Audio-Technica ATH-WP900 to słuchawki, które próbują postawić użytkownika przed dylematem: czy to jeszcze sprzęt typowo mobilny, czy miniaturyzacja domowych modeli tego producenta? Kwota 2100 zł jak za model kompaktowy to bowiem wcale nie tak mało.
Japończycy zamiast plastiku oferują w zamian poręczną konstrukcję, klon falisty od Fujigen jako wykończenie oraz pełnowymiarowe przetworniki znane z wyższych serii. Do tego wszystkiego, miejscami bardzo entuzjastycznie chwalone były na różnego rodzaju forach branżowych, zbierając ogólnie dobrą prasę.
Z tego właśnie powodu przykuły moje oko. Czy to tylko branżowy „szum”, czy może jednak rzeczywiście słuchawki te coś sensownego sobą prezentują? Przyjrzyjmy się zatem, jak ta specyficzna konstrukcja wypada w starciu z pomiarami i codzienną ergonomią. Zwłaszcza, że producent musiał mimo wszystko pójść na pewne kompromisy, aby jakoś sensownie zamknąć tak duży dźwięk w tak małej obudowie.
Recenzja jest owocem płatnej współpracy z marką Audio-Technica za pośrednictwem sieci salonów Top HiFi, która podesłała niniejszy sprzęt celem wykonania niezależnych, rzeczywistych testów użytkowych i pomiarów.

Jakość wykonania i konstrukcja
Konstrukcja modelu ATH-WP900 opiera się na 53-milimetrowych przetwornikach z powłoką DLC (Diamond-Like Carbon), co zapewnia wysoką sztywność membrany i szybką reakcję na impuls. Obudowy wykonane z rzeczonego twardego klonu falistego nie pełnią jedynie funkcji estetycznej. Fujigen to producent gitar i instrumentów, toteż wysoka gęstość tego materiału ma za zdanie realnie redukować niepożądane rezonanse.

Czy jest realnie na to szansa? Trudno ocenić bez przeprowadzenia bardzo dokładnej analizy, więc tutaj pozostaje wierzyć Audio-Technice na słowo. Moim zdaniem przy większym SPL jest to możliwe, ale ja to ja.

Wykonanie całości stoi przyznam na bardzo wysokim poziomie, a lakierowane muszle dodają konstrukcji po prostu estetyki i szlachetności. Drewno klonowe prezentuje się wyśmienicie, a lakier został nałożony starannie, co nadaje całości „sznytu premium”. I rzeczywiście za każdym razem, gdy sięgałem po WP900, czułem, że to nie są klasyczne tanie kompakty, a coś więcej.
Jeden drobny element…
Jedynym elementem odstającym od luksusowego wizerunku są ciemnomiedziane plastiki przy pałąku. Ujawnia się to przy dokładniejszym spojrzeniu na bloczki zabezpieczające obicie opaski.

Ciemno-miedziany plastik po prostu odstaje nieco fakturą i wykończeniem od reszty użytych tu, skądinąd szlachetnych, materiałów.

Na szczęście to jedyna rzecz. Całość jest wykonana jak pisałem solidniej niż typowe słuchawki kompaktowe, co przy tej cenie powinno być standardem, a nie luksusem. Pozytywne wrażenia pozostały więc nadal utrzymane.
Ergonomia i praktyczność w transporcie
Pod względem wygody ATH-WP900 zaskakują przyznam bardzo pozytywnie. Są wyjątkowo lekkie, a mimo małych padów, ucho wchodzi do środka w całości, jedynie minimalnie opierając się o wewnętrzną strukturę muszli.

Mechanizm regulacji na metalowych szynach jest trochę prosty, ale działa bez zarzutu i to najważniejsze. Słuchawki posiadają poza tym możliwość obrotu muszli o 100 stopni. Nie służy to bynajmniej dopasowaniu do głowy, a jedynie możliwości położenia słuchawek na płasko (transport).

