Czy kable zasilające mają wpływ na dźwięk?

W obiegowych opiniach segmentu audiofilskiego regularnie pojawiają się tezy przypisujące ostatnim dwóm metrom przewodu zasilającego zdolność do modelowania równowagi tonalnej, poszerzania sceny dźwiękowej, utwardzania basu, pogłębiania czerni tła czy operowania w przestrzeni fizyki kwantowej. Jednocześnie standardowym listwom komputerowym i układom stabilizacji napięcia zarzuca się drastyczną degradację dynamiki oraz wprowadzanie słyszalnych zniekształceń, na co lekarstwem mają być oczywiście te drogie, audiofilskie.

Z punktu widzenia klasycznej elektrotechniki i teorii obwodów twierdzenia te budzą fundamentalne wątpliwości. Sygnał akustyczny opuszczający przetwornik cyfrowo-analogowy lub wzmacniacz nie jest bezpośrednio modulowanym prądem sieciowym pobieranym ze ściany. Zanim energia z sieci 230 V / 50 Hz trafi do stopni wzmacniających, przechodzi przez układ zasilacza (transformator sieciowy lub impulsową przetwornicę SMPS), mostek prostowniczy, rozbudowaną baterię kondensatorów filtrujących oraz precyzyjne stabilizatory liniowe (szynę prądu stałego DC). Zasilacz stanowi fizyczną barierę separującą stopnie analogowe od parametrów linii zasilającej.

Aby rozstrzygnąć tę kwestię bez odwoływania się do subiektywizmu i zawodnej pamięci słuchowej, przeprowadziłem kompleksową weryfikację metrologiczną. W kontrolowanych warunkach pomiarowych zestawiono standardowe akcesoria przemysłowe z dedykowanymi rozwiązaniami klasy hi-end, weryfikując ich realny wpływ zarówno na parametry elektryczne wyjścia wzmacniacza, jak i na rzeczywiste pasmo akustyczne rejestrowane na sztucznym uchu.


Notatka redakcyjna: Artykuł przeszedł autorską optymalizację merytoryczną. Usunięto archiwalne odniesienia, cytaty zewnętrzne oraz dygresje środowiskowe, koncentrując treść w 100% na elektrotechnice zasilania, metrologii laboratoryjnej oraz weryfikacji pomiarowej toru audio.

 

Konstrukcja toru pomiarowego i badana aparatura

Wiarygodność weryfikacji metrologicznej zależy od czułości i powtarzalności środowiska testowego. Zastosowane stanowisko pomiarowe zostało skonstruowane w oparciu o komponenty charakteryzujące się wybitnie niskim poziomem szumów własnych oraz znikomymi zniekształceniami nieliniowymi, znacznie przewyższającymi próg percepcji ludzkiego słuchu:

  • Słuchawki referencyjne: Austrian Audio Hi-X60 (egzemplarz skalibrowany akustycznie).
  • Interfejs rejestrujący i przetwornik: Motu M4.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: Sabaj A20h (układ w pełni zbalansowany, 4x TPA6120A2) oraz Topping L70 (moduły NFCA o laboratoryjnym THD+N).
  • Środowisko programowe i akwizycji danych: Arch Linux, ALSA, zautomatyzowane procedury pomiarowe w domenie cyfrowej.

 

Zestawienie badanych elementów zasilania

Punktem odniesienia (linią bazową) było standardowe zasilanie przemysłowe: podstawowy kabel zasilający IEC (Adam Hall) podłączony bezpośrednio do standardowego gniazda ściennego QUADRA QR-G2R-F (koszt rynkowy ok. 8 zł) oraz biurowego rozgałęziacza IKEA KOPPLA.

W kolejnych krokach procedury w tor wprowadzano następujące modyfikacje sprzętowe:

  • Listwa przeciwprzepięciowa z filtrem warystorowym: ACAR S10.
  • Zasilacz awaryjny (UPS): Mustek PowerMust 2012 pracujący w dwóch trybach: buforowym oraz z aktywną korekcją napięcia sieciowego (AVR).
  • Dedykowane kable zasilające manufakturowe: Fanatum oraz AF oparte na ekranowanych wiązkach miedzianych wysokiej czystości.
  • Audiofilskie kable zasilające: Lucarto Audio PC-2EVO oraz PC-3.
  • Flagowy kabel zasilający: Furutech FP-S55N konfekcjonowany rodowanymi wtykami z technologią nanocząstek węglowych FI-E50NCFR + FI-50NCFR (łączna wartość katalogowa ok. 4250 zł).
  • Dedykowane gniazdo ścienne audiofilskie: Furutech FP-SWS-G z pozłacanymi stykami z fosforobrązu Alpha (koszt ok. 380 zł).
Porównanie kabli zasilających Lucarto Audio w laboratorium pomiarowym

Szczególnym przypadkiem testowym była obecność zasilacza UPS z transformatorem AVR. W momencie wykrycia odchyłki napięcia sieciowego układ AVR załącza wewnętrzne odczepy autotransformatora, generując na wyjściu zniekształcenia skokowe i harmoniczne typowe dla pracy impulsowej. To idealne warunki do weryfikacji powszechnego mitu o rzekomej „degradacji dźwięku przez urządzenia komputerowe”.

