze mnie opisywane na łamach portalu i choć jest to model otwarty, mają swoje niewątpliwe walory, również na tle FT1.





Niestety żaden ze sklepów u nas w kraju nie opisał wprost czego mógłbym się spodziewać po FiiO K11, więc do testów przystępowałem kompletnie w ciemno. Wyczytać można jedynie, że:
„Wzmacniacze z serii K sprzedają się dobrze na całym świecie ponieważ zmieniają się wraz z coraz bardziej rosnącymi potrzebami użytkowników w zakresie korzystania komputerów stacjonarnych HiFi.”
Meze 105 AER słuchało mi się z FiiO K11 bardzo przyjemnie. Dostateczną głośnością był dla mnie pułap 40 przy najniższym poziomie wzmocnienia. Nie trzeba było ani nic podbijać, ani próbować szczęścia z balansem. Po mających swoją niezaprzeczalną dynamikę testach Toppinga A90D, stała obok mnie czysta szklanka z równie czystą wodą, jako swoisty detoks. Ale i malutki FiiO był jego częścią.
Wszystko gra i buczy
Dosłownie i w przenośni.
W trybie wzmacniacza odsłuchy były komfortowe i całkowicie bezproblemowe. Niczym w kuchni, w której panuje czystość, porządek i dyscyplina. Wszystkie łyżki i widelce były na swoim miejscu. A przez fakt, że sam Gordon Ramsay miał dziś akurat wolne, nawet względnie cicho było.
Specjalnie wyjęte na ten cel Sony MH1, również nie wykazały żadnych problemów, a już w szczególności osadu, czyli szumu własnego urządzenia. Choćby głośności nie musiałem modyfikować względem 105 AER i pokrętło pozostało na wartości 40. Przełączając się między FiiO K11 a swoim wielokrotnie słabszym prądowo interfejsem, też nie natrafiłem na jakieś niespodzianki.
W przypadku funkcji DAC było już różnie i w zależności od tego, jak bardzo tor był podatny na kształtowanie się pętli masy. Ta była tak duża w trakcie pomiarów, że musiałem zastosować specjalny moduł buforujący. Jest to zapewne koronny dowód dla wszelkiej maści pomiarowych sceptyków, że pomiary tylko psują i przeszkadzają, a świat bez nich byłby znacznie lepszym miejscem.
Czystość
Ale mimo to nie odmówiłem sobie zbezczeszczenia FiiO K11 pomiarem od strony elektroniki. Tu nasz spłaszczony pacjent również dzielnie dawał sobie radę i udowadniał, że wskaźniki sprzedaży nie wzięły się – mówiąc potocznie – z czapy. Nie dość, że sprzęt grał równo, to jeszcze należycie czysto:
| Distortion – HP OUT (Low Gain, Single-ended, 6,35 mm, 1 mW) | dB |
| THD + N, 16 Ω | -76,1 |
| THD + N, 32 Ω | -78,9 |
| THD + N, 300 Ω | -86,8 |
| THD max, 300 Ω | -95,0 |
Nawet w trybie DACa, uzyskaliśmy czystość na poziomie standardu Audio CD:
| Distortion – RCA OUT (Max volume, 2.0 Vrms) | dB |
| THD + N, single channel | -97,2 |
| THD max, single channel | -111,6 |
Sprawdziłem też, czy aby Właściciel będzie w stanie usłyszeć cokolwiek, co mogłoby pochodzić od FiiO K11 na ich własnych FT1. Okazało się, że nie ma takiej możliwości, nawet na wielokrotnie mniejszych poziomach głośności. Tak więc uspokajam od razu p. Jakuba, mojego imiennika, że jego zakup jest tym razem bardzo dobry i lepszy, niż Fosi K5 PRO lub nawet Sound Blaster X4.
Impedancja wyjściowa
Producent raczy nas informacją, że FiiO K11 jest obarczony bardzo niskim jej poziomem, ustalonym na pułapie < 1,2 Ohm. Pozwoliłem sobie na weryfikację tegoż twierdzenia samodzielnie. Wyszło mi dokładnie 1,285971223 Ohma. Czyli w zaokrągleniu 1,3. Prawie zgodnie ze specyfikacją, ale nie ma sensu kłócić się o ułamki.
