Wielki test audiofilskich kabli słuchawkowych – czy mają sens?

Zagadnienie wpływu przewodów słuchawkowych na brzmienie to jeden z najbardziej polaryzujących tematów w elektroakustyce. W publicystyce audiofilskiej kablom premium przypisuje się cechy kształtujące równowagę tonalną, rozdzielczość i scenę dźwiękową, podczas gdy inżynieria elektryczna traktuje przewód jako pasywny element toru o pomijalnych parametrach pasożytniczych w paśmie akustycznym.

Jako osoba od lat zajmująca się zarówno recenzjami sprzętu, jak i rzemieślniczą konfekcją okablowania, dysponuję unikalnym wglądem w oba te światy: od strony rzeczywistych kosztów materiałowych i technologii montażu, po rygorystyczne pomiary na torze metrologicznym. Wieloletnie doświadczenie warsztatowe wymagało ode mnie zmierzenia się z własnymi wcześniejszymi ustaleniami oraz bezkompromisowej weryfikacji powtarzalności aparatury pomiarowej.

Niniejsza publikacja stanowi całościowe, empiryczne rozliczenie z mitem „grających kabli”. W kontrolowanych warunkach na stanowisku pomiarowym zestawiono dziewięć zróżnicowanych konstrukcji (od kabli fabrycznych, przez konstrukcje rzemieślnicze, aż po modele wyceniane na kilka tysięcy złotych), weryfikując ich wpływ na pasmo przenoszenia (SPL), zniekształcenia nieliniowe (THD+N) oraz analizując wpływ często podnoszonych parametrów: czystości miedzi, srebra, geometrii splotu, rodzaju spoiwa lutowniczego oraz powłok galwanicznych wtyków.


Notatka redakcyjna: Artykuł przeszedł autorską optymalizację merytoryczną. Usunięto archiwalne wątki polemiczne i dygresje środowiskowe, skupiając publikację na obiektywnej metrologii elektroakustycznej, transparentności warsztatowej, rygorystycznym modelu elektrotechnicznym RLC oraz bezkompromisowej ocenie walorów mechaniczno-użytkowych okablowania.

Wielki test laboratoryjny kabli słuchawkowych

 

Metodologia badań: błąd mechaniczny sprzęgacza i eliminacja zmiennych

Podstawowym problemem w dotychczasowych próbach pomiaru kabli słuchawkowych na sztucznym uchu była powtarzalność osadzenia słuchawek na fantomie pomiarowym. W klasycznej procedurze wymiana przewodu wymaga fizycznego podejścia do stanowiska, wypięcia wtyków z muszli i ponownego wpięcia nowego kabla.

Nawet minimalny nacisk na muszlę słuchawkową powoduje mikroskopijną zmianę ułożenia poduszek (padów) względem sztucznej małżowiny, zmieniając szczelność (seal) oraz geometrię komory rezonansowej. Zjawisko to prowadzi do powstania powtarzalnego, lecz całkowicie fałszywego artefaktu pomiarowego. W przeszłości, testując przewody na słuchawkach Focal Elear, zarejestrowałem drobne odchyłki pasma rzędu 0,5–1,0 dB w zakresie wyższej średnicy:

Archiwalny pomiar słuchawek Focal Elear z widocznym artefaktem przesunięcia mechanicznego
Pozorne różnice pasma wywołane zmianą ułożenia padów na fantomie

Dopiero rygorystyczna analiza mechaniczna wykazała, że rejestrowane różnice nie były zasługą geometrii miedzi, lecz powtarzalnego mikroprzesunięcia słuchawek podczas operowania wtykiem jack. Wszelkie wnioski oparte na bezpośrednim przepinaniu kabli na fantomie są z punktu widzenia metrologii obarczone błędem systematycznym.

 

Przystawka testowa AF AD1 – gwarancja stałości sprzężenia

Aby wyeliminować tę zmienną, zaprojektowałem i wykonałem dedykowaną, bezindukcyjną przystawkę przełączającą AF AD1:

Przystawka testowa AF AD1 eliminująca ruch mechaniczny słuchawek
Architektura wewnętrzna przełącznika AF AD1

Moduł AD1 pozwala na wpięcie badanego kabla pomiędzy źródło sygnału a słuchawki bez dotykania samej głowicy pomiarowej. Słuchawki referencyjne – magnetostatyczne Audeze LCD-XC (niska impedancja 21 Ω, wysoka czułość i wybitna odpowiedź transjentowa) – spoczywają na fantomie w stanie nienaruszonym przez całą wielogodzinną serię pomiarową. Przełączanie torów następuje poza sprzęgaczem akustycznym.

Złącza modularne przystawki pomiarowej
Aparatura laboratoryjna Motu M4 oraz tor wzmacniający

 

Zestawienie badanych konstrukcji: materiały i inżynieria ergonomiczna

Skoro fizyka obwodów sprowadza wpływ elektryczny przewodów w paśmie słyszalnym do transparentnego zera, to właśnie właściwości mechaniczne, masa, elastyczność, rozkład obciążeń i tłumienie drgań (efekt mikrofonowy) stanowią jedyne obiektywne kryteria wartości użytkowej kabla. Do testu porównawczego wyselekcjonowano dziewięć zróżnicowanych konstrukcji:

 

1. AF Audionum (Projekt autorski, miedź OFC, 350 zł)

Przewód AF Audionum - 4-żyłowa miedź OFC
Materiały

Czterożyłowy przewodnik z miedzi beztlenowej OFC o wysokiej czystości. Konstrukcja hybrydowa: odnogi zaplatane w gęstej geometrii eliminującej przesłuchy, główna wiązka prowadzona w miękkiej otulinie PVC tłumiącej rezonanse mechaniczne i zabezpieczona elastycznym oplotem tekstylnym. Wtyki niklowane ze złoconymi polami kontaktowymi, precyzyjne odgiętki elastomerowe oraz miniaturowy, toczony splitter aluminiowy o znikomej masie własnej.

Ergonomia

Wzorowa kultura pracy biurkowej. Wyjątkowo niska masa całkowita i idealny balans ciążenia pomiędzy odnogami a korpusem głównym. Całkowity brak efektu mikrofonowego – przesuwanie kabla po krawędzi blatu nie przenosi drgań mechanicznych na obudowy przetworników. Przewód zachowuje pełną plastyczność, nie sprężynuje i nie wywiera momentu obrotowego na złącza w muszlach słuchawkowych, co przy ciężkich konstrukcjach magnetostatycznych (Audeze LCD-XC) zapewnia bezkompromisowy komfort.

 

2. Audeos Deluxe 8 Hybrid (Neotech OCC Copper/Silver, ok. 1700 zł)

Kabel Audeos Deluxe Hybrid 8
Materiały

Ośmiożyłowa wiązka hybrydowa oparta na przewodnikach miedzi monokrystalicznej OCC oraz żyłach miedzianych pokrywanych srebrem marki Neotech. Wtyki słuchawkowe i wtyk główny Furutech z powłokami rodowanymi. Gęsty oplot tekstylny typu multifilament prowadzony w układzie mono-body (wiązka główna pod wspólnym płaszczem). Masywny, toczony z mosiądzu splitter ViaBlue.

Ergonomia

Sama wiązka Neotecha charakteryzuje się znakomitą, naturalną elastycznością i poprawnym naciągiem oplotu. Poważną wadą użytkową jest natomiast zastosowany splitter ViaBlue. Jego duża masa skupiona w jednym punkcie oraz niski punkt podziału sprawiają, że splitter działa niczym wahadło grawitacyjne: ściąga przewód w dół, uderza o krawędź biurka podczas ruchu głową i generuje wyraźnie słyszalne stuki akustyczne przenoszone wzdłuż odnóg.

 

3. Forza AudioWorks Noir Hybrid HPC (Neotech OCC Copper/Silver, ok. 1200 zł)

Recenzja FAW Noir Hybrid HPC
Materiały

Ośmiożyłowy przewodnik hybrydowy Neotech OCC (miedź monokrystaliczna 7N z wiązkami srebrzonymi). Zastosowano geometryczny splot 4×2, w którym każda para przewodników została umieszczona w niezależnym oplocie Paracord w kolorze czarnym. Wtyki Furutech oraz pozłacane złącza Neutrik/Rean. Kompaktowy, lekki splitter przelotowy z subtelnym oznaczeniem polaryzacji kanałów.

Ergonomia

Bardzo dobra plastyczność i podatność na układanie na stanowisku odsłuchowym. Głównym zastrzeżeniem inżynieryjnym jest dysproporcja pomiędzy średnicą wewnętrzną oplotów Paracord a faktycznym przekrojem żył miedzianych. Pod oplotem wyczuwalny jest wyraźny luz mechaniczny, co sprawia, że cały warkocz ma sztucznie powiększoną objętość zewnętrzną, zajmując więcej miejsca na blacie roboczym, niż wynikałoby to z parametrów elektrycznych wiązki.

 

4. Tonalium (Jednostkowa konstrukcja pasjonacka, 3500 zł)

Recenzja kabla Tonalium
Detale konstrukcyjne odnóg przewodu Tonalium
Złącza mini-XLR w przewodzie Tonalium
Masywny oplot wełniany z koszulkami termokurczliwymi
Sztywność mechaniczna odnóg przy gniazdach słuchawkowych
Materiały

Czterożyłowa linka w sztywnej izolacji teflonowej (PTFE) o nieustalonej specyfikacji metalurgicznej. Przewodniki wewnątrz nie zostały zaplecione geometrycznie – pod oplotem leżą luźno i przeskakują pod naciskiem palców. Zewnętrzny płaszcz wykonano z grubego, wielowarstwowego oplotu wełnianego połączonego z siatką PET, zalanego na łączeniach dużą ilością sztywnych koszulek termokurczliwych. Standardowe wtyki mini-XLR Neutrik/Rean z nierówno dociętymi znacznikami kanałów oraz dołączony sztywny adapter XLR na wtyk zbalansowany 4,4 mm Plussound.