Ekranowane kable zasilające przygotowane do testów laboratoryjnych
Przewody zasilające Fanatum poddane analizie metrologicznej
Gniazdo ścienne Furutech FP-SWS-G zainstalowane w torze pomiarowym

 

Weryfikacja akustyczna: pasmo przenoszenia (SPL)

Pierwszym badanym parametrem była odpowiedź częstotliwościowa słuchawek (w tej roli moje prywatne Austrian Audio Hi-X60). Według narracji marketingowej wymiana kabla sieciowego lub gniazdka ma bezpośrednio wpływać na dociążenie dolnego pasma, kontrolę transjentów oraz napowietrzenie sopranu.

Słuchawki Austrian Audio Hi-X60 na stanowisku pomiarowym

Procedura pomiarowa polegała na wielokrotnej rejestracji sygnału sweep na sztucznym uchu przy zachowaniu stałej pozycji słuchawek na głowicy pomiarowej (brak zmian w szczelności sprzężenia – seal). Zmianie ulegały wyłącznie elementy sekcji zasilania wzmacniacza.

Zestawienie pasma przenoszenia słuchawek Austrian Audio Hi-X60 dla różnych konfiguracji zasilania

Wyniki pomiarowe są jednoznaczne: wszystkie zarejestrowane przebiegi nałożyły się na siebie w sposób idealny w całym paśmie od 20 Hz do 20 kHz. Odchyłki między krzywymi nie przekraczają 0,02 dB, co mieści się głęboko w granicach błędu szumu kwantyzacji i powtarzalności przetwornika ADC.

Żaden z elementów toru – począwszy od taniego rozgałęziacza i gniazdka za 8 zł, przez zasilacz awaryjny UPS, aż po hi-endowy kabel Furutecha za ponad cztery tysiące złotych – nie wywołał najmniejszej zmiany w równowadze tonalnej słuchawek. Prawa fizyki potwierdzają stan faktyczny: stopień końcowy wzmacniacza zasilany ze stabilizowanej szyny prądu stałego nie wykazuje wrażliwości na impedancję kabla sieciowego.

 

Weryfikacja czystości sygnału: zniekształcenia nieliniowe (THD+N)

Kolejnym postulowanym aspektem jest rzekoma degradacja czystości dźwięku przez zasilacze awaryjne, filtry komputerowe oraz tanie przewody. Aby to zweryfikować, zbadano całkowite zniekształcenia harmoniczne z szumem (THD+N) na wyjściu akustycznym w identycznych scenariuszach zasilania.

Jako punkt wyjścia posłużył pomiar bazowy z bezpośredniego gniazdka ściennego:

Poziom zniekształceń THD słuchawek przy zasilaniu bezpośrednio z gniazda ściennego

Następnie tor zasilono poprzez listwę przeciwprzepięciową ACAR S10 oraz zasilacz UPS Mustek PowerMust:

Poziom zniekształceń THD słuchawek przy zasilaniu przez listwę ACAR S10
Poziom zniekształceń THD słuchawek przy zasilaniu z UPS Mustek w trybie buforowym

Najtrudniejszym testem było wymuszenie pracy stabilizatora napięcia AVR w zasilaczu awaryjnym. Układ generował słyszalny szum mechaniczny i zakłócenia w samej instalacji zasilającej:

Poziom zniekształceń THD słuchawek przy aktywnej korekcji napięcia AVR w zasilaczu UPS

Rozkład harmonicznych THD oraz poziom szumu tła w każdym z powyższych wariantów pozostał w granicach błędu statystycznego. Stopień zasilacza wzmacniacza całkowicie wytłumił zakłócenia wprowadzane przez autotransformator AVR i filtry warystorowe. Teza o „degradacji dynamiki” czy „spłaszczeniu dźwięku” przez biurowe listwy zasilające nie znajduje odzwierciedlenia w faktach metrologicznych.

 

Analiza widmowa FFT wyjścia elektrycznego (Topping L70)

Aby wykluczyć wpływ ewentualnych ograniczeń samej komory elektroakustycznej, przeniosłem weryfikację bezpośrednio do domeny elektrycznej. Wyjście słuchawkowe wzmacniacza Topping L70 obciążono rezystancją 32 Ω i podłączono do laboratoryjnego analizatora widma w trybie FFT.