Ponieważ konstrukcja nie posiada mechanizmu składania do środka, pełny obrót jest niezbędny, by WP900 zmieściły się do dołączonego etui. Brak silnej izolacji sprawia, że jest to bardziej „outdoor dla świadomych” niż narzędzie do odcięcia się od zgiełku miasta.
Okablowanie i możliwości pod domowy odsłuch
Słuchawki ewidentnie są nastawione na zastosowania mobilne, toteż kable dołączone do zestawu są super-elastyczne, ale krótkie. Dlatego podczas testów zastosowałem swoje własne okablowanie spod znaku Audionum™, które dawało im co prawda masy, ale czułem się jak w prawdziwych słuchawkach domowych. Duży jack tak jak lubię, pasujący idealnie do mojego wzmacniacza, a także długość, która nie jest żadnym ograniczeniem.

Dźwiękowo? Bez żadnego wpływu na pomiary i tak, jak tylko drogie kable klasy premium potrafią się wg powszechnego mniemania zaprezentować. A co udowodniłem nie raz i nie dwa pomiarowo, iż jednak nie jest prawdą.
Jakość dźwięku Audio-Technica ATH-WP900
Z perspektywy psychoakustycznej, ATH-WP900 grają jak dobre kolumny trójdrożne, gdzie poszczególne pasma są od siebie wyraźnie odseparowane. Nie jest to dźwięk jednorodny w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale bardzo efektowny i angażujący. Przypomina to nieco model Focal Celestee, ale w wersji z większym ładunkiem „funu” i lekkością, która predysponuje je do użytku mobilnego. Zauważyłem również, że słuchawki stają się barwowo naturalniejsze przy nieco mocniejszym docisku do głowy, co sugeruje, że zabawa z głębokością padów mogłaby tu przynieść jeszcze lepsze rezultaty.
Bas z autorytetem
Niskie tony w ATH-WP900 mają charakter podkreślony i głęboki, co potwierdzają pomiary. szeroki pagórek między 20 Hz a 276 Hz z pikiem na poziomie 101 dB SPL jest w odsłuchu ewidentny. W efekcie jest to bas z konkretnym zejściem, który buduje mocny fundament w każdym utworze. Tu najlepiej sprawdziły mi się utwory elektroniczne i instrumentalne, toteż w takim rejonie szukałbym im zastosowań.
Nie jest to może granie bezwzględnie liniowe basowo, tak jak w Sash Tres SE, ale samo to porównanie jest trochę nie na miejscu. Ogromny planar DIY kontra kompaktowy dynamik z dużym driverem to w istocie nie jest uczciwy pojedynek. Ale chodzi też o to, abyście mieli tego pełną świadomość.
Generalnie dół zachowuje należytą precyzję, typową dla sztywnych membran. Tu mam wrażenie, że informacje na temat powłoki DLC mogą faktycznie mieć pokrycie w rzeczywistości. Mimo zamkniętej konstrukcji, bas nie dusi się przy tak małych muszlach. Niemniej czuć, że to on dyktuje warunki w utworach w zakresie dolnych rejestrów, nadając całości brzmienia sporą dozę energii.
Tony średnie w stylu progresywnym
Tony średnie rosną wraz z pasmem, osiągając swoją kulminację w wyższym zakresie. Skutkuje to bardzo wyraźną prezentacją wokalną, nieco bardziej nastawioną na żeński wokal, aniżeli męski. Głosy są doświetlone, ale nie jednoznacznie wypchnięte przed szereg. Taki układ dodaje brzmieniu bezpośredniości bardziej poprzez skraje, aniżeli centrum.
Instrumenty smyczkowe i gitary brzmią świeżo, często jakby otoczone blaskiem, choć nie tracą jeszcze przy tym swojej naturalnej barwy. Niektórzy zapewne będą doszukiwali się w tym zasługi drewnianych obudów, ale nie jestem w stanie tego jednoznacznie potwierdzić. Całość sprawia wrażenie grania bardzo czystego, niemal „monitorowego” w kontekście separacji, gdzie średnica nie zlewa się z basem, lecz stanowi osobny, czytelny blok pasma.