Ergonomia

Pod względem mechanicznym konstrukcja wykazuje cechy dyskwalifikujące ją w codziennym użytkowaniu. Połączenie sztywnego teflonu z grubym oplotem wełnianym i warstwami termokurczek tworzy strukturę przypominającą sztywny pręt. Odnogi przewodu przy gniazdach mini-XLR nie opadają swobodnie w dół, lecz odstają od muszli pod nienaturalnym kątem, wywierając ciągły nacisk dźwigniowy na złącza słuchawek.

Sztywność skrętna kabla jest tak duża, że przewód nie daje się ułożyć na stole, a każdy obrót głowy generuje siłę zdolną zsuwać z głowy ważące niemal 800 gramów słuchawki Audeze LCD-XC. Dołączony adapter 4,4 mm potęguje tę sztywność przy samym wyjściu wzmacniacza. Konstrukcja nosi wszelkie znamiona wczesnego, niefunkcjonalnego prototypu warsztatowego pozbawionego podstawowej ergonomii.

 

5. Fanatum Emmoni SE (Prototyp rzemieślniczy)

Kabel Fanatum Emmoni SE
Materiały

Czterożyłowa miedź monokrystaliczna OCC 24 AWG w izolacji teflonowej. Zaawansowane, ręczne zaplecenie w układzie koralikowym (bead-braid), w którym każda żyła prowadzona jest w niezależnym, ciasno spasowanym oplocie tekstylnym. Wtyki z indywidualnie toczonymi nasadkami z drewna Zebrano oraz orzecha amerykańskiego. Precyzyjny splitter przelotowy z grawerowanymi laserowo oznaczeniami.

Ergonomia

Zastosowanie indywidualnych oplotów na pojedynczych żyłach w połączeniu ze sztywnym dielektrykiem teflonowym skutkuje podwyższoną sztywnością poprzeczną całej wiązki. Przewód zachowuje się lepiej niż konstrukcje mono-body oparte na grubych płaszczach, a splot koralikowy skutecznie redukuje efekt mikrofonowy na styku z blatem. Niemniej pod względem podatności na zginanie ustępuje konstrukcjom w miękkim PVC.

 

6. Fanatum Synavlia (Czyste srebro solid-core, prototyp rzemieślniczy)

Kabel Fanatum Synavlia
Materiały

Czterożyłowe, lite srebro monokrystaliczne OCC 30 AWG (drut jednodrutowy solid-core) w indywidualnych oplotach tekstylnych zaplatanych ręcznie w gęsty warkocz koralikowy. Wykończenie złącz toczonym drewnem cisu. W celach badawczych przygotowano dwa identyczne warianty: jeden lutowany standardowym stopem ołowiowym Cynel Sn60Pb40 z wtykami niklowanymi, drugi spoiwem audiofilskim WBT z 4% domieszką srebra i wtykami z powłoką rodowaną.

Ergonomia

Niezwykle cienki przekrój przewodnika solid-core (AWG 30) zapewnia znakomitą lekkość i elastyczność mechaniczną, całkowicie eliminując efekt mikrofonowy. Podstawowym ograniczeniem tej technologii jest jednak wytrzymałość zmęczeniowa metalu: lity drut srebrny o tak małej średnicy wykazuje niską odporność na powtarzalne zginanie w jednym punkcie (ryzyko pęknięcia zmęczeniowego), co wymusza stosowanie rygorystycznych wzmocnień przy odgiętkach wtyków.

 

7. Nordost Heimdall 2 (Segment hi-end, ok. 3450 zł)

Nordost Heimdall 2
Nordost Heimdall 2
Materiały

Opatentowana technologia Micro Mono-Filament polegająca na precyzyjnym nawinięciu pojedynczego włókna FEP wokół przewodnika przed wytłoczeniem zewnętrznej koszulki dielektrycznej z fluoropolimeru FEP. Przewodniki ze stałej miedzi beztlenowej OFC 7N pokrywanej galwanicznie warstwą czystego srebra. Charakterystyczna przezroczysta czerwona otulina taśmowa, miniaturowy plastikowy splitter oraz pozłacane złącza Neutrik/Rean.

Ergonomia

Główny bieg kabla wykazuje umiarkowaną elastyczność i pamięć kształtu typową dla twardych ekstruzji FEP. Krytycznym punktem konstrukcyjnym jest drastyczna dysproporcja mechaniczna pomiędzy sztywną wiązką główną a skrajnie cienkimi odnogami idącymi do muszli słuchawkowych. Odnogi sprawiają wrażenie podatnych na uszkodzenie przy przypadkowym pociągnięciu ręką, co w praktyce wymusza wzmożoną ostrożność i obniża swobodę ruchów przy stanowisku odsłuchowym.

 

8. Kabel fabryczny Audeze LCD (Linia bazowa)

Standardowy czterożyłowy przewód miedziany dostarczany fabrycznie w zestawie z modelami serii LCD. Wiązka w czarnej otulinie wstęgowej z wtryskiwanym tworzywowym splitterem i złączami Neutrik. Konstrukcja poprawna mechanicznie, trwała, o umiarkowanej elastyczności i przeciętnej odporności na skręcanie, stanowiąca rynkowy punkt odniesienia.

 

Wyniki pomiarów elektroakustycznych na słuchawkach Audeze LCD-XC

Pomiary pasma przenoszenia (SPL) zrealizowano z wykorzystaniem adaptera AF AD1 przy generowaniu sygnału testowego sweep z dynamiką SNR przekraczającą 96 dB.

Zestawienie pasma przenoszenia SPL dla dziewięciu kabli słuchawkowych na Audeze LCD-XC

Wyniki pomiarowe są bezwzględne: wszystkie krzywe odpowiedzi częstotliwościowej pokryły się w granicach błędu pomiarowego (±0,1 dB) w całym spektrum od 20 Hz do 20 kHz. Ani czyste srebro solid-core, ani wielożyłowe hybrydy OCC, ani fabryczny przewód miedziany nie wykazały mierzalnego wpływu na charakterystykę tonalną słuchawek.

Drobne różnice w bezwzględnym poziomie SPL (rzędu setnych części decybela) wynikają wyłącznie z minimalnych odchyłek rezystancji stałoprądowej przewodników tworzących dzielnik napięciowy z niską impedancją Audeze LCD-XC (21 Ω). Różnice te mają charakter czysto ilościowy (minimalna zmiana głośności całego pasma), a nie jakościowy (brak zmian barwy czy proporcji rejestrów).

 

Pomiary zniekształceń nieliniowych (THD+N)

Weryfikacja czystości sygnału akustycznego w dziedzinie zniekształceń harmonicznych potwierdziła pełną transparentność wszystkich konstrukcji:

Zniekształcenia THD+N - kabel fabryczny Audeze
Zniekształcenia THD+N - Fanatum Emmoni SE
Zniekształcenia THD+N - Tonalium Prototype
Zniekształcenia THD+N - AF Audionum

Rozkład harmonicznych THD oraz poziom szumu tła pozostały identyczne we wszystkich próbach. Pasywny przewodnik nie posiada mechanizmu generowania zniekształceń nieliniowych ani nie działa jak filtr odszumiający. Zarówno kabel za 350 zł, jak i konstrukcje za 3500 zł dostarczyły sygnał z tożsamą, nieskazitelną precyzją.

 

Weryfikacja parametrów: metalurgia, spoiwo lutownicze i wtyki

W ramach procedury badawczej zweryfikowano trzy najpopularniejsze dogmaty dotyczące detali konstrukcyjnych:

1. Metalurgia: Miedź OFC vs OCC vs Czyste Srebro

Obiegowe przekonanie o „rozjaśniającym srebrze” i „ocieplającej miedzi” to klasyczny przykład synestezji metaforycznej – podświadomego łączenia barwy metalu (chłodny blask srebra, ciepły odcień miedzi) z percepcją akustyczną.

Przewodność właściwa srebra (ok. 63 MS/m) jest o zaledwie 5% wyższa od miedzi (59,6 MS/m). Na odcinku 1,5–3 metrów oznacza to różnicę w rezystancji rzędu kilkunastu miliomów, co przy impedancji słuchawek 20–300 Ω nie wywołuje mierzalnych zmian w filtracji częstotliwościowej.

2. Spoiwo lutownicze: Cyna ze srebrem WBT vs standardowa cyna ołowiowa

Porównanie dwóch identycznych egzemplarzy kabla Synavlia, z których jeden polutowano spoiwem WBT z dodatkiem 4% srebra, a drugi standardowym stopem Cynel Sn60Pb40, wykazało idealne pokrycie charakterystyk. Grubość złącza lutowanego wynosi ułamek milimetra. Rezystancja punktowa spoiny różni się w skali mikroomów, co nie ma prawa wpłynąć na pasmo przenoszenia sygnału audio.

3. Powłoki galwaniczne: Rodowane vs Złocone vs Niklowane

Wtyki rodowane Furutech poddane testom porównawczym

Zastosowanie wtyków rodowanych Furutecha w relacji do standardowych wtyków niklowanych Neutrik/Rean nie wywołało żadnych zmian na wyjściu akustycznym. Rod posiada wyższą twardość mechaniczną i odporność na ścieranie niż złoto, lecz niższą konduktancję. Wybór powłoki galwanicznej ma znaczenie wyłącznie dla odporności korozyjnej i trwałości mechanicznej przy wielokrotnym wpinaniu, pozostając neutralnym dla parametrów dźwiękowych.

 

Model elektrotechniczny RLC i psychoakustyka percepcji

Powyższe rezultaty pomiarowe znajdują pełne odzwierciedlenie w podstawowych prawach elektrotechniki. Przewód słuchawkowy jest w pasmie akustycznym (20 Hz – 20 kHz) klasycznym obwodem o parametrach skupionych RLC (Rezystancja, Indukcyjność, Pojemność).