Pomiar bazowy: standardowy przewód sieciowy podłączony do zwykłego gniazda ściennego za 8 zł:

Analiza widmowa FFT wyjścia słuchawkowego Topping L70 - kabel standardowy i zwykłe gniazdo

Pomiar docelowy: podmiana gniazda na Furutech FP-SWS-G oraz wpięcie kabla Furutech FP-S55N z rodowanymi wtykami serii FI-50 NCF:

Analiza widmowa FFT wyjścia słuchawkowego Topping L70 - gniazdo Furutech FP-SWS-G i kabel FP-S55N NCF

Poziom szumów własnych, prążki zakłóceń sieciowych 50 Hz oraz 100 Hz, a także intermodulacja i produkty zniekształceń harmonicznych pozostały na identycznym poziomie (poniżej -120 dBV). Zastosowanie toru zasilania o wartości przekraczającej 4600 zł nie przyniosło ani ułamka decybela poprawy w czystości sygnału wyjściowego. Wzmacniacz generuje dokładnie taki sam sygnał elektryczny niezależnie od tego, jakim przewodem doprowadzono zasilanie do jego transformatora.

 

Filtracja RFI/EMI w listwach audio: studium przypadku

Kolejnym argumentem podnoszonym w dyskusjach o kondycjonowaniu zasilania jest obecność filtrów przeciwzakłóceniowych RFI/EMI. Doskonałym przykładem architektury tego typu jest high-endowa listwa Cardas Nautilus Power Strip (wyceniana na ok. 11 200 zł):

Architektura wewnętrzna listwy zasilającej Cardas Nautilus Power Strip

W materiałach promocyjnych producent deklaruje obecność „pasywnej ochrony RFI/EMI na każdym gnieździe”. Rzut oka do wnętrza obudowy ujawnia faktyczny charakter tych układów: są to klasyczne filtry dławikowe oparte na pierścieniach ferrytowych w drukowanych prowadnicach z tworzywa sztucznego.

W oparciu o geometrię uzwojeń (kombinacja 6 + 12 + 12 zwojów) oraz typowe parametry materiałowe ferrytów przeciwzakłóceniowych (np. mieszanki Fair-Rite 31/43) można oszacować pasmo efektywnej filtracji tego układu. Początek tłumienia przypada na zakres 30–100 kHz, osiągając maksimum w rejonie megaherców (fale radiowe RFI).

Filtracja ta operuje całkowicie poza pasmem akustycznym (20 Hz – 20 kHz). Tłumienie śmieci wysokoczęstotliwościowych z sieci energetycznej jest pożądaną praktyką inżynieryjną, jednak te same zadania realizują standardowe przemysłowe filtry sieciowe (np. Schaffner, Schurter czy gotowe moduły filtracyjne montowane w sprzęcie studyjnym i laboratoryjnym za ułamek tej kwoty):

Standardowe filtry przeciwzakłóceniowe EMI dostępne na rynku komponentów elektronicznych

Przypisywanie ferrytom zdolności do „ocieplania barwy” czy „otwierania średnicy” jest myleniem filtracji radiowej z procesami psychoakustycznymi. Urządzenie z poprawnie zaprojektowanym stopniem wejściowym zasilacza odcina zakłócenia w.cz. na poziomie własnych kondensatorów przeciwzakłóceniowych klasy X2 i Y2.

 

Fizyka linii zasilającej: model skupiony kontra linia długa

Częstym błędem poznawczym pojawiającym się w marketingu drogich kabli zasilających jest bezkrytyczne przenoszenie pojęć z radiokomunikacji i linii przesyłowych wysokiego napięcia (WN) na dwumetrowy odcinek kabla sieciowego w pokoju odsłuchowym. Mowa tu m.in. o teoriach „fal odbitych”, „rezonansach linii” czy „idealnej długości kabla 2,7 metra”.

Z punktu widzenia elektrotechniki zachowanie fali elektromagnetycznej w przewodniku zależy od relacji między długością fali (λ) a fizyczną długością linii (l):

Dla częstotliwości sieciowej 50 Hz, przy prędkości propagacji w miedzi równej w przybliżeniu prędkości światła, długość fali wynosi:

λ = c / ƒ = 300 000 km/s / 50 Hz = 6000 km

O linii długiej (w której występują zjawiska falowe, odbicia i konieczność dopasowania impedancji falowej) mówimy dopiero wtedy, gdy długość przewodu przekracza co najmniej 1/10 długości fali (czyli w tym przypadku 600 km). Odcinek przewodu o długości 1,5–3 metrów stanowi zaledwie 0,00005% długości fali.

W pasmie 50 Hz kabel zasilający jest w 100% obwodem o parametrach skupionych (RLC). Jedynymi realnymi parametrami mającymi znaczenie techniczne są rezystancja stałoprądowa (spadek napięcia pod obciążeniem) oraz wytrzymałość dielektryczna izolacji. Wszelkie próby tłumaczenia rzekomych zmian w dynamice audio zjawiskami falowymi na odcinku 2 metrów stoją w sprzeczności z elektrotechniką teoretyczną.