Możliwości napędowe
Na stronach sklepowych możemy przeczytać w karcie produktu:
„Duża moc wyjściowa 1400 mW
Przy obciążeniu 32 Ω K11 jest w stanie wygenerować do 1400 mW. Dzięki temu z łatwością napędzi wiele słuchawek HiFi i słuchawek, aby w pełni zaprezentować ich potencjał”
Inne sklepy podają zaś ten akapit tak:
„Duża moc wyjściowa
Pod obciążeniem 32 Ohm, K11 jest w stanie oddać 1400 mW w trybie zbalansowanym. Dzięki temu z łatwością wysteruje wiele słuchawek nausznych i dokanałowych czy dousznych, aby w pełni uwolnić ich potencjał.”
Do dziś nie byłem w stanie spotkać ani jednej osoby, która podałaby mi na tacy słuchawki wymagające 1,4 W mocy. Chyba, że mówimy tu o uwolnieniu ich potencjału kinetycznego, bowiem wybuch słuchawek dokanałowych w uchu, przy takiej mocy, skutecznie i permanentnie rozwiąże wszystkie nasze problemy synergiczne i zakupowe.
Właściciel testowanego FiiO K11 posiada jak pisałem słuchawki FT1, a więc od tego samego producenta. Kupione zresztą po mojej płomiennej ich recenzji i rekomendacji. Deklarując mi, że słucha nie głośniej niż 70 dB SPL, daje nam to wymaganą moc na poziomie 1.57 µW. Przy 1400 mW, byłoby to 129,5 dB, a więc ich potencjał rzeczywiście byłby uwolniony. Ale czy tylko ich?
Prawdziwe uwolnienie potencjału
Zastanawiałem się na czym udałoby się uwolnić potencjał na całego. Szkoda bowiem marnować te 1400 mW z testowanego FiiO K11, nie sprawdzając, jak daleko może się ten sprzęt posunąć. Jeśli przy 32 Ohm mamy taką moc, to można spekulować, iż przy impedancji 4 Ohm będzie to ~11W. Tak się fajnie składa, że mam na magazynie dwa głośniki TEAC NXT Flat Panel o niemal idealnie takich właśnie parametrach. Aczkolwiek są to wartości po balansie. W trybie single-ended uzyskalibyśmy z FiiO jakieś 4W, choć i tak jest to wartość wystarczająca.
Na szybko zmontowałem więc przejściówkę na jack, podłączyłem, rozkręciłem muzykę i… zagrało!
Wreszcie udało mi się zmusić małego FiiO do wysiłku. Nareszcie mogę powiedzieć, że odkryłem potencjał tego urządzenia. A nie, przepraszam. Ja go nie odkryłem, tylko uwolniłem. To zasadnicza różnica. Dwoma głośnikami biurkowymi opartymi na wzbudnikach. Fakt, że basu to tam szczególnie z tego powodu nie było, ale potencjał do napędzenia tak mało wydajnych głośników jest niezaprzeczalny.
Czemu więc nie wspomniano o głośnikach? Bo producent musiałby kasować za sprzęt jeszcze więcej. No bo dochodzi nam kolejna funkcja: bycie wzmacniaczem głośnikowym. To już byłoby zbyt wiele jak na promocyjne 719 zł, obniżone z 699 zł, które zostało wcześniej obniżone z 679 zł. I módlmy się, aby sklep nie obniżył nam ceny jeszcze bardziej.
Podsumowanie
Czy kupiłbym FiiO K11 dla siebie? Gdybym był na miejscu typowego użytkownika – bardzo mocno chodziłby mi po głowie. Choć z perspektywy Arch Linuxa nie mam dostępu do oprogramowania i wielu rzeczy zmienić nie mogę, sprzęt oferuje wszystkie kluczowe funkcje oraz jakość na poziomie w zupełności wystarczającym do każdych słuchawek i sprzętu.