Przyjrzyjmy się typowym parametrom rzeczywistego przewodu słuchawkowego o długości 1,5 m wykonanego z miedzi OFC o przekroju 0,2 mm²:

  • Rezystancja pętli: R ≈ 0,13 Ω
  • Indukcyjność własna: L ≈ 0,6 μH
  • Pojemność międzyżyłowa: C ≈ 120 pF

Nawet przy trudnym obciążeniu słuchawkami o niskiej impedancji 32 Ω, powyższe wartości przekładają się w całym paśmie słyszalnym na zjawiska rzędu:

  • Tłumienie napięciowe (odchyłka pasma częstotliwościowego): ΔI < 0,05 dB
  • Przesunięcie fazowe przy 20 kHz: Δϕ < 0,2°

Wartości te są o rzędy wielkości mniejsze niż próg rozdzielczości ludzkiego narządu słuchu. Przewód nie stanowi filtru pasmowo-przepustowego i nie posiada fizycznej zdolności do selektywnej modyfikacji barwy dźwięku.

 

Dlaczego w odsłuchu subiektywnym „słychać różnice”?

Skoro fizyka wyklucza wpływ kabla na sygnał audio, źródłem subiektywnych wrażeń są udokumentowane zjawiska z zakresu psychofizyki i błędów poznawczych:

  1. Efekt oczekiwania i błąd potwierdzenia (Expectation Effect / Confirmation Bias): świadomość obcowania z produktem drogim, masywnym lub estetycznie wykonanym podświadomie wymusza na ośrodku słuchu oczekiwanie „większej rozdzielczości” i „szerszej sceny”.
  2. Głuchota na zmiany (Change Deafness): niezdolność aparatu poznawczego do precyzyjnego porównania sygnałów rozdzielonych przerwą czasową dłuższą niż kilkaset milisekund (czas potrzebny na fizyczną wymianę kabla).
  3. Maskowanie słuchowe i skupienie uwagi: podczas testów odsłuchowych użytkownik w sposób nienaturalny wytęża uwagę, rejestrując detale mikrodynamiczne aranżacji, które były obecne w utworze od zawsze, lecz umykały podczas codziennego, zrelaksowanego odsłuchu.

Jedyną naukową metodą weryfikacji subiektywnych deklaracji pozostaje podwójnie ślepa próba (Double-Blind Test). W testach ABX, w których słuchacz nie wie, jaki przewód aktualnie zasila przetworniki, odsetek trafień spada do poziomu statystycznego rzutu monetą (50%). W nauce obowiązuje zasada argumentum ex sensu privato non valet in scientia – subiektywne przekonanie pozbawione ślepej próby nie stanowi dowodu empirycznego.

 

Podsumowanie i racjonalna ocena wartości okablowania

Przeprowadzony test na torze metrologicznym prowadzi do jednoznacznych wniosków technicznych i ekonomicznych:

  1. Brak wpływu na sygnał audio: Poprawnie wykonany przewód słuchawkowy jest elementem transparentnym. Nie modyfikuje pasma przenoszenia, nie zmienia struktury zniekształceń harmonicznych ani nie wprowadza słyszalnych przesunięć fazowych w spektrum 20 Hz – 20 kHz.
  2. Równość elektryczna: Dobrze skonstruowany przewód z miedzi OFC za 350 zł dostarcza do przetworników sygnał o identycznych parametrach elektroakustycznych, co konstrukcje z czystego srebra lub hybrydy OCC wyceniane na 1200–3500 zł.
  3. Rzeczywiste kryteria oceny kabla: Wartość przewodu słuchawkowego nie leży w mistycznych obietnicach sonicznych, lecz w cechach czysto użytkowych: ergonomii, elastyczności, niskiej masie, braku efektu mikrofonowego, solidności odgiętek oraz trwałości mechanicznej połączeń lutowanych i wtyków.

Inwestowanie tysięcy złotych w kable słuchawkowe w nadziei na „poprawę brzmienia” jest nieuzasadnione ekonomicznie. Wybór okablowania powinien opierać się na komforcie użytkowania, trwałości i estetyce wykonania, a budżet przeznaczony na rzekome zmiany brzmieniowe przyniesie realne korzyści wyłącznie wtedy, gdy zostanie zainwestowany w wyższej klasy słuchawki, profesjonalną korekcję PEQ lub adaptację akustyczną toru.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Autor, publicysta i pasjonat metrologii elektroakustycznej z ponad kilkunastoletnim doświadczeniem w branży audio. Twórca i jedyny operator platformy Audiofanatyk™, łączący w recenzjach twardy rygor pomiarowy z analizą psychoakustyczną oraz specyficznym poczuciem logicznego humoru.

76 komentarzy

  1. Cześć Kuba, powiem krótko, jestem dumny, wiem z jaką ścianą się zderzyłeś, ale na szczęście nie popadłeś w fanatyzm. Kable robisz świetne, uwielbiam to jak wyglądają i cena jak najbardziej odzwierciedla nakład pracy twoich dłoni.
    BTW Lalik powinien flaszkę od ciebie dostać hahaha
    (Jeśli zbyt osobisty komentarz, spokojnie usuwaj, nie obrażę się)

    • Witaj Michale,
      Bardzo się cieszę że napisałeś. I naprawdę dzięki za ciepłe słowa, to bardzo miłe i budujące. Popaść to popadłem w audiofanatyzm – ten zdrowy i szczery, a co do flaszki to będzie trzeba rzeczywiście pomyśleć. Weźmie ją do Ciebie i wypijecie wspólnie moje zdrowie. 😀

      PS. Pamiętaj, kropla drąży skałę. To i ścianę też w końcu wydrąży. 🙂

  2. Ufffff, na szczęście gustuję w kablach tańszych i mimo wszystko słyszę różnicę, nie diametralną ale wystarczającą by zrobić sobie kabelek na własne potrzeby z takiego Sonolene, czy Canare, bądź przerobić Beyery, AT na możliwość zmiany fabrycznego kabla na lepszy, moim zdaniem, mnie się podoba to co robię i może nawet słyszę. Pozdrawiam za wytrwa łość w dążeniu do obalania mitów.

    • Zrobienie kabelka samodzielnie jest Adamie zawsze najlepsze, bo człowiek może nauczyć się wtedy chociażby podstawowych przejść sygnału do słuchawek i wzmacniacza. Sonolene jest niedostępne od lat, a Canare ma bardziej elastyczne alternatywy. Niektórzy – jak Wire Essence – potrafili usuwać z Canare ekran i otulinę, nasuwając na to tylko oplot materiałowy. Ale raczej tylko Ci się wydaje, że słyszysz, jeśli wszystko dobrze polutowałeś. 🙂

      Dzięki i trzymaj się.

  3. Fajny test, ale mam dwa zastrzeżenia.

    Po pierwsze brakuje porównania audiofilskich kabli do tych typowo budżetowych np. typowych chińczyków do 100 zł z aliexpress, czy chociażby fabrycznego okablowania dodawanego do słuchawek HiFiMana, które uważane są za najgorszy paździerz i nadające się jedynie do natychmiastowej wymiany. Skoro w teście wyszło, że kabel nie gra (co zresztą jest oczywiste i było wiadome od dawien dawna), to jestem pewien, że każdy kabel (fabryczny dodawany do słuchawek lub taki za grosze) zagra tak samo dobrze jak Audionum za 350 zł. Tylko wynik byłby taki, że skoro nie słychać różnicy, to po co przepłacać i zakup audiofanatykowych kabli jak i każdych innych nie ma większego sensu, a mam wrażenie że ten test miał poniekąd reklamować sprzedawane przez Pana okablowanie.

    Po drugie skoro w teście pojawiły się kable premium z serii Fanatum, to dlaczego zabrakło w nim takich modeli jak Emmoni, czy Skevoria? Były dostępne przez jakiś czas w Pana sklepie (jak i inne bardzo drogie modele dla zagranicznego klienta na nieistniejącej już anglojęzycznej stronie). Kosztowały grube tysiące – ceny zaczynały się w okolicach 2000 zł. za 1,5 metra, do aż 6200 zł za 3 metrowy wariant. Tylko wtedy taki kabel FAW czy Audeos to jak za półdarmo i wydźwięk tego testu nie pasowałby do narracji: audiofilskie firmy są drogie – złe, Audiofanatyk jest tani – dobry.

    Mimo wszystko trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga i życzę wytrwałości w walce z „audio-szurami”.

    • Przecież wyraźnie napisałem że wszystkie grają jak fabryczny. Takowy również znalazł się w teście i jest na wykresie. Wszystko podane jak na talerzu.

      Co do przeszłości, owszem, kiedyś słyszałem różnicę, więc wydawało mi się, że robienie audiofilskiej biżuterii ma wielki sens. Pochłaniało to ogromne ilości czasu z racji w całości ręcznej roboty. Audeos oferuje np. zaplatany identycznie jak Skevoria model Silver 8S w długości 5m za 8899 zł. I to bez personalizowanych wtyków w drewnie. Logicznym więc jest, że przy tak wielkim nakładzie pracy koszt będzie wysoki.

      Pozdrawiam serdecznie.

  4. Pozwolę sobie zacytować zaledwie jeden z kilkudziesięciu podobnych wpisów autora dotyczących okablowania.
    Cytuję(pisownia oryginalna):
    „Sama zmiana kabla na lepszy gatunkowo przewodnik wpływa pozytywnie na dźwięk”.
    To się chyba nazywa samozaoranie.

    • Nie. To się nazywa nie bycie krową. Bo tylko krowa nie zmienia poglądów. 🙂

    • Dokładnie mam takie samo wrażenie. Sam kupiłem kiedyś kabel u pana Jakuba, bo zachwalał właściwości soniczne kabli własnej produkcji. Po tym artykule widzę, że dałem się nabrać tak jak inni nabierają się na dużo cięższe pieniądze. A wystarczy od przyjaciół z Kraju Środka kupić jakikolwiek kabel, byleby ładnie wyglądał i pasował kolorystycznie do mebli i sprawa załatwiona 🙂 Jakością wykonania produkty chińskie biją na głowę to co mamy na rodzimym rynku.