Sopran nieco jaśniejszy i ze studyjnym zacięciem
Góra pasma płynnie łączy się z wyższą średnicą, oferując jasny i detaliczny przekaz. Zwłaszcza na początku odsłuchów miałem wrażenie, że jest to strojenie o studyjnym sznycie. Słuchawki lubią wyciągać mnóstwo niuansów z nagrań, ale tu wiele zależeć będzie od wyczulenia danej osoby i jej naturalnej izofony.
Większość osób czytających AF zapewne to wie, ale nowym czytelnikom warto przypomnieć: osobiście odbieram sopran wyraźniej, co wynika ze specyfiki moich uszu. Trochę jakby taki fenomen, bo w moim wieku na ogół jest tu duży ubytek, a nie nadczułość. Idealny człowiek do tej roboty, można rzecz.
Najważniejsze dla Was jest jednak to, że obiektywnie góra jest czysta i pozbawiona sybilantów. Będzie to widać myślę fajnie na pomiarach.
Scena jako zamknięta estrada
Wrażenia sceniczne w WP900 to oczywiście opis wrażeń psychoakustycznych. Pisałem o tym w artykule o przesunięciach czasowych w kablach słuchawkowych, gdzie demistyfikowałem jej ogólne postrzeganie. Ale mimo, że zależne są one od głośności czy kształtu uszu, tradycyjnie staram się je opisywać w części subiektywnej. A więc krótko i konkretnie: klasyczna elipsa o dobrej szerokości i zaznaczonej głębi.
Holografia jest tu „uczciwa”, że tak powiem – słuchawki nie tworzą sztucznego dystansu, ale też nie stawiają słuchacza jednoznacznie w centrum wydarzeń. Sposób prezentacji przypomina formę „zamkniętej estrady” bez publiczności, może bardziej na kształt studyjnego audytorium. Odnosi się wrażenie uczestnictwa w próbie zespołu w dobrze zaadaptowanym akustycznie pomieszczeniu, gdzie każdy instrument ma swoje wyznaczone miejsce. My zaś mamy pełny wgląd w strukturę nagrania, mimo braku ogromnego napowietrzenia znanego z konstrukcji otwartych.
Ostrożność z „nadmiernym” outdoorem
Wrócę jeszcze na moment do tematu sopranu. O ile testy wykonywałem w domowym zaciszu (nie mogłem zabrać ich na ówczesny 20-stopniowy mróz), o tyle tkwi w nim jeden szkopuł.
Taki charakter tonów wysokich niestety średnio sprawdza się w mieście i hałasie, gdzie wysokie tony muszą przebić się przez szum otoczenia, by zachować czytelność detali. W efekcie można odnieść mylne wrażenie występowania sybilantów, które w rzeczywistości nie są generowane przez same słuchawki, a wynikają jedynie z zaburzenia proporcji tonalnych przez hałas otoczenia.
Pamiętajcie, że hałas otoczenia naturalnie maskuje niskie tony, nie wysokie. To sprawia, że jakakolwiek odważniejsza góra pasma staje się jeszcze bardziej wyeksponowana. Zamiast pożądanej czystości, w głośnym środowisku możemy otrzymać dźwięk zbyt jaskrawy, męczący i wymuszający na użytkowniku ostrożność z poziomem głośności.
Przeto wydaje mi się, że najlepszym docelowym zastosowaniem tych słuchawek w pierwszej kolejności będzie odsłuch domowy, a dopiero na drugim miejscu outdoor. Oczywiście nie tyczy się to miejsc cichych – wówczas środowisko użytkowe jest nielimitowane.
Właściwości techniczne i czystość sygnału
Technicznie ATH-WP900 to jedne z czystszych słuchawek dynamicznych. A różne już przecież gościły na moim fantomie pomiarowym.
Wynik uśredniony na poziomie -59 dB THD+N w punkcie kontrolnym 1 kHz jest wyśmienity. W tym miejscu rzeczywiście widać bezsprzecznie za co płacimy. To poziom chociażby Sennheiserów HD 660S2, które są przecież spadkobiercami słynnych HD700, czyli słuchawek stricte domowych.