Świetnie wykonane urządzenie, dostatecznie czyste, bez szumów i niespodzianek (może poza pętlą masy z niektórymi urządzeniami) oraz duży zapas mocy. Jedynie obsługi się trzeba trochę nauczyć i przełknąć brak niektórych pomniejszych funkcji na systemach Linux.Sprzęt od FiiO ma definitywnie potencjał, którego uwolnieniem powinniśmy zająć się od strony głośnikowej, a nie słuchawkowej. Wówczas to dopiero możemy wykorzystać go w całości. Jego moc wystarczy bowiem nie większości, a każdym słuchawkom dostępnym na rynku.Patrząc po całokształcie, nie widzę żadnych przeciwwskazań, aby nie polecić FiiO K11 szerszemu gronu. A przynajmniej póki sklepy nie rozkręciły się jeszcze na całego z promocjami. Bo jak się rozkręcą tak, jak ten pokazany w recenzji, to będziemy powtarzać jak za klasykiem, że „to się w pale nie mieści”.

Sprzęt można zakupić na dzień pisania i publikacji recenzji w cenie 749 zł.





Wersja R2R jest jeszcze lepsza 🙂
Jeśli Pan ją podeśle, z chęcią sprawdzę, czy tak jest. 🙂
Panie Jakubie,
czy w pana ocenie przejście z AIM SC808 z 3x Burson V5i na Fiio K11 ma rację bytu? W AIM korzystam zarówno ze wzmacniacza słuchawkowego z AKG K702, a RCA przesyłają sygnał do wzmacniacza zintegrowanego. Czy lepiej dopłacić i kupić rozwiązanie pozwalające na podpięcie zasilacza zintegrowanego przez zbalansowany XLR? Tak wiem jest to blog głównie słuchawkowy.
Pozdrawiam
Szałas
Tak, ma rację bytu.
Dziękuję za odpowiedź. A gdyby mógł pan podsumować co najbardziej różni wspomnianego AIM’a i Fiio pod względem reprezentacji dźwięku w pana ocenie?
W mojej ocenie FiiO K11 nie brzmi jak AIM SC808 z Bursonem V5i, ponieważ nie udaje filtra górnoprzepustowego i ma normalną impedancję wyjściową, zamiast traktować słuchawki jak oporniki mocy w klasie elektrotechniki. Po prostu jest to normalny sprzęt zachowujący się tak, jak powinien, z którego słuchawki grają tak, jak powinny. A co jest pokazane dokładnie w recenzji. 🙂
Raz jeszcze dzięki za odpowiedź!
Pozdrawiam,
Szałas
Warto się przesiadać z Aune X1S na tego Fiio K11?
Moim skromnym zdaniem tak. Mniejsze, czystsze, z większą mocą i bardzo przydatnym wyświetlaczem.
Wersja r2r rządzi 🙂
Fajnie. Proszę więc podesłać na testy i pomiary. Zweryfikujemy 🙂
Witam, posiadam wersję R2R. Tylko, że mieszkam w UK i z wysyłką byłby troszkę większy problem niż kolegów w PL 😉 Jak nikt nie podeśle to coś wymyślę i się odezwę Panie Jakubie. U mnie gra to z HD650 + Twój kabel zbalansowany za 500zł. Jest świetnie. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Pozdrawiam
Jakby Pan go porównał do wyjścia słuchawkowego w swoim motu M4?
Przy 1 mW wyniki porównywalne. Tonalnie brak różnic. Wyraźnie większa moc wyjściowa na FiiO (w praktyce bez znaczenia, na obu urządzeniach można stracić słuch od nadmiernej głośności).
Witam
Posiadam Kartę Creative AE 5 Plus + Beyer Dynamics DT770 Pro 250 Ohm i z racji ze mój syn potrzebuje lepszej karty niż integra na płycie głównej stwierdziłem ze dam moja a ja sobie zmienię i mam następujące pytanie, czy to Fiio K11 będzie grało mi tak samo lub lepiej i czy uciągnie te słuchawki ? Czy szukać czegoś innego ?( karty używam w trybie dźwięku bezpośredniego).w temacie Audio jestem totalnym laikiem wiec jakakolwiek pomoc się przyda .