    • Zamówił pan z tego co widzę podstawowy AC1 za 269 zł. Jeśli i po zakupie mojego kabla słyszał pan różnicę tak samo jak ja, to „nabrać” daliśmy się wszyscy 🙂 . Natomiast jeśli chińskie kable biją na głowę nasze rodzime produkty, to pozostaje wyrazić ubolewanie z powodu widocznie niezbyt dobrych obecnie produktów. Tym bardziej widzę sens starania się, aby zaoferować jak najlepiej wykonane kable.

    • Powiedziałbym bardziej autosugestii i psychoakustyki, a na czym opiera się właściwie cała branża audiofilska. Mnie ta choroba trzymała dość długo – jak widać po przytoczonym cytacie z recenzji z 2016 roku. Na szczęście po latach robienia pomiarów mam to już za sobą. 🙂

    • Ładnych parę kabli sam sobie zrobiłem przez kilka lat z różnymi wtykami ,między innymi Furutecha itd.kilka fabrycznych przewaliłem i zawsze pomiędzy nimi były różnice mniejsze lub większe, słyszalne przezemnie no ale to moje zdanie a dolewając oliwy do ognia stosuje od dawna preparat na złącza Furutecha nanoliquid.

    • Jest też kwestią humoru, tego czy się wyspałeś, jakie masz dziś nastawienie, czy jesteś zmęczony czy wypoczęty i tak dalej. To wszystko wpływa na odbiór muzyki.

      Jeśli testowałeś raz kabel kiedy byłeś ultra zmęczony, a potem następnym razem kiedy byłeś wypoczęty i może nawet jest w hiper dobrym nastroju, to nagle muzyka zaczyna grać 100 razy lepiej, co możesz zrozumieć, że to na przykład kabel poprawił dźwięk, lub kabel się wygrzał.

  5. Ja tam nie wiem, co się zadziało, że tyle lat Pan słyszał, a ostatnio nie. Mi to wygląda na wyparcie.

    • No te „ostatnio” to tak już trwa ładnych parę lat i zaczęło się jeszcze na nieistniejącym już Forum AF 😀 . Ale jestem niesamowicie wdzięczny za tamte wypowiedzi i dyskusje, bo gdyby nie one, nie byłoby impulsu i determinacji, by się wreszcie zacząć w tym kierunku kształcić.

  6. dwie kwestie nie dają mi spokoju.
    Pierwsza. Skoro już Pan nie słyszy różnicy w brzmieniu kabli, to jak Pan zamierza prowadzić dalej bloga o tematyce audio i dźwięku bądź co bądź? A przede wszystkim dla kogo?
    I druga. Jak Pan się w tym odnajduje jako producent okablowania? Przecież świetne (użytkowo) kable, to za stówkę, można na popularnych portalach kupić.

    • Stwierdzenie braku obiektywnego wpływu kabli na dźwięk nie rodzi żadnych negatywnych konsekwencji wobec prowadzenia bloga o audio i dźwięku. Jest wręcz przeciwnie. 🙂

      Natomiast co do drugiej kwestii, też nie widzę tu problemu. Dostaje pan polski kabel, z polską gwarancją, wykonany ręcznie przez prawdziwego pasjonata prowadzącego działalność i płacącego polskie podatki, które w Chinach nie obowiązują. Wiadomo co siedzi w środku, jest to dokładnie pomierzone i przetestowane we własnym studiu, na własnej aparaturze, słuchawkach i realnych scenariuszach użytkowych. Jest to dodatkowa forma wsparcia działalności bloga i cegiełka na jego rozwój, gdzie w przeciwieństwie do klasycznej donacji, w zamian otrzymuje się porządny i sprawdzony produkt.

      Myślę, że to całkiem dobry deal. 🙂

      Oczywiście jeśli ktoś pragnie wspierać mimo wszystko gospodarkę Chin lub po prostu nie stać go na zakup – nie ma sprawy. Na tym polegają zasady wolnego rynku i swobody gospodarczej.

    • ” Jak Pan się w tym odnajduje jako producent okablowania? Przecież świetne (użytkowo) kable, to za stówkę, można na popularnych portalach kupić.” – ale może również sprzedawać estetykę kabla, staranność jego wykonania, dizajn – i przy tym uczciwie pisać o tym, że klient kupuje nie cudowne właściwości dźwiękowe o których fizyka , nomen omen, nie słyszała a wkład pracy aby kabel dobrze wyglądał, wysokiej jakości materiały, jak najlepszą ergonomię i wszystkie inne mierzalne obiektywnie cechy takiego kabla. Ja za takie Fanatum Emmoni SE cenę do 2k pln uznałbym za wartą zastanowienia

  7. Witam Panie Jakubie,

    Krótko od siebie dodam.

    Jako były posiadacz Fannatum Emmoni, Tonalium i Faw Noir Hybrid (aktualnie posiadam).

    Tonalium z tej stawki grał najlepiej, tylko tak jak pisałem, używany był z dap-em na wyjazdach (praca za granicą), stąd ciągłę odpinanie, zwijanie w kłębek, a to się przez przypadek nadępnęło itd. Stacjonarnie nic się z kablem nie działo, na wyjazdy się nie nadawał. Sztywny i sam Producent zalecał nie zginać go zbyt mocno.

    Fanatum Emmoni, super wykonanie. Dźwiękowo fajna barwa, niestety dźwięk chudy. Cena jak pamiętam coś powyżej 2000 zł, czyli plasował się w środku stawki.

    Aktualnie używam tzw. złotego środka czyli nowej wersji FAW Noir Hybrid HPC mk2. Na wyjazdy, do ciągłego odpinania i zwijania kłębek bezproblemowy. Dźwiękowo nie narzekam (fajna barwa i nie gra chudo), może nie jest to Tonalium, ale nie odstaje za mocno i cenowo kosztował coś ok. 1500 zł.

    Pozdrawiam
    Marek

    • Witam serdecznie panie Marku.

      Jak wykazał test, wszystkie trzy kable okazały się grać tak samo. Tym samym wszystkie odczucia były wyłącznie tworem subiektywnym. Najważniejsze jednak że jest pan zadowolony z aktualnego nabytku. I jeszcze raz serdecznie dziękuję za pomoc przy wypożyczeniu Tonalium. Jak się okazało, był to rzeczywiście unikat nad unikatami. 🙂

    • Proszę bardzo 😉

      Aczkolwiek tu się nie zgadzam, że wszystkie kable grały tak samo. Od kabli zasilających, po sygnałowe jak i słuchawkowe różnice występują, które doskonale słychać.
      Tak w ogóle dla mnie kable audio to swego rodzaju korektor do ustawienia pod swój gust (i myślę, że sprzęt pomiarowy nie jest w stanie tego pokazać).
      Jedynie nie można popadać ze skrajności w skrajność (od bardzo tanich po bardzo drogie) tylko samemu znaleźć złoty środek.

      Pozdrawiam serdecznie
      Marek

    • Właśnie na tym polega metodyka pomiarowa na stopniu końcowym panie Marku. Prosta logika: jeśli wszystko doskonale słychać, to znaczy że na aparaturze, która jest wielokrotnie większej czułości niż ludzkie ucho, bez problemu by się takowa różnica ukazała. I tu jest zasadniczy problem, że wykazuje wszystko, tylko nie różnice. Jeśli mikrofony pomiarowe różnic nie wyłapują, to uszy nie mają najmniejszych szans. To wszystko jest tylko w naszych głowach.

      Drugi problem jest właśnie w tym miejscu – kabel nie jest korektorem do ustawiania pod swój gust, choć przez długi czas dopuszczałem do siebie taką okoliczność w zakresie subtelności (wspomniany błąd metodyki i fałszywy mit założycielski). Kabel ma przewodzić sygnał. I tyle. Korektor to korektor i korektorem niezachwianie pozostanie. 🙂

      Może pan opisaną tu metodykę odtworzyć samodzielnie u siebie w domu i sprawdzić samodzielnie. Najprościej na adapterach kablowych + MiniDSP Ears za 1200 zł. Koszt zakupu niewielki, a wiedza i doświadczenie – bezcenne.

    • Ja Panu wierzę, że aparatura nie wykazuje różnic, tylko moje uszy mówią co innego. Tak samo jest z kablami LAN, które są „zero jedynkowe”, a następnie porównać Furutecha 8NCF z Acoustic Revive TripleC. Dwa odmienne światy.

      Ale rozumiem, że są ludzie którzy nie słyszą różnicy między Cardasem czy Van Den Hulem a Nordostem i Albedo, to zakładam że również nie usłyszą różnicy między AKM, a ESS SABRE czy R2R.

    • Nie trzeba mi wierzyć, bo wszystko jest na wykresie. Natomiast pana uszy podlegają określonym zasadom biomechaniki, dlatego „słyszy” pan różnicę, której tak naprawdę nie ma. Moje również, dlatego od paru lat intensywnie weryfikuję to, co kiedyś przysiągłbym, że słyszałem. Mechanizm identyczny, jak przy iluzji optycznej. Tak jesteśmy skonstruowani jako ludzie i po prostu trzeba się z tym pogodzić, a najlepiej zrozumieć, aby nie wpadać cały czas w tą samą pułapkę.

      Kable LAN nie grają, bo nie mają prawa i to też bez problemu da się udowodnić, że jedynki nie są bardziej spiczaste, a zera bardziej obłe. Przykro mi, ale to słuchawki i głośniki mają znaczenie, nie kabelki. Te mają tylko dostarczyć sygnał/dane i tyle, więc co najwyżej liczy się jakość połączeń i ekranowanie. W słuchawkowych zaś to, o czym pisałem w artykule, bo to szczególny przypadek pod kątem trwałości i ergonomii użytkowania, mający przełożenie potem na wygodę.

      Bo różnic nie ma. Nie da się usłyszeć czegoś, czego fizycznie nie ma. Nie zderzy się pan ze ścianą, której nikt przed panem nie postawił, ani nie napije wody, której nie ma w szklance. Jeśli da się, to wchodzimy w tematykę zjawisk paranormalnych i cudów. Same kości DAC również nie mają wpływu na dźwięk, tylko ich implementacja. Zwłaszcza w Sabre, które na evalboardzie zachowuje się inaczej niż u chińczyka na płytce, gdzie notorycznie wywala trzecią harmoniczną i ma tzw. „ESS hump” na IMD, a i tak często niesłyszalny. W przypadku R2R – to stara technika wykonywania układów, ma swoje ograniczenia, ma też swój urok, ale znów: implementacja stopnia wyjściowego.

