Meze Audio wprowadza do swojej oferty najnowszy model słuchawek IEM o nazwie ASTRU, które rzucają wyzwanie dominacji skomplikowanych układów wieloprzetwornikowych i stawiając na purystyczne podejście do dźwięku.
No i przy okazji pokazują, że miniaturowe korpusy turbosprężarki mają więcej zastosowań, niż tylko w świecie samochodów.

Serce ASTRU z tytanu i złota
W przeciwieństwie do rynkowego trendu upychania dziesiątek przetworników armaturowych w jednej obudowie, Rumuni zdecydowali się na dopracowany do granic możliwości pojedynczy przetwornik dynamiczny o średnicy 10 mm. Jest to zatem podejście, w którym za rozdzielczość i separację odpowiada nie liczba źródeł dźwięku, a dopracowana inżynieria materiałowa. A dokładniej jeden punkt generowania dźwięku via pojedyncza tulejka. Jak bardzo dopracowana jest to konstrukcja – oczywiście na to pytanie odpowiedzieć może jedynie ewentualny pomiar w równie ewentualnej recenzji, ale ich materiały prasowe są tutaj bardzo hurra-optymistyczne.






W Meze Audio ASTRU dostajemy wielowarstwową kompozytową membranę, której kopułka składa się z ponad 80 ultracienkich warstw złota. Proces ich nakładania trwa 48 godzin i odbywa się w warunkach próżniowych metodą napylania magnetronowego. Całość osadzono na podstawie z polimeru PEEK i połączono z warstwą tytanu. Taka hybryda materiałów ma zapewniać sztywność niezbędną do błyskawicznej reakcji na transjenty przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego, ciepłego charakteru dynamika.
Obudowy CNC + pełne wyposażenie
Meze nie poszło na skróty również w kwestii wykonania. Obudowy ASTRU są precyzyjnie wycinane metodą CNC z bloków czystego tytanu, a proces ich galwanizacji i wykańczania zajmuje do siedmiu dni dla jednej pary. Ergonomia, tradycyjnie dla marki, została postawiona na bardzo wysokim poziomie, co ma gwarantować komfort podczas długich sesji odsłuchowych.



Rzeczywiście, podczas testów modelu Alba, nie przypominam sobie, abym narzekał na wygodę, choć dokanałówek jako takich nie do końca lubię (ergonomia + ryzyko zdrowotne).
W zestawie, oprócz samych słuchawek, znajdziemy bogaty pakiet akcesoriów:
- Przewód zbalansowany z wtykiem 4,4 mm i elementami z anodowanego aluminium.
- Adapter z 4,4 mm na 3,5 mm.
- Zestaw pięciu par silikonowych tipsów (XS-XL).
- Dwa etui: wytrzymałe podróżne oraz eleganckie wykonane ze skóry PU.
Specyfikacja i dostępność
Słuchawki legitymują się pasmem przenoszenia 5 Hz – 35 kHz przy impedancji 32 Ω i dużej skuteczności 111 dB. Czyli jak sądzę nie będzie żadnego problemu z napędzeniem ASTRU z praktycznie czegokolwiek.


Meze Audio ASTRU mają pojawić się w sprzedaży w kwietniu 2026 roku. Choć producent pozycjonuje je jako model flagowy, podkreśla jednocześnie, że ich cena ma być bardziej przystępna niż w przypadku absolutnego high-endu, co może namieszać w segmencie premium IEM. Czy tak się stanie? Czas pokaże.
ASTRUlogowie zapowiadają zatem nam miesiąc Meze. Populacja słuchawek IEM zwiększa się.
Dane techniczne:
- Przetwornik: Dynamiczny 10 mm
- Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 35 kHz
- Impedancja: 32 Ω
- Czułość: 111 dB SPL/mW @ 1 kHz
- Złącze: 2-Pin
- Waga: 13,4 g
Źródło: Audio Klan, opracowanie własne