 

Podsumowanie i wnioski inżynieryjne

Zgromadzony materiał metrologiczny prowadzi do jednoznacznych wniosków technicznych. W poprawnie zaprojektowanym torze audio, wyposażonym w sprzęt o transparentnych parametrach laboratoryjnych:

  1. Kable zasilające nie wpływają na pasmo przenoszenia ani zniekształcenia: Zarówno pomiary elektroakustyczne (SPL), jak i bezpośrednia analiza widmowa wyjścia wzmacniacza (FFT) nie wykazują najmniejszych różnic pomiędzy kablem przemysłowym a zestawem Furutecha o wartości ponad 4200 zł.
  2. Listwy przeciwprzepięciowe i UPS-y nie degradują sygnału audio: Obecność warystorów filtrujących, a nawet drastyczne zakłócenia wprowadzane przez autotransformator AVR w zasilaczu awaryjnym, są całkowicie eliminowane przez sekcję zasilacza samego wzmacniacza.
  3. Filtry ferrytowe działają wyłącznie w domenie w.cz.: Pasywne układy RFI/EMI stosowane w drogich listwach tłumią zakłócenia radiowe daleko poza pasmem słyszalnym i nie mają mechanizmu fizycznego wpływu na barwę dźwięku w zakresie 20 Hz – 20 kHz.

Rola przewodu zasilającego sprowadza się do bezpiecznego, bezstratnego i zgodnego z normami przeciwpożarowymi dostarczenia prądu o odpowiedniej wydajności do zasilacza urządzenia. Wszelkie doszukiwanie się w kablach sieciowych „sztywności basu”, „powiększenia sceny” czy „masy dźwięku” to klasyczna domena autosugestii i psychofizyki słuchu, niemająca oparcia w mierzalnych zjawiskach elektromagnetycznych.

Jakub Łopatko
Jakub Łopatko

Autor, publicysta i pasjonat metrologii elektroakustycznej z ponad kilkunastoletnim doświadczeniem w branży audio. Twórca i jedyny operator platformy Audiofanatyk™, łączący w recenzjach twardy rygor pomiarowy z analizą psychoakustyczną oraz specyficznym poczuciem logicznego humoru.

42 komentarze

  1. Dorzucę swoje trzy grosze: jeśli ktoś nie potrafi okiełznać zbyt ciemnego brzmienia swojego zestawu, polecam prąd z fotowoltaiki. Absolutne objawienie, zwłaszcza na markowych niemieckich panelach. Niestety nie działa z dark techno i black metalem, ale nie można mieć wszystkiego…

    • Qrde, a już miałem kupować panele, ale słucham Behemoth i Cradle of Filth to mi nie rozjaśnią :/

    • dlatego ja słucham tylko za dnia kiedy natężenie UV jest największe, wtedy mam pewność, że jasne słuchawki, pozostaną takowe. na co mi ciemne hd800?

  2. Co za beznadziejny artykuł – jakżesz można tak jednoznacznie negować wiedzę znakomitych wyznawców Audiofilii, jakżesz można negować wykłady pseudonaukowe tfurcuf wspaniałego sprzętu hi end robionego w przydomowej drewutni gdzieś hen za górami i lasami w województwie opolskim… Przecież to jasne że miliony much – o przepraszam miliony audiofili nie mogą się mylić więc jedzmy gówno – o przepraszam słuchajmy kabli.

    A teraz poważnie: Wreszcie autor napisał artykuł własciwie stanowiący jego zabawną wersje statement audio AFa – słuchaj muzyki na sprzęcie a nie złudzeń – a sprzęt ma po prostu być dobry. No więc mogę go tylko pobłogosławić i czuję się zwolniony z obowiązku obrony normalności w audio – acnie przejął pałeczkę i robi to w spacznym i ironicznym stylu.

    PS. Oczywiście jak do komentarzy wparuje jakiś burak bez wiedzy to nie zawacham się odezwać :D.

    PS 2 – Wybaczam użycie mojego uluionego stwierdzenia w podsumowaniu – tego że kable grają bo jak wyjmiesz kabel to sprzęt nie gra :D.

  3. Artykuł bez znaczenia , pisany ku pokrzepieniu serc i portfeli sceptyków.
    Kabel kablowi , sprzęt sprzętowi, instalacja elektryczna instalacji elektrycznej , uszy uszom … A to bardzo proste , jeśli ktoś w swojej sytuacji słyszy różnice to podejmie decyzję czy jest ona warta kosztu.
    O i jeszcze , cena nie musi być po 10000pln a kabel i wtyki z dolnej półki za 300pln potrafi ciekawie pozytywnie wpłynąć na dźwięk więc można całkiem tanio pobawić się w eksperymenty odsłuchowe .
    Powodzenia

    • Komentarz bez znaczenia , pisany ku pokrzepieniu serc i portfeli audiofoliarzy.
      Tlumaczenie typowe dla branzy Klient slyszy roznice to slyszy roznice , glupi to kupi wiec po co dalej drazyc xD.
      AF pokazal ze na nic to nie wplywa wiec sorry 10000pln czy 300pln jest to zakup bez sensu , ale coz… audiofiowi palcem pokazac a ten dalej swoje :D.