      Co do Van Den Hula, do dziś nie wiem czy robić artykuł o ich kablach z nano-rurek węglowych za krocie, które dziwnym trafem mają parametry identyczne jak kable do ogrzewania podłogowego. 😉
      https://instalaudio.pl/van-den-hul-carbon-nano-tube-cnt-rca-2×1-0m-przewod-analogowy-rca.html

  8. Test porównawczy jest niepełny – brakuje magicznych kabli sluchawkowych marki Sulek za 40 000 zl 😉
    Pozdrowienia dla autora bloga i gratuluje wytwalosci!

    • Za tyle to obawiam się, że byłby już pozew. 😀

      Dziękuję ślicznie i do następnych ciekawych artykułów.

  9. Właściwie, to dobrze, że się Pan ostatecznie skalibrował, jako osoba nie słysząca różnicy w brzmieniu okablowania. To bardzo wyraźny drogowskaz dla wszystkich potencjalnych czytelników, tą różnicę słyszących, by omijać pański blog szerokim łukiem.
    Jednocześnie jest jeszcze kwestia całej pańskiej spuścizny, że tak to ujmę, Należy przyjąć, że do czasu zmiany poglądów jak to Pan określił, to bzdury pisane pod wpływem autosugestii, jak Pan to przyznał.

    • Ale co tu jest do słyszenia, skoro nie ma żadnych różnic i wykazane to zostało obiektywnie 😀 . Niemniej nie ma problemu, w nadchodzącym artykule o Audionum specjalnie dla pana posłucham tego kabla. Nie wiem w sumie po co, ale widocznie jest takie zapotrzebowanie. 🙂

    • Nie rozumiem pawczyk. Piszesz o wyparciu a tobie nawet przez myśl nie przechodzi że twój umysł sam w tym może uczestniczy, serio? Ktoś tu stara się prowadzić merytoryczną dyskusję więc zamiast oceniać z góry tak dosłownie to może daj sobie szansę? Jest masa możliwości by samemu to stwierdzić, chociażby ślepy test. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie by takowy wykonać prawda? Skoro nauka Cię nie przekonuje to zrób to po prostu po „chłopsku”. W końcu to nic nie kosztuje. Wystarczy poprosić osobę postronną o pomoc a ty masz tylko słuchać. Będziesz wiedział czy standardowy kabel jest gorszy od tego za grube pieniądze 🙂 .

  10. Niemniej nie ma problemu, w nadchodzącym artykule o Audionum specjalnie dla pana posłucham tego kabla.

    Ale po kiego? Kiedyś słyszeliśmy, a teraz nie słyszymy. Nie ma co się męczyć. Zresztą powyższy test wykazał niezbicie, że każdy kabel gra tak samo i za określoną cenę pozostają wyłącznie kwestie użytkowe. Sprawa jest definitywnie załatwiona.

    • Zawsze staram się iść na rękę tak klientom, jak i czytelnikom. Test wykazał może i niezbicie, ale jeśli mimo wszystko jest potrzeba posłuchania, to i się posłucha. 🙂

      Natomiast co do grania, mogę przygotować kabel który będzie poważnie zmieniał brzmienie słuchawek. Po prostu daje się do środka moduł RLC dopasowany pod konkretne słuchawki. DIYAH robi takie w formie modułowych adapterów i publikuje nawet schematy. Jest to nic innego jak zrobienie w kablu mikro-zwrotnicy. Tylko że to już nie jest kabel, a – no właśnie – zwrotnica.

      Jak widać, ten temat jest bardzo interesujący i znacznie głębszy, niż kwestia ceny i ergonomii. Ale to już tematyka bardziej dla pasjonatów, których to interesuje.

  11. Zawsze staram się iść na rękę tak klientom, jak i czytelnikom. Test wykazał może i niezbicie, ale jeśli mimo wszystko jest potrzeba posłuchania, to i się posłucha.

    Tylko co mi jako czytelnikowi po takim posłuchaniu, jak recenzent nie słyszy. To ja powinienem posłuchać.

    • Otóż to, stąd metodyka pomiarowa i weryfikacja. Niemniej bardzo serdecznie dziękuję, bo właśnie podważył pan sens i wiarygodność wszystkich recenzji opisujących dźwięk kabli. Co najwyżej może posłuchać sobie użytkownik i wpaść w pułapkę własnego placebo, lub polegać na rzetelności recenzenta, od którego wymagać należy więcej. 🙂

    • „To ja powinienem posłuchać”, chyba psychologa,
      autosugrstia, autosugestia i jeszcze raz autosugestia, Droższy kable o ładniejszy zawsze będzie lepiej „brzmiał” ale audiofil nie da już wyleczył ale i tak psycholog będzie tańszy od kabli dla frajerów.

  12. Niemniej bardzo serdecznie dziękuję, bo właśnie podważył pan sens i wiarygodność wszystkich recenzji opisujących dźwięk kabli.

    Jakich wszystkich? Ja podważyłem sens i wiarygodność recenzji recenzentów niesłyszących.

    • Wszystkich. Napisał pan wyraźnie, że „Tylko co mi jako czytelnikowi po takim posłuchaniu, jak recenzent nie słyszy. To ja powinienem posłuchać.” sugerując, że recenzent nie jest głuchy wtedy i tylko wtedy, gdy słyszy różnice w kablach. Tych samych, które udowodniłem pomiarowo, że nie istnieją. A więc oczekuje pan słyszenia przez recenzentów rzeczy, których nie ma, w przeciwnym wypadku wracamy do początku i ponawiamy proces, aż uzyska się określony efekt zgodny z oczekiwaniami. Podważył pan tym samym sens i wiarygodność całej branży recenzentów audio oraz przy okazji inteligencję czytelników takich recenzji, przypisując im tzw. cherry picking. Ktoś tu dziś pisał o samozaoraniu… 😀

      EDIT: ze względu na to, że zaczął pan w najnowszych komentarzach przechodzić na argumenty ad personam i pisać jak branżowiec, nie puszczam ich dalej, bo nie ma to sensu.

  13. No i stało się. W końcu po kilku latach terapii antyaudiofilskiej Kuba wyzwolił się z wszystkich fobii. Miło zobaczyć ten cykl artykułów które jednoznacznie stawiają jego osobę i blog po jasnej stronie mocy. A strona ta to właściwie kwintesencja jego bloga czyli:

    1 .Wszystko co prowadzi do słuchawki musi być po prostu dobre dac wzmacniacz czy połączenie ich.
    2. Przejście z domeny elektrycznej w akustyczną daje największe problemy – a jest to właśnie sluchawka i jej jakość czy też strojenie.
    3. Stąd własnie audiofanatyk to po prostu fanatyk ekstremalnie dobrych przetworników elektroakustycznych – czyli słuchawek lub też głośników ale tu w połączeniu z akustyka danego pomieszczenia.

    Znamy się z Kubą od wielu lat – na początku słyszał wszystko opampy kable a nawet kondycjoner- płynął w stronę rykowiska audiovoodo. Jednak zdrowy rozsądek spowodował że jest tu gdzie jest – po stronie obiektywnej jakości audio czego mu gratuluję.

    Cykl tych artykułów znacząco podniósł wiarygodność tego bloga jako opiniotwórczego miejsca w polskim internecie piszącego o audio.
    Gratuluję rozwoju AF i cieszę się że wsparłem Cię w tej drodze.

    PS Michał Talpa – flaszkę to ja mam zamiar z Tobą wypić jeszcze nie jedną marynarzu :).

  14. Z zainteresowaniem zauważam coraz powszechniejszy trend mający zaprzeczyć wpływowi kabli na odbierany przez nas dźwięk, jego brzmienie, tonalność itd. Próbuje się stworzyć przekaz, że osoby odbierające różnice w brzmieniu słuchawek, kolumn, pozostałego sprzętu audio są podatne na marketingowe przekazy, a słyszą różnicę, bo chcą ją słyszeć, muszą ją słyszeć, bo przecież dali się oszukać i zapłacili duże pieniądze za coś, co gra tak samo jak zwykły budżetowy kabel. Jest to interesująca dyskusja, ponieważ próbuje opierać się na pomiarach, które według ich twórców stanowią jedyne naukowe dowody na to, że różnicy nie ma. Czy ktoś z badaczy pomiarowych rozważył możliwość, że jeśli mierzone parametry nie wykazują różnic, to może są one niewłaściwie dobrane?

    Dla przykładu – jeśli za parametr pomiaru jakości wina przyjmiemy pojemność butelki i weźmiemy dwa wina o pojemności 0,75l – takie za 11zł i takie za 999zł i zmierzymy ich pojemność, czy to oznacza, że nie warto przepłacać, bo przecież oba wina mają tę samą pojemność? Jeśli porównamy dwie pizze zrobione w dwóch różnych pizzeriach z tych samych składników, mających tę samą gramaturę, wyglądających identycznie to czy na podstawie pomiaru masy, ilości użytych składników może powiedzieć, że nie ma między nimi różnicy, bo z pomiarów wynika, że są identyczne?

    • Staram się czytać z zrozumieniem co napisałeś, ponieważ niby jest to napisane merytorycznie a jednak nie wychodzi mi to. Niewłaściwe parametry czego? Druga część wypowiedzie(ta porownawcza) też ma się nijak do całości. Cały przykład w ogóle nie ma sensu. Staram się go znaleźć tylko że mi nie wychodzi. Ale wracając do tematu, pisalem tu już komentarz wcześniej i się powtórzę. Co stoi na przeszkodzie zrobić sobie ślepy test? Najlepiej z pomocą osoby postronnej która ma gdzieś audio 🙂 .

