Jak się okazuje, nie tylko Audeze Maxwell 2 wylądowały na tapecie przy okazji CES 2026. Asus właśnie wyprowadził kontratak w postaci Asus ROG Kithara. Producent nawiązał w tym względzie współpracę z legendą świata audiofilskiego audio – marką Hifiman – czego efektem jest właśnie wspomniany model słuchawek. To bodaj najbardziej „audiofilskie” podejście do tematu słuchawek dla graczy, jakie widzieliśmy w ostatnim czasie pod szyldem Republiki Graczy i to w pełnym tego słowa znaczeniu.
Przetworniki 100 mm i otwarta konstrukcja
W przeciwieństwie do zamkniętych Maxwelli, Asus ROG Kithara to konstrukcja w pełni otwarta. Sercem słuchawek są 100-milimetrowe przetworniki planarne dostarczone przez Hifimana. Fani marki odnajdą tu znajome kształty (całość przypomina nieco linię Ananda, Arya, HE1000 itd.), ale doprawione gamingowym sznytem. Wiadomo bowiem, że u graczy jeszcze bardziej kupuje się oczami i bez efektu wizualnego nie ma co nawet podchodzić do tematu. A co w sumie też nie jest czymś złym, a przynajmniej tak długo, jak design nie zaczyna kolidować z funkcjonalnością (oraz opłacalnością).
W każdym razie:
- Pasmo przenoszenia: producent chwali się szerokim pasmem przenoszenia w zakresie 8 Hz – 55 kHz, co przy konstrukcji otwartej ma zwiastować potężną scenę i precyzyjną lokalizację źródeł pozornych. Nawet jeśli użytkownik nie ma najmniejszych szans aby fizycznie usłyszeć taki zakres. Najważniejsze, że mamy tego świadomość. Samo to już sporo daje.
- Waga: nie są to słuchawki specjalnie lekkie, bo ważące 420 gramów. Ale przy tej wielkości i rodzaju przetworników oraz metalowej konstrukcji, tego typu modele przyzwyczajają nas do podobnych wartości.
Kable zamiast trybu wireless
Na szczęście Asus ROG Kithara to sprzęt wyłącznie przewodowy, co dla wielu użytkowników gamingowo-audiofilskich będzie akurat zaletą. Pamiętając narzekania na jakość modułów wireless w Hifimanach, zwłaszcza słyszalny szum, cieszę się, że Asus nie szedł w zaparte do końca.
No i raczej nie oszczędzano na akcesoriach:
- W zestawie otrzymujemy wymienny system wtyków: zbalansowane 4.4 mm, klasyczne 3.5 mm oraz 6.3 mm.
- Dla graczy mobilnych dorzucono adapter USB-C na dwa wtyki jack, zapewne z miniaturowym DACiem w środku.
- Ciekawostką jest mikrofon pałąkowy MEMS o pełnym pasmie 20 Hz – 20 kHz, montowany bezpośrednio na dedykowanym kablu z pilotem przewodowym.
Wyposażenie godne entuzjasty najwyższych lotów
Asus zdaje się celuje prosto w zwolenników ruchu anty-RGB. A więc takich, którzy nad podświetlenie wielokolorowe przedkładają dyskrecję i komfort. W pudełku znajdziemy dwa komplety nauszników: hybrydowe (sztuczna skóra + tkanina) oraz welurowe. Co więcej, do każdego egzemplarza dołączany jest o dziwo indywidualny wykres pasma przenoszenia oraz certyfikat jakości, co jest miłym ukłonem w stronę poważniejszego audio.
Naprawdę podziwiam ten ruch, zwłaszcza z perspektywy materiału PET używanego do produkcji membran Hifimana. Sam producent zapewnia w swoich słuchawkach, że słuchawki wygrzewają się bodajże przez pierwsze 100 godzin, a więc zmieniają swoją charakterystykę. Albo więc użytkownicy dostają słuchawki już wygrzane, albo ASUS właśnie skasował przypadkiem cały dotychczasowy marketing tego producenta. A wraz z nim setki wypowiedzi entuzjastów na forach audio, którzy prześcigali się w opisach zmian przed i po.
Brzmienie podobno jest dostosowywane specjalnie dla Asusa, niemniej spodziewam się, że będzie bardzo podobne, jak w zwykłych Hifimanach.
Cena i dostępność
Cena została ustalona na poziomie 359 $, co stawia Asus ROG Kithara w bezpośredniej konkurencji z nowymi Maxwellami. Przy obecnych kursach, spodziewałbym się jakieś 1500-1700 zł. Wliczając nasz krajowy podatek od nowości, nie powinno być to więcej niż 1900 zł.
Choć ASUS rezygnuje z wygody jaką dają funkcje bezprzewodowe, oferuje w zamian wszystkie doznania i doświadczenia słynnego Hifimana, tym razem wzbogacone o własne – równie słynne – wsparcie klienta.
Czy mariaż tajwańskiego giganta z chińskim specjalistą od planarów okaże się sukcesem? Czy może jednak urodziło nam się właśnie połączenie dżumy z cholerą? Tego nie wie na razie chyba nikt. Ale nie sądzę, żebym był w stanie nawet sam ustalić to w ich recenzji. Hifiman ma bowiem to do siebie, że wiele rzeczy może wyjść po latach. Ba, nawet w słuchawkach nieużywanych i leżących na stole. Taki przypadek przedstawiał jeden z moich użytkowników na Discordzie w kontekście HE6se. Oby tutaj nic takiego nie miało miejsca.
O dostępności na razie nie wiemy niestety nic poza tym, że słuchawki mają zadebiutować na początku tego roku. Pełne dane techniczne i funkcje można natomiast przejrzeć na stronie producenta.
Źródło: asus.com, opracowanie własne