    • Oczywiście p. Pawle ma pan rację. Tam również po przecięciu wtyczek albo ich wypięciu dźwięk nie płynie.
      Szczęść Boże. 🙂

    • Ale dlaczego nie? Dlaczego osoba, która ma ograniczone środki na sprzęt (Bo ma gromadę dzieci, bo ma hipotekę, bo woli słuchać jak robić nadgodziny, bo jest mniej zdolny, bo wydał właśnie 100 tyś na rower itd) ma się nie pokrzepić. Ja się właśnie pokrzepiłem. Sprzedałem cały swój audiofilski sprzęt ( bo właśnie władowałem prawie milion złotych w SSZ na wsi w górach i muszę wydać jeszcze drugie tyle na wykończenie). Wyleczyłem się ze złudzeń, słucham sobie teraz na sprzęcie studyjnym, tanim, paradoksalnie nie gorszym – to jest dopiero odkrycie!!! Aktualnie mocno uwiera mnie bałagan w zasilaniu, brak dobrych kabli. Wszystko wisi na kablach dołączonych np do monitorów studyjnych. Ale o dziwo gra… No i proszę, może nie ma czym się stresować. Ten tekst jak balsam! Nie zarzucaj, że bez znaczenia albo dla leczenia kompleksów gołodupca. Bo to nie prawda. Jednocześnie rozumiem gdy kupujemy sobie za 100 tyś set stereo. No i naprawdę, naprawdę! Wstyd było by to spiąć kablem komputerowym wetkniętym do komputerowej listwy. Choćby względy estetyczno – kulturowe aż wołają – odżałuj kilka tyś na kable. Pozdrawiam!

  4. Świetny artykuł. Od razu po zobaczeniu nagłówka byłem bardzo ciekawy rezultatu, bo z mojego doświadczenia o ile kable głośnikowe coś zmieniają (choć to też jest dosyć mocno przeceniane, a ceny kabli są absurdalne), tak wypożyczyłem raz kabel zasilający, który miał zdziałać cuda no i nie zdziałał 🙂 Myślałem, że coś ze mną jest nie tak albo mam za tani sprzęt skoro u wszystkich innych był efekt aleee ze mną chyba jednak wszystko okej

    • Serio tylu producentów okablowania się myli…ale jak to …Panie autorze Pan tak na poważnie?Może były gorsze dni czy jak…na słuchawkach słychać każdą różnicę między modelami a pomiędzy kablami nic? 🙂
      Pozdrawiam

    • Ani jeden producent okablowania zasilającego nie pokazał nigdy żadnego dowodu na to, że się nie myli. Ale zapytałem specjalnie dla Pana moje mikrofony pomiarowe, czy mają gorsze dni. Nie odpowiedziały, ale to zapewne przez ich zbytnią powagę. Ja myślę, że to po prostu ich oczywista skromność. 🙂

  5. Oesu, ostatnio nadrabiałem wszystkie filmy Tonu Składowego na YT o audiovoodoo i do tej pory mi łeb pulsuje jak przypomnę sobie te audio switche sieciowe czy kujwa boxy uziemiające z magicznym kwarcem xD Wiem, że to nie tylko w świecie audio takie baśnie ale to właśnie tu najbardziej kisnę z tych czarów xD Jakby nie patrzeć to wszystko opiera się w gruncie na wierze. Ja słyszę różnicę (czyt. WIERZĘ) a skoro TY nie słyszysz to znaczy, że jesteś bluźniercą i obrażasz moje bóstwo. Psychika ludzka jest fascynująco-przerażająca i memogenna xD

  6. Bardzo dobry artykuł. Słucham muzyki głównie na słuchawkach i używam wzmacniacza hybrydowego. Przyznam się, że byłem do tego tematu sceptycznie nastawiony, ale… Z mojego doświadczenie duże znaczenie ma jakość prądu w gniazdkach. Mój sprzęt był podłączony do UPS Line-interactive, który regulował napięcie i miał podstawową filtrację prąd. Później kupiłem lepszy kabel zasilający i listwę podłączając przez ten UPS. Dźwięk wydawał mi się lekko poprawiony. Największa zmiana nastąpiła po zmianie UPS na topologię Online z podwójną konwersją prądu, który prawie całkowicie usunął zakłócenia z sieci (Nie stać mnie na jakieś drogie „wynalazki”. Największą wadą tego UPSa są ciągle pracujące wiatraki, nie ma gniazd FR). Podłączyłem do niego listwę i rozgałęźnik na komputer. Dźwięk z komputera (YouTube) oraz ze streamera w słuchawkach poprawił się znacznie. Pozdrawiam