    • To nie jest próba stworzenia przekazu, tylko fakty i fizyka. Nie ma czegoś takiego jak niewłaściwie dobrane parametry mierzone. Są one dokładnie tym, co się słyszy (a nawet w większym zakresie). 🙂

      Przykład z winem jest abstrakcyjny i kompletnie nietrafiony. Co najwyżej może symbolizować próbę pomiaru elektrycznego.

    • Przepraszam za może niezbyt adekwatne do materii badania przykłady porównania, ale lepsze nie przyszły mi do głowy 🙂 Sam stałem kiedyś na pozycji, że kable nie mają znaczenia, że kable nie „grają”. No bo kable nie „grają”. Przesłuchałem jednak na przestrzeni lat wiele kabli (interkonektów, głośnikowych, słuchawkowych). Kable służą do połączenia elektrycznego urządzeń elektroakustycznych i odpowiadają jedynie za dopasowanie źródła sygnału i odbiornika, a że operujemy na niskich wartościach prądowych to każdy parametr może mieć znaczenie. Piszę „może”, bo sam takich pomiarów nie robiłem, nie czuję takiej potrzeby. Z punktu widzenia przesyłanego sygnału audio takie parametry jak rezystancja, indukcyjność i pojemność kabla mają wpływ, a co jak pan Jakub zaznaczył w artykule celowo je pominął. Czy aby na pewno słusznie?

    • Tak, pominięcie jest zasadne, gdyż dowód logiczny wskazuje, iż dowolne parametry testowanych kabli w grupie testowej nie wpłynęły na dźwięk uzyskany w słuchawkach, a więc ten, który słyszymy. Musiałby pan bardzo mocno wyskalować wartości takiego kabla, aby ten miał wpływ na dźwięk, tak więc znów wracamy do tego co pisałem o układach RLC. Tylko w takich sytuacjach kabel będzie miał wpływ na dźwięk i jednocześnie przestanie być już kablem, a stanie się zwrotnicą. 🙂

    • Odnoszę wrażenie, że pomiary zostały tak dobrane, aby udowodnić tezę sprzed pomiarów, co się udało.

      Pomierzono parametry nie mające wpływy na sygnał audio, a nie sprawdzono wpływu parametrów RLC kabla na sygnał audio w torze elektrycznym, a przecież to właśnie one mogą: wpływać na przesunięcia fazowe, powodować tłumienie wysokich częstotliwości czy zmieniać impulsową odpowiedź sygnału. Hmmm…

      Wpływ indukcyjności na sygnał impulsowy objawiać się może opóźnieniami czy rozmyciem transjentów. Wysoka indukcyjność może tłumić sygnał powyżej 10 kHz, co wpływa na klarowność i przestrzeń w nagraniu. Wpływ impedancji kabla między źródłem a odbiornikiem, szczególnie może być zauważalny przy słuchawkach o niskiej impedancji.
      Ignorowanie pomiaru RLC to luka metodologiczna. W pomiarach pominął pan to co my słyszymy uszami. Uszami nie miernikami!

      Nie zostały wykonane testy różnicowe (wejście vs wyjście), bo uznał je pan za rzadko stosowane, a w przypadku słuchawek to prawie wcale. Test różnicowy to najbardziej bezpośrednia metoda wykrycia wpływu kabla na sygnał – pokazuje zmiany w widmie, dynamice i transjentach. Brak takich testów oznacza, że nie sprawdzono wpływu kabla na integralność sygnału np. czy nie dochodzi do zniekształceń impulsowych.

      Absolutnie nie chcę negować pana wysiłku i rzetelności wykonanej pracy, podziwiam to, jak i resztę artykułów, ale z jednej strony podchodzi pan do trudnego tematu, z drugiej pomija pan elementy różniące poszczególne kable i na pewno mające wpływ na przesyłany sygnał. Ogranicza się pan przy tym do jednej konfiguracji.
      Temat na pewno fajny i może znajdzie się ktoś kto będzie chciał uzupełnić zebrane przez pana dane.

    • Desperacka próba obrony Częstochowy panie Mariuszu. Wszystko opisałem w tekście i wynika to samo z siebie jako dowód logiczny. Nic nie trzeba uzupełniać ani dodatkowo badać, bo zostało to już wykazane. Tak więc to ja przepraszam, ale zdaje się iż nie wie pan co pisze. 🙂

      Natomiast w żadnym wypadku nie uważam, aby moja praca czy rzetelność zostały podważone. Tym bardziej, że parametry kabli sobie na boku pomierzyłem dla ciekawości oraz sprawdziłem przy jakiej skali wartości miałyby one szansę na wpłynięcie na dźwięk. Co do innych metod, takich jak różnicowa, są one wykonywane przez Audio Science Review i tam też bym odsyłał jako uzupełnienie tematyki.

    • Niczego nie bronię, nie moje zabawki, nie mój cyrk. Panie Jakubie, w tekście podkreśla Pan chęć zachowania transparentności i równych zasad dla wszystkich producentów. Tymczasem w artykule zostały przedstawione wyłącznie wyniki tych pomiarów, które nie wykazują różnic. Z kolei inne pomiary, które jak Pan wspomniał zostały wykonane „na boku” nie zostały upublicznione. To budzi pytania o konsekwencję przyjętej metodologii.

      Zastanawia mnie również sytuacja z firmą NAC, której przedstawiciel, Pan Daniel, pierwotnie wyraził chęć udziału w testach. Mam wrażenie, że skoro nastawienie do tematu było z góry jednoznaczne, mógł uznać, że dostarczanie kabli nie miało sensu, skoro ich wpływ na dźwięk został w zasadzie odrzucony jeszcze przed przystąpieniem do badań.

    • Ależ broni pan, wręcz do oporu 🙂 .

      Każdy kabel został przetestowany dokładnie w ten sam sposób za pomocą tej samej, opisanej metodyki i tego samego opisanego sprzętu, które zostały już wcześniej wykorzystane parokrotnie w innych artykułach. Nie mógł być przetestowany w inny sposób. Zarzuty są więc bezzasadne.

      Desperacja obawiam się jest aż nadto widoczna panie Mariuszu. 😀 Były już sugestie o oszustwie, były sugestie o nieprawidłowo wybranej metodzie pomiarowej, teraz jest próba sugerowania ustawienia testu pod tezę. Jednocześnie nie mając pojęcia o tym co zostało w teście pokazane oraz o wartościach potrzebnych do wywołania zjawisk, na które się pan powołuje. W wygodny sposób zostało jak widzę zignorowane też to, że wskazałem inny portal, który wykonywał pomiary innymi metodami i tam również nie wykazano żadnego wpływu na dźwięk. Teraz jak widzę próbuje pan na powrót forsować kwestię parametrów elektrycznych, które jak widać po teście okazały się kompletnie nieistotne dla dźwięku generowanego przez słuchawki. Nie ma problemu aby podać np. rezystancję każdego kabla i jego parametry, choć jest to bezcelowe, bo w teście okazało się to nie mieć żadnego znaczenia dla uzyskanych wyników – były to wartości względem nich nieistotne i pomijalne. Jest to tylko wydłużanie na siłę treści artykułu o dane zbędne, których istotność została z automatu skasowana przez test główny.

      Wpływ na dźwięk został ustalony dopiero przez badania i pomiary, które wykonane zostały na sam koniec po uzyskaniu kompletu wszystkich kabli na testy. W recenzjach również testy są wykonywane zawsze na końcu i jest to element standardowy procedur testowych. Na tym zresztą polega istota przyjętej metodyki, inaczej wyniki nie mogłyby być wygenerowane w taki sposób jak pokazałem. Niemniej, pomijając zarzuty skierowane do mnie, zasugerował pan w tym momencie, że producent był ze mną w korespondencji nieszczery i skłamał z obaw o wynik testów. Czyli jednym słowem producent bał się obiektywnej metody testowej. Jest to bardzo dziwna sugestia z pana strony, która każe sądzić, że być może wie pan na ten temat znacznie więcej niż ja oraz udziela się w komentarzach niekoniecznie z neutralnej stopy. Dziwnym trafem bowiem wypożyczenie kabla Tonalium również było blokowane przez inny portal ze względu na obiektywny charakter testów i wybraną metodę pomiarową.

    • „Dla przykładu – jeśli za parametr pomiaru jakości wina przyjmiemy pojemność butelki i weźmiemy dwa wina o pojemności 0,75l – takie za 11zł i takie za 999zł i zmierzymy ich pojemność, czy to oznacza, że nie warto przepłacać, bo przecież oba wina mają tę samą pojemność? Jeśli porównamy dwie pizze zrobione w dwóch różnych pizzeriach z tych samych składników, mających tę samą gramaturę, wyglądających identycznie to czy na podstawie pomiaru masy, ilości użytych składników może powiedzieć, że nie ma między nimi różnicy, bo z pomiarów wynika, że są identyczne?”

      Jeśli miałyby być te sytuacje analogią do kabli audiofilskich to trzeba by mówić raczej o sytuacjach gdzie taka sama treść – muzyka, wino, pizza – zmienia swoją jakość pod wpływem kabla, butelki, restauracji. Czyli „Majteczki w kropeczki” brzmią lepiej na kablu za 3k niż tym za 100zł, wino porzeczkowe mojej babci w butelce po żytniej gorzej smakuje niż dokładnie te same wino, ale nalane z flaszki po Veuve Clicquot, a dokładnie taka sama pizza inaczej smakuje w „Hot-Dog, Zapiekanka i Pizza „U Wojtka” a inaczej w „Sappori dolce vita primo gusto pizza italiani” z gwiazdką miszelina.
      To jak twierdzić że sekunda na Casio za 15$ jest inną sekundą niż na Vacheron Constantin

    • W nawiązaniu do polemiki:
      Matrix napisał:
      „Dla przykładu – jeśli za parametr pomiaru jakości wina przyjmiemy pojemność butelki i weźmiemy dwa wina o pojemności 0,75l – takie za 11zł i takie za 999zł i zmierzymy ich pojemność, czy to oznacza, że nie warto przepłacać, bo przecież oba wina mają tę samą pojemność? Jeśli porównamy dwie pizze zrobione w dwóch różnych pizzeriach z tych samych składników, mających tę samą gramaturę, wyglądających identycznie to czy na podstawie pomiaru masy, ilości użytych składników może powiedzieć, że nie ma między nimi różnicy, bo z pomiarów wynika, że są identyczne?”