Wartość ta deklasuje wiele znacznie droższych konstrukcji, w tym wspomniane planarne Sash Tres SE ale i ostatnio testowane renomowane słuchawki Focala: Celestee i Stellia. A przypomnę, że to przecież było odpowiednio 4800 zł i 13500 zł. WP900 mają więc się tu czym pochwalić i czym powalczyć, mimo kompaktowej formy.

Zniekształcenia trzymane są w ryzach niemal w całym paśmie, co przekłada się na krystaliczną czystość tła i brak jakiejkolwiek ziarnistości. To dowód na to, że przetworniki w tym modelu i kurczowe trzymanie się ich dużej średnicy wcale nie było bezzasadne. Tylko w jednym miejscu jesteśmy na progu 1% THD i jest nim granica pomiarowa mojej aparatury – w 100 Hz. Zniekształcenia mierzę bowiem zgodnie z zakresem normy IEC 60318-4 oraz specyfikacją, która wyraźnie stanowi takie a nie inne ramy pasma przenoszenia. Wszystko inne w zakresie THD musiałbym traktować jako tzw. „dane niepewne”. Da się je zebrać, ale bez gwarancji akuratności. Ot taka ciekawostka.
Drobne uwagi do sparowania kanałów
Przy całej swojej technicznej doskonałości, WP900 pozostawiają pewien niedosyt w kwestii precyzji parowania samych przetworników.
Pomiary wykazały lekkie przesunięcie o charakterze przeplatanym – do 243 Hz dominuje prawy kanał, potem następuje chwilowa dominacja lewego i ostateczna stabilizacja. W normalnym odsłuchu jest to praktycznie niesłyszalne, chyba że skupimy się wyłącznie na analizie niskotonowych przebiegów. Wówczas najlepiej, aby spełniony był warunek, że słyszymy tylko niskie tony i żaden inny dźwięk nas nie rozprasza. Myślę, że w tej klasie cenowej parowanie mogłoby stać na wyższym poziomie.
Na pochwałę zasługuje natomiast wzorcowa zbieżność kanałów pod kątem zniekształceń. Oba mają bardzo małe dewiacje między sobą, co wskazuje, że montaż lub czynniki dodatkowe nie wpływają w żaden sposób na THD.
Praktyczność i łatwość napędzenia
Słuchawki są przy tym banalnie proste w napędzeniu, niczym drut w kablach. To zresztą oczywiste, jako że to model mobilny, ale wolę to napisać w kontekście ich dużych przetworników. Ktoś może bowiem poczytać to za transplantację driverów do mniejszego formatu obudowy z zachowaniem jakichś wyobrażeń albo obostrzeń znanych z potężnych słuchawek domowych.

Myślę, że wystarczy im przyzwoity dongle lub przenośny DAC, by pokazać pełnię dynamiki przy tych -59 dB. Dzięki odpinanym kablom 2x A2DC (w zestawie otrzymujemy wersję 3,5 mm oraz zbalansowaną 4,4 mm) są to słuchawki bardzo uniwersalne. Ale od razu uprzedzę, że balans jest tutaj tak naprawdę przerostem formy nad treścią. O ile nasze urządzenie źródłowe nie jest wadliwie zaprojektowane, sygnał pozostanie bez zmian. Zyskamy tylko większą głośność (tzw. headroom).
Swoją drogą, na temat charakterystyki balansu i jego wpływu na dźwięk być może zrobię osobny artykuł, gdyż on też wymaga pewnej demistyfikacji.

Co do muzyki, dobrze sprawdzają się w elektronice, ale ich prawdziwym żywiołem jest muzyka instrumentalna. Tam najsprawniej wyciągają głębię basu i czytelność wokalną bez potrzeby forsowania głośności. Myślę, że mogą się też nadać nawet w zastosowaniach studyjnych-amatorskich, gdzie chcemy, aby miks wynikowy miał zawsze wokal wysunięty na pierwszy plan. Trochę jak „anty-EQ”, wiem, ale ludzie potrafią na tym pracować.
Podsumowanie
Audio-Technica ATH-WP900 to słuchawki, które mimo kompaktowej formy oferują dźwięk duży, czysty i bardzo konkretnie zdefiniowany. Są wręcz idealnym wyborem dla mobilnego audiofila, który ceni sobie estetykę drewna, ale nie zamierza rezygnować z technicznej precyzji przekazu. Choć izolacja mogłaby być lepsza, a balans kanałów równiejszy, to wygoda i łatwość napędzenia czynią z nich jedne z najciekawszych słuchawek kompaktowych-zamkniętych w tym budżecie.
Słuchawki cieszą się jak pisałem dużym zainteresowaniem z tego co widziałem na niektórych forach audiofilskich i rzeczywiście coś w tym jest. Ten podkreślony sopran takim osobom trafiać będzie myślę w punkt, a raczej – w słuch. Z tej perspektywy to rzetelny kawałek inżynierii, który potrafi czarować bez uciekania się do tanich sztuczek brzmieniowych.
Czy na tyle, aby nadawał się na rekomendację? Jeśli:
- strojenie trzyma się bardziej kreowania charakteru niż desperackiej walki z akustyką,
- wygoda jest naprawdę fantastyczna,
- wykonanie w dużej mierze bardzo dobre i tylko z drobnymi uwagami,
- technicznie nie ma się do czego przyczepić, zwłaszcza w temacie czystości, poza może tym sparowaniem driverów w rejonie basowym,
to nawet przy 2100 zł moim zdaniem te słuchawki się uczciwie bronią. Stąd adekwatny (i zasłużony) pingwinek oraz załapanie się na polecenie tego modelu jako ciekawego, audiofilskiego semi-portable, który wygląda niepozornie, a sypie dobrem całkiem wybornie. A prawda, jak wciąż powtarzam, musi się rymować.

Sprzęt można zakupić bezpośrednio w sieci sklepów Top Hi-Fi w cenie na dzień pisania i publikacji recenzji wynoszącej ok. 2100 zł (sprawdź najniższą cenę i dostępność).
Dane techniczne
Zaczerpnięte z aukcji dystrybutora:
- Impedancja (Ω): 38
- Pasmo przenoszenia (Hz): 5 – 50,000 Hz
- Czułość (dB/V): 100 dB/mW
- Konstrukcja: Zamknięta
- Złącze: Mini Jack (3.5mm)
- Odłączany przewód: Tak
- Składane: Tak
- Sterowanie + mikrofon: Nie
- Aktywna redukcja szumów: Nie
- Futerał: Tak
- Waga kg: 0.243
Dane pomiarowe






Platforma testowa
Poniżej sprzęt, który w największym stopniu został wykorzystany do napisania powyższej recenzji, jak również wykorzystywana muzyka i inne przydatne informacje.
- DAC/ADC/AMP: Motu M4, Tempotec Sonata BHD Pro, AF HA500, AF DA500, Loxjie D40 Pro
- Nadajniki Bluetooth: Asus BT400, Asus PCE-AX58BT, RealMe 9Pro+
- Słuchawki testowe pełnowymiarowe: Audeze LCD-XC, Audio-Technica ATH-A990Z, Audio-Technica ATH-AD900X (zmodyfikowane), Creative Aurvana SE (zmodyfikowane), Focal Stellia.
- Słuchawki testowe typu IEM: KZ ZVX, Sony MH1
- Monitory odsłuchowe: M-Audio Forty Sixty
- Okablowanie testowe: własne okablowanie testowe i słuchawkowe z linii kabli Audionum
- Kondycjonowanie prądu: brak (instalacja dostosowana już specjalnie pod audio)
- Muzyka wykorzystywana w trakcie testów: przeważnie gatunki elektroniczne, z obecnością również albumów klasycznych, neoklasycznych, jazzu, muzyki wokalnej i rocka. Format FLAC 24/48, OGG, WAV.
Serdeczne podziękowania dla sieci salonów Top Hi-Fi & Video Design za użyczenie Audiofanatykowi sprzętu do testów