  7. Wszystko fajnie ale ten test jest w ogóle niekompletny. Uważam, że powinieneś spróbować zasilić tenwzmacniacz przewodem typu vintage. Wyrwanym z PRLowskiej ściany, skręconym z 4 odcinków złączką marki Eltech, o dedykowanej grubości policzonej kalkulatorem przy wytycznych spadku napięcia maks 3% i długim conajmniej na 30m żeby prąd który zaraz stanie się dźwiękiem miał szansę się rozpędzić. Przewód nie może być za gruby bo będzie miał za małe strumieniowanie. Trzeba go dobrać pod moc wzmacniacza. Może być wykonany z różnych materiałów, np. jeden odcinek aluminiowy, wtedy ze wszystkich charakterystyk użytych materiałów smuje się to co najlepsze. Złączek proszę niczym nie owijac bo to zamyka scenę.

    • Rzeczywiście panie Marcinie, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że test jest niekompletny i wykonany nawet trochę nieprofesjonalnie. Zresztą, zwróciły mi już na to uwagę firmy zajmujące się wytwarzaniem takich produktów. Okazało się, że konieczny jest szerszy kontekst, aby zrozumieć istotę rzeczy. Kable użyte do testów były, jak mi powiedziano, niedostatecznie zaawansowane, bowiem spełniały wyłącznie rolę przewodzenia prądu. Potwierdzam więc, iż nie mieściły się w ramach specyficznych założeń dla tego typu konstrukcji, które nie były mi na początku znane. Być może dopiero opisane przez pana sposoby podłączenia dałyby perspektywę na owy szerszy kontekst.

  8. Najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że na końcu kabla zasilającego po drugiej stronie obudowy i gniazda zasilającego w sprzęcie audio jest najczęściej sekcja zasilania, która filtruje, prostuje i obniża napięcie, bo większość urządzeń audio zasilana jest przefiltrowanym prądem stałym o niskim napięciu. I cała magia znika… 😀

    • Pewnie chodzi o to, że jak są bardzo dobre kable zasilające, to prąd swobodniej płynie do sprzętu audio, a co za tym idzie nie musi on tak mocno filtrować prądu. Mniejszy wysiłek sprzętu oznacza większą swobodę w dźwięku, który jest bardziej żwawy i napowietrzony. Wiadomo bowiem, że w większości sprzętów audio taka filtracja LC za np. 18 zł w Gotroniku będzie działała znacznie lepiej na porządnym kablu zasilającym. Jak wspomniano na Facebooku, zastosowany przeze mnie kabel Furutech za 4250 zł niestety nie pozwalał takiemu układowi i jemu podobnym (u mnie zapewne jeszcze gorszym) na rozwinięcie pełni możliwości i dostatecznie swobodne płynięcie prądu z punktu A do punktu B. Dlatego test okazał się niemiarodajny, a cytowane obostrzenia na temat sprzętu 100 000 zł – trafne i celne. 🙂

  9. Przedwczoraj wieczorem na popularnym portalu społecznościowym na koncie jednego z naszych rodzimych producentów urządzeń lampowych, a także szeroko pojętej elektroniki audio, pojawił się post dotyczący kabla USB chyba do DAC za wagon pieniędzy. Autor posta napisał min. „Kabel ten od razu sie podoba, ma wypełnienie i detal i przestrzeń i trzeci wymiar. Otacza mnie chmurą dźwięku od której kręci się w głowie.” Przydałby się z Pańskiej strony podobny test z cyklu, obrazujący jak jakość kabli przesyłających cyfrowe dane w torze audio wpływa na końcową jakość dźwięku. Chętnie poczytam o takich wynikach testów. 🙂 Pozdrawiam.

  10. Hahahaha – co do cyfry to myślę że wszyscy audiofile mają zupełnie inne narządy do obserwacji rzeczywistości – np wzrok – na 100% widzą to że człowiek jest zbudowany głownie z przerw pomiędzy materią – widzą wyraźnie przez atomy bo przecie one w wiekszosci są puste. Dalej, ich zmysły sa jak Kot Schrödingera, ale aktywny taki, sa w stanie wpływać na kwantowe zjawiska w sposób bezpośredni – stąd ich postrzeganie tego że wszystko ma wpływ na wszystko. W ich przypadku w sposób oczywisty motyl nad pacyfikiem wpływa na odbiór basu w słuchawkach w ich ukochanych audiofilskich kawałkach. Ba a my plebs po prostunie mamy tych nadzmysłów i tyle.