      Zastanawiałem się nad tym metaforycznym porównaniem kabli (przez Matrixa) do wina i pizzy w formie zadań tekstowych. Szukałem w tym sensu i logiki i nijak mi to nie wychodziło. Zadawałem sobie pytanie: Co ma piernik do wiatraka? Tantaradei podał na tacy na czym polega filozofia „grających kabli” i zarazem wyręczył mnie w udzielaniu odpowiedzi na zadane przez Matrixa pytania. Cóż mogę do tego dodać? Chyba tylko to, że sam bym tego lepiej nie ujął.
      Cytat:
      Jeśli miałyby być te sytuacje analogią do kabli audiofilskich to trzeba by mówić raczej o sytuacjach gdzie taka sama treść – muzyka, wino, pizza – zmienia swoją jakość pod wpływem kabla, butelki, restauracji. Czyli „Majteczki w kropeczki” brzmią lepiej na kablu za 3k niż tym za 100zł, wino porzeczkowe mojej babci w butelce po żytniej gorzej smakuje niż dokładnie te same wino, ale nalane z flaszki po Veuve Clicquot, a dokładnie taka sama pizza inaczej smakuje w „Hot-Dog, Zapiekanka i Pizza „U Wojtka” a inaczej w „Sappori dolce vita primo gusto pizza italiani” z gwiazdką miszelina.
      To jak twierdzić że sekunda na Casio za 15$ jest inną sekundą niż na Vacheron Constantin

  15. Prawie 20 lat temu na studiach na ELCE na PW chodziłem na zajęcia do pana Nykiela (w audiofilskim światku był znany ze swojego DACa). I tam na jednych zajęciach „słuchaliśmy” 5 „audiofilskich” kabli. Pan Nykiel wcześniej pomierzył impedancję każdego kabla. „Słychać” (moim zdaniem zmiana była na minus) było tylko jeden, ten, który pod tym względem odbiegał od pozostałych, działał trochę jak cewka wstawiona między kolumnę a wzmacniacz.

    • Bo dokładnie tylko w takich warunkach kabel może wpłynąć na dźwięk. Znajomy również przeprowadził taki eksperyment i potwierdził pana obserwacje.

  16. Przeciez to widac ze pawlacz i matrix sa naslani przez producentow. Audiojanuszexy zostali wyjasnieni i teraz brna w zaparte bo fanatyk napisal prawde i zmierzyl ze czegos nie ma mimo ze sam tokiedys slyszal.Teraz jada go jak szmate bo chlop w przeciwienstwie do nich jest uczciwy. Zal patrzec na ten cyrk.

    • Jestem zwykłym konsumentem. Nikt mnie nie nasyłał. Nie mam nic wspólnego z żadnym producentem.

  17. Ten caly ryka też się sprul jakby sam te pazdzierze tonalinium robił xd
    Wszyscy po jednych pieniadzach.

    • Zoltar, napisałeś : „Ten cały ryka też się spruł jakby sam te paździerze tonalinium robił” .
      Też mi to przez myśl przeszło. Najtrafniej tego Rykę opisał pan Marceli na fb Tonu Składowego. Najbardziej podobała mi się opinia o ciągle wyostrzającym się słuchu tego delikwenta i określenie jego „powołania” jako: „Szaman, bajkopisarz i fantasta”
      Strzał w 10!

  18. Może Pan panie Jakubie nie publikować, mam to w nosie.
    Tacy goście jak Zoltar, czy Kmicic, to będzie teraz pański target. Niech Pan się dobrze przyjrzy.
    To dla takich ludzi jak to powiedział pański mentor: „Cykl tych artykułów znacząco podniósł wiarygodność tego bloga jako opiniotwórczego miejsca w polskim internecie piszącego o audio.”

    • pawczyk, czyżbyś się uważał za „bardziej opiniotwórczy target” niż ja albo Zoltar? Następny „Narcyz” z wybujałym ego? Co ty tu takiego merytorycznego wniosłeś? To że słyszysz jak kabel gra i „poszerza ci się scena” przy jednym kablu a przy użyciu drugiego „zmniejsza ci się zakres wyrazistości niektórych instrumentów, ale za to kanwa nie jest sucha i basy wrażliwsze”, to twoja sprawa. Nikt tego nie negował. Skoro „słyszysz” to zapewne tak jest, ale twój nachalny atak i próba robienia z kogoś oszusta, nierzetelnego recenzenta na niczym się nie znającego i umniejszanie jego kompetencji przy jednoczesnym dewaluowaniu znaczenia bloga tej osoby, to grube przegięcie. Czy ty naprawdę uważasz, ze próba przekazywania swoich „racji” w sposób jaki uskuteczniasz jest „merytoryczną opinią”? Dziwię się Jakubowi, że mimo jak jawnie mówisz „gdzie masz jego publikowanie twoich postów”, że je w ogóle publikuje. Widocznie traktuje cię poważniej niż ja, mino że próbujesz z matrixem „po nim jechać” jak po łysej szkapie. Dziwię się, że w ogóle z wami dyskutuje. Przez swoje zacietrzewienie, nawet tego docenić nie potraficie.

    • Tylko nie zapomnij pawlacz przeprosic wlasciciela sklepu ze probowales ale nie wyszlo xd

  19. Drodzy wierni. Przecież to jest proste, nie wymaga nawet wyższej matematyki czy innych nauk ścisłych. Ślepy test taki z prawdziwego zdarzenia. Podpowiem że można go wykonać samodzielnie w domu. Przecież super kabel za grube pieniądze powinno dać się usłyszeć natychmiastowo bez żadnych ceregieli. W końcu powinien wyczyniać cuda z sceną czy też wpływać na cały przekaz. Nawet nie trzeba będzie się zastanawiać prawda? Nie trzeba będzie się wsłuchiwać prawda? Różnica powinna być kolosalna! Prawda? 🙂 To nie jest teoria płaskiej ziemi gdzie wyznawcy uważają że na granicach dysku czatuje cała armia świata gotowa zabijać za tajemnicę.

    • Dokładnie to akuratnie robię. Kupiłem z drugiej ręki Sennheiser HD800 ze stockowym kablem + możliwość zakupienia drugiego kabla, który ma niwelować wyższe i ocieplać niższe tony. I mimo, że nie powinienem słyszeć różnicy, bo pomiary przecież pokazują, że jej nie powinno być, to ja nieszczęsny słyszę i w ciemno powiem który jest stockowy, a który droższy dorabiany. I mimo, że ja nieszczęsny słyszę czego słyszeć nie powinienem to o zgrozo bardziej odpowiada mi kabel stockowy. I ja naiwny podatny na marketingowy bełkot czekam obecnie na dwa inne kable do przetestowania, więc będę marnował swój czas na to by porównać kabel stockowy z innymi. I nie daj Boże, gdy usłyszę różnicę, bo to będzie sygnał by iść do lekarza, nie wiem czy laryngologa czy psychiatry 🙂

  20. Panie Matrix, pisałem już pawczykowi, że skoro słyszycie to widocznie tak jest. Dlaczego słyszycie? No to już faktycznie niech się wypowiadają psycholodzy i laryngolodzy. Osobiście wierzę w to że słyszycie jak kable grają … serio. Skoro jest wam z tym dobrze i czujecie się z tego powodu szczęśliwsi, to raczej dobrze. Wierzę też w to, że czekasz na dwa inne kable, które odmienią twoje życie. Życzę ci naprawdę (szczerze) satysfakcji z ich używania i przekonania że właściwie zainwestowałeś pieniądze. Nie zauważyłem, aby ktoś tu na blogu wysyłał cię do psychiatry, ale skoro sam na to wpadłeś, to też twoja sprawa. Ogólnie – jest git.;)

    • Jeśli dopisać jedno zero to tak, 3500 zł 🙂 . Nie udało się wypożyczyć droższego. Ale jeśli ktoś posiada droższy kabel, z chęcią powtórzę test, bo przy AD1 to jest moment, a posiadam cały czas jeszcze chyba z 2 kable które brały udział w teście. Zwłaszcza, że w oparciu o wyniki już istniejące, dowolny kabel już zmierzony będzie tu jedynym wymaganym punktem odniesienia, nawet stock.

  21. A ja miałbym prośbę aby ten artykuł rozszerzyć jeszcze o kable które teoretycznie uważane są za kiepskie. Osobiście nigdy nie miałem przyjemności, jeśli można to tak nazwać, słuchania sprzętu na kablu droższy niż 50 zł za sztukę. Zdarzyło mi się natomiast wymieniać kabel fabryczny w słuchawkach kosztujących te kilka stówek. Robiłem to w creative aurvana live, audio-technica sr50bt (słuchawki BT, ale z gniazdem Jack i mam tu na myśli kabel fabryczny) oraz z Sennheiser HD 555. Na temat creative była bardzo powszechna opinia i ogólnie był to bardzo popularny temat żeby robić recabling bo faktycznie to co tam było oryginalnie miało żyły grubości włosów. Miałem dwie pary do porównania aby wyeliminować adaptacyjność i nawet moja dziewczyna, obecna żona, podchodząc do tematu z należytą dozą sceptycyzmu oraz zainteresowaniem wynikającym raczej z rozsądku, stwierdziła że słuchawki z wymienionym kablem grają lepiej niż słuchawki z kablem oryginalnym. Czy to była tylko głośność, dzisiaj już nie wiem szczególnie po przeczytaniu tego artykułu. W Sennheiserach już za to mogę jednak z dużą pewnością stwierdzić że różnicy nie było. W przypadku audio-techniki różnica była, co było możliwe do zarejestrowania właśnie przez przepięcie się na inny kabel w trzy sekundy. Tutaj znowu oryginalny kabel miał grubości włosów. Po tym przy długim wstępie już wyjaśniam o co chodziło w pierwszym zdaniu tego komentarza. Z chęcią zobaczyłbym czy kabel dowolnego producenta o cenie większej niż 10 zł za metr, a mniejszej niż 30 zł za metr, gra zauważalnie inaczej niż fabryczny przewód, gruby niczym masło rozsmarowane na zbyt dużej ilości chleba niczym życie Bilbo Bagginsa.