Pozdrawiam
Panie Jakubie,
jakie głośniki na biurko (przede wszystkim muzyka ale także jako głośniki do mac mini) poleciłby Pan do tego DAC’a (choć w sumie leci do mnie wersja R2R)?
W zasadzie to jakiekolwiek, bo nie ma to dla wersji R2R specjalnego znaczenia. Urządzenie jest tak przeciętne technicznie, że cokolwiek Pan nie wybierze, będzie i tak sprowadzane do parteru. Na dniach planuję publikację recenzji wersji R2R i w porównaniu właśnie do wersji zwykłej, która technicznie jest nieporównywalnie lepsza od gloryfikowanego wszędzie wariantu R2R. A jako, że jest to wariant droższy od zwykłego, to i nie dziwota, że jest ona tak usilnie chwalona. 🙂
Teraz to Pan sprtowadził mnie do parteru. Nie ukrywam, że na wersję R2R zdecydowałem się na podstawie ogroma pozystywnych recencji, które w wielu przypadkach mówiły, że to jednak R2R jest wersją przyjemniej brzmiącą. Czekam na recenzję
W K11 R2R przyjemność odbywa się za cenę dużego spadku czystości, a opiera się to głównie o tryb NOS, który delikatnie obniża zakres tonalny od progu 10 kHz – czyli i tak poza najczęściej korygowanymi w słuchawkach pasmami. Dlatego przyjemność powinna płynąć ze słuchawek w pierwszej kolejności, jeśli nie w ogóle tylko i wyłącznie. 🙂
Nie chcę martwić, ale Właściciel urządzenia (oczywiście jest to recenzja na sprzęcie prywatnym, gdyż nigdy bym tego urządzenia do testów oficjalnie nie otrzymał) po zobaczeniu pomiarów w przeciągu godziny podesłał mi etykietę zwrotną z prośbą, abym zrealizował w jego imieniu zwrot urządzenia do sklepu.
Słuchawki jakie chciałem sparować ze sprzętem to z kolei chwalone m.in. przez Pana FiiO FT1. No nic, trzeba kupić za wczasu słuchawki, podłączyć, posłuchać i zostawić lub odesłać…. chociaż najlepiej byłoby zamówić podstawowe K11 i oba brzmienia.
* porównać oba brzmienia.
W recenzji będę posługiwał się Audeze LCD-XC. Będzie tam szczegółowy wykres wpływu na tonalność w trybie OS, NOS oraz względem HA500+DA500, a które to prezentują się dokładnie tak samo jak K11 nie-R2R. Będą więc tam myślę wszystkie odpowiedzi. Jednocześnie przepraszam że zepsułem Panu przyjemność z obcowania z tym urządzeniem zanim w ogóle zdążyło przyjść.
PS. Egzemplarz który posiadałem na testach wypluwał po RCA 2,79 Vrms, co jest niezgodne ze specyfikacją RCA. Bodajże na 85% mamy 2,20 Vrms (LO). To nie są prawidłowe wartości.
Gdyby różnica w cenie wynosiła 114 to czy wziął by Pan K11, czy tańszego Topping DX1? Mając do napędzenia Hifiman Sundary.
Obojętnie. Oba urządzenia będą w porządku.
Panie Jakubie
z góry dziękuję za pomoc bo nigdy nie zawiodłem się na Pana opinii.
Zastanawiam się na wymianą DAC do moich ATH-AD900X.
Chcę zostać przy FiiO (obecnie mam BTR3K) i zastanawiam się nad K11 lub KA13.
Recenzje obu modeli są bardzo dobre, więc zakup żadnego z nich nie powinien być błędem.
Ale muszę zapytać 🙂
Który model, Pana zdaniem, lepiej obsłuży te słuchawki?
Pozdrawiam
Robert
Dzień dobry Panie Robercie,
Oba obsłużą bez żadnego problemu. Natomiast jeśli to ma być tor bardziej stacjonarny, to K11 wydaje się naturalnym kierunkiem.
Proszę uprzejmie. 🙂