    Dobra wreszcie to pojąłem – idę właśnie dołaczyć do osiedlowego koła masonów -podobno w promocji dostaje się tam nadzmysły audio i kabel za 200 milionów euro (co prawda nikt go nie kupił na stronie na której jest wystawiony i podejrzanie przypomina kabe lza 10 zł – ale czy to nie szampańskie dostać wpłacając wpisowe 100 zł gadżet za 200 milionów euro?).

  11. Wielkie dzięki za ten artykuł! Nikt na niego nie czekał, ale WSZYSCY POTRZEBOWALI 🙂 Reasumując: kupa śmiechu 😉 Pozdrawiam, netlabelu Ojciec Dyrektor 🙂

  12. Szacunek dla audiofanatyk.pl za wysiłek włożony w wykazaniu tego, co dla fachowca jest oczywiste. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na pewną jałowość wysiłków, choć sam takowe podejmowałem dla kabli sygnałowych i głośnikowych. Jałowość wynika z faktu, że dla nawiedzonych audiofilów i tak przedstawione wyniki nie będą przekonujące (bo oni i tak słyszą). Ale z punktu widzenia podejścia profesjonalnego, opartego na wiedzy, metoda powinna być – moim zdaniem – inna. Pozwolę sobie ją pokrótce przedstawić.
    Należałoby sobie postawić następujące pytania:
    1. Co się zmienia na wejściu zasilającym urządzenia audio w zależności od użytych kabli – jakimi wielkościemi to wyrazić (np czystość spektralna napięcia, wartości zakłóceń itp);
    2. Jaka jest wrażliwość zasilanego urządzenia na zmiany wielkości z p. 1, wyrażona na poziomie parametru wyjściowego – mogą to być parametry dotyczące całego toru, a więc akustyczne (dla pominięcia wszystkich etapów pośrednich);
    3. Jaka jest wrażliwość słuchu na zmiany akustyczne określone w p. 2 przy odsłuchu muzyki. To badanie musiałoby mieć charakter statystyczny, gdyż wrażliwość słuchu jest sprawą indywidualną. Niezbędne byłoby maksymalne zredukowanie wpływu czynników pozaakustycznych.
    Jeśli ktoś ma odpowiednią wiedzę, nietrudno byłoby mu zgadnąć, że celowość badań załamałaby się na styku p.1 i 2.

    • Panie Andrzeju znakomity komentarz osoby która wie o czym pisze – metodologicznie pełna zgoda. Jednak jest takie powiedzienie o rzucaniu pereł przed wieprze – i traktując Pana merytoryczną wypowiedz i swego rodzaju delikatną ironię jako swoistą perłę pośród natłoku beznadziejnych komentarzy stanowiących wieprzowe środowisko w którym on się zanurzył jako swoistą puentę tego żałosnego wątku zarzynanych prosiaczków….

      A tak w sumie to metodologicznie wrażliwość słuchu czyli punkt 3 jest około 40 decybeli powyżej punktów dwa i jeden – to polemizowałbym o miejscu załamania sie argumentacji – punkty jeden i dwa (dwa właściwie nie istnieje gdyż z wykresów przedstawionych przez AFa wynika że zmian zauważalnych nie stwierdza się pomiarowo) są po prostu sporo poniżej teoretycznych możliwości ludzkiego słuchu. Ale tojuż luźna dywagacja i przyjacielska polemika 🙂
      Pozdrawiam serdecznie normalsa audio.

    • Pełna zgoda z panem Laliksanem. Żadne realnie istniejące kable zasilające nie są w stanie wpłynąć na to, co dostaje się na wejście zasilające urządzenia. Z drugiej strony to, co dostaje się na to wejście nie ma wpływu na brzmienie (wrażliwość bliska zeru). Owszem, zakłócenia mogą przedostać się do wyjścia (jeśli są w sieci, czyli także na wejściu zasilania) i mogą zakłócić percepcję muzyki, ale, jako kompletnie nie skorelowane z sygnałem użytecznym, nie wpłynęłyby na brzmienie muzyki. Mogłyby być słyszane, zwłaszcza w chwilach ciszy, jako odrębne dźwięki (np trzaski lub odgłosy CB-radio).

    • Mają przecież to oczywiste – jak je wyjmiesz to ni ma dzwięku – Zero ściemy 😀

  13. W audio wszystko ma jakiś wpływ na dźwięk, mniej lub bardziej i po ponad 40 latach tych zabaw,doświadczeń,dochodzę do wniosku, że czasem to zajęcie doprowadzało do frustracji bo pomimo wysiłku szło w złą stronę i zabierało przyjemność ze słuchania muzyki.
    Ale każdy sam decyduje o sobie i robi co chce no i oczywiście zależy to od jego portfela.
    Tak słychać różnicę pomiędzy kablami ever.