  22. TOTALNA KOMPROMITACJA.

    Zrób test hifiman he1000 vs sony za 100zł i udowodnij ,że te pierwsze grają lepiej i mają lepszą scenę, lepszą separacje i większość ilość detali. Nie udowodnisz bo się nie da.

    Piszesz recenzje ze słuchu, a teraz mierzysz coś , nie wiadomo do końca co i dajesz jakieś wykresy.

    Muzyka w słuchawkach to niezliczona ilość harmonicznych a nie prosty wykres odpowiedź impulsowej.
    Jeżeli by było tak jak piszesz to każdy sprzęt grałby dokładnie tak samo.

    Czekam na test DVD manta vs średniej jakości CD i jakiś wykres. Zapewne wyjdzie dokładnie to samo.

    Oczywiście każdy transport to też dokładnie to samo bo zera i jedynki…..

    • Myślę, że określenie „totalna kompromitacja” nie tyczy się treści mojego artykułu. Ale do tego zapewne dojdziesz na spokojnie sam po wnikliwszej lekturze i analizie tego, co komentujesz i w jaki sposób. 😉

    • Pawełek, ty nie czekaj na testy „DVD manta” tylko zakup sobie do niego „kondycjoner” polecany przez pana Rykę za 3500 PLN (w wersji standard) i podłącz tą „Mantę” przez wspomniane urządzenie do obojętnie jakiego monitora (oprócz CRT) i będziesz odbierał obraz w jakości 4k. Ten kondycjoner prądu nie tylko sprawi, że usłyszysz „prawdziwy dźwięk”, ale przetrze ci kurz z monitora no i dodatkowo wytrze ci z kurzu okulary. Co ty tu piszesz o jakiejś „totalnej kompromitacji”? Czyjej? Twojej?
      Piszesz:
      „Muzyka w słuchawkach to niezliczona ilość harmonicznych a nie prosty wykres odpowiedź impulsowej.”
      Co to oznacza? To zdanie nie ma ani ładu, ani składu. Mama cię nie kochała , czy co? A może za bardzo się podnieciłeś? Weź się chłopie zastanów zanim napiszesz coś na temat „TOTALNEJ KOMPROMITACJI”

  23. O Boże, wypowiedź użytkownika Paweł od razu mi się skojarzyła z nazwą pewnego zespołu The Bill. Czyli co do naszego ucha dolatuje milion świergotliwych harmonicznych osobno? Podpowiem – no nie, dolatuje jedna fala, którą można na te harmoniczne rozłożyć a ich suma daje właśnie taki a nie inny jej wykres.

    Dalej dużo sprzętów gra tak samo czyli po prostu dobrze – takie mamy czasy. Jedyna różnica to przetwornik elektromechaniczny (jak ktoś woli elektroakustyczny) czyli albo:
    1. Słuchawka,
    2. Zespół głośnik plus pomieszczenie,

    Tu piszesz, jak właśnie ktoś z ograniczoną możliwością czytania tekstu ze zrozumieniem, w tekście o kabelkach podając przykład różnicy pomiędzy różnym słuchawkami. Oczywiste jest, że będzie różnica między dwiema różnymi parami słuchawek, a co wynika z wykresów tonalnych. Natomiast tutaj AF pisze o kablach, czyli miedzi. A co ma miedź do muzyki? To tylko przewodzi.
    Gratuluję samozaorania się.

  24. Po zapoznaniu się z tą recenzją zamówiłem u Pana kabel Audionum. Chciałem po prostu dobrze wykonany kabel, skoro dźwięk i tak będzie taki sam. Jakie było moje zdziwienie, gdy po podpięciu moje Arye Organic zaczęły grać zupełnie inaczej, niż na stockowym kablu od Susvary. Nabrały basu, ale straciły na czystości w wyższych rejestrach. Pomyślałem sobie, że to muszą być jakieś majaki skoro pomiary jasno wykazują, że różnic pomiędzy kablami nie ma.

    I tak korzystałem z Pana kabla przez ostatnie kilka miesięcy aż przypomniałem sobie o kablu od Susvary. Po ponownym przetestowaniu nie byłem już zaskoczony wnioskami wynikającymi z różnicy brzmienia.

    Dzisiaj posiadam już dwa kolejne znacznie droższe kable i według mnie każdy z nich znacznie się od siebie różni.

    Choć moja przygoda z audio zaczęła się już wiele lat temu, to nie mam wystarczającej wiedzy, aby móc wytłumaczyć dlaczego Pana pomiary nie są zgodne z moimi odczuciami. Psychologię pozwolę sobie w tym przypadku odłożyć na bok, gdyż zamawiając Pana kabel naprawdę wierzyłem (a przynajmniej chciałem wierzyć), że różnic nie doświadczę. Być może dwuwymiarowe wykresy to za mało i ilość parametrów do faktycznego zmierzenia fali jest większa, niż się pozornie wydaje. Nie mam pojęcia.

    Na koniec pozwolę sobie przywołać przykład odświeżania ekranu w monitorach. Gdy wchodziły monitory z odświeżaniem na poziomie 120/144hz, to znaczna część publiki twierdziła, że to zwykły scam, bo przecież ludzkie oko widzi tylko w 24fps. Posiadając wtedy 120hz monitor nie miałem wątpliwości, że różnica w płynności jest odczuwalna.

    Mam świadomość, że temat audio i video nie musi się pokrywać, i tylko dziele się swoimi przemyśleniami. Jeśli ktoś nie słyszy różnicy przy różnych kablach, to niech się cieszy muzyką i pozwoli cieszyć się muzyką również tym, którzy tę różnicę słyszą. I wzajemnie 🙂

    • Panie Damianie, dziękuję za komentarz i zaufanie przy zamówieniu przewodu. 🙂

      W kwestii technicznej: monitory 144 Hz to fizycznie mierzalna liczba klatek na sekundę rejestrowana przez każdą fotodiodę, podczas gdy w kablach przy płaskiej impedancji Arya Organic (ok. 16 Ω) przewód o długości 1,5 m fizycznie nie może zadziałać jak korektor pasma (czyli podbić basu i uciąć góry) bez drastycznego uszkodzenia żył lub posiadania w sobie elementów dyskretnych. Mózg w percepcji zmysłowej płata figle każdemu z nas i dlatego jedyną obiektywną metodą weryfikacji takich zjawisk pozostaje ślepy test (ABX) z wyrównaniem głośności lub test pomiarowy na stopniu wyjściowym.

      Skoro posiada Pan te dwa znacznie droższe kable – proponuję prosty, otwarty eksperyment:
      Jeśli ma Pan ochotę, proszę podesłać je do mnie na warsztat pomiarowy. Zmierzę w laboratorium ich parametry RLC, odpowiedź impulsową oraz wpływ na pasmo przenoszenia w porównaniu z przewodem Audionum i stockiem – dokładnie tak jak zrobiłem to w artykule. Wyniki opublikujemy czarno na białym w nowej publikacji. Pokrywam oczywiście koszty przesyłki powrotnej.

      Co Pan na to? 😉

  25. Przykład z częstotliwościami odświeżania matryc monitorów był przeze mnie nienajlepiej dobrany do tej dyskusji, ale miał przedstawić sytuację w której wyraźnie zauważałem różnicę, a część publiki to wręcz wyśmiewała.

    Zdaję sobie sprawę, że ślepy test ABX byłby w tym przypadku wskazany, ale moim celem nie jest nikogo przekonać do mojej racji, a raczej zachęcić do własnych testów.

    Skoro komentarz zamieściłem pod wielkim testem kabli, w którym jeden z nich już jest, a drugi jest stockowym kablem hifimana, to nie wydaje mi się, aby testy miały tym razem wykazać jakąkolwiek różnicę.

    Zaś w moich już wielokrotnych odsłuchach jestem w stanie scharakteryzować każdy z 4 posiadanych przeze mnie kabli. Różnice zanikają, kiedy jestem zmęczony. Z dwóch najdroższych wygrał trzykrotnie tańszy, który idealnie wpasował się w mój zestaw i zakończył dalsze poszukiwania.

    Nie zamierzam podważać pomiarów, ani kwestionować cudzych opinii. Dzielę się swoją i jestem szczęśliwy, że każdy może mieć własną 🙂

    Jedynym domysłem jest prawdopodobieństwo występowania różnic niemierzalnych na naszym dotychczasowym poziomie wiedzy o dźwięku. Ale ja na tym kompletnie się nie znam, więc nic już więcej nie wymyślam.

    Życzę Wszystkim jak najprzyjemniejszych chwil z naszą miłością jaką jest Muzyka, niezależnie od posiadanego sprzętu i Serdecznie Pozdrawiam!

    • Panie Damianie, pełna zgoda co do jednego: najważniejsza w tym wszystkim jest po prostu muzyka i satysfakcja ze złożonego toru. 🙂

      Jedno zdanie z Pana wypowiedzi jest jednak kluczowe i doskonale tłumaczy to zjawisko:

      ❝ Damian napisał(a):

      „Różnice zanikają, kiedy jestem zmęczony”.

      To podręcznikowy dowód na to, jak ogromną rolę odgrywa aparat słuchu i bieżąca percepcja mózgu, a nie fizyczna modulacja fali w przewodzie. Pomiary sygnałów elektrycznych w paśmie akustycznym nie są tajemnicą – to czysta, policzalna fizyka. Natomiast to, jak nasz mózg to odbiera, nazywa się psychoakustyką.

      Cieszę się, że znalazł Pan zestawienie, które daje Panu pełną frajdę z odsłuchów. Dziękuję za kulturalną wymianę zdań i również życzę samych udanych sesji muzycznych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *