Audeze nie kazało długo czekać na następcę swoich hitowych słuchawek gamingowych, bo podczas targów CES 2026 zadebiutowały Audeze Maxwell 2. Choć na pierwszy rzut oka rewolucji nie ma, producent postawił na dopracowanie konstrukcji. Ta, mimo początkowych raportów o awaryjności, zdobyła uznanie graczy i planarnych melomanów na całym świecie. Może zadziałała „magia Sony”? Kto wie.
Nowa ergonomia i magnetyczne pady
Sercem słuchawek nadal pozostają 90-milimetrowe przetworniki magnetostatyczne, choć cała otoczka doczekała się solidnego liftingu:
- Magnetyczne nauszniki: wreszcie koniec z klejonymi padami – nowe pady montowane są na magnesy, co ułatwi ich wymianę i czyszczenie.
- Wentylowana opaska: pałąk z tego co widzę został poszerzony i zyskał perforację, co może poprawić cyrkulację powietrza przy czubku głowy.
- Obsługa i sterowanie: przycisk zasilania powędrował na krawędź lewej muszli, obok nowego przełącznika trybów Bluetooth / Dongle. Pozostałe elementy sterujące otrzymały jak widzę czytelniejsze oznaczenia.
Masa w górę, czas pracy bez zmian
Na pewno nie można powiedzieć, że mamy tu odsmażanie kotletów. Audeze coś zmienić musiało, bo model Maxwell 2 jest o 70 gramów cięższy od poprzednika. Być może jest to spowodowane zastosowaniem wspomnianego magnetycznego mocowania padów. W świecie słuchawek magnetostatycznych jest to zmiana odczuwalna, szczególnie podczas wielogodzinnych sesji gamingowych.
Co ciekawe, mimo wzrostu masy, akumulator to nadal ogniwo 1800 mAh, oferujące te same 80 godzin pracy i dwugodzinny cykl ładowania. Czyli elektroniki zasilania zakładam nie tknięto. Ale czy musiano? 80 godzin to nadal mokry sen wielu słuchawek wireless.
Auracast i personalizacja
W pakiecie rozwiązań bezprzewodowych, obok znanych już kodeków LC3, LDAC czy poczciwego AAC, pojawiło się wsparcie dla Auracast.
Może nie przyda się to bezpośrednio w FPS-ach, ale będzie ciekawym dodatkiem przy współpracy z nowoczesnymi telewizorami. Mikrofon z redukcją szumów opartą na AI (bo przecież teraz wszystko musi być „ejaj”) pozostał bez zmian, za to Audeze wprowadza nową aplikację oraz opcjonalne skiny do personalizacji wyglądu.
Fani CS:GO będą pewnie wniebowzięci, ale mi przypomina się od razu casus Beyerdynamic Custom One PRO. To chyba tam po raz pierwszy wprowadzono takie udogodnienia dla użytkownika. Niestety nie widzę po zdjęciach jak mogłoby to tu funkcjonować inaczej, niż poprzez rozbiórkę słuchawek i wymianę dekielków. A to oznacza gratkę dla ludzi ze smykałką DIY, jak również kłopoty (i koszty) dla reszty.
Ceny i dostępność
Oczywiście nie mogło inaczej być, jak z odbiciem się tego wszystkiego na cenie. Audeze Maxwell 2 podrożały o około 20-30 $ względem pierwowzoru i mają kosztować odpowiednio:
- Wersja PlayStation: 329 $
- Wersja Xbox: 349 $
Zamówienia można składać już teraz. Czy dodatkowe gramy zostaną zrekompensowane przez wygodę i praktyczność magnetycznych padów? O tym przekonamy się pewnie dopiero w pierwszych testach odsłuchowych, jeśli naturalnie sprzęt będzie mi dane testować.
Żródło: audeze.com, opracowanie własne