    • Nie. A wypierając się rzeczywistości nie sprawia się, że owa rzeczywistość znika. I wcale nie stoi to w sprzeczności z przyjemnością ze słuchania muzyki. Stoi za to słuchanie kabli, zamiast niej. No ale każdy ma swój fetysz. 🙂
      Sam kamieniem nie rzucę, bo dawniej bywało różnie, ale gdy zacząłem racjonalnie patrzeć na audio, przyjemność z muzyki powróciła. I o tym będzie obszernie w kolejnych artykułach.

  14. Żeby prąd miał wpływ na dźwięk to musiałby zaburzyć poprawne działanie urządzenia czyli musiały by być bardzo mocne wahania napięcia itp.

    Warto dodać jedną oczywistą rzecz do tematu. Jakiekolwiek zmiany w odczuciu mogą dotyczyć narządu słuchu i percepcji. Nie ma opcji żeby przy każdym odsłuchu „słyszeć” tak samo. Kto siedział dłużej szczególnie przy obróbce dźwięku wie że po paru godzinach często nie potrafimy już oceniać ani balansu tonalnego ani tego czy brzmi lepiej czy gorzej po zastosowaniu danych zmian. Nawet zmiana nastroju wpłynie na nasze odczucia. Jak się za bardzo „nakręcimy” to wszystko brzmi lepiej. Jak mamy zły humor to nawet to co lubimy może „męczyć”.
    Skrajne audiofilstwo jest podobne do płaskoziemstwa. Ludzie przestają liczyć się z dowodami. Zaczyna im wystarczać ich własna opinia na dany temat. Kto mówi tak samo jak oni ten zna prawdę, kto nie mówi tak jak oni ten jest wrogiem prawdy. Dobrze że nikt nie zaczął jeszcze mieszać w kable wątku religijnego bo bylibyśmy tytułowani heretykami i masonami, my którzy nie wierzymy w prąd 😀

  15. „i po ponad 40 latach” – to klucz do wypowiedzi Pana Henryka – w wieku późnym średnim tylko się nam wydaję że słyszymy coś i sobie to uzupełniamy. Jednocześnie często dysponujemy górą grosza i nas stać na podsycanie takich złudzeń. Tyle…

    Pan Jakub – dokładnie tak jest. Jest jeszcze jakiś np generator fali audiofilski co się przy nim niby lepiej słucha….

  16. Ja się nie znam więc się wypowiem. Nie został poruszony temat 'toru’ na linii od elektrowni do WLZ w budynku. Prawdziwy audiofil ma swoją własną linię z elektrowni!

    • 1. Twój „post” wisi i nic nie usuwałem.
      2. W ani jednym, ani drugim nie widzę żadnych logicznych argumentów.
      3. Alpha Audio nie potrafi nawet przeprowadzić poprawnie ślepego testu, więc nie dziwi mnie, że nie rozumie co mierzy.
      4. Ale skoro się na to powołujesz, to znaczy, że ty też kompletnie nie rozumiesz materiałów na jakie się powołujesz. 🙂

      Dopiero od tego momentu dalsza polemika jest rzeczywiście stratą czasu. Życzę przyjemnego słuchania megaherców. 😉

  17. Świetny artykuł , jestem wielki fanem Pana artykułów, recenzji, testów, podchodzi pan do tematu z wielkim zaangażowaniem i wszystko to poparte niesamowicie ogromną wiedzą. Pamiętam jak prowadziłem dyskusję, jeszcze na starym forum AF z tak zwanymi wyznawcami kabli zasilających, chciałem żeby swoje teorie poparli jakimikolwiek pomiarami, testami (przecież to fizyka), wiele osób na forum chętnie też by to zobaczyła, i przyznam się szczerze że jak bym zobaczył testy które poparłyby te, (już teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć) „Opowieści z mchu i paproci” to byłem skłonny taki kabel kupić. Odpowiedź jaką otrzymałem od kolegów z forum którzy wierzyli w te cudowne właściwości kabi zasilających za walizkę Biletów NBP, to że w audio są rzeczy których nie da się zmierzyć, trzeba usłyszeć a najlepiej uwierzyć. Jeszcze raz WIELKIE dzięki za artykuł.

  18. Co tutaj się rozpisywać – Jakub …artykuł „petarda”. Pomimo tego że sam posiadam druty zasilające na jakimś tam poziomie (firmy, wykonania i ceny) to „ni uja” (sorry :)) bym usłyszał ich wpływ na brzmienie systemu, a kupiłem je właściwie z kaprysu i tylko dlatego że skoro mam też klocki na jakimś tam poziomie to niech i druty będą …that’s all. Tak czy siak że się powtórzę …zajebisty artykuł który sobie przeczytałem spijając kawkę z Twojego firmowego kubka :). Pozdrawiam i czekam na więcej.

    • ❤️

      Serdecznie dziękuję, życzę smacznej kawusi i naturalnie obiecuję dalsze artykuły tego typu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *